REKLAMA

Marsz kobiet 2. runda – finał również w Płocku

REKLAMA

Kolejny marsz kobiet ruszył w poniedziałek przez centralne ulice Płocka. Tym razem w mocno okrojonym składzie.

24 października, podczas akcji pn. „Ogólnopolski strajk kobiet Płock”, o godz. 16.30 po raz drugi ruszył marsz w Alejach Jachowicza, by skończyć się o godz. 18.30 przed ratuszem. Pierwszy strajk odbył się 3 października i zaskoczył wysoką frekwencją. Tym razem było inaczej.

Na czele protestu szły znane z płockiej sceny politycznej organizatorki płockiej edycji strajku: Anna Maria Karpińska, Litosława Koper i Iwona Szkopek, ale również posłanka Elżbieta Gapińska. Postulowano o dużo większy zakres praw niż podczas pierwszego strajku kobiet. Poza pozostawieniem bez zmian ustawy aborcyjnej, uczestniczki chciały ograniczenia ingerencji Kościoła w politykę i władzy w oświatę.

 – Organizatorkami Drugiej Rundy Protestu są trzy płocczanki – tłumaczyła nam Anna Maria Karpińska. – Mimo faktu, że przynależymy do opcji politycznych – w tym przypadku nie ma to żadnego znaczenia. Jesteśmy przede wszystkim kobietami! Kobietami, które walczą o prawa innych kobiet. Protest jest wyrazem niezadowolenia z tego, jak przez partię rządzącą traktowane jest społeczeństwo! – dodawała.

Panie i panowie, idący w marszu, również mieli wiele do powiedzenia na temat „całokształtu rządzenia”.

– Chcę żyć w wolnym kraju i chcę być dalej wolna, mam córkę, mam nadzieję na wnuki. Bardzo się cieszę, że jest z nami wielu panów i wspierają nas w tej akcji – powiedziała nam pani Renata, uczestniczka marszu. –  Tu nie chodzi tylko o kwestię aborcji, ale o nasze prawo wyboru, równości. To, co się dzieje w naszym kraju, mi się bardzo nie podoba i nie chcę w takim kraju żyć – kontynuuje. – Chodzi o całokształt, chodzi o prawo wyboru. Nie możemy być traktowani przedmiotowo, jesteśmy też podmiotowe – kończy pani Renata.



– Chcemy być wolne i szanowane, nie chcemy, żeby starzy faceci podejmowali za nas decyzje, a zwłaszcza starzy faceci w kieckach – dodają Małgorzata i Jola idące w marszu.

– Co oni wyprawiają, w głowie się nie mieści. Co innego mówią, co innego robią, to wszystko jest niepewne i po prostu musimy być czujni – dodaje małżeństwo pani Hania i pan Waldek.

Uczestnicy trzymali podczas marszu transparenty: „Za kratami nie będziemy matkami”, „Tak – dla macierzyństwa, Nie – dla barbarzyństwa”, „Martwa mama nie przytuli”, „Nie jestem za aborcją, jestem za wyborem”, „Wolność, równość, demokracja”.

Panie idące na czele, zagrzewały uczestników hasłami: „Nasze macice, nasze kaplice”, „Wolność wyboru”, „Rząd to nie ciąża, da się usunąć”, „Rozsądek, nie fanatyzm” i wreszcie: „Chodźcie z nami”.

Nie da się jednak ukryć, że tym razem udział płocczanek był mniejszy. Być może wyczerpała się formuła protestu – za pierwszym razem był to oddolny zryw, 24 października – zaplanowane działania. Zabrakło tej iskry, która pozwoliła 3 października – pomimo ulewnego deszczu – iść całej rzeszy płocczanek z pewnością, że walczą o przyszłość swoją i swoich dzieci.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU