Marcin Flakiewicz od kuchni: moja babcia była mistrzynią kuchni

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jaką kuchnię preferuje Marcin Flakiewicz? Jaki jest ulubiony smak radnego miejskiego, a jaka potrawa kojarzy mu się z czasami młodości? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w kolejnej części naszego cyklu „Płocczanie od Kuchni”.

Nie wszyscy gotują, ale za to z kuchnią każdy z nas ma coś wspólnego – wszyscy musimy przecież coś zjeść. Jakie potrawy lubią płocczanie? Jakie wspomnienia związane z kuchnią mają politycy? Co gotują aktorzy? Kto jest na diecie, a kto zajada się golonkami? Nasz cykl przybliży Wam znanych i nieznanych płocczan „od kuchni”. A może stanie się też inspiracją do kuchennych wojaży?

Kolejnym bohaterem „Płocczan od Kuchni” jest Marcin Flakiewicz – radny miejski oraz polityk, reprezentujący Polskę Razem Jarosława Gowina.

Kuchnia to królestwo babci Cecylii

Kuchnia młodości to dla Marcina Flakiewicza przede wszystkim dom rodzinny i popisy kulinarne mamy oraz babci Celi. Wspominając tamte dania, nasz bohater przenosi się w sentymentalną podróż w czasie, przywołując nie tylko niezapomniane smaki, ale i poczucie bezpieczeństwa i ciepła rodzinnego domu. – Większość wakacji spędzałem u dziadków, a kto, jak nie babcia najlepiej zadba o podniebienie swojego wnuczka? – śmieje się Marcin Flakiewicz podczas rozmowy z nami. – Babcia była mistrzynią zarówno potraw codziennych, jak i tych przygotowanych na uroczystości rodzinne czy święta. Kuchnia to było jej królestwo – dodaje.

Radny pamięta nestorkę rodu jako kobietę, która nawet w podeszłym wieku krzątała się po kuchni i nadzorowała przygotowanie każdej potrawy. – Nim potrawa trafiła na stół, musiała przejść surową kontrolę – powiedział radny Flakiewicz. – Babcia sprawdzała, czy wszystko zostało przygotowane jak należy, ze smakiem i odpowiednio doprawione – zdradził.

Smaki dzieciństwa dla naszego bohatera to przede wszystkim zupy, a konkretnie rosół i czernina – przygotowana z krwi kaczki na słodko. Babcia Cela wkładała do swoich dań całe serce i dbała o każdy szczegół. – Nie chodziła na łatwiznę, a do każdej zupy osobiście przygotowywała makaron – tłumaczy radny. – Pamiętam dużą stolnicę na której ugniatała ciasto, a później, w zależności od rodzaju zupy, kroiła je na kluski. Do rosołu zawsze były nitki, kwadraty do czerniny – dodaje.

Niezapomniane wyprawy na targ

Dla naszego rozmówcy smaki i wspomnienia z dzieciństwa to nie tylko kuchnia babci Cecylii, ale także wspólne z dziadkami poniedziałkowe wyprawy na targ. – Jako kilkuletni chłopak, już w niedzielę byłem tym podekscytowany – wspomina. – Trzeba było położyć się wcześniej spać, by w poniedziałek wstać o świcie – dodaje z rozrzewnieniem. Przywołany przez Marcina Flakiewicza targ odbywał się w geometrycznym środku Polski – w Piątku i imponował rozmachem. – Były kury, kaczki, świnie, konie, krowy, jajka, świeże warzywa i owoce, a także wyroby z wikliny, miotły, najróżniejsze koszyki – wymienia radny. – Zjeżdżali się dostawcy z okolicznych wsi, było tak tłoczno, że trzeba było uważać, by się nie zgubić – wspomina pan Marcin. – Kiedy wracam do tamtych chwil, mam przed oczami babcię, która własnoręcznie ważyła kaczkę czy kurę, a ja, będąc u jej boku wiedziałem, że na obiad będzie pyszny rosół – śmieje się radny Flakiewicz.

Smaki dzieciństwa, za którymi tęskni, to również ciasta przygotowywane przez ciocie. – Pamiętam te wszystkie łakocie – w szczególności piernik pieczony przez moją chrzestną. Na upalne wakacyjne dni wyśmienitym napojem był kompot z rabarbaru gotowany przez babcię Martę – wspomina. Radny dobrze pamięta zapach i smak pajdy świeżego chleba, a także placka babci Celi. – Mieszkała ona obok piekarni, z której przynosiła świeży chleb – taki, o jakim w dzisiejszych czasach można pomarzyć – przekonuje radny miasta. – Był to wielki, okrągły bochen – ważył co najmniej 1,5 kg – i był pieczony bez żadnych konserwantów i polepszaczy – kontynuuje nasz rozmówca. – Z okna naszego domu wypatrywałem jak wraca, nie mogąc doczekać się gorącej pajdy posmarowanej masłem i obsypanej cukrem.

Do wspomnianego zaś placka babcia tak ubijała mleko, ze wychodził pulchny i wysoki na kilka centymetrów. Najlepiej smakował na gorąco z masłem i świeżo przygotowaną marmoladą z jabłek. Za tym tęsknię – dodał.

Lubię kuchnię z niepowtarzalnym aromatem

Marcin Flakiewicz nie ukrywa, że choć kuchnia to jedno z największych wspomnień jego młodości, to nie wyrósł on na mistrza patelni. – Kiedy już gotuję, zawsze towarzyszy mi książka kucharska lub przepis z Internetu – śmieje się nasz bohater. – Przygotowując posiłki z przyjaciółmi zajmuję się głównie sałatkami, pełniąc funkcję pomocnika. Finalnie to do znajomych należy cały kulinarny popis. Ja z wyzwaniem gotowania mierzę się tylko od czasu do czasu – dodaje.

Choć radny Flakiewicz nie lubi gotować, przyjemność sprawia mu pieczenie ciast – babki, sernika czy szarlotkę przyrządza po mistrzowsku. Z kolei ukochane za młodu zupy Marcina Flakiewicza pozostały dla niego swoistą zagadką. – Próbowałem rozwikłać ich sekret, a z ostatnimi upalnymi dniami zmierzyłem się przygotowując chłodnik – wyznał w rozmowie z nami. – Daniem na ciepło, którym przyjąłem znajomych, było mięso mielone z warzywami – pomidory, papryka, cebulka i bakłażan – smażone na czosnku i podane z makaronem – radny krótko wyjaśnił przepis.

Marcin Flakiewicz przyznaje, że lubi kuchnię, idącą na przekór obecnej modzie na zdrowe jedzenie. – Jestem łasuchem i lubię dobrze, smacznie zjeść. – Nie ulegam konkretnym modom – dodaje. W jego domu króluje tradycyjna, a więc i tłusta, kuchnia polska. Radny nie odmawia też kosztowania potraw regionalnych podczas licznych wyjazdów. – Zachęcam wszystkich, którzy wyjeżdżają turystycznie, aby zeszli z głównych szlaków i usiedli w małej miejscowej restauracji – radzi pan Marcin. – Wiele potraw może tam nas zaskoczyć swoimi smakami czy sposobami przyrządzenia. Na przykład, będąc za wschodnią granicą zaskoczyło mnie to, na ile sposobów można przygotować ryby. – Pyszne są również w wydaniu na słodko! – dodaje.

Pomimo wrodzonej ciekawości różnych smaków, pan Marcin odmawia poznania  jednej z kanonicznych potraw kuchni japońskiej – sushi. Nasz bohater nie lubi ryżu i kaszy – i to w każdej możliwej odmianie. Nigdy nie odmawia natomiast popisowej potrawie swojej mamy: polędwiczkom w sosie z pieczarkami. To jednocześnie ulubiona potrawa Marcina Flakiewicza. – Moja kochana mama wie, że kiedy przyjeżdżam na niedzielny obiad, to na pewno będę wypatrywał tego dania – śmieje się w rozmowie z nami.

Radny lubi też flaczki i właśnie tym przepisem podzielił się z naszymi czytelnikami. – To danie, którym zaskoczyła mnie moja koleżanka Agnieszka, a flaczkami w jej wykonaniu zachwycają się wszyscy znajomi – zachwala, podając na zakończenie rzeczony przepis.

  • Składniki:
    – 1 kg flaczków cielęcych mrożonych, pokrojonych;
    – 500 g wołowiny z kością (szponder, antrykot);
    – włoszczyzna: 3 marchew: 3 marchewki, 1 pietruszka, kawałek korzenia selera, kawałek pora, liść lubczyku i pietruszki;
    – 1 przypieczona na ogniu cebula;
    – 4 ziela angielskiego i pieprzu;
    – liść laurowy;
    – Vegeta, kostka rosołowa;
    – imbir, gałka muszkatołowa
    – majeranek;
    -masło i mąka na zasmażkę;
    – sól i pieprz do smaku.

    Przygotowanie:
    Z wołowiny gotujemy wywar – taki sam, jak na rosół – mięso zalewamy wodą, kiedy się zagotuje odszumowujemy, dodajemy oczyszczoną włoszczyznę, cebulkę, ziele angielskie, ziarenka pieprzu, liść laurowy, Vegetę i kostkę rosołową. Gotujemy na niewielkim ogniu, aż mięso będzie miękkie, a wywar pyszny w smaku. Gotowy rosół przecedzamy, marchewkę i pietruszkę kroimy w paseczki, ugotowane mięso również.

    Flaczki cielęce zalewamy wrzątkiem, gotujemy i odcedzamy. Ponownie zalewamy wrzątkiem, gotujemy ok. 15 minut i ponownie odcedzamy. Powtarzamy tę czynność jeszcze 2 razy, z tym, że gotujemy je ok. 30 minut – wszystko po to, by nadać aromatu flaczkom oraz aby te zmiękły. Miękkie flaki odcedzamy, dodajemy do rosołu wraz z pokrojoną marchewką i pietruszką i ugotowanym w rosole mięsem wołowym. Gotujemy przez ok. dwie godziny.

    Następnie należy przygotować zasmażkę. Masło rozpuszczamy na patelni, dodajemy mąkę. Studzimy, rozprowadzamy z dwiema szklanki rosołu i łączymy z resztą zupy. Doprawiamy przyprawami: sól, pieprz, obie papryki, imbir, gałka muszkatołowa. Można również użyć gotowej przyprawy do flaków oraz przyprawy maggi. Należy uważać, aby nie przesadzić z przyprawami, gdyż w gotowej przyprawie do flaków są m. in. przyprawy, które użyliśmy wcześniej. Całość chwilę gotujemy, dodajemy sporo majeranku i ponownie zagotowujemy.

    Życzymy smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji