Zimowe mrozy, gruba pokrywa lodowa i zapowiadana odwilż ponownie uruchomiły w Płocku i regionie dyskusję, która wraca jak bumerang od lat: czy Wisła znów może zagrozić mieszkańcom? W kolejnym odcinku programu „Krótkie Spięcie” goście studia PetroNews zgodnie przyznali: ryzyko istnieje, a jego źródłem nie jest tylko pogoda, ale wieloletnie zaniedbania w gospodarce wodnej.
W programie, którego nagranie odbyło się 13 stycznia, tym razem wzięli udział: Poseł na Sejm RP Wioletta Kulpa, dyrektor Delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Płocku Tomasz Kominek, Marek Tucholski z Konfederacji Płock oraz Tomasz Magdziarz z Forum Wiślanego. Dyskusja szybko zeszła z prognoz pogody na twarde dane, historyczne zaniedbania i brak systemowych działań.
– Pokrywa lodowa na Wiśle ma dziś około 20 centymetrów grubości i bardzo szybko przyrasta. Najgorsze jest jednak to, co dzieje się pod wodą – wypłycanie rzeki i brak regularnego usuwania nanosu – mówiła poseł Wioletta Kulpa, podkreślając, że problem narasta od lat.
Płytka Wisła to większe ryzyko
Jak tłumaczył Tomasz Magdziarz, sytuacja hydrologiczna w rejonie Płocka jest szczególnie niebezpieczna, bo rzeka ma tu wiele płycizn.
– W okolicach mostów tylko rynna ma 3-4 metry głębokości, reszta to płycizny. To właśnie tam zaczynają się tworzyć zatory lodowe – wyjaśniał.
Przypominał, że rejon od Wyszogrodu do Dobrzykowa od dziesięcioleci był jednym z najbardziej problematycznych odcinków Wisły. Już w czasach carskich tworzono specjalne zespoły do walki z zatorami lodowymi. Dziś, mimo nowoczesnych lodołamaczy, problem wraca, bo brakuje pogłębiania i ciągłego monitoringu dna rzeki.
– Lodołamacz potrzebuje minimum dwóch metrów wody pod dnem. Jeśli wejdzie na płyciznę, dociśnie lód do dna i zamiast pomóc, pogorszy sytuację – ostrzegał Tomasz Magdziarz.
Miliony metrów sześciennych piasku, które blokują rzekę
Uczestnicy programu wielokrotnie wracali do liczb. Co roku do zbiornika włocławskiego trafia 1,5-2 mln m szesc nanosu, a przez kilkanaście lat wydobyto łącznie zaledwie ok. 1 mln m szesc.
– To nawet nie połowa tego, co narasta w jednym roku – podkreślała poseł Wioletta Kulpa.
Tomasz Kominek przypomniał, że jeszcze w latach 80. i 90. pogłębiarki pracowały niemal przez cały sezon.
– To było normalne zjawisko. Urobek wykorzystywano w budownictwie, cegielniach, inwestycjach. Dziś możemy o tym tylko pomarzyć – mówił.
Zdaniem rozmówców, problemem jest nie tylko brak pieniędzy, ale brak decyzji i spójnej strategii państwa.
– Rzeki stały się kosztem, a nie elementem gospodarki. W Europie Zachodniej transport rzeczny finansuje się sam, u nas generuje tylko straty – mówił Marek Tucholski.
Zapobieganie tańsze, niż odbudowa
W programie padły również mocne dane, dotyczące kosztów powodzi. Wioletta Kulpa przywołała informacje, według których tylko w 2024 roku wypłacono 9 mln zł odszkodowań dla 20 rodzin, mimo że nie doszło wtedy do dużej powodzi.
– A ile kosztowała powódź w 2010 roku? Nikt dziś nie potrafi na to odpowiedzieć, co pokazuje skalę absurdu. A przecież lepiej zapobiegać, niż płacić po tragedii – mówiła.
Przypomniano też powódź stulecia z 1982 roku, kiedy zalane zostało osiedle Radziwie i okoliczne gminy, a straty sięgały miliardów złotych.
– Wtedy odbudowa kosztowała około 5 miliardów. Dziś byłyby to kwoty niewyobrażalne – podkreślał Tomasz Kominek.
Wisła jako potencjał, nie zagrożenie
Wszyscy uczestnicy programu zgodzili się co do jednego: Wisła może być zagrożeniem albo ogromnym atutem regionu.
– Głębszy zbiornik, czysta woda, infrastruktura – to mogłaby być perła Mazowsza, jak Zalew Zegrzyński – mówił Tomasz Magdziarz. – Ludzie chcieliby tu przyjeżdżać, trzymać łodzie, rozwijać turystykę. Ale bez pogłębiania to niemożliwe.
Marek Tucholski zwracał uwagę, że Polska rocznie zużywa 180 mln ton piasku i żwiru, który mógłby pochodzić z Wisły.
– To surowiec, który może finansować pogłębianie rzeki. Trzeba tylko zdjąć bariery prawne i przestać traktować rzekę jak problem – mówił.
Bezpieczeństwo ponad podziałami
Choć w programie pojawiły się napięcia polityczne, prowadząca rozmowę redaktor Agnieszka Stachurska podkreślała, że celem jest jedno: bezpieczeństwo mieszkańców.
– My nie mamy wielkiej władzy, ale mamy głos. I musimy mówić o tym głośno, zanim znów obudzimy się z wodą w domach – podsumowała.
Dyskusja w „Krótkim Spięciu” pokazała jasno, że zagrożenie powodziowe nie jest kwestią jednego sezonu, ale systemowego zaniedbania trwającego dekady. Jeśli nie zapadną decyzje dziś, rachunek przyjdzie jutro, a zapłacą go mieszkańcy regionu.


![Bieg Tropem Wilczym w Osadzie Młynarza. Patriotyzm, sport i żurek [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/adrenaline-120x86.jpeg)












![Bieg Tropem Wilczym w Osadzie Młynarza. Patriotyzm, sport i żurek [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/adrenaline-360x180.jpeg)
![Charytatywny koncert doskonałych brzmień [WSTĘP WOLNY]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/puzon-360x180.jpg)






![Studniówka „Bergerowej” pełna elegancji [FILM, FOTO]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/01/studniowka_bergerowa_2026-57-360x180.jpg)




![Fakty na tapecie – Młodzież w mediach! [FILM, FOTO]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2025/12/FaktyNaTapecie-68-360x180.jpg)













![Prezentacja Wisły Płock [FILM, ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/01/Prezentacja-Wisly-Plock-Mazovia-styczen-2026-6-360x180.jpg)





![Jak mija zima na drogach i czy grozi nam powódź? [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/starosta-360x180.jpeg)







