REKLAMA

Kim są patroni płockich ulic? Kajetan Morykoni – pedagog z powołania, z natury wizjoner

REKLAMA

Można powiedzieć, że patron tej opowieści znalazł się w doborowym towarzystwie płocczan, którzy w szczególny sposób zasłużyli się dla naszego miasta; na osiedlu Łukasiewicza znajdziemy ulice poświęcone Hipolitowi Gawareckiemu, Rajmundowi Rembielińskiemu, małżeństwu Halinie i Stefanowi Rutskim, Stanisławowi Zgliczyńskiemu… i wreszcie on sam, Kajetan Morykoni – w jaki sposób zasłużył na pamięć potomnych?

Urodził się niemal 250 lat temu – w 1774 roku, w niewielkiej kieleckiej miejscowości Wełecz, kilka kilometrów piechotą od Buska Zdroju. Obecnie miejscowość ta jest znana z „kroczącej sosny”, która za sprawą spektakularnie wystających sponad powierzchni ziemi korzeni zdaje się podejmować wędrówkę, niczym jej siostry z makbetowskiego lasu Birnam. Niestety wełczanie zapomnieli, że właśnie w ich miejscowości przyszedł na świat ich współziomek, który miał odwagę włożyć sztabę pomiędzy trybiki dziejów, zmienić bieg wydarzeń, wpłynąć na historię pewnego, ważnego miasta nad Wisłą…

Kajetan Morykoni urodził się w niezbyt zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Jego ojciec – Jakub piastując urząd cześnika podlaskiego utrzymywał się z dzierżawy ziemi w województwie krakowskim. Niestety, szybko osierocił swą rodzinę, gdy chłopiec miał zaledwie trzy i pół roku. Wychowaniem Kajetana i jego młodszej siostry zajęła się matka Marianna zd. Wisłocka, która podjęła się edukacji dzieci. Zdając sobie sprawę z tego, jak istotnym jest wszechstronne wykształcenie, niejednokrotnie w edukacji dzieci korzystała z pomocy przebywających w okolicy nauczycieli ze zgromadzenia księży pijarów, eksjezuitów, a nawet wykładowców Akademii Krakowskiej.

W kwietniu 1785 roku w wieku 11 lat Kajetan Morykoni rozpoczął nowy rozdział swego życia, bowiem matka zawiozła go do Krakowa umieszczając na początek na stancji prowadzonej przez pijara księdza Pieniawskiego. Zaraz po wakacjach zaczął uczęszczać do siedmioklasowej Szkoły Przygłównej Krakowskiej. Placówka ta znana wcześniej jako Szkoły Nowodworskie, była dopiero co osobiście zreformowana przez Hugo Kołłątaja według założeń Komisji Edukacji Narodowej.

Nauka nie sprawiała chłopcu żadnego problemu, dlatego też promocje do kolejnych klas wieńczył pochwałami i wyróżnieniami. Po reformach oświatowych zapoczątkowanych przez Komisję Edukacji Narodowej w 1773 roku nie mniej istotną rolę, obok edukacji w stacjonarnej szkole, pełniło wychowanie prowadzone przez wytrawnych nauczycieli w bursach, zwanych wtedy domami.

Ze szczególną estymą Kajetan Morykoni wspominał dom, w którym zamieszkiwał później wraz z bratankami księdza Hugo Kołłątaja, znajdując się wspólnie z nimi pod czujną opieką twórcy Komisji Edukacji Narodowej i wybitnego reformatora polskiego szkolnictwa. Ten swego rodzaju zakład wychowawczy wdrażał w tym czasie nowoczesne założenia pedagogiczne. Tym samym Kajetan Morykoni stał się cząstką wielkiego, oświeceniowego projektu, zakładającego kompleksowe i humanitarne podejście do wychowanków, kształtowanie w nich cnót obywatelskich i rozbudzanie patriotyzmu.

Sam Hugo Kołłątaj tak pisał o wychowaniu młodzieży:

„Dwa są jedynie środki do usposobienia młodzieży na takich (dobrych) obywateli: dobra nauka moralna i odpowiadające we wszystkim takowej nauce dobre przykłady Wykład ma wyrobić zdrowy sąd moralny, ale nawyku do dobrych obyczajów nabywa wychowanek przez codzienne wdrażanie go do dobrych czynów i przez usuwanie sposobności do popełniania czynów złych. Wychowanie ma polegać na zapobieganiu, a nie na karaniu złych czynów. Wychowywać należy nie tylko na godzinach nauki moralnej, ale bez przerwy w szkole i poza szkołą. Należy ustawicznie budzić wstręt do kłamstwa, lenistwa, oszustwa, braku słowności i obowiązkowości, do niezgody i pieniactwa.”

Morykoni był zachwycony wzorową organizacją bursy oraz możliwością kontaktu z najtęższymi umysłami epoki oświecenia już w trakcie nauki w Szkole Przygłównej, która pomimo braku formalnych związków była traktowana jak młodsza siostra Akademii Krakowskiej. Sam Kajetan zresztą chętnie i często gościł w uniwersyteckich aulach, uczestnicząc w zajęciach z pedagogiki, matematyki, historii naturalnej, filozofii i prawa.

W 1793 roku Morykoni postanowił kontynuować naukę w Akademii Lwowskiej na wydziale prawa. Niestety oczekiwania co do dalszego kształcenia znacząco rozminęły się z obowiązującym tam jeszcze stylem nauczania. Jak sam powiadał:

„… strawiłem tam trzy lata słuchając tylko prywatnie prawa i niektórych nauk filozoficznych – a zawsze zajęty gustem do literatury, czytałem, co mogłem w bibliotece i w domu, pisałem także i tłumaczyłem różne rzeczy.”

Ostatecznie w 1796 roku powrócił na wieś, gospodarował razem z matką, a potem jak w opisywał:

„… widząc konieczność utrzymywania się bez ciężaru familii, zajechałem w lubelskie, z zakrytem nazwiskiem ojca pod przybrane imię jednej z babek. Stąd przeto znany byłem jako Sarbiewski, kiedym zaczął pełnić obowiązki nauczyciela publicznego, dopiero w 1812 roku znowu mnie Morykonim publicznie nazywać zaczęto.”

Przypuszczać należy, iż to długotrwałe występowanie pod pseudonimem było wynikiem trudnej sytuacji finansowej, w jaką popadł.

Z tego też powodu przez wiele lat zatrudniał się roli nauczyciela prywatnego, pełniąc pieczę nad wychowaniem dzieci szlacheckich. Nauczycielowi z powołania praca ta przyniosła wiele osobistej satysfakcji. Jak wspominał:

„… kilka lat ucząc dzieci w domu pomiędzy Krasnym Stawem a Lublinem ledwie sposób utrzymania się uzyskiwałem, ale przez ten czas poznano mnie i lepszy byt przygotowano. Sprowadzony w dom bliższy Lublina, miałem tylko uczyć jednego syna i dwie siostry, wkrótce jednak cisnęli się do mnie sąsiedzi, oddając mi dzieci; ile okoliczności pozwalały musiałem naprzyjmować uczniów z przybraniem nauczyciela do pomocy w prowadzeniu tej zebranej szkółki.”



Wiele lat pedagogicznego doświadczenia i usilne namowy jego dawnych profesorów z czasów Akademii Krakowskiej skłoniły Morykoniego do ubiegania się o funkcję nauczyciela publicznego. W 1810 roku otrzymał patent profesorski w Szkole Lubelskiej nauczając historii, geografii, filozofii a później również literatury polskiej. Jego wrodzona skromność niejednokrotnie powstrzymywała go od podejmowania zabiegów o objęcie urzędów publicznych, tym niemniej jego przygotowanie, zaangażowanie, wiedza zawodowa i osiągnięcia dydaktyczne zostały na koniec docenione; z tegoż powodu w 1819 roku Kajetan Morykoni został powołany przez Komisję Rządową Wyznań i Oświecenia Publicznego na stanowisko rektora Szkoły Wojewódzkiej w Płocku, czyli naszej obecnej „Małachowianki”.

„Oddany służbie publicznej osądziłem, że poświęcając się ile możności oświeceniu, wsparciu także ludzkości udzielać się mogę” – w tych zwięzłych słowach nasz patron kwitował swe dokonania na rzecz tworzenia instytucji kultury i oświaty.

W momencie, gdy zmierzał do Płocka, jego osiągnięcia na tym polu nie sposób było przecenić. Przebywając jeszcze w Lublinie przyczynił się walnie do założenia „Instytutu Bibliopolicznego”, czyli pierwszej, publicznej biblioteki. Brał również czynny udział w pracach Towarzystwa Dobroczynności pełniąc jako jego sekretarz rolę redaktora pism i raportów. W kolejnych latach zaangażował się w powstanie Biblioteki Publicznej w Siedlcach oraz w organizację Szkoły Wojewódzkiej w tym mieście, jak również działającego na potrzeby edukacji kolejnego Towarzystwa Dobroczynności.

Już jako płocczanin, nowy rektor ze zdwojoną siłą przystąpił do działania. W krótkim czasie zebrał wokół siebie grupę światłych ludzi. Na początek w mury wielowiekowej szkoły tchnął życie. To dzięki niemu Małachowianka przeszła gruntowny remont, a w oparciu o dotychczasowe doświadczenia, powołał do życia Towarzystwo Miłosierdzia Szkolnego wspierające najuboższych uczniów. Szybko wdrożono nowe programy nauczania, a uczelnia wzbogacona o nowe zbiory biblioteczne, jak również muzeum, odzyskiwała dawny blask, stawała się nowoczesną placówką oświatową.

Tymczasem sam rektor nie zamierzał na tym poprzestać; w niecały rok od momentu objęcia sterów najstarszej szkoły w Polsce wygłosił krótki, acz prekursorski odczyt – „Pierwsze myśli względem utworzenia Towarzystwa Naukowego przy Szkole Wojewódzkiej w Płocku”.

W ten sposób nasze miasto, które było czwarte pod względem liczby mieszkańców w Królestwie Polskim, wkroczyło w okres jakościowego rozwoju, zyskiwało nową siłę napędową, kolejną wartość. Od tej pory było nie tylko żywym pomnikiem narodowej historii oraz ważnym ośrodkiem administracyjnym, gospodarczym i handlowym.

Inicjatywa Kajetana Morykoniego stworzyła podstawy do rozwoju regionalnego ośrodka nauki i kultury. Myliłby się ten, kto by sądził, że do tej pory Płock był intelektualną pustynią. Szkoła Wojewódzka skupiała przecież wybitne grono pedagogów, z których część została podniesiona nawet do rangi doktorów Akademii Krakowskiej.

Tu znajdował się również ważny ośrodek władzy sądowej i administracyjnej. W mieście działało aż pięć lóż masońskich spośród czternastu w całym Królestwie Polskim. Brakowało jednakże impulsu, który ukierunkowałby naukowe i kulturalne pasje płockiej inteligencji. Działanie na rzecz oświecenia kraju i dobra publicznego były w tym czasie dążeniem wielu środowisk intelektualnych, dlatego też inicjatywa podjęcia wspólnej aktywności w ramach nowego stowarzyszenia spotkała się z żywym odzewem.

Towarzystwo Naukowe Płockie ukonstytuowało się 3 czerwca 1820 roku; jej pierwszym prezesem został biskup płocki ks. Adam Prażmowski, tymczasem Kajetan Morykoni przyjął sobie ponownie skromną rolę sekretarza, przez cały czas pozostawał jednakże duszą stowarzyszenia, organizatorem prac i jego siłą napędową. To on przygotował statut Towarzystwa, opracował kierunki jego działania, pozyskiwał sympatyków i nowych członków.
Już niebawem przystąpiono do naukowych opisów Płocka i regionu. Powstawały prace z różnorakich dziedzin począwszy od historii, archeologii, po przyrodę, technikę, szkolnictwo, kulturę, religię, a nawet stan zdrowotności.

Opisywano dzieje Płocka i innych miast Mazowsza, historyczne budowle, zamki i kościoły, groby królów polskich w naszej katedrze, dzieje „Małachowianki”, przywileje, nadania i swobody udzielone mazowieckim miejscowościom przez polskich monarchów; informowano też o poczynionych odkryciach archeologicznych.
Działalność Towarzystwa osłabła znacznie po 1827 roku, częściowo na skutek ubytków kadrowych, po części zaś na skutek zbliżających się nieuchronnie wydarzeń historycznych.

Po upadku powstania listopadowego działalność polskich stowarzyszeń została zawieszona. Na zawsze szeregi swego Towarzystwa opuścił również jego pomysłodawca i wizjoner; Kajetan Morykoni zmarł w Płocku 26 grudnia 1830 roku.

Przez całe życie kierował się sentencją, którą sam o sobie napisał:

„… Tam (…) gdzie rządzący się prawdą ma wyliczać publiczne posługi, gdzie urzędnik ma wykryć usposobienie swoje, szczerość niewątpliwa przewodniczyć mu powinna.. ani potrafi zamilczeć tego, w czem upokorzonym się widzi, ani też nie ma obawy zarzutu próżnej chluby, gdy wie sam, co zrobił, do czego zdolnym się poczuwa.”

W ten sposób skromny wełczanin zapisał się trwale w historii naszego miasta; w ciągu ledwie 11 lat swej działalności w Płocku nie tyle zasłużył, co zapracował na włączenie go do panteonu wybitnych mieszkańców prastarego grodu nad Wisłą. Wspomnimy o nim na pewno jeszcze nie raz, bo przecież już za kilkanaście dni będziemy obchodzić 200 lecie istnienia Towarzystwa Naukowego Płockiego – najstarszego stowarzyszenia tego typu w Polsce.

Opracowano na podstawie:

  • Kajetan Morykoni, Opis życia Kajetana Morykoni, rektora Szkoły Wojewódzkiej Płockiej: autobiografia, Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego 2, 163-170 1930/1931
  • Prospekt działań Towarzystwa Naukowego przy Szkole Wojewódzkiej Płockiej, Płock 1821,
  • Kajetan Morykoni, Wiadomości o Szkole Płockiej od roku 1781, zebrane dla Towarzystwa Naukowego przez członka-sekretarza w Towarzystwie Kajetana Morykoni: wstęp ułożony do odczytania na posiedzeniu publicznem Towarzystwa w dniu 19 marca roku 1821, Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego t.2, 1930/1931
  • Zbigniew Kruszewski, Towarzystwo Naukowe Płockie podmiot życia publicznego, Warszawa, 2012,
  • Roman Michałowski, Kajetan Morykoni, Notatki Płockie nr 1, 1967,
  • Tadeusz Chrostowski, Pamięci Kajetana Morykoniego, Notatki Płockie nr 1/80, 1975
  • Zbigniew Kruszewski, Początek i teraźniejszość Towarzystwa Naukowego Płockiego, refleksje na jubileusz, Notatki Płockie, 60/4, 2015
  • Halina Rutska, Towarzystwo Naukowe Płockie 1820-1830 – 1907- 1928, rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego t.1, 1929.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 1

  1. Morykoniego 2 says:

    Wychowałem się na Morykoniego;-) Najlepsze lata dzieciństwa i młodości tam spędziłem;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU