REKLAMA

Jerzy Brzęczek po meczu z Jagiellonią: Przychodzi taki czas, że cierpliwość też się kończy

REKLAMA

Wiele kontrowersji wśród kibiców Wisły Płock wzbudził ostatnim meczu w sezonie 2017/2018 LOTTO Ekstraklasy. Wisła Płock przegrała w spotkaniu wyjazdowym z Jagiellonią Białystok 1:2 (1:1), jednakże w ocenie wielu, sędziowie popełnili błąd. Wprost powiedział o tym po meczu wyraźnie zdenerwowany Jerzy Brzęczek.

W niedzielę, 20 maja, na Stadionie Miejskim w Białymstoku odbył się ostatni mecz dla Wisły Płock w tym sezonie. Mecz ważny, bo decydujący o 4. miejscu i walce o europejskie puchary. Mecz rozpoczął się od ataku gospodarzy, którzy chcieli szybko objąć prowadzenie. Wiślacy jednak nie dawali się zbić z tropu i po kilkunastu minutach zaczęli mocniej zaznaczać się na boisku.

PowiązaneTematy

Od 20. minuty, kiedy to Nico Varela trafił do siatki z pozycji spalonej, Nafciarze nie odpuszczali. W 35. minucie José Kanté, po zgraniu od Arkadiusza Recy, idealnie zagrał w światło bramki.

Radość płockich kibiców jeszcze przed przerwą przerwał Ivan Runje, który wyrównał wynik 1:1.

Na drugą połowę płocczanie wyszli zmotywowani, co widać było po ich grze. Po dwóch minutach od rozpoczęcia, Dominik Furman podał do Kanté, a ten podcinką pokonał stojącego w bramce Kelemena. Jednakże po wideoweryfikacji VAR sędzia Piotr Lasyk nie uznał tego gola.

Pomimo tej sytuacji, zawodnicy Wisły Płock nie zwolnili tempa i wielokrotnie atakowali bramkę przeciwników, w czym znaczny udział miał Kanté, Szymański czy Dźwigała. Jednak w 65. minucie to Jagiellonia zdobyła gola. Po dośrodkowaniu z prawej strony Przemysława Frankowskiego, Sheridan celnie wykończył akcję głową.

Zrewanżować chciał najpierw Szymański, później Dźwigała, jednak pomimo paru okazji, nie udało się doprowadzić do wyrównaniu. Jakby tego było mało, Dominik Furman otrzymał czerwoną kartkę, przez co ostatnie minuty Wiślacy grali w mniejszym składzie. Do końca spotkania wynik już się nie zmienił, co sprawia, że ten sezon Wisła Płock kończy na piątym miejscu w tabeli LOTTO Ekstraklasy.

Swojego zirytowania Jerzy Brzęczek, który jednak przede wszystkim podziękował całej drużynie i sztabowi. – Dla nas był to fantastyczny sezon, pomimo problemów, szczególnie na jesieni. Wiosna pokazała jednak, że ta drużyna indywidualnie i zespołowo zrobiła bardzo duży postęp. Na pewno to my zasługiwaliśmy na to, żeby po dzisiejszej kolejce być na czwartym miejscu i grać w europejskich pucharach – powiedział.

– Nigdy nie krytykuję sędziów, bo wiem, że jest to trudny zawód, ale myślę, że przychodzi taki czas, że cierpliwość też się kończy i jeżeli przypomnę sobie teraz, co działo się w tym półroczu, jeżeli przypomnę sobie dzisiejszą sytuację, kiedy zdobyliśmy bramkę po cudownej akcji, a wraca się sytuację wcześniej. Nie widziałem jeszcze dokładnie powtórki, ale z tego co słyszę to jest to skandaliczne i trzeba to otwarcie powiedzieć. Na Legii Warszawa tracimy z kolei bramkę z ewidentnego spalonego, wszyscy to widzą, niestety Panowie, którzy siedzą przy monitorach tego nie respektują – dodał zdenerwowany trener.



Jak dodał, oprócz ich pracy jako trenerów i piłkarzy, są jeszcze inne osoby odpowiedzialne za to, żeby im nie przeszkadzać.

– Jeżeli pomyślę sobie, że my jako Wisła Płock – mały klub z małym budżetem – nie mamy tego szczęścia, że przyznają nam walkower lub sędziowie często mylą się na naszą niekorzyść czy też VAR w różny dziwny sposób nam „pomaga”, a wręcz przeszkadza. Muszę w którymś momencie wylać swoje żale, ponieważ żal mi tych chłopaków, żal mi tego, że wykonali fantastyczną pracę, a nie zostali za to wynagrodzeni. To najbardziej boli – wyjaśniał swoje rozgoryczenie.

– Myślę, że wszyscy Państwo byli dzisiaj na meczu i powinni mieć takie samo zdanie, ponieważ jeżeli Taras Romanczuk robi pięć fauli taktycznych i nie dostaje żadnej żółtej kartki, przerywając nasze akcje ofensywne, a Dominik Furman – wiem, że nie jest lubiany przez sędziów, przez osobowość, on się nie boi walczyć, mieć swojego zdania – za praktycznie każdy faul otrzymuje żółtą kartkę. Tak więc musimy wszyscy zastanowić się co zrobić, żeby ta piłka była lepsza, bo jeżeli patrzymy również na to co się dzieje na trybunach, co się dzieje później przez frustrację, nie tylko nas piłkarzy, ale wszystkich, którzy są przy tej piłce to jeżeli chcemy gonić Europę to każdy musi stanąć przed lustrem i zastanowić się czy tak mamy postępować czy musimy coś zmienić – podsumował trener Wisły Płock.

Krótko po meczu wypowiedział się trener Jagiellonii, Ireneusz Mamrot. – Jeśli chodzi o mecz o ja bardzo krótko. Celem było zwycięstwo – nie chcę opisywać meczu, bo mecz nie jest dzisiaj najważniejszy – to się udało zrealizować, natomiast nie oszukujmy się, pod koniec meczu mocno sprawdzaliśmy wynik spotkania Lecha z Legią. Nie poukładało się jednak tak jakbyśmy chcieli. Na pewno dla mnie osobiście jest to bardzo duży sukces, ale z drugiej strony nie ukrywam też, że odczuwam niedosyt – stwierdził trener.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 2:1 (1:1)
0:1 – José Kanté 35′
1:1 – Ivan Runje 44′
2:1 – Cillian Sheridan 65′

Jagiellonia Białystok: 25. Marián Kelemen – 8. Łukasz Burliga, 17. Ivan Runje, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme – 99. Bartosz Kwiecień (70, 23. Piotr Wlazło), 6. Taras Romanczuk – 21. Przemysław Frankowski, 26. Martin Pospíšil (76, 28. Karol Świderski), 9. Arvydas Novikovas (90, 14. Marek Wasiluk) – 18. Cillian Sheridan.

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 77. Konrad Michalak (77, 96. Jakub Łukowski), 23. Semir Štilić (68, 19. Kamil Biliński), 7. Nico Varela – 29. José Kanté.

Żółte kartki: Burliga, Sheridan – Štilić, Stefańczyk, Kanté, Furman, Uryga, Varela.
Czerwona kartka: Furman – w 82. minucie – za drugą żółtą.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 20 086.

źródło: Wisła Płock