“Jak ci śmierdzi to się pan wyprowadź” – protest w Ciółkowie trwa

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jeden dzień został firmie Ecoriver na zaprzestanie działalności, powodującej nieprzyjemny i bardzo uciążliwy dla okolicznych mieszkańców zapach. Starosta płocki przesłał spółce wezwanie w tej sprawie, jednak mieszkańcy nadal protestują, nie wierząc w działania samorządu.

Przypomnijmy – mieszkańcy Ciółkowa rozpoczęli protest po tym, jak kompostownia, zlokalizowana w ich miejscowości, zaczęła wydzielać zapach uniemożliwiający normalne funkcjonowanie. Szukali pomocy u WIOŚ oraz Starosty Płockiego, pikietowali też przed firmą oraz starostwem powiatowym w Płocku. Teraz przez całą dobę blokują drogę dojazdową do kompostowni.

27 czerwca starosta wezwał firmę Ecoriver do „zaniechania (w terminie 14 dni od dnia doręczenia wezwania) naruszania przepisów art.16 pkt 2 ustawy o odpadach w zakresie uciążliwości zapachowej, powodowanej działalnością objętą decyzją Starosty z dnia 16 grudnia 2013 roku, udzielającą firmie Ecoriver sp. z o.o. w Warszawie zezwolenia na przetwarzanie odpadów w Ciołkowie, gmina Radzanowo”.

– Wiemy, że starosta wysłał takie wezwanie, ale żadnych konkretnych kroków w tej sprawie nie ma – mówią rozżaleni mieszkańcy Ciółkowa. – Starosta już wydał kilka takich pism – tłumaczy zdenerwowany mężczyzna. – Ostatnie poszło bodajże w marcu i nic się od tego czasu nie zmieniło – stwierdził.

– Nawet pomimo śmierci dwójki dzieci, nie robi się nic – dodaje wzburzona kobieta i tłumaczy, że przyczyną śmierci była sepsa, która mogła być wynikiem bakterii, powstającej właśnie na terenie kompostowni. Mieszkańcy uzupełniają, że nie wiadomo czy to była przyczyna zgonu, jednak dwa przypadki śmierci dzieci w tak krótkim czasie trudno traktować jako zbieg okoliczności.
Protestujący mieszkańcy zapowiadają, że będą blokować drogę do kompostowni do skutku. – Czyli do zamknięcia firmy – uzupełnia jeden z mężczyzn. – W końcu to oni pojawili się na naszym terenie, tymczasem to nam każą się wyprowadzić! – mówi. Kiedy dopytujemy o szczegóły okazuje się, że pan Dariusz usłyszał od przedstawiciela spółki: “Jak ci śmierdzi to się wyprowadź!”, pojawiły się też bluźnierstwa “P**lę was i wasze dzieci”.

Mieszkańcy czują się oszukani. – Samorząd powinien nam pomagać, tymczasem opóźniają sprawę cofnięcia pozwolenia na działalność, dając firmie czas na kompletowanie dokumentów – tłumaczą. – Jakby się pani czuła, gdyby sąsiad przyszedł i narobił pani na wycieraczkę? – pyta obrazowo jeden z protestujących.

Według mieszkańców, władze samorządu twierdzą, że na procedury wstrzymania działalności spółki Ecoriver trzeba czasu, tymczasem firma grozi im pozwami o milionowe odszkodowanie za blokowanie dostaw.
– Od początku ta firma działa na dzikich papierach, to były przecież grunty rolne, plan zagospodarowania przestrzennego zaczął być robiony dopiero teraz – mówi kobieta, której nieruchomość sąsiaduje z kompostownią. – Jeśli wójt został oszukany, to dlaczego nie złożył doniesienia do prokuratury? – pyta jeden z mężczyzn.

Próbujemy dociec, z jakiego powodu firma, ewidentnie utrudniająca życie okolicznym mieszkańcom, zaistniała na tym terenie. Może chodzi o podatek gruntowy albo zatrudnienie ciółkowian? – A skąd! – oburzają się protestujący. – Podatku to płacą pewnie z pięćset złotych rocznie, a zatrudnienie tam znalazła jedna osoba, nasz radny – mówią z przekąsem.

– Boimy się teraz o nasze zdrowie – jedna z kobiet splata ręce. – Proszę podjechać do kompostowni i zobaczyć jak wypalone jest zboże, jaki jest tam smród – zachęcają mieszkańcy. Pojechaliśmy wskazaną drogą. I szczerze – bardzo współczujemy wszystkim, którzy muszą przebywać w tej okolicy. Zapach drażnił nozdrza, a niesiony wiatrem był wyczuwalny z daleka.

Na miejscu protestu pojawiła się dzisiaj ekipa telewizji “Trwam” oraz senator Marek Martynowski, który wspólnie z pięcioma senatorami złożył 3 lipca oświadczenie w sprawie kompostowni, skierowane do ministra środowiska, ministra spraw wewnętrznych, wojewody mazowieckiego oraz starosty płockiego. W oświadczeniu tym senatorowie proszą o podjęcie działań likwidujących problem nielegalnego składowiska odpadów w Ciółkowie. Nielegalnego, ponieważ decyzją z 22 maja br. mazowiecki wojewódzki inspektor ochrony środowiska wstrzymał działalność firmy Ecoriver na terenie kompostowni. Tymczasem odpady dowożone są, według relacji mieszkańców, pod eskortą policji.

W sprawę zaangażował się również poseł Piotr Zgorzelski. – W ubiegły poniedziałek [30 czerwca – przyp. red.] doprowadziłem do narady koordynacyjnej przedstawicieli WIOŚ, Starostwa Powiatowego i Urzędu Gminy – powiedział nam były starosta płocki. – W wyniku podjętych rekomendacji, podmioty te zobowiązały się do realizacji konkretnych zadań: wójt gminy Radzanowo ma wystąpić do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o stwierdzenie nieważności decyzji środowiskowych uwarunkowania przedsięwzięcia, starosta płocki zobowiązał się m.in. do wydania decyzji uchylającej decyzję zezwalającą na przetwarzanie odpadów oraz umarzającej postępowanie w sprawie wydania decyzji reglamentacyjnej, natomiast WIOŚ zadeklarował wszczęcie postępowania w sprawie wydania decyzji wstrzymującej użytkowanie instalacji. W moim przekonaniu, służby powinny działać szybciej i bardziej skutecznie, jednakże jako funkcjonariusz państwowy i były urzędnik samorządowy rozumiem uwarunkowania prawne i wiem, że przedwcześnie wydana decyzja może być łatwa do uchylenia przez wyższą instancję – tłumaczy Piotr Zgorzelski, dodając, że od początku stoi po stronie mieszkańców i jest z nimi w stałym kontakcie, nawet przebywając w Warszawie, a ostatnio, 4 lipca, spotkał się z nimi osobiście i przekazał wszystkie informacje na temat podejmowanych działań.

Niestety, nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami spółki. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się natomiast, że jutro, 11 lipca, w asyście policji na terenie kompostowni mają zostać pobrane próbki do badań laboratoryjnych.

Podziel się:

6 komentarzy

  1. Nie znam problemu poruszanego w artykule.Jako były urzędnik ,znający procedury prawne i administracyjne,oceniłem jedynie poruszane w arykule merytorycznne aspekty sprawy z punktu widzenia prawa i obowiązującej drogi administracyjnej.Analiza zdarzeń, przedstawiona przez dziennikarza, prowadzi do wniosków niespójnych i nielogicznych.Nie odpowiada mi taki warsztat dziennikarski.dlatego zarzuciłem autorowi brak rzetelności.

    • Jako były malarz – podobnie jak urzędnik mam prawo się chyba wypowiedzieć. Nie znam się na dziennikarstwie i tak jak Pan nie znam problemu ale będę atakował. Albo nie….
      Bo ja nie widzę ani analizy ani wniosków a jedynie przedstawienie sytuacji zastanej. Ale co ja tam wiem o dziennikarstwie. Nie byłem tak jak pan urzędnikiem. ;))) Mogę za to panu zarzuć że paplasz pan aby paplać a konkretów zero.

      • Proszę nie rozśmieszać ludzi! Który malarz ma czas, ochotę i taki refleks, aby bronić, w miarę poprawną polszczyzną, jakości dziennikarstwa w tym, faktycznie, dość ciężkawym w odbiorze, artykule?

      • Myślę że taki z poczuciem humoru którego brak jest osobie która upiera się że nie śmierdzi jak syfi.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji