REKLAMA
REKLAMA

Dlaczego nie lubimy świąt?

REKLAMA

W sklepach bożonarodzeniowy klimat wita nas już od progu. Świąteczne wystawy sklepowe przyprawiają o zawrót głowy. Reklamy z „choinką w tle” bombardują nas z każdej strony. W centrach handlowych robi się tłoczno. W mediach społecznościowych królują renifery i pierniki. Wszystko przypomina, że już czas. Zbliżają się święta. Nie wszyscy czują jednak „tę magię”, o której zewsząd słyszymy.

Dyskusja na ten temat bywa naprawdę gorąca. W Internecie można spotkać skrajne opinie ” Należę do tej części ludzkości, która czeka nie na święta, a na to kiedy się skończą. Nie jestem sama. Dziś moja koleżanka napisała na tablicy: „No dobra, to teraz zamykam oczy i jest już po świętach”. Chyba jest nas coraz więcej” pisze jedna z blogerek. „Najbardziej denerwuje mnie to, co się z tymi Świętami w ostatnich latach stało. Jakiś handlowy szał. Przymus kupowania prezentów i wymienianie się rzeczami, których najczęściej nikt nie potrzebuje” – internautka o pseudonimie mrofka nie ukrywa irytacji. Beata z pewnego forum jest ostrzejsza w swojej opinii „Nienawidzę świąt!!!!!!!!Pseudokolęd, zakupów, gotowania. Czekam, kiedy to się skończy i wrócę do normalności” – pisze.

PowiązaneTematy

Choć święta powinny być czasem radości, dla wielu z nas wcale tak nie jest – tak wynika z sondaży przeprowadzonych na zlecenie jednego z centrum badania opinii publicznej w 10 największych miastach kraju.

Większość (53,2 proc.) badanych w okresie świąt Bożego Narodzenia najbardziej denerwuje tłok w centrach handlowych i kłopoty związane z zakupem prezentów. Polaków nie nastrajają dobrze także prace domowe związane z przygotowaniem świąt (32,8 proc.), nachalne reklamy (27,5 proc.), koszty związane z organizacją świąt (26,8 proc.), przymusowe siedzenie przy stole (16,5 proc.), konieczność obściskiwania się z nielubianym członkiem rodziny podczas dzielenia się opłatkiem (10,1 proc.), a nawet konieczność spędzania czasu z rodziną (3,3 proc.).

Z przyjemnościami kojarzy się nam przede wszystkim Wigilia. Doceniamy potrawy wigilijne (37,6 proc.), ubieranie choinki (35,4 proc.) i dzielenie się opłatkiem (35,4 proc.), a 14,9 proc. lubi śpiewanie kolęd. Trochę bardziej cieszymy się na prezenty (31,3 proc.). Podobają się nam także nastrój i klimat świąteczny (27,7 proc.), możliwość spotkania rodziny (25,8 proc.) i kontynuowania tradycji (20,4 proc.). Jedna piąta badanych cieszy się z faktu, że święta to po prostu czas wolny od pracy.

Kto nie lubi świąt?

Ludzie nadmiernie obciążeni zawodowymi obowiązkami nie mogąc sobie „odpuścić” nie tyle nie chcą, ale czasami po prostu nie potrafią oddać się świątecznej atmosferze, przystanąć na chwilę, pobyć z bliskimi. Rodzinne spotkania ich nudzą, kurtuazyjne siedzenie przy stole to dla nich katorga.

Także ludzie permanentnie zestresowani, wypaleni zatracili umiejętność bezwarunkowego „cieszenia się”. Swoją uwagę koncentrują na własnym uczuciu dyskomfortu, co powoduje, że niemożliwe jest, aby zainteresowali się innymi. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że pomału, dzień za dniem, zmierza do tego stanu. Dodatkowe obciążenia w postaci przygotowań do świąt działają na nich wyjątkowo źle. Perspektywa tej wyjątkowej, niecodziennej aury nie robi wrażenia. Święta postrzegają jako okazję do chwili wytchnienia od palącej codzienności. Kiedy już zasiądą do świątecznego stołu, to mimo, że mają wokół siebie najbliższych, mimo, że pamiętają, że kiedyś był to szczególny czas, to dziś już zapomnieli jak smakuje radość.

Są również osoby, które jak tylko jest to możliwe unikają okoliczności sprzyjających wyrażaniu ciepłych uczuć, które akurat w tym czasie są tak ważne. Chowają się za fasadą pewności siebie i niezależności od innych. Dzielenie się opłatkiem to dla nich katorga. W internetowych debatach o powodach nielubienia świąt nierzadko można przeczytać deklarację, że ktoś po prostu nie potrafi złożyć życzeń zgromadzonej przy wigilijnym stole rodzinie. Brak umiejętności obcowania z uczuciami, które są nieodzownym elementem budowania i utrzymywania relacji międzyludzkich, nie tylko z psychologicznego punktu widzenia, ale i praktycznego jest problemem.

Kolejną grupą, bojkotującą święta są samotnicy, którzy po prostu nie mają potrzeby obcowania z innymi ludźmi, nie czują się dobrze podczas rodzinnych spotkań, chodzą na nie ze względu na obyczaje czy tradycję, ale często wychodzą „po angielsku”.

Niektórzy nie tyle nie lubią świąt, co znudził im się tradycyjny sposób ich celebracji. Tacy ludzie poszukują alternatywy dla „siedzenia przy stole”. Branża turystyczna dostrzega ten trend i przygotowuje propozycje wyjazdów świątecznych dla aktywnych. Nawet Wigilię można przecież spędzić w hotelu, a świąteczne dni – szusując po alpejskim stoku.

Pozwólmy sobie na radość

Kiedy przestajemy lubić święta, warto spojrzeć głębiej, zastanowić się nad sobą. Akurat Święta Bożego Narodzenia są dla nas swego rodzaju testem, impulsem do aktywowania uczuć, ważnych nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla nas samych. Ich brak to nie spadek atrakcyjności Świąt Bożego Narodzenia, a ważny komunikat informujący o potrzebie zmian w naszym życiu. Radość nie zanika, tylko w powszednim pośpiechu gdzieś się gubi, wyparta przez inne, często negatywnie na nas oddziałujące emocje. Warto o tym pamiętać. Pozwólmy sobie, by głos serca był silniejszy od efektów codziennej, życiowej zawieruchy.