Wygaszanie czy reorganizacja? To pytanie zdominowało obrady Rady Miasta Płocka, które odbyły się w czwartek, 26 lutego. Dyskusja dotyczyła przyszłości części miejskich przedszkoli, w których – z uwagi na niż demograficzny – nie zaplanowano naboru do grup trzylatków.
To była dość burzliwa i trudna Sesja Rady Miasta Płocka. Jednym z punktów było stanowisko radnych w sprawie likwidacji płockich przedszkoli. Choć prezydent miasta zapewniał, że nie ma mowy o likwidacji, radni opozycji i rodzice mówili wprost o chaosie, braku konsultacji i „cichym wygaszaniu” placówek.
„Rodzice dowiedzieli się jako ostatni”
Jedną z najbardziej krytycznych wypowiedzi wygłosiła poseł na Sejm RP Wioletta Kulpa, która zwróciła uwagę na sposób komunikowania decyzji, dotyczących przedszkoli.
– W listopadzie ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że prezydent planuje likwidację trzech przedszkoli: numer 9, 14 i 27 oraz szkoły podstawowej nr 13. Ani radni, ani rodzice nie zostali o tym wcześniej poinformowani. Informacje docierały do nas przez SMS-y i Messengera od zaniepokojonych rodziców – mówiła Wioletta Kulpa.
Jak podkreślała, problemem nie jest wyłącznie demografia, ale brak dialogu.
– Na spotkaniach z rodzicami zabrakło jednej osoby – prezydenta miasta. Usłyszeliśmy, że sprawa jest nieaktualna. Tymczasem po kilku tygodniach okazało się, że nie chodzi już o trzy, a o pięć przedszkoli – dodała.
Podkreślała, że radnym nie przedstawiono żadnych analiz demograficznych, jej również w odpowiedzi nie przekazano takich analiz, czy dokumentów.
– Panie Prezydencie, niech Pan stanie tutaj przed radnymi, przed mieszkańcami, przed mamami, które również zastanawiają się, co będzie dalej z tymi przedszkolami, przed rodzicami, opiekunami – apelowała. – Jakie to ma konsekwencje? Pierwsze to oczywiście sprawy pracownicze, kadrowe, czyli panie będą musiały znaleźć sobie nową pracę. Słyszałam o różnych przypadkach, że są proponowane porozumienia stron przez panią dyrektor i pracownica wówczas ma „zapewnienie”, że znajdziemy gdzieś inną pracę, czy tak jak słyszałam, że pan prezydent Jankowski osobiście się udaje i takie zapewnienia daje do swojego byłego przedszkola. Ale są sytuacje, których się nie da rozwiązać i ta osoba zostaje bez pracy. Natomiast drugie, chyba najbardziej drastyczne i najbardziej niepokojące, co jest związane z pana jednoosobową decyzją, to jest to, jaka będzie dalej przyszłość tego przedszkola. Bo Pan tylnymi drzwiami, omijając jakiekolwiek zapisy ustawowe, rozpoczyna procedurę wygaszenia tego przedszkola – stwierdziła poseł na Sejm.
Jak podkreślała, w istocie jest to wygaszanie placówek, ale prezydent nie podjął oficjalnie takiej decyzji, ponieważ wówczas musiałby wejść w procedury określone w ustawie. Wstrzymując rekrutację, pozbawia natomiast rodziców ścieżki odwoławczej.
Podsumowała, że w trybie dostępu do informacji publicznej poprosi o informacje:
- Wskazanie konkretnych przedszkoli, których dotyczyło wstrzymanie rekrutacji wraz z podaniem daty podjęcia decyzji.
- Udostępnienie kopii aktów prawnych, zarządzeń, poleceń służbowych, decyzji administracyjnych, które stanowiły podstawę wstrzymania rekrutacji.
- Wskazanie podstawy prawnej wstrzymania naboru do grup trzylatków.
- Udostępnienie analiz, opinii prawnych lub dokumentów wewnętrznych, które uzasadniały podjęcie tej decyzji.
- Informacje, czy decyzja była konsultowana z dyrektorami przedszkoli, radami rodziców, kuratorium oświaty, innymi organami nadzoru.
- Informacje o liczbie planowanych miejsc dla trzylatków przed decyzją, liczbie miejsc po wstrzymaniu rekrutacji, sposobie zapewnienia realizacji prawa do wychowania przedszkolnego dla dzieci trzyletnich.
- Wskazanie czy planowane jest wygaszenie oddziałów, likwidacja placówek, przekształcenie organizacyjne.

„To nie likwidacja, to odpowiedzialność”
Do zarzutów odniósł się prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. W swoim wystąpieniu podkreślał, że decyzje dotyczące liczby oddziałów w przedszkolach są podejmowane w oparciu o twarde dane demograficzne i mieszczą się w kompetencjach organu prowadzącego.
– Nie mówimy dziś o likwidacji. Mówimy o odpowiedzialnym zarządzaniu siecią przedszkoli. W roku szkolnym 2023/2024 nasze przedszkola opuściło ponad tysiąc sześciolatków, a przyjęliśmy 658 trzylatków. W kolejnym roku było to już tylko 598. W nadchodzącym roku szacujemy około 450 dzieci – wyliczał.
Przyznał, że każdym z wymienionych pięciu przedszkoli trwa nabór, ale nie ma naboru do oddzielnej grupy trzylatków. Prezydent podkreślał też, że w wielu placówkach do grup trzylatków zgłaszało się po kilka dzieci.
– W jednym przedszkolu było to 7-9 zgłoszeń. To za mało, by tworzyć osobny oddział. Dlatego w części placówek zaplanowano łączenie grup wiekowych, a nie całkowite wstrzymanie rekrutacji – wyjaśniał.
Przedszkola, których to dotyczy, to MP 8, 9 i 10 – tam została stworzona możliwość rekrutacji dzieci trzyletnich, które uzupełnią grupę, która powstała wcześniej, korzystając z możliwości łączenia trzy i czterolatków w jedną grupę. Prezydent zaznaczył też:
– Nie ma obowiązku zapisania dziecka w wieku trzech lat do przedszkola. To nie jest obowiązek, to jest przywilej.
Andrzej Nowakowski zaznaczał, że decyzja o tym, w którym przedszkolu ile oddziałów będzie otwartych, nie była łatwą decyzją.
– Mało tego, była decyzją, która wymagała przede wszystkim odpowiedzialności. My dzisiaj chcemy odpowiedzialnie podejść do sieci przedszkoli, które funkcjonują w Płocku. W perspektywie przed nami podobne decyzje, dotyczące szkół podstawowych. Już dzisiaj o tym warto rozmawiać, warto o tym myśleć i warto szukać rozwiązań. Natomiast te, dotyczące zmniejszenia liczby dzieci w oddziale, już wprowadziliśmy – tłumaczył.
Podkreślał, że skala niżu demograficznego jest tak duża, że trzeba już dzisiaj podejmować decyzje „może niepopularne, trudne, ale przede wszystkim odpowiedzialne”. Dodał, że planowanie liczby oddziałów odbywa się we współpracy z dyrektorem placówek przedszkolnych, szkolnych czy szkół ponadpodstawowych, na podstawie analiz wyników rekrutacji.

Opozycja: „To pierwszy krok do zamykania”
Radni opozycji nie kryli sceptycyzmu wobec tych zapewnień. Mirosław Milewski zwracał uwagę, że podobna narracja towarzyszyła wcześniej likwidacji Szkoły Podstawowej nr 13.
– W 2019 roku też słyszeliśmy, że szkoła nie będzie likwidowana. Dziś po kilku latach została zamknięta. Teraz widzimy ten sam schemat: brak naboru, uspokajające słowa i stopniowa degradacja placówki – mówił obecny radny, a były prezydent Płocka.
Jego zdaniem, samorząd reaguje biernie na kryzys demograficzny.
– Zamiast szukać rozwiązań, zmniejszać liczebność grup, tworzyć nowe funkcje dla przedszkoli, miasto idzie na skróty. Najłatwiej jest zamknąć – ocenił.
Zapytał również, jakie oszczędności w związku z brakiem naboru do pięciu przedszkoli uzyska miasto Płock, a także jakie oszczędności uzyska w następnych latach.
– I czy ta gra jest warta świeczki w kontekście różnych fajerwerków, które miasto sobie funduje – stwierdził Mirosław Milewski.
Głos rodziców: „To drugi dom naszych dzieci”
Emocjonalnym momentem sesji było wystąpienie przewodniczącej Rady Rodziców Miejskiego Przedszkola nr 14. Jak stwierdziła, rodzice czują się pominięci i zdezorientowani.
– Dla naszych dzieci to nie jest budynek. To drugi dom. Informację o wstrzymaniu rekrutacji dostaliśmy nie oficjalnym pismem, ale z mediów społecznościowych. To nie jest sposób prowadzenia dialogu z mieszkańcami – mówiła.
Zapowiedziała też dalsze kroki prawne.
– Zgłosiłam skargę do Rzecznika Praw Dziecka na działania Pana Prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, wniosek o podjęcie interwencji Rzecznika Praw Obywateli oraz skargę na działanie organu wykonawczego przez Prezydenta Miasta Płocka do Wojewody Mazowieckiego Mariusza Frankowskiego. Nie odpuszczę, nawet jeśli moje dziecko opuści to przedszkole – dodała.
Sugerowała również inny powód wygaszania przedszkola, niż demografia.
– Chciałam Państwu pokazać, ponieważ Państwo wiedzą, że koło naszego przedszkola wpadł deweloper. Postawił sobie piękny blok. Bardzo proszę, gdzie jest MP14 na planach dewelopera i osiedla? Gdzie jest? Oczywiście nie ma, ale za to deweloper, uwaga, tak opisuje naszą dzielnicę: „W pierwszej odległości znajdują się placówki edukacyjne Żłobek Miejski nr 3, 700 metrów. Przedszkole Ekoludki, 550 metrów. Szkoła Podstawowa nr 17”. No i szkoły średnie. Przepraszam bardzo, MP14 jest za płotem. Gdzie jest reklama tego miejskiego przedszkola? – pytała – przedstawicielka rodziców.
Zarzucała również zbyt duże zaangażowanie w politykę senioralną.
– Ja rozumiem, jest bardzo dużo seniorów w naszym mieście, a pomyśleli państwo, dlaczego tu są seniorzy? Młodzi stąd uciekają, nie zakładają tu rodzin, tu nie ma dla nas miejsca pracy, tu nie ma przyszłości. Gdzie są domy na start? Sześć lat próbuję go dostać. Dostał ktoś w Płocku? Za rok nie dostanę, bo skończę 35 lat. A jestem matką samotnie wychowującą dwójkę dzieci – podkreślała.
Pytała też publicznie prezydenta Płocka, w jaki sposób zachęca płocczan do zakładania rodzin.
– Młode małżeństwo woli kupić sobie psa bądź wziąć go ze schroniska czy kota, a nie zakładać rodzinę, bo nie stać go na utrzymanie tej rodziny – argumentowała.
Przytoczyła również informację, którą uzyskała w kuratorium oświaty.
– Podstawowy dokument dotyczący rekrutacji do płockich przedszkoli, czyli uchwała numer 671, dalej nie będę czytać, Rady Miasta Płocka z dnia 27 stycznia 2022, nie porusza w żadnym punkcie kwestii ograniczenia naboru wobec żadnej placówki przedszkolnej w Płocku. Stosowanie, narzucenie przez samorząd bądź organ prowadzący ograniczeń w zakresie prowadzenia rekrutacji do prowadzonych przedszkoli, stoi w sprzeczności z prawem do swobodnego wyboru przedszkola przez rodzica, brakiem rejonizacji w zakresie rekrutacji do przedszkoli i regulacjami prawnymi. Zatem organ prowadzący nie może dowolnie narzucać przedszkolu jakie konkretnie oddziały ma ono utworzyć. Szczególnie, jeśli ograniczałoby to dostęp do wychowania przedszkolnego dla dzieci w wieku 3 do 6 lat. Rekrutacja musi obejmować wszystkie dzieci w tym przedziale wiekowym, a narzucenie sztywnych struktur może naruszać przepisy oświatowe. Panie prezydencie Nowakowski, czy pan naruszył w tym momencie te przepisy oświatowe? – pytała przewodnicząca rady rodziców.
Głos zabrała także inna mama, która – jak podkreśliła – była również m.in. na spotkaniu z prezydentem Jankowskim.
– Proszę Państwa, to nie jest żadna decyzja na podstawie prawa. To jest tylko widzimisię. My przyniosłyśmy i przedstawiłyśmy 25 deklaracji chętnych dzieci. Pan wiceprezydent zarzucał nam, że zbadał to, gdzie będą chętni, na jakiej podstawie. Pytam się, na jakiej podstawie, ponieważ nie ma Pan takiej wiedzy, które akurat dzieci, gdzie będą chciały się zrekrutować – argumentowała.
Obecne na sesji mamy zapytały, dlaczego rodzice nie zostali dopuszczeni do rekrutacji.
– Potem mogłaby zapaść jakaś konkretna decyzja, jeśli dzieci by się do nas nie zgłosiły? Tylko tyle. Po prostu zostaliśmy zablokowani sześć dni przed rozpoczęciem tej rekrutacji. Nie dostaliśmy szansy – podsumowały.
Wiceprezydent: Nie chcemy dopuścić do „kanibalizacji przedszkoli”
Wiceprezydent Jankowski odniósł się do słów rodziców. Jak przypomniał, podczas spotkania w MP14 powiedział, że „z bardzo dużym prawdopodobieństwem tej rekrutacji do trzylatków nie będziemy uruchamiać”. Tłumaczył, że gdyby wszystkie przedszkola miały uruchomioną rekrutację trzylatków, doszłoby do „kanibalizacji” przedszkoli.
– Gdyby wszystkie przedszkola założyły, że tak będzie, to zaczęłyby ze sobą walczyć. Tylko dlaczego nasze miejskie przedszkola, które pięknie ze sobą współpracują mają ze sobą walczyć? Poza tym, my z nikim też nie walczymy. My dzisiaj robimy problem na całe miasto, ba, robimy problem ogólnopolski z sytuacji, niezwykle komfortowej dla mieszkańców naszego miasta. Sytuacji, w której każdy mieszkaniec naszego miasta może zapisać dziecko do przedszkola. Do przedszkola, które będzie w pobliżu jego miejsca zamieszkania – argumentował wiceprezydent Jankowski.
Przypomniał, że miasto działało w zakresie problemu niżu demograficznego, powołując chociażby Płocki Okrągły Stół Edukacyjny, który obradował właśnie w tym temacie.
– I wnioski były następujące, które padały z ust dyrektorów przedszkoli. Jeden z wniosków to było przyspieszenie rekrutacji o dwa tygodnie i my go uwzględniliśmy. Przyspieszyliśmy rekrutację o dwa tygodnie. Drugi wniosek dotyczył tego, abyśmy umożliwili w pierwszym naborze start dla dwuipółlatków. Zrobiliśmy to. Mówicie też dużo o grupach łączonych, a czym, jak nie grupą łączoną jest możliwość naboru trzylatków do grup czterolatków. To są właśnie grupy łączone. To jest pewnego rodzaju odpowiedź właśnie na niszę – tłumaczył Łukasz Jankowski.
Odniósł się też do zarzutów o wejście dewelopera na teren MP 14.
– W trakcie jednego ze spotkań powiedziałem, że panie mogą nawet telefon wyciągnąć i nagrać moje słowa. I powiedziałem, że dzień w którym miasto sprzeda tą działkę deweloperowi pod blok będzie ostatnim dniem mojej pracy w ratuszu – zapewniał.

W Płocku jest 5 razy gorzej, o tym mówmy
Głos zabrał również radny Szymon Stachowiak.
– Jeżeli skupimy się tylko na rocznikach przedszkolnych, czyli ostatnich sześciu latach, to pamiętajmy, że ten ubytek mieszkańców w Płocku jest pięć razy wyższy, niż w skali kraju. I dlaczego zasłaniamy się w tym momencie demografią? Jak możemy używać tego argumentu, że mamy ogólnopolski problem, jeżeli Płock jest jednym z najgorszych przykładów w całym kraju, jak można sobie z tym radzić. Mówimy o tym, że dzieci ubywa, że problemów jest coraz więcej, że dzieci jest coraz mniej, że tych grup przedszkolnych jest coraz mniej. Płocczan i Płock stać na to, aby tych dzieci było w przedszkolach mniej. Pan krytykuje rywalizację. Rywalizacja z założenia będzie podnosiła jakość tych przedszkoli. Niech rodzice mają ten wybór – apelował radny.
Podkreślił, że rodzice nie kierują się tylko odległością od placówki. Zaznaczył, że Płock powinien być wzorem w skali kraju, a „jest niestety bardzo złym przykładem, jeżeli chodzi o sprawy demograficzne”.
– Świetnie, że wszystkie dzieci znajdą wszędzie miejsce. Dlaczego, ja mam takie pytanie, tutaj mamy taki gigantyczny ubytek, dlaczego w małej gminie pod Płockiem, choćby w Nowym Duninowie, powstaje nowe przedszkole? Dlaczego my tutaj przegrywamy starcie z podmiotami, które mają do Płocka blisko, jako dużo bogatszy samorząd, jako dużo bardziej perspektywiczny, z dużo większymi szansami. Prawdopodobnie ci rodzice, którzy tam będą wysyłali swoje przedszkole, tutaj do Płocka przyjeżdżają do pracy. A mimo to, z jakichś przyczyn nie wybierają naszych płockich przedszkoli. I to jest pytanie, i tutaj powinniśmy zacząć toczyć dyskusję – zaznaczył.
Dodał, że o tym, iż Płock wymiera mówi się od lat.
– Dzisiaj próbujemy pudrować pod hasłem optymalizacji walkę ze skutkami tego wymierania, a w żaden sposób nie próbujemy realnie walczyć z przyczynami. Zgadujemy, tłumaczymy to sobie na milion sposobów. Albo się wyprowadzają do powiatu płockiego, albo starzy ludzie, kolokwialnie rzecz ujmując, odchodzą z tego świata. Młodzi wyjeżdżają, bo nie mają perspektyw. I cały czas zgadujemy, jakie są przyczyny tego stanu rzeczy, a na koniec wychodzimy, patrzymy ludziom prosto w oczy i mówimy, no demografia jest bardzo zła, bardzo duży niż demograficzny, absolutna tragedia, no i nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić. A jednak w Płocku jest pięć razy gorzej, niż w skali Polski i to są dane opierające się na Głównym Urzędzie Statystycznym. I o tym powinniśmy dzisiaj rozmawiać – stwierdził.
Jak podsumował, chaos informacyjny wygenerowały władze miasta.
– Nie my, opozycja, nie my radni, nie my mieszkańcy. To jest wasza porażka i wasza odpowiedzialność. Na koniec jeszcze raz w drodze podsumowania: Płock stać na to, aby wszystkie przedszkola zostały w tej formule utrzymane – mówił Szymon Stachowiak.

Demografia kontra zaufanie
Choć dane demograficzne przywoływane przez prezydenta nie były kwestionowane, spór dotyczył przede wszystkim stylu zarządzania i komunikacji z mieszkańcami. Wątpliwości budziło także to, że decyzje o nieuruchamianiu oddziałów trzylatków nie były poprzedzone szerokimi konsultacjami społecznymi.
Jak podkreślali radni, brak jasnego, długofalowego planu dla miejskiej oświaty może pogłębiać poczucie niepewności wśród młodych rodzin.
– Miasto, które chce się rozwijać, nie może wysyłać sygnału, że edukacja najmłodszych jest kosztem, a nie inwestycją – podsumował jeden z uczestników dyskusji.
Debata pokazała, że temat przedszkoli w Płocku wykracza daleko poza liczby i arkusze organizacyjne. To spór o zaufanie, dialog i wizję miasta w czasach demograficznego kryzysu.






















![Hejt boli naprawdę. Młodzież ze Staszica o przemocy słownej [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/staszic_hejt-360x180.jpeg)
![Akademia Wodorowa ORLEN rusza z czwartą edycją [FILM, FOTO]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/AkademiaH2_2026-29-360x180.jpg)


![Czy szkoła przygotowuje do życia? Młodzież zabrała głos [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/staszic-360x180.jpeg)








![Książulo w schroniskach i… w Sierpcu [FILM]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/03/ksiazulo_psy-360x180.jpg)





![Pobiegli tropem historii. Bieg „Tropem Wilczym” w Radotkach [FILM, FOTO]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/03/tropem_wilczym2026-360x180.jpeg)




![ORLEN Stadion oficjalnie otwarty. Wiceprezes ORLENU przewidział wynik inauguracyjnego meczu! [FILM, ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2023/09/stadion-17-360x180.jpg)







![Tomasz Kominek: budżet obywatelski, Wisła i schronisko [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/02/TomaszKominek-360x180.jpeg)


