REKLAMA

3, 2, 1… STOP!

REKLAMA

Sekundniki na dobre zagościły na płockich skrzyżowaniach. Kierowcy tak bardzo przyzwyczaili się do nich, że… przestali zwracać uwagę na inne znaki drogowe.

O sekundnikach-żartownisiach usłyszeliśmy już w poniedziałek, kiedy nasz redakcyjny kolega spotkał się z takim przypadkiem na skrzyżowaniu al. Armii Krajowej i Wyszogrodzkiej. Sekundnik na czerwono odliczał 4, 3, 2 i… zgasł. Przy czym światło nadal było czerwone, jeszcze przez jakieś dziesięć sekund.

PowiązaneTematy

Dzisiaj sami byliśmy świadkiem podobnego „żartu”. Jadący przed nami kierowca samochodu nie spojrzał jednak na kolor światła, tylko po „2” wjechał na środek skrzyżowania. Wjechał i zatrzymał się na nim, nie wiedząc, co się dzieje. Reszta kierowców bowiem przytomnie spojrzała na kolor sygnalizatora. Po kilku sekundach pojawiło się pomarańczowe, a potem zielone światło. Szczęściem w tej sytuacji było, że z bocznej ulicy nikt nie jechał. Mogło dojść do niezbyt przyjemnego w skutkach wypadku.

Konrad Kozłowski z Zespołu Medialnego ratusza podkreśla, że sekundniki mają ułatwiać życie kierowcom, jednak tych obowiązują przede wszystkim znaki drogowe. Sekundniki to tylko maszyny, które mogą się zepsuć.

[quote]Sekundniki mają ułatwiać życie kierowcom, ale na drodze obowiązują przede wszystkim znaki drogowe – Konrad Kozłowski, Zespół ds. Medialnych Urzędu Miasta Płocka[/quote]

Warto więc zachować rozwagę i nie wjeżdżać na skrzyżowanie zanim nie upewnimy się, czy na pewno jest to bezpieczne.
I małe uzupełnienie – w powrotnej drodze sekundniki działały już prawidłowo.