REKLAMA

Jak sprawić, aby Twoja firma zarabiała więcej? Akademia promocji firmy. Cz. 1

REKLAMA

Zaprezentowanie działalności firmy wymaga dobrania odpowiednich środków przekazu, pozwalających na skuteczne dotarcie do odbiorców, przy wykorzystaniu zarówno profesjonalnych środków medialnych, jak i niekonwencjonalnych sposobów prezentacji.

Brzmi skomplikowanie? Teoretycznie tak, wszystko jednak jest banalnie proste. W serii poradników, których pierwszy odcinek czytasz dzisiaj, przekażę Ci w prosty sposób dekady doświadczenia – zarówno od strony firmy, która wspomagała się reklamą, jak i firmy, która zajmuje się promocją innych firm.

Nauczysz się najważniejszej rzeczy: budżet na reklamę wykorzystasz maksymalnie efektywnie i z korzyścią dla biznesu.

Z racji publikacji w lokalnych mediach, skupimy się na firmach, które swoich odbiorców i klientów, a zwłaszcza przyszłych klientów, mają na terenie powiatu płockiego i Płocka.

1. Budżet

Od kiedy pamiętam, klientów działu reklamy w mediach dzieli się zasadniczo i z małymi wyjątkami na trzy typy:

  1. Najpopularniejszy: „Upadamy! Reklama to nasza ostatnia szansa…”
  2. Coraz popularniejszy: „Nie jestem z Płocka (albo: przyjechałem z zagranicy), ale chcę tutaj prowadzić biznes!”
  3. Osoby pozyskane przez nasz dział handlowy, które dzielą się jeszcze na dwie podgrupy:
  • „No dobra, sprawdzimy: dam jak najmniej i jak najkrócej, bo wiem lepiej, że to i tak nic nie da” – potem często spotykamy się pod koniec działalności (patrz pkt. 1) lub po prostu widzimy zmianę szyldu…
  • „Mam budżet X zł na miesiąc – co możemy zrobić, aby było jeszcze lepiej?” – tacy klienci najczęściej wracają przy każdej okazji lub zostają z nami przez lata. Ten typ przedsiębiorcy doceniamy bardzo mocno. Skupia się na swojej pracy, a nam pozwala wykonywać swoje zdania najlepiej, jak potrafimy.

Czym jest tajemniczy X zł?

X to kwota, jaką przedsiębiorca jest w stanie zaoferować za działania marketingowe. Duzi gracze przeznaczają 3-5% przychodu na promocję i wizerunek. To duża kwota? Z mojego doświadczenia wynika, że nawet niewielki, jednoosobowy biznes może mieć około 1 milion zł obrotu w skali roku. Obrotu – nie zysku. 4% od miliona to 40 tys. zł rocznie. To ponad 3,3 tys. zł miesięcznie. Czy prowadząc niewielki biznes myślałeś kiedyś o takim wydatku?

Z własnego doświadczenia: to dużo za dużo.

Milion zł przychodu, to w biznesie typu handel około 250 tys. zł zysku, który opodatkujemy i, jak zostanie nam te 15 tys. miesięcznie, to musimy wypłacić pensje, opłacić ubezpieczenie, dzierżawę, inne koszty. Pomimo więc milionowych obrotów, często te 3-4 tys. które zostaje w ręku, to wszystko. Nawet jeśli mamy większy zysk, to myślenie przedsiębiorców jest inne: „Za 3,3 tys. zł miesięcznie mogę wziąć kolejną maszynę w leasingu i np. kawalerkę (na raty) pod wynajem”.

I słusznie. Bo to co jest dobre dla Pepsi czy Nike, nie jest dobre dla małej restauracji, sklepu z butami czy biura nieruchomości w Płocku. Zasady, reguły czy książkowe podejście, w promocji lokalnego biznesu wyrzucamy do kosza.

Budżet reklamowy nie może hamować naszego biznesu – ma pomagać, niczym pracownik od marketingu. Im większe przynosi profity, tym powinien dostawać więcej – nie oczekujmy jednak, że za 30 zł miesięcznie zrobimy kampanię, która wystarczy na rok.

Lepiej te 30 zł przeznaczyć na kebaba z colą.

Niestety – co ciekawe, takie jest lokalne postrzeganie reklamy. Ma być najtańsza! Kolosalna pomyłka w myśleniu – ma być skuteczna, a jak może być skuteczna, jeśli jest biedna i głodna? Patrz na reklamę, jak na pracownika. On cię reprezentuje i on szuka ci klientów oraz zysku.

No dobrze. Ustaliliśmy już, że budżet nie może być głodowy, ale nie można też przesadzić. Co to znaczy?

Kiedyś zaprzyjaźniony przedsiębiorca, który wydawał na reklamę ok. 1 tys. zł netto, powiedział mi wprost: „Ja mam dziennie 5-10 klientów. Wystarczy, żeby po emisji reklamy przyszedł jeden klient, abym miał zwrot z nakładów na reklamę. Czasami musi być ich miesięcznie dwóch lub trzech. I tak się dzieje. Każdy kolejny to, poza zyskiem wizerunkowym, dodatkowe pieniądze i to już za darmo…”.
Coś w tym jest, prawda? Uważam, że klient dobrał optymalny budżet do oczekiwań. Najpierw zwrot, potem zysk.

Błędy związane z budżetem: za duży i za mały budżet

A co, jeśli nie znajdziemy tego cudownego środka? Wyważenia? Wtedy reklama jest nieskuteczna. Czasami mam przyjemność obcować z naprawdę dużymi firmami, które wydają po 20-40 tys. zł miesięcznie na reklamę. W żaden sposób jednak nie przekłada się to zwrot, a co dopiero na zysk. Dlaczego? Podręczniki, korporacyjna logika, działania pozbawione sensu. Przykład?

Rozmawiałem z firmą (nazwę i ofertę pominę), która miała jasne wytyczne i nie do negocjacji: „Budżet jest przeznaczony na reklamę zewnętrzną (80%), w gazetach (15%) oraz w internecie (5%)”. Tak postępują od lat i tak ma być. Kropka.

W efekcie budżet spożytkowano na coś, co nie zostało dostrzeżone, a usługa, którą chciał zaoferować klient, niestety, została z Płocka usunięta. Młodzi ludzie (odbiorcy usługi reklamodawcy) w ogóle nie zwracają uwagi na tablice reklamowe, nie czytają gazet, a wiedzę czerpią z sieci. 95% budżetu, w moim przekonaniu, poszło do kosza. No, ale świeżo wykształcony i zatrudniony marketingowiec zrobił co do niego należało… A że „pacjent zmarł”? Bywa.

Kolejny przykład przeinwestowania to… mój własny. Ponad dekadę temu postanowiłem w końcu dać „porządną” reklamę sklepu z artykułami dla rolnictwa, bo ta reklama, którą miałem przyprowadzała mi klientów. Zainwestowałem w 10 tablic, w dobrych miejscach, w mieście. Tablice miały być wyklejone przez cały dla mnie istotny sezon, czyli 8 m-cy. Wykazałem się sprytem przy monitorowaniu efektów. Zamówiłem bardzo prosty numer telefonu, który można było od razu zapamiętać. Koszt reklamy, o ile dobrze pamiętam, to ponad 35 tys. zł. Efekt? Telefon długo milczał, aż w końcu, po 8 m-cach, telefon zadzwonił. Radosny głos w słuchawce chciał… zamówić pizze. Tak. Ja popełniłem mnóstwo błędów, ale każdy z nich, za który zapłaciłem, ty dzisiaj możesz ominąć zupełnie za darmo.

Postępowania według starych wzorców, to z mojego punktu widzenia, jak kupić akcje Naszej-Klasy i nadal oczekiwać zysków z raz wdrożonej metody powiększania kapitału. Nawet w obrębie jednej kampanii z klientami, która trwa np. 3 miesiące, należy starać się modyfikować na bieżąco odpowiednie proporcje. Odbiór społeczny naszej oferty zmienia się codziennie. Codziennie dzieje się coś, co możemy wykorzystać natychmiast, dzięki czemu zwielokrotnimy przekaz. Takie działanie nazywamy live marketingem i będzie tematem oddzielnej pogadanki.

A za mały budżet? Tu można by przykładów mnożyć, ale najgorszy możliwy sposób jaki widziałem, który nadal jest praktykowany (to nie żart), to zainwestowanie z bólem kilkuset zł w wydruk ulotek czy wizytówek raz do roku i… położenie ich w biurze dla klientów. Właściciel firmy reprezentuje tak podejście pt. „Reklamuję się, bo chyba trzeba”. Tego typu klienci zawsze mi odpowiadają jedno: „Panie, ja tam już reklamę mam i nie działa, wiem co mówię!”.

A jak jest na początku? „Mam reklamę, jestem gość! Wydałem tylko 300 zł!”. No dobrze… Tylko, że twoja ulotka powinna trafić do ludzi, którzy nie byli w twoim biurze, prawda? Ale żeby dotarła, potrzebne są jeszcze większe koszta. Tak przy okazji, kiedy ostatnio przyszedł do Ciebie znajomy i powiedział: „Ej, czytałem w ulotce, że…”. Sto lat temu? Nigdy?

I kolejny sposób z katalogu na stratę pieniędzy – zamówienie reklamy np. na tablicach po kosztach. Tania płachta, załóżmy przy drodze, po której jeżdżą pracownicy do dużej fabryki, czy dzieci do szkoły, gdzie pracują ludzie na etacie. A ty… reklamujesz biuro rachunkowe dla przedsiębiorców, których tam nie ma.

Inny przykład? Reklama produktów premium w gazecie, ale wielkości pudełka od zapałek. Jeszcze inny? Reklama w internecie przeznaczona dla seniorów, bo wiadomo – w gazecie drożej.  Ale seniorzy czytają gazety! Reklama nie musi być najtańsza – musi być skuteczna, a jeśli przy okazji nie wydamy zbyt wiele – super. Ale nigdy cena nie może determinować tego, co chcemy osiągnąć i kogo poinformować. To nie ma sensu… Powiem inaczej – Czy idąc do dentysty wybierasz tego, który jest najtańszy? I tu płynnie przechodzimy do kolejnej pogawędki…

2. Grupa docelowa

Targetowanie reklam do grupy docelowej, to kolejne istotne zagadnienie. Inaczej mówi się do młodzieży, a inaczej do seniorów. Oczywiście – „mówi się reklamą” również w zupełnie innych miejscach. Wiek, płeć, zainteresowania, status związku, zarobki, praca – wszystko to jest ważne, kiedy myślicie o reklamie.

Nie trafisz z reklamą części samochodowych, reklamując się w „Bravo” czy „Przyjaciółce”. Nie trafisz z reklamą pożyczek bez BIK, reklamując się w „Forbsie”. Tak samo oczywiste jest, że próbując sprzedać bilety na występ Eleni, nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na internecie, a jedynie w gazecie nie powinieneś informować o koncercie Kamila Bednarka. Jego fani są w sieci.

Sam najlepiej wiesz, kim są Twoi klienci i rzadko jest tak, że są to wszyscy – nawet produktów spożywczych nie można tak zaszufladkować. Jedni wolą Piotra i Pawła, inni Lidla – nie bez przyczyny. Gdzie indziej zaoferujesz auta dostawcze, gdzie indziej osobowe. Gdzie indziej najbardziej dostępne, gdzie indziej luksusowe i w inny sposób.

Nie musisz tego wszystkiego wiedzieć, od tego są osoby, które od dekad zajmują się reklamą, każdą jedną branżą, tu pomyłka nie wchodzi w grę. To ich praca – tak jak Twoją pracą jest to, co robisz. Twoje usługi, twój handel, twoje umiejętności.

Człowiek odpowiedzialny za reklamę, doradca marketingowy, jest jak saper. Albo dobrze wie co robi i na bieżąco śledzi postępy, albo wylatuje z branży. Zaufaj mu, największym błędem jest to, co ma każdy z nas – przeświadczenie, że wie lepiej. To zrozumiałe – inaczej nie byłbyś przedsiębiorcą, ale akurat w tej tematyce to nas zgubi. Podobnie zresztą, jak nasze preferencje co do wyboru nośników…

3. Gdzie się reklamować?

U nas. To oczywiste ;) No, może nie zawsze, ale to też będzie tematem oddzielnych pogadanek. Z bólem serca powiem, że nie zawsze my jesteśmy lekiem na całe zło. Jesteśmy jak solidna kawa o poranku, ale czasami trzeba zażyć inne środki, aby się uzdrowić i ruszyć do boju.

Bądźmy uczciwi – reklama u nas? Tak byłoby najlepiej dla nas, ale wyjaśnię wszystkie aspekty wyboru nośników i dam kilka dobrych powodów, abyś wiedział, że to minimum solidna jak kevlar podstawa i naprawdę niezły szwajcarski scyzoryk.

Pierwsza sprawa to oczywiście Twój budżet. Może to jest 50 zł na miesiąc, może 500, może 1500, a może 5 tys. zł. Nie jest ważne ile, ważne jak wielu potencjalnych klientów możesz dzięki temu pozyskać.

Załóżmy, że podoba ci się reklama twojej konkurencji na portalu, radio, czy w gazecie o nazwie A i chcesz tam się zareklamować. Jest jeszcze portal, radio czy gazeta B. Droższy. Który wybierzesz?

Nie powinieneś wybierać żadnego, bez ustalenia jaka jest Twoja grupa docelowa i jaki zasięg (bardzo ważne) dane medium posiada.

Powiedzmy sobie wprost – jeśli jest np. portal, który ma 600 tys. czytelników rocznie w Płocku i ten portal oferuje ci reklamę za 200 zł miesięcznie, to trudno się nie skusić, prawda? Zwłaszcza, kiedy dowiesz się, że w portalu B taka usługa kosztuje 400 zł.

No dobrze. A co, jeśli ten drugi portal ma 400 tys. użytkowników, ale nie rocznie – miesięcznie! Reasumując, jest ośmiokrotnie bardziej poczytny, a tylko dwukrotnie droższy. Przełóżmy to na proste, codzienne zakupy.



Wolisz kupić jedną maszynkę do golenia za 4 zł, czy 8 maszynek za 8 zł?

Nie wierzę, że ludzie są tak bogaci, iż nie widzą sensu w tym działaniu. Po pierwsze – nie myśląc ekonomicznie – nie byliby bogaci…

Serwisy internetowe

Podstawą jest więc porównać dane, ale… Dane są tak podawane, aby były nieporównywalne. Portal PetroNews, jako jeden z niewielu w Polsce i na pewno jedyny w Płocku, oficjalnie przy każdym artykule pokazuje ilość odsłon. Dlaczego? Bo wiemy, że jesteśmy dobrzy w tym co robimy i wiemy, że mało kto może się pochwalić podobnymi wynikami.

To, co usłyszysz często, to „ilość odsłon portalu”. Wyrzuć to do kosza… Dlaczego?
Wyobraź sobie sytuację, że rozmawiasz na niezwykle popularnym czacie. Jest tam 1000 osób. Każdy na czat wchodzi tylko raz i rozmawia, a przy okazji widzi reklamę. Czyli reklamę widzi 1000 osób, przy 1000 odsłonach.

Teraz wyobraź sobie sytuację, że 10 osób wchodzi na portal, gdzie jest galeria 100 zdjęć i każdy z nich ogląda tę galerię. 10×100 = 1000 odsłon. W obu przypadkach mamy 1000 odsłon, ale na jednym portalu reklamę obejrzało 1000 ludzi, a na drugim aż 100 razy mniej.

Zaryzykuję tezę (przejaskrawioną), że im gorzej skonstruowany portal, tym więcej ma odsłon do chwalenia się w statystykach.

A co się liczy? Unikalni użytkownicy, i o to właśnie powinieneś pytać – tylko i wyłącznie. To są prawdziwi ludzie, to są prawdziwi odbiorcy reklam.

Ale tutaj też jest małe zamieszanie. Skąd wiesz, że dostaniesz prawdziwe dane?

W dzisiejszych czasach dobrą możliwością sprawdzenia faktycznego zainteresowania danym medium w sieci jest np. Facebook. Sprawdź, ile osób komentuje, „lajkuje”, żyje wiadomościami… Jaka jest wiedza i umiejętności zainteresowania czytelników przez dane medium. To przełoży się również na informacje o Twojej firmie.

Poprzednio mówiliśmy o przykładzie, że coś jest 2 razy droższe, a 4 razy bardziej odwiedzane. To był tylko przykład. Nie musisz mi wierzyć, ale rzeczywistość jest bardziej zdumiewająca – media, które wydają ci się być zbliżone, często różnią się 25-krotnie popularnością, a np. w ogóle nie różnią się ceną. Jest o co walczyć? Bez dwóch zdań.

Teraz przejdźmy do gazety

Czy wiesz, że płatne gazety sprzedają zaledwie ok. 50% swojego nakładu? Możesz to sprawdzić samodzielnie np. w Urzędzie Kontroli Prasy. Widziałeś kiedykolwiek, aby bezpłatna gazeta PetroNews leżała dłużej, niż 24 godziny od wydania? Mogłeś ;) Ponieważ czasami trzykrotnie w ciągu doby uzupełniamy nasze stojaki…

Nasz miesięczny nakład obydwu tytułów prasowych („PetroNews” i „Plocek”) to ponad 40 tys. egzemplarzy i wiesz co? Gdybyśmy mogli, dodrukowalibyśmy jeszcze dwa razy tyle i… to też byłoby mało. W tym czasie płatnych tytułów sprzedaje się 1-3 tys. To, że prasa drukowana umiera wie każdy, my również. Ale to również bzdura, jeśli nie wyjaśni się kontekstu. Umiera prasa, za którą należy płacić. W czasach bezpłatnych wiadomości w sieci – bezpłatne gazety mają się równie dobrze, a nawet lepiej!

Widujemy nasze gazety przybite do drzewa w miejscach, w których mówiąc kolokwialnie zastępują lokalnie internet.

Któregoś dnia, rozmawiając z bardzo aktywnym wójtem, którego z tego miejsca pozdrawiam – doszliśmy do momentu, w którym chciał sprawdzić ile gazet się sprzedaje u niego w okolicy, gdyż ja chciałem dostarczać 400-500 darmowych i negocjowałem, czy mogę zostawiać je w urzędzie gminy. Po miesiącu wójt mówi: „Przywieź ile chcesz!”. Okazało się, że sprawdził. Płatnych gazet na jego terenie sprzedano… 7 szt. Jego to zszokowało. Mnie to zszokowało. Was pewnie też.

Ulotki

Popularny nośnik i popularny problem. Po wydrukowaniu 3 tys. ulotek za np. 150 zł, musimy trafić nimi do potencjalnych zainteresowanych. Super, o ile prowadzimy działalność w miejscu o dużym ruchu, w galerii handlowej czy dużym centrum handlowym.

„Wynajmę hostessę i rozda”. Oczywiście. Zasuwając jak robot i rozdając 100 ulotek na godzinę zrobi to w 30h. 30h pracy hostessy to, jeśli jesteś bardzo skąpy, 15 zł za godzinę. Kolejne 450 zł zapłacisz, jeśli będziesz chciał rozdać te ulotki na terenie centrum handlowego. To ile już mamy? 150 + 450 + 450… Faktycznie, okazja ;) Ponad 1000 zł za ulotkę, która – jak dowodzą badania – tylko 1 na 40 nie trafia od razu do kosza. A wiesz co? Badania naszego wydawnictwa mówią o tym, że jedną gazetę czytają blisko 4 osoby. Nieźle, co?

Niektórzy więc mówią… Ok, to zróbmy tzw. insert, czyli wrzućmy ulotki do gazety. No niby super, my na tym zarabiamy, ale… zawsze odradzamy!

Po pierwsze, koszty insertu, po drugie transportu do drukarni, po trzecie… większość czytelników najpierw wytrząsa z gazety ulotki, a potem czyta. I jeszcze coś. Kiedy gazetę oddaję mamie, babci czy wujkowi… nigdy nie wkłada ulotek z powrotem. A może ty tak kiedyś zrobiłeś? Szacun! Jesteś wyjątkiem!

Pomijając koszty – o ile nie możemy zająć się sami skuteczną dystrybucją – reklama wydrukowana w gazecie jest wielokrotnie tańsza i nie wychodzi w 3 tys. egzemplarzy, a 32 tys. egzemplarzy miesięcznie. Taka drobna różnica do przemyślenia.

Outdoor: płachty, billboardy i tablice świetlne

Nigdy nie lekceważ wagi billboardów! Lekceważ za to wagę tablic świetlnych ;) Założę się, że nie pamiętasz ani jednej reklamy z LED-ów, które działają kilka sekund, a później leci kolejna. Koszt jest zbliżony do tablicy, która jest cały czas widoczna. Nie prowadzimy tego typu usług, poza projektowaniem reklam na billboardy, ale są przypadki, kiedy dla grupy docelowej naszego klienta doradzamy billboardy. Dam przykład – jeśli masz zniżki dla pracowników CNH czy Orlenu i specjalne oferty właśnie dla nich – nawet 2-3 tablice po drodze do takich firm będą skuteczne.

Nie zamyka to oczywiście tematu i warto działać na innych płaszczyznach, ale wierz mi – doradziłbym ci skorzystać z usług mojej konkurencji, jeśli widzę tym sens. Masz przyjaciół, którzy są biznesmenami – Twoja opinia o mnie i słuszności mojej rady i tak prędzej czy później pozwoli mi zarobić dla naszej firmy. W dodatku zrobimy ci świetny projekt!

Twoja reklama – projekt

Wiem, że masz zapewne duszę artysty, ale wiedz, że nie bez przyczyny istnieją grupy o nazwie „Grafik płakał, jak projektował”.
Może i grafik sam w sobie nie jest osobą, na której powinieneś polegać, ale już marketingowiec + grafik – to duet, na którym można polegać w 100%.

Wiem, że oferowana przez Ciebie kultywator ma super parametry, ale ty wiedz, że potencjalnego klienta nie interesują wszystkie dane, zwłaszcza napisane maczkiem. Bardziej go interesuje, jaki problem rozwiąże kupując kultywator i że taka okazja się nie powtórzy.


Wiem, że jesteś strasznie dumny ze swojego logo („Daj większe logo” to kolejny znany problem grafików). Tyle, że jeśli nazwa twojego sklepu z meblami nie zaczyna się np. na I a nie kończy na KEA, to wiedz, że produkt i korzyści z jego zakupu są ważniejsze, niż nazwa Twojej firmy.

Starajcie się przekazywać zwięźle, czasami nawet paradoksalnie, wykorzystując pustą przestrzeń – do przyciągnięcia uwagi, ale przede wszystkim – pokażcie komuś z daleka Waszą reklamę na 1 sekundę z zaskoczenia i schowajcie, a potem zapytajcie o odczucia. Zwłaszcza, jeśli to projekt billboardu przy drodze.

Dotarłeś aż dotąd? To mam dobrą wiadomość!

Na dzisiaj to tyle. Wszystko bardzo ogólnie, jednak w kolejnych odcinkach będziemy rozszerzać tematy w każdym kierunku i pokazywać ciekawe sposoby, taktyki, przykłady, niezależnie od tego, czy reklamujecie się u nas, czy gdziekolwiek indziej, czy też nigdzie. Pokażemy też przykłady i pomysły dla poszczególnych branż oraz genialne rozwiązania, które odniosły sukces i które warto znać.

A nasze CV? 6 lat temu stworzyliśmy portal i markę PetroNews od zera. Dzisiaj jest najpopularniejszym tytułem w swoim regionie w SocialMedia, unikalnym tytułem prasowym i internetowym w regionie. Mamy za sobą ponad 790 kampanii w ciągu tylko ostatnich 2 lat, a ja osobiście – kilka tysięcy projektów, bannerów, ulotek, billboardów, logotypów, filmów reklamowych, promocyjnych, dziesiątki stron internetowych dla naszych klientów.

Do tego prowadzone kampanie PR, kampanie wizerunkowe. Od 25 lat poruszam się biegle w zakresie grafiki reklamowej, video. Od dekady skutecznie wykorzystuję social media i rozwiązania internetowe. Jestem dumny, że jako pierwsi w Płocku wprowadziliśmy np. transmisję na żywo przez Facebooka, która dzisiaj jest oczywistością. Jako pierwsi z lokalnych mediów stworzyliśmy niedawno trójwymiarowe archiwalne zdjęcia miasta, jako pierwsi i jak dotąd jedyni posługujemy się językiem HTML5 przy produkcjach reklam. Co to oznacza? Są animowane na smartfonach.

Jako jedyni w Płocku i jako jedni z niewielu w Polsce z portali lokalnych, oferujemy reklamy dynamicznie, dostosowujące się do urządzenia, na którym są oglądane. Zmieniają swoje proporcje w zależności czy oglądasz je na komputerze, czy na telefonie.


Zespół, z którym pracuję to profesjonaliści, którzy swoim doświadczeniem na pewno pomogą mi uzupełnić kolejne odcinki poradnika. W roku 2015 minister gospodarki odznaczył naszą redaktor naczelną za zasługi dla rozwoju gospodarki Rzeczypospolitej.

W 2018 roku, dzięki doświadczeniu naszych dziennikarzy, zaczęliśmy współpracę w zakresie SocialMedia dla potężnych spółek akcyjnych, działających globalnie. Rozpoczęliśmy też współpracę z najstarszym płockim portalem Plocman i topowym ogólnopolskim portalem Wirtualna Polska.
Rozpoczęliśmy wydawanie drugiej bezpłatnej gazety (Plocek) o unikalnej koncepcji. Artykuły dopasowują się do reklamodawców – to działa!

W maju 2019 roku przekroczyliśmy 50 tys. gości dziennie i 115 tys. wyświetleń dziennie, i to w mieście, w którym jest 65 tys. osób korzystających z internetu. Do tego ćwierć miliona interakcji w ciągu tygodnia na największym w regionie FanPage informacyjnym.

W 2019 roku rozpoczęliśmy współpracę z serwisem, który przekazuje procent od zysku z kampanii reklamowych na akcje charytatywne, w których dotąd uczestniczyliśmy zawsze bezpłatnie i zawsze z pełnym sukcesem!

Brzmi dobrze? Mamy coś lepszego ;) To, czego nie ma nikt – ani w Płocku, ani nigdzie.
Reklama w naszej gazecie kosztuje od 180 zł… za cały rok.
Chwalimy się?
Nie ;)
Reklamujemy!

Przejdź do działu REKLAMA

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA
Kolejny Artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU