Azbestowa epopeja – gdzie najwięcej go w Płocku? I w jakich firmach?

0

W pewien październikowy poranek, skręcając z Łukasiewicza w Nowowiejskiego spojrzałem w chmurne, nie nastrajające optymizmem niebo. Jednakże równie szybko, co kłębiące się na horyzoncie chmury, przykuli moją uwagę robotnicy, naprawiający dość sfatygowany już dach… wykonany z azbestu! Zaraz, zaraz! Przecież to paskudztwo już dawno miało zniknąć z naszego kraju, walczyliśmy z tym już pewnie jakieś dziesięć lat temu!

Dochodzę do wniosku, że czasami, mimo upływu wiosen, człowiek nie dość że naiwny, jak przysłowiowe dziecko, to jeszcze na dodatek spostrzegawczy… niczym obżarty kocur zalegający na ciepłym przypiecku.

W pewien październikowy poranek, skręcając z Łukasiewicza w Nowowiejskiego, spojrzałem w chmurne, nie nastrajające optymizmem niebo. Jednakże równie szybko, co kłębiące się na horyzoncie chmury, przykuli moją uwagę robotnicy, naprawiający dość sfatygowany już dach… wykonany z azbestu! Zaraz, zaraz! Przecież to paskudztwo już dawno miało zniknąć z naszego kraju, walczyliśmy z tym już pewnie jakieś dziesięć lat temu!

Jednakże nader często się okazuje, że nasze potoczne mniemania, sądy, wyobrażenia, w konfrontacji z twardą rzeczywistością rozsypują się jak domek z kart. Tak zatem jedynie w tym miałem rację, że zakazaliśmy produkcji wyrobów zawierających ten składnik w 1997 roku i niemal od początku nowego wieku staramy usunąć azbest z naszego środowiska, ale… przed nami chyba jeszcze daleka i wyboista droga.

Dlaczego tak bardzo zawzięliśmy się na ten minerał, który jeszcze do niedawna był nieodzownym składnikiem różnego rodzaju wyrobów, takich jak płyty i papy dachowe, uszczelniacze, lepiki, rury wodociągowe i kanalizacyjne, izolacje budynków, rurociągów, kotłów parowych, grzewczych i wymienników ciepła, a nawet ubrania termoizolacyjne? Dlatego, że jak się okazało, póki elementy z niego wykonane są w dobrym stanie technicznym, nietknięte zębem czasu, to azbest nie szkodzi ani ludziom, ani środowisku.

Zagrożenie pojawia się w momencie, gdy np. sfatygowany, wiekowy i tak popularny jeszcze do niedawna eternit zaczyna kruszeć i pękać – wtedy do atmosfery uwalniają się mikrowłókna, tworząc trwale unoszący się w powietrzu aerozol, który jest przyczyną nowotworowych chorób płuc o wyjątkowo odrażających nazwach – aż strach je tu wymieniać. Szczególnie niebezpieczne są w tej sytuacji dzikie wysypiska, gdzie minerał uwalnia swą śmiercionośną moc.

Jak zatem staramy się rozwiązać ten problem? Kompleksowo i długofalowo, co nie zawsze oznacza, że skutecznie. Już w 2002 roku Polska przyjęła plan działania, a potem wdrożono program kraju wolnego od azbestu na lata 2009-2032 i stworzono przepisy wykonawcze, a co najważniejsze – corocznie asygnuje się na ten cel całkiem niemałe środki finansowe. Może z nich skorzystać każda gmina, o ile wdrożyła własny program usuwania wyrobów zawierających ten składnik.

Niestety, nie od dziś wiadomo, że w papierach to mamy najczęściej wszystko poukładane, tymczasem rzeczywistość od niedoróbek, błędów, lekceważenia przepisów, a przede wszystkim z powodu grzechu zaniechania, zgrzyta i piszczy, a w swej bezsilności tupie nogami. Właśnie w tym roku Najwyższa Izba Kontroli sporządziła raport podsumowujący realizację tego ogólnopolskiego programu za ostatnie 7 lat. Co z niego wynika?

Po pierwsze, nadal dokładnie nie wiadomo, ileż tego azbestu w Polsce w ogóle mamy, bo nie przeprowadzono dotąd jego pełnej inwentaryzacji – ostrożne szacunki wskazują na aż 14,5 mln ton!

W interesującym nas pewnie najżywotniej województwie mazowieckim, władze samorządowe przeprowadziły jedynie 77 pełnych inwentaryzacji, częściowe spisy powstały aż w 189 przypadkach, a w ogóle się do nich nie zabrano w 48 gminach. Tymczasem Mazowsze niechlubnie przoduje w kraju pod względem ilości tego paskudztwa, bowiem z ustaleń wynika, że w naszym regionie zalega śmiercionośny, dotychczas zinwentaryzowany „zapasik” o wadze prawie miliona ton! I nikt z nas nie ma pewnie wątpliwości, że kolejne, rzetelnie przeprowadzone spisy ujawnią nie mniej obfite składowiska tej szkodliwej substancji.

Już dziś do natychmiastowego usunięcia zakwalifikowano 44 tysiące ton, a 206 tysięcy ton azbestu, tak zwanej II kategorii pilności, już w niedługim czasie będzie wymagało niezwłocznej neutralizacji. Tym samym problem z roku na rok narasta w postępie geometrycznym.

Co jeszcze ujawniła kontrola NIK? Mimo zaangażowania na przestrzeni lat 2009-2016 znacznej sumy państwowych środków finansowych (43% całego okresu programowania do 2032 roku), to tempo prac jest znikome i wyniosło zaledwie 6,6%. W tym stanie rzeczy całkowita neutralizacja azbestu nastąpi… za jakieś 200 lat!

Nie funkcjonuje też Baza Azbestowa, czyli krajowe, elektroniczne centrum informacji, gromadzące dane wyrobów pozostałych w Polsce do usunięcia, ponieważ nie działa też przewidziana przepisami sprawozdawczość, a samorządy powszechnie nie podejmują kroków w celu wyegzekwowania tych informacji.

Tu należałoby wyjaśnić, że właściciele nieruchomości, na których znajdują się wyroby z azbestu, co roku mają możliwość złożenia wniosku o dotację na pokrycie kosztów ich usunięcia, demontażu, transportu i utylizacji ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zwrot kosztów nie obejmuje nakładów związanych z zakupem i założeniem nowych pokryć dachowych.

W ostatnim czasie my, płocczanie, przywiązujemy dużą wagę do zagadnień ochrony środowiska, w którym żyjemy, chcemy być wreszcie autentycznymi gospodarzami naszej ziemi i mieć wpływ na stan otaczającego nas ekosystemu. Tak zatem w kontekście druzgocącego raportu NIK, warto by chyba sprawdzić, jakie postępy poczyniło miasto Płock w kwestii utylizacji szkodliwego, zatruwającego atmosferę azbestu.

Początek działań związanych z utylizacją tej niebezpiecznej dla nas substancji był w naszym mieście zaprawdę imponujący. Już w 2008 roku na podstawie przepisów ogólnych powstał długofalowy program usuwania wyrobów zawierających ten składnik aż do 2032 roku. Właściciele nieruchomości, na których użytkuje się azbest – osoby fizyczne, spółdzielnie mieszkaniowe, przedsiębiorcy, a nawet związki wyznaniowe – zostały zobowiązane do rzetelnego monitoringu, sprawozdawczości, a tym samym powiadamiania o powstających zagrożeniach, ale przede wszystkim mogły skorzystać z corocznej dotacji ze środków WFOŚiGW.

W ramach programu współpracujemy ze Związkiem Gmin Regionu Płockiego, który to stał się koordynatorem projektu. Jednakże przede wszystkim od 2008 roku posiadamy pełną inwentaryzację azbestu, znajdującego się w Płocku, tak zatem otworzyły się przed nami procedury, które umożliwiają jego sukcesywną i planową utylizację. Według raportu specjalistycznej firmy, która sporządziła ten spis z natury na terenie naszego, niezbyt rozległego miasta, w 2008 roku pozostawało 9.170 ton azbestu.

Pewnie ciekawi Państwa, kto tak wciąż nie może rozstać się z surowcem, powiedzmy to wprost, z minionej i zupełnie niesłusznej epoki. Według stanu z 2008 roku, w posiadaniu prywatnych właścicieli było 1660 ton azbestu, tymczasem Płocka Spółdzielnia Lokatorsko-Własnościowa przyznała się do 191 ton, 163 tony było w Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej, a 173 tony w zasobach MZGM. W podziale na płockie osiedla, rzecz ma się następująco: w statystyce przodują Borowiczki z 18 tonami, Wyszogrodzka posiada „tylko” 15 ton, 13 – Trzepowo. Z mniejszymi ilościami zapisały się również Imielnica, Radziwie i Podolszyce Północne.

Jednakże w ogólnym zestawieniu, przytoczone wyżej ilości szkodliwych prefabrykatów stanowiły jedynie margines zagadnienia, bo niekwestionowane „asy” tkwiły w talii płockich firm. „Wodociągi Płockie” przyznały w 2008 roku się do ponad 4 kilometrów rur (sic!) wodociągowych, wykonanych z cementu oraz oczywiście tak wszechstronnego azbestu, a nasz flagowy lider PKN Orlen posiadał na swym terenie 6.915 ton tych wyrobów.

Komentarz jest w tej sytuacji zupełnie zbyteczny, liczby mówią same za siebie, bo przecież nie chodzi o to, aby, jak stwierdził niedawno prof. dr hab. Wojciech Hanke: „…zbyt szybko ponieść się emocjom”, tak zatem wypadałoby się raczej skoncentrować na tym, co naprawdę istotne, czyli na dokonaniach, realizacjach, przedsięwzięciach…

Tymczasem przed ostatecznym résumé, pewne dane już budzą nasze poważne zaniepokojenie. W 2015 roku z obszarów gminy Brudzeń Duży usunięto 120,5 ton azbestu, w Drobinie 114,5 tony, a Starej Białej niemal 89 ton… Tymczasem w Płocku, lokującym się wśród 13 gmin na ostatnim miejscu, zutylizowano jedynie 27,5 tony.

Tak zatem albo w zeszłym roku niedostatecznie skorzystaliśmy z szansy, jaką daje nam „Program…”, albo też właśnie w tym momencie już zakończyliśmy uprzątanie naszego terenu z zabójczego azbestu.

Obiecujemy, że powrócimy do sprawy po zebraniu całościowych i zaktualizowanych danych za dotychczasowy okres funkcjonowania „Programu…”. A tymczasem bądźmy czujni, patrzmy na nasz świat szeroko, śmiertelnym zagrożeniem dla nas są dzikie wysypiska eternitu i innych wyrobów, zawierających azbest. Jeżeli tylko macie Państwo jakiekolwiek podejrzenia, zgłaszajcie je do naszej redakcji lub bezpośrednio do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska – śmiertelne zagrożenie może czaić się w nawet najbardziej sielskim zakątku. Czujność, spostrzegawczość i zaangażowanie w ten problem na pewno nam się opłacą, bo przecież kładziemy na niezwykle czułej szali nasze zdrowie i życie…

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje