Zimny prysznic w Orlen Arenie. Wysoka porażka z THW Kiel

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Po spektakularnych zwycięstwach z takimi drużynami jak FC Barcelona, SG Flensburg-Handewitt i Vardar Skopje oraz remisie z MKB Veszprém KC, twierdza Orlen Arena w końcu została zdobyta. W meczu 4. kolejki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych, zdecydowanie za mocna dla Wisły okazała się być ekipa THW Kiel, która zwyciężyła w Płocku 37:23 (18:8).

Zanim jednak zostaliśmy świadkami sobotniego widowiska, na parkiecie Orlen Areny pojawił się Prezes Zarządu PKN Orlen, Jacek Krawiec, który oznajmił, że Orlen przedłużył umowę sponsorską z Sekcją Piłki Ręcznej do 2019 roku. Jak się później okazało, był to koniec dobrych wiadomości tego wieczoru.

Mecz od mocnego uderzenia zacząć chcieli goście, a dokładnie Christian Dissinger, którego pierwszy meczowy rzut trafił jednak w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Rodrigo Corralesa. Nafciarze nie potrafili jednak skutecznie odpowiedzieć i już w 4. minucie po bramce z kontrataku Niclasa Ekberga, przyjezdni objęli trzybramkowe prowadzenie (3:0). Pięć minut później goście jeszcze powiększyli przewagę i po trafieniach Joana Canellasa i Marko Vujina prowadzili 5:0. Płocczanie na swoją pierwszą bramkę w tym meczu, kazali czekać swoim kibicom ponad dziewięć minut, a autorem tego trafienia okazał się być Ivan Nikcević (1:5). W kolejnych minutach nie było lepiej, zawodnicy “Zebr” robili na parkiecie co chcieli, strasznie nękając płocką defensywę. Skuteczna gra kilończyków połączona z dobrze dysponowanym Niklasem Landinem, w 14. minucie pozwoliła odjechać im na siedem bramek (9:2). Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy “Nafciarze” nie poprawili gry w obronie i nadal przegrywali siedmioma bramkami (5:12). Rozpędzeni mistrzowie Niemiec do końca tej części meczu tylko powiększali prowadzenie i ostatecznie prowadzili (18:8).

Przerwa może i podziałała na gospodarzy motywująco, jednak styl gry Nafciarzy wciąż pozostawiał wiele do życzenia. W 36. minucie goście po bramce Rune Dahmke zwiększyli jeszcze przewagę do jedenastu oczek (21:10). I właśnie te 10-12 bramek różnicy utrzymywało się prawie przez całą drugą połowę. Na kwadrans przed końcową syreną, po trafieniu Dimy Zhitnikova było 26:16, a po następnych pięciu minutach na tablicy widniał wynik 30:18. W 52. minucie po trafieniu Dissingra kilończycy prowadzili już 32:18. Mistrzom Niemiec wychodziło dzisiaj praktycznie wszystko, ale to głównie dzięki temu, że na zdecydowanie za dużo pozwalała im płocka defensywa, która momentami stała jak wryta, obserwując jak goście rzucają im kolejne bramki. Ostatnie pięć minut niczego już nie zmieniło i Wiślacy, choć starali się ze wszystkich sił, ulegli THW Kiel 37:23 (18:8).

Kolejne spotkanie “Nafciarze” ponownie rozegrają w Orlen Arenie. Tym razem we wtorek, 13 października, o godzinie 18, ich rywalem w meczu 8. kolejki PGNiG Superligi będzie Gwardia Opole.

Wisła Płock – THW Kiel 23:37 (8:18)

Wisła Płock: Rodrigo Corrales, Marcin Wichary – Zbigniew Kwiatkowski, Michał Daszek 4, Dan-Emil Racotea, Adam Wiśniewski 1, Milan Pusica, Valentin Ghionea 2, Tiago Rocha, Mateusz Piechowski 2, Nemanja Zelenović 2, Angel Montoro 1, Marko Tarabochia 3, Bartosz Konitz 1, Ivan Nikcević 4, Dmitry Zhitnikov 3.

THW Kiel: Niklas Landin, Nikolas Katsigiannis – Domagoj Duvnjak 2, Rene Toft Hansen 3, Erlend Mamelund 2, Christian Sprenger 1, Steffen Weinhold 1, Christian Dissinger 3, Niclas Ekberg 5, Joan Canellas 10, Rune Dahmke 3, Marko Vujin 7, Dragos Oprea.

Upomnienia: Pusica, Daszek – Toft Hansen, Dissinger, Ekberg.

Kary:
Wisła Płock – 8 minut (Nikcević, Piechowski, Daszek, Racotea – po 2 minuty),
THW Kiel – 12 minut (Dissinger, Toft Hansen – po 4 minuty, Vujin, Canellas – po 2 minuty).

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji