W poniedziałkowy wieczór nadszedł czas na ostatni mecz 13. kolejki Lotto Ekstraklasy. Kolejki, w której do tej pory wpadło aż 29 bramek w 7 meczach. Naprzeciw płockiej Wisły stanęła drużyna z ogromnymi ambicjami i nazwiskami. Jednak kolektyw dowodzony przez Jerzego Brzęczka rozbił rywala 4:1 i awansował na 5 lokatę w ligowej tabeli.

Wisła od pierwszej minuty pokazywała, że chce zagrać podobnie, jak w poprzedniej kolejce. Niemal od razu szukała swoich szans w ataku, ale i wrocławianie nie pozostawali dłużni. Jednak bardzo ważna sytuacja miała miejsce w 12. minucie spotkania. Wtedy dobre podanie otrzymał od kolegi z zespołu Nico Varela, który wyszedł sam na sam z bramkarzem. Mocno gonił go obrońca, aż za mocno i wpadł na plecy Vareli, a arbiter nie miał innego wyjścia, jak tylko podyktowanie rzutu karnego i wyrzucenie Igora Tarasovsa z boiska.

Do jedenastki podszedł faulowany Varela i pewnie pokonał bramkarza gości, dając prowadzenie płocczanom. Rywale grający w jednego zawodnika mniej, niewiele potrafili zrobić na Łukasiewicza 34. Natomiast Wisła dalej szukała swoich szans, które nadarzały się coraz częściej. W 22. minucie szybki, inteligentny Konrad Michalak wyprzedził obrońców i wyłożył piłkę na piąty metr do Kamila Bilińskiego, a ten pewnie wpakował piłkę do bramki.

2:0 jednak nie ostudziło zapędów Wisły, ponieważ płoccy piłkarze dalej parli do przodu. WKS się odgryzał, ale nie na tyle, by bramkarz Wisły miał wiele pracy. Minuty uciekały, a Wisła dalej grała mądrze i konsekwentnie. Nadszedł też czas na dokładne podanie Dominika Furmana w 33. minucie do wychodzącego na dobrą pozycję Merebaszvilego.

Ten „zatańczył” z przeciwnikiem na szesnastym metrze przekładając piłkę na lewą nogę, a następnie oddając idealny strzał doprowadził do prowadzenia 3:0! Zwycięzca meczu był już prawie znany, tylko cud mógł uratować gości z Wrocławia.

W przerwie meczu doszło do zmiany u rywali – boisko opuścił Marcin Robak (najlepszy strzelec zespołu). W jego miejsce na placu pojawił się Arkadiusz Piech. Natomiast niespełna dziesięć minut po wznowieniu gry boisko musiał opuścić jeden z liderów Wisły – Konrad Michalak, który doznał urazu. Na jego miejsce wszedł Jakub Łukowski, który niedługo po wejściu popełnił spory błąd. W 58. minucie sfaulował wychodzącego z pola karnego rywala, a że zajście to miało swój początek w polu karnym, to niestety, został podyktowany karny dla gości. Do piłki podszedł Piech, ale fantastycznie spisał się w bramce, rozgrywający 150 mecz w barwach Nafciarzy Seweryn Kiełpin, który obronił jedenastkę! Wrocławianie, mimo niewykorzystanego karnego, dalej szukali bramki, a Wisła zbyt mocno się wycofała…

Nie trzeba było zbyt długo czekać na kolejną sytuację rywali. W 63. minucie idealną piłkę za obrońców otrzymał Jakub Kosecki, który ze spokojem zdobył bramkę na 3:1. Na szczęście wtedy Wisła wróciła do nieco spokojniejszej gry, a pojawienie się na boisku Semira Stilica w miejsce Nico Vareli dołożyło u gospodarzy jeszcze więcej jakości. Wspomniany Stilić został sfaulowany w minucie 75., w polu karnym rywali i znów mieliśmy jedenastkę w tym pojedynku. Do rzutu karnego tym razem podszedł Kamil Biliński, który rozgrywał kapitalny mecz i to on zdobył bramkę numer cztery dla płockiego zespołu – 4:1 (choć bramka zdobyta na raty).

Wisła jeszcze kilka razy dochodziła do sytuacji, które przy odrobinie szczęścia mogły się zakończyć golem. Zwycięstwo 4:1 musi cieszyć wszystkich kibiców Wisły, która notuje stały progres pod wodzą Jerzego Brzęczka.

Wisła Płock – Śląsk Wrocław 4:1 (3:0)
1:0 Nico Varela w 14 minucie/K
2:0 Kamil Biliński w 22 minucie
3:0 Giorgi Merebashvili w 33 minucie
3:1 Jakub Kosecki w 63 minucie
4:1 Kamil Biliński w 75 minucie/K

Marek Wojciechowski

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji