W niedzielę po południu potwierdzono zakażenie u 10 osób w Domu Pomocy Społecznej „Przyjaznych Serc” w Płocku. Wątpliwości wzbudza jednak termin wykonania testów – zaledwie dwa dni od ostatniego kontaktu z zarażoną pacjentką. Pracownicy w rozmowie z nami zgłaszają więcej zastrzeżeń.
Prezydent: Zakażona jest tylko jedna sekcja
Jak informowaliśmy, w piątek, 25 września, potwierdzono pozytywny wynik zakażenia koronawirusem u pacjentki płockiego DPS, która od czwartku była hospitalizowana w szpitalu. Już nazajutrz, w sobotę, pracownikom i pensjonariuszom pobrano wymazy pod kątem obecności Sars CoV-2. To nietypowe, bowiem zalecenia mówią o wykonaniu testów po 7 dnia od ostatniego kontaktu z osobą zakażoną – to wówczas wynik jest najbardziej wiarygodny.
– Wczoraj po południu otrzymaliśmy wyniki z DPS, są pozytywne. Podobnie jak u piłkarzy ręcznych – powiedział nam w poniedziałek, 28 września Romuald Ostrowski, dyrektor płockiego sanepidu. Czy badania wykonane tak szybko są wiarygodne? – Ja szanuję te badania, bo takie są. Nie mam prawa ich podważać – przekazał nam Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Płocku.
Jak poinformował prezydent Płocka, wyniki sobotnich badań potwierdziły zakażenie u 10 osób.
– Niestety, rekordowa ilość zakażeń dotknęła Płock. Mamy ognisko wirusa w DPS i małe ognisko w SPR Wisła Płock. Rano odbyło się posiedzenie zespołu ds. zarządzania kryzysowego. Obecnie mamy w DPS 10 chorych, z czego około połowa to pracownicy. Czekamy jeszcze na 7 wymazów, które trzeba powtórzyć, ponieważ wyniki były niejednoznaczne – powiedział Andrzej Nowakowski.
Jak zapewnił, DPS był podzielony na 3 sekcje, które nie miały ze sobą kontaktu, w efekcie czego tylko jedna sekcja jest objęta koronawirusem.
– Staramy się zapewnić tam jak najlepsze warunki zarówno pensjonariuszom, jak i pracownikom. Pozostałe dwie sekcje są czyste. Wyzwaniem na ten moment dla pani dyrektor DPS jest przetransportowanie chorych do szpitala w Siedlcach, ponieważ tylko ten szpital przyjmuje chorych z naszego regionu – podsumował prezydent Płocka.
Potwierdzone zakażenie w płockim DPS. Pracownicy skierowani na kwarantannę
Pracownicy: To był chaos
Tymczasem skontaktowali się z nami pracownicy DPS „Przyjaznych Serc”, którzy twierdzą, że nie wdrożono tam prawidłowych procedur.
– Jadąc w piątek do pracy nie wiedzieliśmy nawet, że pacjentka jest chora z podejrzeniem koronawirusa – usłyszeliśmy od pracowników. – Uważamy, że pani dyrektor powinna nam taką informację przekazać, niestety, już o godz. 11 w pracy jej nie było, nie zostawiła żadnych wytycznych. Kiedy przyszła informacja, że podopieczna jest zakażona, był popłoch, szukanie odzieży ochronnej, na niektórych za mała, na innych za duża. To był totalny chaos, biegaliśmy po kilka razy, bo wydawano nieodpowiednie rozmiary. A przecież powinny być przygotowane dla każdego, już wchodząc do pracy powinniśmy je założyć – mówią nam pracownicy DPS.
Jak tłumaczą, w piątek do godziny 20 nie wiedzieli, czy będą mogli pójść do domu. W sobotę natomiast, kiedy pobierano od nich wymazy, również nie otrzymali żadnych informacji. – Czuliśmy się jak zamknięte psy. Zamknięto nas w grupach, z pacjentami, którzy również odczuwali zdenerwowanie tą sytuacją. Nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia, żadnych wytycznych – podkreślają nasi rozmówcy.
Dodają, że przed potwierdzeniem zakażenia, otrzymali nakaz oszczędzania środków ochronnych „żeby starczyło jak przyjdzie koronawirus” oraz informację, że jeśli pójdą na zwolnienie lekarskie, otrzymają niższą wypłatę.
– Nie jest też prawdą, że pacjentka mogła zarazić się w szpitalu, co przeczytaliśmy w mediach. Ta pani owszem, przebywała w szpitalu w związku ze swoimi schorzeniami, ale działo się to dużo wcześniej. Przez dłuższy czas przebywała w naszej placówce, dopiero w czwartek źle się poczuła – tłumaczą pracownicy DPS.
Opisują też, że pracownicy, którzy mieli bezpośredni kontakt z osobą zakażoną, następnego dnia musieli przyjść na dyżur, pomimo, iż uprzedzali telefonicznie o bezpośrednim kontakcie z pacjentką. Polecenie mieli otrzymać od dyrektor DPS i kierownik, ale nie wydano im go w formie pisemnej.
Po wykonaniu wymazu i otrzymaniu wyniku negatywnego, pracownicy którzy mieli bezpośredni kontakt z osobą zakażoną zapytali w sanepidzie, czy mogą przyjść do pracy.
– Otrzymaliśmy odpowiedź, że te testy, o których sanepid nawet nie wiedział, są niemiarodajne, ponieważ badanie robi się po 7 dniach, a nie po jednej dobie, więc badanie będzie powtórzone. Pracownicy sanepidu byli bardzo zdziwieni, że tak szybko pobrano nam wymazy – wyjaśniają nasi rozmówcy. – Wygląda więc na to, że badania były bezsensowne, wydano mnóstwo pieniędzy, a i tak są niewiarygodne – tłumaczą.
Nie potwierdzają też słów prezydenta o izolowaniu osób z poszczególnych sektorów w DPS.
– Podział na grupy był zaleceniem, wprowadzonym jeszcze przez poprzedniego dyrektora, natomiast nie otrzymaliśmy żadnych procedur odkąd dyrektorem jest pani Olszewska-Lewandowska. Przecież takie procedury muszą być podpisane przez pracowników. Nie było żadnych trzech sektorów. Organizowane były grille, pikniki dla wszystkich podopiecznych, jak chociażby pożegnanie lata 16 września, czy wycieczka do lasu. Jest też wspólna palarnia, pensjonariusze kontaktowali się ze sobą – mówią pracownicy DPS.

Punktują także, iż niektórzy pracownicy nie zostali przebadani, lecz zostali dopuszczeni do pracy. Zdarzyło się też, że do pracy przy podopiecznych najciężej chorych oddelegowano pokojowe, które nie mają w zakresie obowiązków i odpowiedzialności opieki nad osobami chorymi.
Nasi rozmówcy oburzeni są także słowami o przeniesieniu pacjentów z wynikiem dodatnim do szpitala w Siedlcach.
– To są osoby o różnych schorzeniach, m.in. z demencją starczą, są niesamodzielne. Nie potrafią posługiwać się telefonem komórkowym, a jedynie przez niego rozmawiać, w związku z czym utracą możliwość kontaktu z bliskimi. Część z nich nie porusza się samodzielnie. Znajdą się w zupełnie nowym, nieznanym im otoczeniu. Wywiezienie ich poza miasto w momencie, kiedy ich stan tego nie uzasadnia, nie ma podstaw. Kto będzie zmieniał im pieluchy, mył, ubierał? Kto o nie zadba? – pytają.
Jak mówią, ta praca to ich pasja, dlatego wypowiadają się anonimowo. – Nie chcemy stracić pracy, ale nie możemy też bezczynnie patrzeć, kiedy podawane są publicznie nieprawdziwe informacje – tłumaczą nasi rozmówcy.
Dyrektor DPS: Mamy sztab kryzysowy
W poniedziałek staraliśmy się skontaktować z dyrektor DPS, Anną Olszewską-Lewandowską. O godzinie 13 usłyszeliśmy, żeby dzwonić o godzinie 14, ponieważ odbywa się sztab kryzysowy. O godzinie 14 pracownik poinformował nas, że pani dyrektor jest zajęta i żeby dzwonić za parę minut. Po kolejnym telefonie okazało się, że pani dyrektor nie ma w gabinecie. Poprosiliśmy więc o oddzwonienie. Pani dyrektor oddzwoniła i poprosiła o telefon po godzinie 16 lub jutro. Pomimo kilku telefonów i wysłanej wiadomości SMS, nie udało nam się skontaktować w poniedziałek i skonfrontować tych informacji. Wysłaliśmy więc pytania mailowo.
Próbowaliśmy dodzwonić się również do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, który nadzoruje DPS, jednak nikt nie odbierał ani ogólnego numeru telefonu, ani bezpośredniego numeru do wicedyrektora Cezarego Dusio.
Zgodnie z komunikatem Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Płocku, w ciągu ostatniej doby potwierdzono 17 przypadków zakażenia koronawirusem. Na kwarantannę domową skierowano 112 osób, natomiast 15 osób objęto izolacją domową, a 3 osoby nadzorem epidemiologicznym. Do szpitala z podejrzeniem zakażenia trafiła jedna osoba.
Stan danych w powiecie na godzinę 13 w dniu 28 września:
- liczba osób aktualnie objętych kwarantanną domową/ (ostatnia doba): 424/ (112)
- liczba osób aktualnie objętych izolacją domową / (ostatnia doba) 53/ (15)
- liczba osób aktualnie objętych pobytem w izolatorium: 0
- liczba osób aktualnie objętych nadzorem epidemiologicznym / (ostatnia doba): 43/ (3)
- liczba osób hospitalizowanych z powodu podejrzenia zakażenia COVID-19/ (ostatnia doba): 12/ (1)
- liczba przypadków potwierdzonych laboratoryjnie z wynikiem dodatnim/ (ostatnia doba): 228/ (17)
- liczba zgonów związanych z COVID-19 / (ostatnia doba): 6/ (0)
- liczba ozdrowieńców / (ostatnia doba): 158/(0).
Trudna sytuacja jest również w SPR Wisła Płock, gdzie jest kilka przypadków koronawirusa wśród piłkarzy i pracowników. Sobotnie badania potwierdziły trzy kolejne przypadki zarażenia wirusem SARS-CoV-2. Nadzorem epidemiologicznym został objęty zespół rezerw wraz z juniorami. Wśród łącznie czterech zarażonych osób w Klubie, dwóch graczy i jeden członek sztabu szkoleniowo-medycznego są członkami ORLEN Wisły Płock, natomiast jeden zawodnik stanowi skład drugiego zespołu. W związku z tym ostatnim, nadzorem epidemiologicznym objęci zostali gracze i sztaby ORLEN Wisły II Płock oraz zespół juniorów, a ich treningi zostały zawieszone.
Koronawirus pojawia się też w szkołach, na razie wśród pojedynczych uczniów.










![Z jeziora Górskiego wyciągnięto mężczyznę. Niestety, nie przeżył [AKTUALIZACJA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/06/lpr-360x180.jpg)











![Autorytet czy kolega? Uczniowie szczerze o nauczycielach [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/06/staszic_nauczyciele-360x180.jpeg)

![„Czy studia są jeszcze potrzebne?” – młodzież ze Staszica rozmawia o przyszłości [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/05/staszic_studia-360x180.jpeg)


![Jakie propozycje książkowe na wakacje? [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/06/ksiazki-360x180.jpeg)

















