4 lata temu we Frankfurcie zaprezentowano koncept Opel Monza. W piątkowy wieczór mieliśmy okazję zobaczyć na żywo Opla Insignia drugiej generacji, inspirowanego tym projektem. Zobaczcie na co warto zwrócić uwagę w aucie, którego ambasadorem w Polsce jest popularny aktor Marcin Dorociński.

23 czerwca w salonie Budmat Auto odbyła się premiera nowego Opla Insigni. Nowy Opel na początku oferowany jest w dwóch wersjach nadwoziowych. 5-drzwiowy liftback, zwany Grand Sport, i Kombi.

Fani silników benzynowych mają do dyspozycji jednostki benzynowe od 140 do 260 KM, a zwolennicy silników wysokoprężnych – od 110 do 210 KM. Oczywiście, można zamówić także auta z napędem na obie osie, a nie tylko na przód. Ciekawostką jest zastosowanie nie tylko 6-cio, ale i 8-biegowego automatu do przeniesienia napędu.

Dla żądnych nieokiełznanej mocy, przygotowywana jest wersja sportowa OPC, o mocy 400 KM.

Nowa Insignia to nie tylko mocne silniki. To równiez zdecydowanie niższa masa – nawet o 200 KG od poprzednika, a także sylwetka – zdecydowanie bardziej sportowa, niż wcześniej. Nowy Opel jest o 43 mm niższy od poprzednika, 55 mm dłuższy i 10 mm szerszy.

Dużą wagę producent przyłożył do oświetlenia drogi. Druga generacja reflektorów LED IntelliLux to m.in. reflektory adaptacyjne, które automatycznie dostosowują zasięg i szerokość wiązki światła do warunków na drodze, np. miasto, szosa, autostrada, łuk drogi, skręt na skrzyżowaniu – w każdej z tych sytuacji światła zachowają się inaczej. Dzięki większej ilości diód, niż w pierwszej generacji, możliwe są szybsze i płynniejsze przejścia między trybami i bardziej precyzyjny dobór wiązki do zastanej sytuacji, co da więcej jaśniejszego światła. Jasność wewnętrznych LED-ów w każdym z reflektorów rośnie przy jeździe na światłach długich na zakręcie (doświetlanie zakrętów). Zasięg reflektorów to nawet 400 m.

We wnętrzu auta “drażnimy klasę wyższą” jeszcze mocniej, niż w Astrze. Mamy podgrzewaną tylną kanapę, bo przednie fotele to oczywistość, ale i tu nie do końca. Na przednich siedzeniach regulacja siły podgrzania i programowanie podgrzewania jest w “ulubionych”.

Kolejna atrakcja dla zmarzlaków – ogrzewanie kierownicy działa nawet wówczas, gdy silnik jest zatrzymany systemem Start/Stop, oczekując na czerwonym świetle. Aha – szyba przednia również jest podgrzewana. Kto używał, na pewno wie, jak ważny jest to element wyposażenia. Dla dopełnienia zimowych udogodnień, można też zamówić zdalnie sterowane ogrzewanie postojowe (można załączyć np. 10 minut przed odjazdem, albo ustawić samoczynne załączenie, gdy temperatura w kabinie spadnie np. poniżej 5 stopni).

Luksus to również fotele z masażem i wentylacją oraz np. usługa Personal Assistant. Mówiąc obrazowo – łączymy się z przemiła asystentką, która pomoże nam rozwiązać różne sytuacje, niczym rasowy Konsjerż. Dla odmiany, automatyczny asystent pomoże np. po odpaleniu poduszki powietrznej, automatycznie informując odpowiednie służby o wypadku, a informacje serwisowe (poziom oleju, ciśnienie opon) wyśle na smartfon kierowcy (do apki OnStar). System śledzi również pojazd w przypadku kradzieży, ułatwia lokalizację na dużym parkingu czy oferuje zdalne otwieranie/zamykanie pojazdu przez smartfon. To, co nam się podoba najbardziej do jazdy po mieście, to kamera 360 stopni. Parkowanie nawet tak dużego auta przy tym gadżecie, to banał.

Czy to drogie auto? No cóż. Solidnie wyposażona wersja, posiadająca np.:

  • System OnStar
  • Klimatyzacja dwustrefowa elektroniczna
  • System multimedialny R4.0 (podwójny tuner radiowy, kolorowy ekran dotykowy 7-calowy, sterowanie komendami głosowymi przez smartfon, 7 głośników, interfejsy projekcji telefonu Apple CarPlay i Android Auto, wyświetlacz wskaźników kierowcy 3,5-calowy, gniazdo USB w podłokietniku)
  • Elektryka szyb (przód i tył) i lusterek
  • System automatycznego odblokowywania zamków drzwi i sterowania zapłonem “Open&Start”
  • Izotermiczna szyba przednia odbijająca promienie słoneczne
  • Tempomat, kierownica pokryta skórą, ze sterowaniem systemami multimedialnymi
  • Kamera OpelEye
  • Światła dzienne LED, światła tylne LED

wraz z silnikiem 140KM Turbo kosztuje tyle… co VW Golf, którego doposażymy do tego poziomu. Mniej, niż 100 tys. zł. Jeśli ktoś myśli o samochodzie w tej cenie, polecamy!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji