Miasto proponuje, jedna osoba protestuje. Awantura na Radziwiu

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W czwartkowe popołudnie miejscy urzędnicy, z wiceprezydentem Jackiem Terebusem na czele, spotkali się w Szkole Podstawowej nr 5 z mieszkańcami Radziwia. Dyskusja dotyczyła zagospodarowania Parku Teligi, który od kilku lat jest bolączką mieszkańców osiedla. Atmosfera była tak gęsta, że można ją był kroić nożem i podawać na talerzu…

Spotkanie było bardzo burzliwe – w odwodzie czekali nawet strażnicy miejscy, którzy w razie konieczności gotowi byli wyprowadzić najbardziej krewkich mieszkańców. Zacznijmy jednak od początku.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Jacek Terebus przedstawił mieszkańcom projekt wielofunkcyjnego boiska, z placem zabaw i kortem tenisowym, mini skate parkiem i torem dla wrotkarzy. W tym roku roku w budżecie miasta na ten cel jest nieco mniej pieniędzy – całość kosztowałaby ponad milion złotych. Bez finansowania zewnętrznego nie uda się zrobić wszystkich etapów w tym roku. Ratusz zapewnia jednak, że pieniądze na boisko wielofunkcyjne (I etap – ok. 400 tysięcy złotych) są i właśnie ruszył przetarg. Jest tylko jedno “ale”… – Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której uszczęśliwiamy państwa na siłę – zapewniał wiceprezydent.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Zastępca Andrzeja Nowakowskiego nie mógł się bardziej pomylić, bowiem miażdżąca większość mieszkańców jest bardzo zadowolona z projektu i z utęsknieniem czeka na jego realizację. Widać to było po żywiołowych reakcjach mieszkańców, którzy większych zastrzeżeń do propozycji ratusza nie mieli. Mało tego – większość z nich w żaden sposób nie jest w stanie zrozumieć absurdalnych roszczeń Bogusława Osieckiego, który jest jednoosobowym oponentem projektu.

– Na jakiej podstawie powstały te plany? Jakie funkcje ma spełniać to boisko? Teraz mamy trzy: do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki. Czy była analiza tego, co jest? Przez 10 lat się to sprawdzało – oponował.

Wzburzeni mieszkańcy raz po raz argumentowali: że obecnie boiska do niczego się nie nadają, że wszyscy i tak grają w piłkę nożną, że na obecnym boisku bardzo łatwo o kontuzję… Do przeciwnika projektu to jednak nie trafiało.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

– Rozmawiałem i cały czas rozmawiam z mieszkańcami i niektórzy byli niezadowoleni, że już rok temu nie interweniowałem. Plac Teligi to jeden z trzech moich priorytetów. Tam już nic nie zostało, a na tym osiedlu “naprzeciwko stoczni” akurat jest dużo dzieci i młodzieży. Zmodernizujmy wreszcie ten plac dla nich – mówił radny Tomasz Kominek. – Kiedy ja 20 lat temu chciałem pograć w siatkówkę, musiałem przynieść dwa kawałki drzewa, zapewnić piłkę i podłoże. Nie róbmy z dzieci takich kalek! – dodał przy okazji pytania, kto zarządzałby boiskiem i zajmował się wymianą słupków, koniecznych do rozstawienia siatki.

Całość dyskusji można sprowadzić do tego, że jedynym przeciwnikiem proponowanej inwestycji był Bogusław Osiecki. Dopytywał jeszcze o trwałość materiałów, z których będzie wykonane boisko oraz o koszty obsługi. Odpowiedzieli mu sami mieszkańcy.

– A czy w całym Płocku buduje się jakieś inne boiska? Dlaczego pan chce wyróżniać Radziwie? Ja z dziećmi jestem na tym boisku co tydzień, a pan pojawia się tam raz na rok? – pytał jeden z mieszkańców. – Skoro mamy tu rodziców z dziećmi, czyli odbiorców tego parku, to może zapytajmy ich o zdanie? Czemu wypowiada się pan Bogusław, który dzieci prawdopodobnie nie ma? – dziwił się inny. – Na wszystkich trzech boiskach i tak wszyscy grają w “nogę” – zauważyła jedna z matek.

O co ten spór się toczył? Do tej pory nie wiem. Trwało to blisko półtorej godziny. Projekt przedstawiony przez urzędników powstał w uzgodnieniu z radą mieszkańców osiedla Radziwie i, jak dowodziła przewodnicząca rady, widnieje tam podpis pana Bogusława. – Jeśli wpływają do nas pisma, że komuś coś nie odpowiada, to mamy obowiązek się spotkać i dogadać. Wydajemy przecież środki publiczne – argumentował Jacek Terebus.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Od redakcji
Zgoda – miasto musi słuchać mieszkańców, bo już nie raz, nie dwa zdarzyło się, że urzędnicy wydali pieniądze na kompletnie nietrafioną inwestycję. Nie może być jednak tak, że protesty jednej osoby będą opóźniać (w tym przypadku na szczęście do tego nie dochodzi) projekty, na które czekają dziesiątki, a wręcz setki innych mieszkańców, a przy tym prowadzić do takiego “cyrku”. Inaczej tego nazwać nie można. Jestem przekonany, że urzędnicy mogliby o wiele lepiej spożytkować czas, który stracili dzisiaj na Radziwiu. Pamiętajcie, że władza musi być skuteczna – bo inaczej co to za władza? Nie nadużywajmy demokracji, bo prowadzi to do takich właśnie dziwnych sytuacji.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji