REKLAMA

Iker Casillas z Łukasiewicza 34

REKLAMA

Każdy klub piłkarski ma swoich aktorów pierwszego i drugiego planu. Podobnie jest w Wiśle Płock. Do tych pierwszych bez wątpienia zaliczyć można Seweryna Kiełpina. Bramkarz od dłuższego czasu jest prawdziwym ulubieńcem płockiej publiczności i… trudno się temu dziwić.

Fot. Wisła Płock
Fot. Wisła Płock

Pochodzący z nadmorskiej Kościerzyny zawodnik jest, paradoksalnie, wychowankiem Górnika Zabrze. Jak sam mówi – jest Kaszubem wychowanym na Śląsku, a grającym na co dzień na Mazowszu. Kiedy miał trzy lata, rodzice postanowili przenieść się ze wspomnianej Kościerzyny do Gliwic. Po przenosinach na południe Polski, ojciec czym prędzej zapisał syna… do szkółki piłkarskiej Górnika Zabrze. Tam rozpoczęła się przygoda młodego Seweryna z piłką nożną.

PowiązaneTematy

Wspinając się z powodzeniem po kolejnych młodzieżowych szczeblach Górnika, Sewer musiał dokonać bardzo poważnego wyboru. Kończąc wiek juniora, dostał konkretną ofertę od jednego z klubów Bundesligi. Z perspektywy czasu Kiełpin przyznaje, że żałuje, iż wtedy nie zaryzykował i nie zdecydował się na wyjazd. Ostatecznie odszedł wtedy z Górnika i wylądował w trzecioligowej Koszarawie Żywiec.

Dwudziestoletni wówczas golkiper spisywał się tam przez półtora sezonu na tyle dobrze, że wypatrzyła go ekstraklasowa Polonia Bytom. Kiełpin długo się nie zastanawiał i przyjął ofertę, trafiając tym samym do trzeciego śląskiego zespołu w karierze. Początek nie zwiastował nieudanego startu w nowym klubie. Zawodnik najpierw zadebiutował w Pucharze Ekstraklasy, a chwilę później w już w samej ekstraklasie. Po udanym występie z Zagłębiem Sosnowiec, w kolejnym meczu znów wyszedł w pierwszym składzie.

Niestety, jego Polonia przegrała z Groclinem Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski aż 5:0, wobec czego trener zdecydował się na korektę w bramce. Seweryna zastąpił Michal Pesković – brat Borisa, który jeszcze kilka sezonów temu grał w Wiśle Płock. Do końca sezonu nie zagrał już w pierwszej drużynie śląskiego teamu. Jak sam stwierdził, nie potrafił przełożyć dobrej postawy z treningów na mecze ligowe. Zjadała go presja, brakowało „chłodnej głowy”. Pierwszym bramkarzem nie był również w kolejnym sezonie, bowiem – podobnie jak rok wcześniej – występował głównie w Młodej Ekstraklasie.

Z czasem Kiełpin miał już dość braku prawdziwej gry i postanowił udać się na wypożyczenie do drugoligowego Ruchu Radzionków. Tam szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie, z miejsca stając się kluczowym zawodnikiem swojej nowej drużyny. Dobrą grę Kiełpina idealnie oddaje fakt, iż od „Dziennika Zachodniego” dostał nawet nagrodę dla najlepszego piłkarza 2010 roku w tamtym regionie. Jest to tym ciekawsze, że w głosowaniu zostawił w tyle takich zawodników jak Wojciech Grzyb czy Grzegorz Bonin, którzy grali w tamtym okresie w Ruchu Chorzów i Górniku Zabrze.

Fot. Wisła Płock
Fot. Wisła Płock

Po udanej przygodzie w Radzionkowie, Kiełpin wracał do Polonii pełen nadziei. Niestety, znów przegrywał rywalizację o bluzę z numerem jeden i do końca sezonu 2010/2011 siedział głównie na ławce. Nie „pomógł” mu również fakt, że bytomianie spadli z ekstraklasy, gdyż również ligę niżej nie wzbudzał zaufania trenera. Seweryn postanowił więc wrócić tam, gdzie wiodło mu się najlepiej – po raz drugi został bramkarzem Ruchu Radzionków. To okazało się strzałem w dziesiątkę. Golkiper ponownie zachwycał refleksem i grą na linii, ale… na jego drodze stanęła kolejna przeszkoda. Klub z Radzionkowa wobec ogromnych problemów finansowych musiał wycofać się z rozgrywek I ligi. Kiełpin został więc z kartą na ręku.

Wisła Płock znajdowała się wówczas w dużym dołku. Tuż po spadku z I do II ligi. Zespół przejął wtedy Marcin Kaczmarek, który poszukiwał do swojej drużyny bramkarza. Wybór szybko padł na Kiełpina, który przystał na propozycję i podpisał z Wisłą kontrakt. Z miejsca stał się pierwszym wyborem trenera i wydawało by się że generalnie udanie wypełnił lukę po Krzysztofie Kamińskim. W Płocku nie od zawsze było jednak różowo. Golkiper doznał  później dość poważnej kontuzji, a sprowadzony równolegle z nim Mateusz Struski nie dawał zbyt dużej gwarancji jakości w bramce płockiej drużyny. Niespodziewanie ściągnięto zatem z Miedzi Legnica Daniela Szczepankiewicza. Młodzieżowiec przebojem wdarł się do składu Wisły i stał się podstawowym golkiperem. Po powrocie do zdrowia Kiełpina, rywalizacja między nimi przypominała wręcz walkę lwów, bowiem obaj prezentowali naprawdę wyborną formę.



Przykład Seweryna pokazuje, że cierpliwość czasami popłaca. Gdy wychowanek Górnika nie grał, uczciwie pracował na treningach czekając na swoją szansę. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa – nieszczęście jednego, stało się szczęściem drugiego. Po jednym z urazów Szczepankiewicza, Kiełpin w końcu wskoczył do bramki Kiełpin i nie oddał w niej miejsca aż do dziś, walnie przyczyniając się do znakomitych wyników Wisły. Jako Nafciarz najpierw awansował przecież do I ligi, a w zeszłym sezonie był o krok od awansu do ekstraklasy. Dziś jest jednym z najlepszych bramkarzy I ligi, o którym często wspominają liczne notowania po danej serii spotkań. Najlepszy mecz w barwach płockiej drużyny? On sam boi się takiego wskazać, ale bez wątpienia każdemu przyjdzie tutaj na myśl ubiegłoroczne spotkanie z Dolcanem Ząbki. Pod Warszawą Płocki Casillas najpierw odbił rzut karny Pawła Tarnowskiego, a chwilę później w nieprawdopodobny sposób obronił strzał Marcina Krzywickiego – prywatnie jego bardzo dobrego kolegi. W rozmowie z jednym z dziennikarzy, Król Twittera żartobliwie przyznał, że po tym spotkaniu chyba muszą przestać być przyjaciółmi.

Skąd przydomek płocki Casillas? Sewi nie kryje, jak wielką sympatią darzy hiszpańską legendę piłki nożnej. Jak sam mówi, jest to związane między innymi z tym, że mają podobne warunki fizyczne. Obaj są podobnego wzrostu oraz posiadają podobne atuty – szybkość, zwinność, grę na linii oraz fakt, iż piłka przy nodze im aż tak bardzo nie przeszkadza. Jako dowód swojej lojalności wobec obecnego bramkarza FC Porto, na rękawicach Kiełpina widnieje flaga Hiszpanii w sercu. Inna sprawa, że Casillas imponuje mu również swoim charakterem. Jest ułożony i bardzo skromny, a ponadto działa w wielu akcjach charytatywnych. Cóż – jak się wzorować, to na najlepszych.

Fot. Wisła Płock
Fot. Wisła Płock

Kiełpin jest obecnie prawdziwym ulubieńcem kibiców Wisły. Jego nazwisko już nie raz było skandowane przez wszystkie osoby na stadionie przy Ł34. Ostatni raz miało to miejsce na meczu z Miedzią Legnica. Wychowanek Górnika przez kilka dni nie trenował na skutek urazu którego doznał w meczu z Pogonią Siedlce. Wtedy, będąc kontuzjowanym, na własną odpowiedzialność dograł ten mecz do końca. Po pojedynku okazało się, że bramkarz większość spotkania grał z naderwanym mięśniem brzucha, a każdy ruch sprawiał mu ogromny ból. Przez kilka dni był wyłączony z treningów i wydawało się, że na mecz z legniczanami nie zdąży się już wykurować.

A tu proszę – pomimo pesymistycznych prognoz Seweryn wyszedł na mecz z Miedzianką w pierwszym składzie, robiąc tym samym wszystkim fanom wielką niespodziankę i potwierdzając swój wielki profesjonalizm. Popularność golkipera można również dostrzec podczas wszelkich akcji marketingowych naszego klubu. Często, gdy piłkarze odwiedzają płockie szkoły, a wśród nich nie ma Seweryna, zawiedzeni uczniowie (szczególnie damska część) pytają dlaczego nie przyszedł ich ulubiony piłkarz. Pewnego razu zdarzył się nawet przypadek, że młodzi kibice na własną rękę postanowili się z nim skontaktować i zaprosić do swojej szkoły.

Wcześniej sympatia wzmogła się tym bardziej, że po nieudanym ataku na ekstraklasę, Kiełpin postanowił zostać w Wiśle i latem podpisał z klubem nowy kontrakt. Podczas minionego zimowego okienka co rusz pojawiały się informacje na temat kolejnych zainteresowanych nim klubów. Na szczęście nasz aktualny numer jeden pozostał w Płocku. W jednym z wywiadów wspomniał, że nie miałby nic przeciwko temu, by zakończyć karierę w ekstraklasowej Wiśle Płock. Chyba wszystkim płocczanom taki scenariusz przypadłby do gustu.

Arkadiusz Stelmach