Czytelnik: Bezdomni piją alkohol, śmiecą, patrzą na to dzieci…

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Z problemem bezdomności nie uporało się chyba jeszcze żadne miasto. Nie da się ukryć, w Płocku również spotykamy osoby, które z konieczności lub wyboru żyją na ulicy. Nasz czytelnik zwraca uwagę na to, jak ich obecność wpływa na mieszkańców, ich otoczenie i dzieci.

Napisał do nas płocczanin, który – jak zaznacza – przejmuje się losami naszego pięknego miasta.

– Od dłuższego czasu jestem mocno zaniepokojony sytuacją, jaka ma miejsce na ulicy Miodowej. Mianowicie ławki przy przystanku autobusowym Pszczela są okupowane przez (najprawdopodobniej) osoby bezdomne. Jest to niesamowicie uciążliwe, ponieważ zachowanie tych ludzi pozostawia sporo do życzenia… Spożywanie alkoholu, zagłuszanie ciszy nocnej, niekulturalne zaczepianie przechodniów to już codzienność. Dodatkowo zaśmiecają teren, głównie gazetkami sklepowymi i plastikowymi siatkami, którymi wykładają ławki po deszczu, aby móc kontynuować swoje praktyki nawet podczas gorszej pogody oraz niejednokrotnie traktują ławki jako nocleg – wymienia czytelnik.

Jak tłumaczy, na takie zachowanie muszą patrzeć dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej numer 17. – Jakiekolwiek dyskusje z tymi ludźmi również mijają się z celem – pijani są głusi na prośby i groźby – tłumaczy płocczanin.

Argumentuje, że tzw. “Słodkie” ulice, niegdyś owiane złą sławą, naprawdę się zmieniły. – W ostatnich latach, po wyremontowaniu bloków i wymienieniu nawierzchni, ludzie odczuli ulgę, podniósł się komfort ich życia, a dzielnica stała się spokojna. Ławki na ulicy Miodowej nie powinny pełnić roli schroniska dla bezdomnych. Policja, mimo kamer, skarg mieszkańców oraz patroli w tej okolicy, nie robi nic w kierunku rozwiązania problemu. Bardzo proszę w imieniu swoimi i społeczności o przyjrzenie się sprawie. W innym przypadku jeszcze długo nie odzyskamy spokoju – podsumowuje nasz czytelnik.

Skazany na straty

O to, w jaki sposób miejskie służby rozwiązują ten problem, zapytaliśmy w płockiej straży miejskiej i Komendzie Miejskiej Policji w Płocku.

– Zgłoszenia u dyżurnego odnośnie ul. Miodowej dotyczą osób nietrzeźwych, które następnie są odwożone do Izby Wytrzeźwień przez nasze patrole – wyjaśnia Jolanta Głowacka, rzecznik Straży Miejskiej w Płocku. – O dziwo, zgłoszenia do straży miejskiej nie są zazwyczaj od mieszkańców, tylko przede wszystkim z monitoringu miejskiego – tłumaczy.

Jak dodaje, ostatnio było tylko jedno zgłoszenie od mieszkańca, a konkretnie od pani, która zażądała natychmiastowego „przegonienia” osób bezdomnych, siedzących na ławce niedaleko szkoły, motywując to faktem, iż te osoby psują wizerunek osiedla. – Bezdomni byli trzeźwi – wyjaśnia Jolanta Głowacka.

Tłumaczy też, że w wymienionym rejonie straż miejska ma miejsca wytypowane do częstszych kontroli, co jest realizowane przez patrole w II i III zmianie pod kątem zakłócania ładu i porządku publicznego.

– Osiedle Miodowa nie wyróżnia się na tle innych osiedli pod kątem realizowanych interwencji – zapewnia rzecznik Straży Miejskiej w Płocku. – Chcę przy tym zaznaczyć, że podczas zebrań poprzedniej rady tego osiedla, przedstawiciele straży miejskiej byli na wszystkich spotkaniach i nie zgłaszano wówczas problemów podobnych do tych, opisanych w e-mailu od czytelnika – podsumowuje.

Podobną opinię ma Jarosław Ostrowski z Komendy Miejskiej Policji w Płocku. – Policja może interweniować jedynie w przypadku, gdy osoby bezdomne są nietrzeźwe lub zakłócają spokój, ewentualnie gdy sytuacja zagraża ich życiu, to zazwyczaj zimą, podczas mrozów. I wówczas to robimy. Osoby bezdomne zawsze sprzątają wtedy po sobie – zapewnia. – Jeśli jednak osoby zachowują się spokojnie i tylko siedzą na ławce, nie mamy podstaw do interwencji – dodaje.

Potwierdza również, że większość zgłoszeń jest od monitoringu miejskiego, a nie od mieszkańców. Widzi też inny problem. – Kiedy otrzymujemy zgłoszenie od mieszkańca, że osoby bezdomne zakłócają spokój i policja przyjeżdża na miejsce, często osoby te zachowują się już spokojnie. Wówczas osoba zgłaszająca nie chce zejść i potwierdzić, że faktycznie zakłócanie spokoju miało miejsce, nie chce zeznawać. Trudno jest nam wtedy skutecznie interweniować – wyjaśnia.

Problem bezdomności nie zniknie. Nie ma co się łudzić – zarówno system pomocy społecznej, jak i natura ludzka nie spowodują, że nagle wszyscy będą mieli własny kąt, zrezygnują z alkoholu i będą empatyczni dla współmieszkańców. Osoby bezdomne też gdzieś muszą żyć. Jeśli jednak zakłócają porządek publiczny, zaczepiają nas czy nasze dzieci, są agresywne, nie wahajmy się zadzwonić po odpowiednie służby, a w razie potrzeby również zeznawać.

Podziel się:

5 komentarzy

  1. Obrzydliwa generalizacja, wydźwięk całego tekstu przypomina hasła Ligii Białych Amerykanów w okresie segregacji rasowej. Tekst wręcz śmierdzi robieniem z bezdomnych podludzi. Umiecie oceniać, straszyć, a co robicie by rozwiązać problem? Rozkładacie ręce i mówicie ‘Tak już jest’. To jest kpina, dziennikarski paszkwil. Pani Agnieszko wstyd, że Pani opublikowała ten tekst. Zna Pani pojęcie etyki dziennikarskiej? Nie wydaje mi się. 28 lat od upadku komuny, miało być pięknie, a widzę, że wracamy do tradycji XIX-wiecznego kapitalizmu, gdzie tymi niżej w hierarchii społecznej można gardzić! Większość przodków obecnych mieszkańców Płocka przybyli jako biedni ludzie do pracy, a czujecie się jak Panicze. Płocczanie zamordujecie Płock swoim brakiem poczucia odpowiedzialności za tę naszą małą ojczyznę. Niech gra marsz żałobny, bo to już jest pogrzeb. Ukrywam swoją twarz woalką uszytą ze wstydu jaki czuję za Was.

    • Nie zgadzam się z pani komentarzem. Opisuję problem konkretnych ludzi, którzy spożywają alkohol na ulicy, zachowują się nieodpowiednio, zaczepiają dzieci, używają wulgarnego języka. Nikt tu nie dokonuje segregacji, piszę wyraźnie, że są bezdomni z konieczności, choć i tacy, którzy chcą być bezdomnymi z wyboru. Nikt nie neguje ich praw. Jeśli jednak stanowią zagrożenie dla społeczności, to czy nie należy interweniować? Jeśli zaczepiają dzieci, starsze kobiety?

      Piszę o jednym aspekcie bezdomności, nie jest to praca doktorska na temat potencjalnych sposobów rozwiązania tego problemu. Ale też i nie przez przypadek wkleiłam link do artykułu, który opowiada o innym aspekcie bezdomności, bo wielokrotnie w naszych artykułach tym problemem się zajmowaliśmy.

      • Panie Płocczaninie, Pańska niemerytoryczna zaczepka pozbawiona jest logiki – oczywiście, że nie jestem bezdomna, gdyż raczej nie miałabym wtedy Internetu. ;-)

        Pani Agnieszko – pisze Pani, że opisuje ‘problem konkretnych ludzi, którzy spożywają alkohol na ulicy, (…)’. Skoro pisze Pani o ich problemie to chyba z zajęć etyki dziennikarskiej powinna Pani wiedzieć, że wypadałoby chociaż porozmawiać z bezdomnymi. Może to niewielka grupa, która terroryzuje innych bezdomnych? Może to tylko pojedyncze przypadki wyolbrzymione przez anonimowych ‘zatroskanych’ płocczan. Naprawdę – większość bezdomnych w Płocku nie jest mordercami – przeżyłaby Pani.
        Ci ludzie ewidentnie przeszkadzają – nie ważne czy siedzą czy stoją, czy piją czy nie. I to bije wręcz z listu Państwa ‘zatroskanego o dobro obywatela’. Pani nie wnika głębiej. Rozmawia Pani jedynie z Panem Ostrowskim, który czytelnie mówi, że często nie zastają opisanej w zgłoszeniu sytuacji, więc nie ma podstaw by przeprowadzić interwencji, a nagle Ci zatroskani obywatele odmawiają zejścia i złożenia zeznań? Czy dysponuje Pani jakimiś dowodami jak bardzo poważny jest ten problem? Jeśli tak to wypadałoby załączyć jakiś.
        Dzieci według prawa powinny być pod opieką dorosłych, więc zastanawia mnie czemu te dzieci biegają samopas? Starszym Paniom współczuję, jeśli to się zdarza, ale chyba znają numer na policję, a Płock pustynią nie jest, więc jeśli ktoś je zaczepia na ulicy mogą wejść do najbliższego sklepu i poprosić o pomoc.
        Nie jest to praca doktorska i chyba wie to każdy czytają gazetę. Jednak fakt, że to artykuł, a nie takowa praca nie zwalnia to z obowiązku pogłębiania analizy i obiektywnego spojrzenia na sytuację. Oczywiście, że nie jest to również artykuł, który traktuje o bezdomności samej w sobie, ale traktuje o bezdomnych w Płocku i nie pojawia się ani razu stwierdzenie, że jest to grupa pośród bezdomnych – w Pani artykule są bezdomni i już. Bierze Pani całą grupę i szufladkuje jako jedną. Pisze Pani, że chodzi o konkretny aspekt bezdomności. Jaki aspekt bezdomności porusza Pani w swoim artykule? Że kilku mieszkańców ‘Słodkich’ ulic denerwuję się, że grupa pijących bezdomnych niszczy reputację ich osiedla? Zaiste, to najważniejszy aspekt bezdomności w Płocku. Tak jak mówiłam – gdzie głos bezdomnych ze ‘Słodkich’? Każdy aspekt bezdomności jest złożony. Może mogłaby Pani zajrzeć do schroniska dla bezdomnych? Ci ludzie koczują tam z konkretnego powodu. Ci ludzie mają swoje historie. To, że ktoś pije też ma powód – ilu z nich pije z własnej woli, a ilu z nich pije, bo zmusza ich choroba?
        Dobrze, że Pani ten artykuł wkleiła, ale to nie sprawia, że ten konkretny artykuł stał się mniej subiektywny. Jest problem – bo nie oszukujmy się, żaden to aspekt (te słowa to nie synonimy) i tym problemem jest ‘Grupa agresywnych bezdomnych na ulicach ‘Słodkich”.
        Czytam Państwa gazetę – w tym Pani artykuły często i jestem też zatroskaną obywatelką. W tym artykule jest pogwałcenie etyki dziennikarskiej, zawodu jaki Pani wykonuje (nie wnikam czy odpłatnie czy pro bono). Liczę, że rozumie Pani moje stanowisko – Gazeta lokalna ma służyć swojej okolicy. Jeśli zapomnimy przy tym o etyce to co będzie następne? ‘Problem mniejszości romskiej’? Wtedy Pani również przytoczy tylko słowa ‘zatroskanego obywatela’ (co samo w sobie śmierdzi językiem Trybuny Ludu), jednego rzecznika policji i tyle? Sama Pani czytając to na pewno czuje oburzenie, jeśli miałoby to tak wyglądać. Więc dlaczego artykuł o konkretnej grupie ludzi tak wygląda? Jedyne co uważam za ‘plus’ tego artykułu to Pani ostatni akapit, gdzie przyznaje Pani jednak rację, że bezdomni też muszą gdzieś żyć i że w przypadku FAKTYCZNIE zaczepek należy to zgłosić i nie bać się zeznawać. Jednak jest to ‘plus’, a nie ‘ratunek’ dla tego artykułu – biali też pisali ‘Czarni Amerykanie też gdzieś muszą żyć’. Z tymi przemyśleniami Panią zostawiam i kibicuję by pisała Pani dalej, ale jednak zachowując standardy etyki dziennikarskiej, bo lokalne media są potrzebne, ale miło jest jednak, gdy nie wyklucza się w nich ludzi – ‘nawet’ takich jak bezdomni – z rozmowy o problemie w którym stanowią oni stronę, bo to też forma segregacji.

  2. Przeciez nie tylko bezdomni pija alkohol na ulicy.PIJA STARZY ,MLODZI.DZIECI KILKUNASTOLETNIE Nawet sie z tym nie kryją.
    A GDZIE JEST STRAZ MIEJSKA I POLICJA????????????????????NO OCZYWISCIE NIE MA ICH NA ULUCY ,NIE PILNUJA PORZADKU.Jezdza samochodami zeby buty im sie nie zdzieraly.NIE MA KOTA TO MYSZY GRASUJA.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji