REKLAMA

Czytelniczka: Dostałam od gminy mieszkanie, w którym nie można mieszkać!

REKLAMA

Mieszkanie, które dostałam od gminy jest w opłakanym stanie, jak można pozwolić ludziom mieszkać w takich warunkach? – żali się pani Ewa z Mąkolina (gmina Bodzanów). Kobieta, samotnie wychowująca trójkę dzieci, zdana jest na łaskę bądź niełaskę urzędników.

Nasza czytelniczka zaalarmowała, że mieszkanie komunalne, które dostała od gminy, nie nadaje się do zamieszkania. 26-letnia mieszkanka gminy Bodzanów od dwóch lat wynajmuje od urzędu pomieszczenia w drewnianym budynku, który jest w opłakanym stanie. Warto przy tym wspomnieć, że urząd gminy nie planuje żadnego remontu tego budynku. Bezrobotna kobieta, samotnie wychowująca dzieci, na własną rękę próbuje naprawiać bieżące rzeczy. Przeciekający dach, dziury w ścianach, brak łazienki, nieszczelne okna – to tylko niektóre problemy, z którymi boryka się pani Ewa.

PowiązaneTematy

Gmina ma inne mieszkania

Według naszych ustaleń, gmina dysponuje innymi mieszkaniami komunalnymi o lepszym standardzie. Nasza rozmówczyni złożyła wniosek w sprawie zamiany mieszkania.

– Wiem, że zwolniło się jedno mieszkanie komunalne po pani, która zmarła. Nie rozumiem, dlaczego gmina nie chce mnie tam przenieść – mówi bezradnie kobieta.

Pani Ewa na bieżąco opłaca czynsz do gminy za pomieszczenia, które zajmuje razem z dziećmi, w sumie ok. 60 zł. Płaci również rachunki za prąd i wodę. Padł pomysł, by kobieta zajęła lokale, które znajdują się w tym samym budynku. Nie można jednak zrobić tego od razu, ponieważ w pokojach obok zameldowana jest kobieta, która wyjechała, a której na dzisiaj nikt nie jest w stanie zlokalizować.

– Przecież w pokojach obok warunki są takie same, jak tu. Ten budynek już niedługo w ogóle nie będzie nadawał się do zamieszkania przez ludzi – mówi pani Ewa.



Gdzie zatem leży problem, dlaczego pozwala się mieszkać matce samotnie wychowującej dzieci w tak opłakanych warunkach?

Mieszkanie będzie… niedługo

Zapytaliśmy o sprawę w Urzędzie Gminy Bodzanów. Nie zastaliśmy wójta, jednak udało nam się porozmawiać z Markiem Kwiatkowskim, kierownikiem referatu gospodarki komunalnej, który zapewnia, że kobieta otrzyma pomoc.

– Nie dalej jak trzy tygodnie temu, razem z panem wójtem byliśmy u pani Ewy. Bardzo jej współczujemy i zrobimy wszystko, by rozwiązać ten problem. Przygotowujemy już lokal, który najpierw musimy wyremontować. Potrwa to około miesiąca. Proszę mi wierzyć, że ta sprawa jest dla nas priorytetem – wyjaśnił.

Jak usłyszeliśmy, mieszkanie, które ma otrzymać kobieta wymaga generalnego remontu: trzeba zerwać podłogę, poprawić izolację budynku, stąd termin oczekiwania. Szkoda jedynie, że urząd nie pomyślał o tym, przyznając kobiecie dwa lata temu mieszkanie, już wówczas nie nadające się do zamieszkania. Niemniej, być może lepiej późno niż wcale…