Trzecia rano… Pod osłoną nocy podjeżdża ciężarówka… Zamaskowani szalikami ludzie, ustawieni w taśmociąg, zaczynają przerzucać tajemnicze paczki, prosto do białego, dostojnego SUV-a, jaśniejącego w ciemności. Reszta ląduje w magazynie… Postaci bez słowa rozstają się… Zapada cisza. Nic się nie wydarzyło…

Nie, to nie nowy odcinek “Narcos”. Właśnie o 3 w nocy przed biuro przyjeżdża ciężarówka, a my rzucamy się do rozcinania palet i wyładowywania gazet. Połowa nakładu zostaje w biurze (dystrybucję musimy dzielić na dwie części), połowa natomiast trafia od razu do naszego minivana, który co dwa tygodnie objeżdża z nami Płock i powiat, aby gazeta trafiła w Wasze ręce.

Tak dzieje się zazwyczaj, ale nie tym razem. Akurat tak się złożyło, że auto, które otrzymaliśmy do testów, trafiło do nas dokładnie w wieczór, poprzedzający dzień dystrybucji. Czy biały Hyundai Tucson to idealne auto do jazdy po wymagających drogach powiatu płockiego i zakorkowanego Płocka? Właśnie to postanowiłem sprawdzić.

Auto na moment przed odbiorem. Fot. PetroNews

Zanim jednak było mi dane zaprząc Tucsona do pracy, miałem okazję przejechać się “zapoznawczo” po Płocku.

Czy diesla da się lubić?

Dość długo jeździłem podobnym autem, stąd wymiary i obsługa była dla mnie znajoma. To, co od razu rzuca się w oczy, a raczej uszy, to wyciszenie. Auto dostaliśmy w konfiguracji z 7-biegowym automatem i, pomimo spodziewanego klekotu silnika wysokoprężnego, otrzymałem… ciszę. Podczas jazdy dochodzi do nas ledwie szum i szczerze wątpię, aby pasażer zgadł co napędza samochód. Podczas gwałtownego przyspieszania, np. przy wyprzedzaniu, wydobywał się jedynie przyjemny dźwięk, przypominający nieco bulgot rozdrażnionego silnika V8. To pierwsze, ale nie ostatnie miłe zaskoczenie.

Skrzynia biegów pracuje bardzo płynnie. Fot. PetroNews

Wracając do skrzyni biegów. Do redakcji trafił model Hyundai TUCSON ze 141-konnym dieslem, wyposażony w 7-biegowy dwusprzęgłowy automat, który pracuje bardzo podobnie do volkswagenowskiego DSG – mówimy więc o topowym rozwiązaniu na rynku. Konia z rzędem temu, kto rozpozna moment, w którym auto przechodzi między 5, 6 a 7. Zero jakichkolwiek szarpnięć, a ze względu na wyciszenie – jedyna zmiana, jaką zauważymy, to cyferka na wyświetlaczu. Możemy zmienić tryb pracy na “Sport”, co przy obciążonym w trasie dodatkowym, około 500-kilogramowym bagażem (gazety i załoga jednak swoje ważą), dawało efekt odjęcia przynajmniej 200 kg. Auto stawało się wyraźnie bardziej skoro do zabawy, a mniej do oszczędzania paliwa.

Wielkie auto dla oszczędnych

No właśnie, oszczędzanie paliwa nigdy nie było moim oczkiem w głowie. Nie po to kupuje się auto (jeśli lubi się jeździć, a nie musi), aby turlać się ostrożnie, niczym emeryt w swojej fabii. Zielone światło dla jednych oznacza “wolno jechać”, dla innych “start!” – a najgorszym momentem na próbę bicia rekordów ekonomii jest właśnie rozwożenie gazet.

Na wskaźniku można odczytać średnie spalanie. Fot. PetroNews

Wyjaśnię – podjeżdżacie pod punkt, często stajecie na chwilę w miejscu nie do końca przeznaczonym do stania nawet na chwilę (np. szpital wojewódzki – główne wejście), jedna osoba wysiada, łapie 2-3 paczki, a my ruszamy, szukając swojej luki czy szansy na parking. Bezskutecznie… Robimy kółko, zatrzymujemy się, łapiemy pasażera, ruszamy do pobliskiej (700 m) Mili – podobna historia, po chwili start, skręcamy do Hotelu Czardasz, nawrotka na parkingu, odbieramy pasażera, pędzimy do Orlenu i tak np. 70 razy… Jedyne dłuższe trasy (pauza co 10-15 km) są dopiero po wyjeździe z Płocka. W takim mało ekonomicznym dniu, dodatkowo mocno obciążony Hyundai zużył około 6.5L na 100 km (!).

Dla porównania – nasz redakcyjny samochód z manualną skrzynią biegów i słabszym o 40 KM silnikiem, spala podczas takiej wycieczki około 10 litrów.

Tak wygląda 5.000 gazet. Do rozwiezienia mamy 3x tyle… Fot. PetroNews

Wnętrze jest bardzo obszerne, ale to żadna niespodzianka – auto jest dość spore. Gdziekolwiek nie przystaniemy, najczęściej TUCSON góruje nad innymi autami na parkingu. Bardzo intuicyjna obsługa “gadżetów” to zasługa znanego mi już z przejażdżki Koną systemu multimedialnego. Wszystko jest banalnie proste w obsłudze, wymaga jedynie pierwszej konfiguracji i połączenia (wifi/blutooth).

Po powiecie na luzie…

Na trasie, pomiędzy Drobinem a Staroźrebami, jest fajny odcinek szerokiej trasy, prowadzącej do miejscowości Góra (i dalej do Warszawy). To był moment, w którym postanowiłem sprawdzić, czy łącząc dwa systemy – zbuduję sobie “auto autonomiczne”, czyli takie, które prowadzi się całkiem samodzielnie. Włączyłem system naprowadzania na pas ruchu – wykrywa on linie na drodze i, jeśli nie użyjemy kierunkowskazu, delikatnie kieruje nas pomiędzy linię. Włączyłem też tempomat, utrzymujący stałą prędkość. Potem puszczamy kierownicę, zdejmujemy nogi z pedałów i pełen relaks… Auto jedzie z zadaną szybkością, a dojeżdżając do linii, lekko odbija i utrzymuje się wewnątrz swojego pasa.

Pomiędzy Iłowem a Sannikami. Fot. PetroNews

Ale ta zabawa trwa kilka – kilkanaście sekund. Po każdym kolejnym odbiciu, Hyundai coraz głośniej i głośniej brzęczykami i komunikatami dopominał się, abym położył ręce na kierownicy i kończy moją zabawę. Nie temu służą te systemy i TUCSON jest tutaj bardzo rygorystyczny oraz… idiotoodporny.

Oczywiście rozumiem względy bezpieczeństwa. System ma pomóc osobie, która np. nierozsądnie szuka czegoś w schowku podczas jazdy, a auto kieruje się na drugi pas ruchu. Wówczas od razu taka osoba zostanie przywrócona do pionu, a niebezpieczeństwo zostanie zażegnane. Podobny system jest np. w Konie i też świetnie działa.

Jak jeździ się nowym Hyundaiem po Płocku?

Przyjemną niespodzianką jest widoczność. Auto wydaje się być monolitem z małymi szybkami, ale to złudzenie. To, czego nie dostrzeżemy oczami, dostrzeżemy w obrazie z kamery cofania. Fakt, że siedzimy wysoko powoduje, że wszelkie, nawet ciasne manewry są bardzo proste i wykonujemy je na milimetry.
Kolejny raz miałem też okazję docenić niezwykle przydatny, a niedoceniany gadżet w zimę. Podgrzewane fotele to często standard i to jest fajne, ale podgrzewana kierownica trafiła mi się dopiero drugi raz. Jestem pewien, że samodzielnie konfigurując samochód warto się skusić na to udogodnienie – zwłaszcza, że nie kosztuje więcej, niż rękawiczki z dobrej skóry.

Parking – wyzwanie. Znalazłeś tu miejsce do parkowania? Koniecznie puść jeszcze Lotto! Fot. PetroNews

Niełatwo się rozstać…

Nasz minivanik do rozwożenia gazet kupiliśmy z premedytacją – potężna przestrzeń ładunkowa musi pomieścić minimum 7,5 tys. gazet “na pierwszy rzut”. Hyundai nie wyglądał nam na takiego, co dałby sobie z tym radę – nie po to został skonstruowany. A jednak. Rano ruszył z trzema osobami na pokładzie, do tego 5 tys. gazet w bagażniku, a kolejne 3 tys. ulokowaliśmy jeszcze na tylnej kanapie. To, co było szczególnie przydatne, to elektrycznie otwierana i zamykana klapa bagażnika (wystarczy pojawić się z kluczykiem przy tylnej klapie na 3 sekundy). Doceni to każdy, kto ma obie ręce zajęte ciężkimi pakunkami. Tego nam będzie brakować bardzo. Jedno dotknięcie przycisku “zamknij” i można pędzić – reszta dzieje się w pełni automatycznie.

Przystanek Orlen Arena. Fot. PetroNews

Kolejna sprawa, której będzie nam brakowało, a na co na pewno zwrócicie uwagę samodzielnie testując samochód, to mnogość schowków i gniazdek 12V czy USB. Ewidentnie projektował to wnętrze ktoś, kto dużo podróżuje i zna potrzeby z praktyki.

VW T-Roc. Sprawdzamy auto na drogach Płocka

Dotychczas przy współpracy z AutoForum mieliśmy okazję poznać i opisać dla Was młodzieńczą i pełną wigoru Hyundaia Konę oraz dynamicznego VW T-Roca z wnętrzem godnym fana rozrywki na PlayStation. TUCSON w tym towarzystwie to starszy brat. Ten większy, spokojniejszy i który dokładnie zna swoją wartość. To auto nie będzie się dobrze prezentować w “odjechanych” barwach, on raczej podkreśla nasz dobry gust swoim stonowanym kolorem.

W Bielsku Tucson spotyka konkurenta, któremu spogląda w ślepia bez strachu. Fot. PetroNews

TUCSON nie jest przesadnie drogim autem. Wersja bazowa to okazyjne 76 tys. zł za 132-konną wersję benzynową (aktualnie trwa wyprzedaż rocznika 2017). Rozpiętość cenowa jest tak duża, że najbogatsze odmiany mogą kosztować i dwa razy tyle, co wersja podstawowa. Jeśli podoba wam się ten samochód, na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Okazja czyni… właściciela

Przy okazji dodam, że “nasz” TUCSON został oklejony motywami, dotyczącymi FIFA Mistrzostw Świata Rosja 2018. Aktualnie Hyundai – wieloletni partner FIFA, wprowadził do sprzedaży modele w specjalnych wersjach wyposażeniowych GO!, przygotowanych z okazji zbliżających się Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Ofertą zostały objęte najbardziej popularne modele w portfolio marki, tj.: Tucson, i10, i20 oraz i30 w wersji hatchback i wagon.

Wersje GO! wyróżniają się elementami wyposażenia w bardzo korzystnej cenie, oferowanymi do tej pory w wyższych specyfikacjach. Takie podejście jest zgodne z polityką marki Hyundai, zakładającą powszechną dostępność nowych rozwiązań i elementów wyposażenia premium.

Zostawiamy porcję prasy w cukierni. Obciążenie nadal spore, ale auto zachowuje się stabilnie. Fot. PetroNews

Dodatkowo, samochody w wersjach GO! zyskały także dedykowane elementy stylistyczne. W zależności od modelu, mogą to być czarne, błyszczące lusterka, czarna podsufitka, tapicerka z niebieskimi dodatkami. Aby jeszcze bardziej podkreślić wyjątkowość modeli GO!, samochody oferowane są w stworzonym specjalnie dla tych wersji, metalizowanym lakierze Champion Blue.

Specyfikacja wersji GO! różni się w zależności od modelu. Na przykład, klienci planujący zakup modelu Tucson w średniej wersji wyposażenia, decydując się na droższą o 4 tysiące wersję GO!, otrzymują dodatkowo: nawigację z 8-calowym, kolorowym ekranem dotykowym i 10-letnim programem aktualizacji MapCare, system informacji o znakach i ograniczeniach prędkości (SLIF), system utrzymania pasa ruchu (LKAS), wykończenie w kolorze ciemnego metalu, skórzaną kierownicę częściowo perforowaną, składane elektrycznie, czarne (błyszczące) lusterka boczne, dedykowaną tapicerkę oraz czarną podsufitkę.

Z kolei przy zakupie Tucsona w wersji GO! Plus – zamiast w wersji Style, klient zapłaci 4,5 tys. zł więcej, ale samochód będzie wyposażony w elementy, których łączna wartość wynosi 11 tys. zł, np. inteligentną klapę bagażnika otwieraną elektrycznie czy dwupanelowy dach panoramiczny. Oznacza to realną korzyść dla klienta w wysokości 6,5 tys. zł.

Bliższe informacje na temat modeli Hyundai w wersji GO! dostępne są na stronie internetowej http://autoforum.hyundai.pl oraz w salonie Hyundai Auto Forum w Płocku.

AUTO FORUM HYUNDAI
WYSZOGRODZKA 114
09-400 Płock
Salon 
TEL. 24 367 92 92 
autoforum.hyundai.pl

Podziel się:

1 komentarz

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji