Płockie sekundniki nielegalne czy mylą się warszawscy urzędnicy?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Nie tylko historii czy piłkarzy ręcznych, ale również… sekundników mogą nam zazdrościć warszawiacy. Tamtejsi urzędnicy twierdzą bowiem, że są nielegalne, więc w stolicy się nie pojawią.

Kilka dni temu na portalu autokult.pl pojawił się artykuł, w którym poruszana jest kwestia sekundników. Wielu kierowców chwali sobie te małe urządzenia, zamontowane tuż przy sygnalizatorach świetlnych. Warszawscy urzędnicy twierdzą jednak, że umieszczanie ich jest niezgodne z przepisami. W wypowiedzi dla warszawskiej Gazety Wyborczej, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, Piotr Popa stwierdził, że obowiązujące przepisy nie dopuszczają stosowania “urządzeń odliczających czas, tzw. sekundników w sygnalizacji świetlnej na drogach” i dodał, że “na podstawie dotychczasowych doświadczeń, w tym także prowadzonych analiz i zbieranych opinii od podmiotów zajmujących się m.in. problematyką zarządzania ruchu, można stwierdzić, że liczniki czasu w sygnalizacji świetlnej nie wpływają na poprawę bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego”. Według niego, w każdym przypadku za oznakowanie odpowiada inżynier ruchu danego miasta, a zgodność z prawem ocenia wojewoda.

Dlaczego więc takie urządzenia funkcjonują z powodzeniem m.in. w Płocku?

– Sekundniki są legalne, ponieważ nie stosujemy do nich przepisów o urządzeniach drogowych sterujących ruchem. Z oczywistych względów sekundniki nie sterują ruchem, nie są urządzeniami pomocniczymi sterującymi ruchem, nie nakazują się zatrzymać czy ruszać pojazdem czy skierować go w określonym kierunku. Są jedynie techniczną informacją o tym, kiedy zmieni się sygnalizacja. Badania wskazują, że sekundniki uspokajają ruch, a na skrzyżowaniach na których są stosowane kierowcy znacznie rzadziej łamią przepisy – poinformował nas Hubert Woźniak z zespołu ds. medialnych w Urzędzie Miasta.

Jak dodał, podstawą prawną do zamontowania sekundników jest paragraf 110 rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Warszawscy urzędnicy opierają się z kolei o rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunkach umieszczenia ich na drogach i załącznika, oraz załącznika, który mówi: „Nie dopuszcza się stosowania sygnałów oraz urządzeń pomocniczych o wzorach innych niż określone w punkcie 10”.

Chciałoby się podsumować “Oto Polska właśnie”. Dwa miasta, dwóch urzędników, dwie interpretacje. Kto ma rację? A może racja jest inna w Płocku, a inna w Warszawie?

W każdym razie wygląda na to, że warszawscy kierowcy jeszcze długo będą z zazdrością spoglądać na udogodnienie drogowe płocczan.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji