Płocki WOPR płynie z Krakowa do Gdańska

REKLAMA

Płoccy woprowcy od 20 sierpnia płyną z Krakowa. Ich celem jest Gdańsk. W niedzielę dopłynęli do swojego rodzinnego miasta, gdzie przywitała ich rodzina i przyjaciele.

Spływ Wiślany 2017 z Krakowa do Gdańska zaplanowano od 20 sierpnia do 2 września br. Jak na razie, wszystko idzie zgodnie z planem. Ratownicy Rejonowego Płockiego WOPR płyną rzeką Wisłą, pod patronatem Księdza Biskupa Piotra Libery, Biskupa Płockiego, z figurą Matki Boskiej Fatimskiej. Podczas swojej wodnej wędrówki zbierają intencje, które wyruszą w połowie września br. z płocką pielgrzymką do Fatimy.

PowiązaneTematy

– Wyjechaliśmy z Płocka 20 sierpnia o godzinie 6 rano, w Krakowie byliśmy około godz. 12 – opowiada Cezary Obczyński prezes płockiego WOPR. – Tam przywitał nas krakowski WOPR, zwodowaliśmy naszą Santa Marię i rozpoczęliśmy rejs – dodaje.

Zaraz na początku trasy spotkała ich niemiła niespodzianka. Przy śluzie woda była tak płytka, że łódź trzeba było wziąć ponownie na wózek. Później jednak poszło już bez przygód, choć lekko nie było. – Najbardziej baliśmy się o stan wody, jednak w poniedziałek rano okazało się, że jest fala na pół metra i już wiedzieliśmy, że powinniśmy na niej dopłynąć do Płocka. Tak się szczęśliwie złożyło, że każdego dnia płynęliśmy dość duże odległości, od 60 do 95 kilometrów, i czekaliśmy aż ta fala nadejdzie, żeby jej nie wyprzedzić – tłumaczy prezes WOPR.

Po drodze płoccy ratownicy wodni minęli Szczucin, Tarnobrzeg, Sandomierz, Kazimierz Dolny, Górę Kalwarię, Warszawę i Czerwińsk, a w niedzielę po południu dopłynęli do Płocka. – Na każdym z odcinków promowaliśmy ratownictwo wodne, chcieliśmy pokazać, że ratownicy potrafią się zmobilizować nie tylko w chwilach, w których potrzebna jest pomoc. Oprócz tego, że płynęliśmy z intencjami i figurą Matki Boskiej Fatimskiej, dodatkowo chcieliśmy zmobilizować wszystkie WOPR-y nadwiślańskie – mówi Cezary Obczyński.

Oprócz krakowskiego WOPR-u, który przywitał ich bardzo serdecznie, poznali również osobiście kolegów ratowników z Tarnowa w Szczucinie, później Grupę Patrolowo-Interwencyjną Ratownictwa Wodnego Sandomierz, Drużynę WOPR nr 2 w Kazimierzu Dolnym, Drużynę WOPR z Puław, a w Górze Kalwarii Piaseczyńskie WOPR. Stamtąd woprowcy popłynęli do Warszawy, gdzie przywitał ich zaznajomiony już stołeczny WOPR, a w sobotę – nowodworski WOPR.

– Dzisiaj mieliśmy łezki w oczach, kiedy na wysokości Troszyna zobaczyliśmy już naszych ludzi, emocje były naprawdę duże. Im bardziej zbliżaliśmy się do Płocka, tym bardziej byliśmy zmęczeni, ale jak zobaczyliśmy naszych kolegów i koleżanki, siły wróciły – mówił prezes płockiego WOPR.

W poniedziałek WOPR będzie miał dzień przerwy na serwis łodzi i ustalenie miejsc noclegowych dalszej trasy. Kolejne wypłynięcie planowane jest na wtorek, 29 sierpnia, na godz. 9. W Gdańsku powinni pojawić się 2 września. Stamtąd wrócą już drogą lądową, żeby zdążyć na rozpoczęcie roku szkolnego. Jak mówi Cezary Obczyński, nieco we znaki dała im się pogoda, najtrudniej płynęło się w czasie deszczu, a przed Płockiem dodatkowo przywitał ich grad. – Ale Wisła na naszym odcinku jest za to najładniejsza – dodaje z uśmiechem.

Warto wspomnieć, że stałych uczestników wyprawy jest dwóch – właśnie Cezary Obczyński i Andrzej Rutkowski. Pozostali członkowie zmieniają się na poszczególnych etapach wodnej pielgrzymki. Co było dla nich najtrudniejsze? – Chroniczny brak snu – przyznaje wyraźnie zmęczony nasz rozmówca. Codziennie wstawali o godz. 6, a ich dzień kończył się grubo po północy. – Bardzo dziękuję za wsparcie i pomoc w organizacji spływu Pawłowi Śliwińskiemu, Prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Płocka oraz Bractwu Świętej Barbary przy PPT – podkreśla Cezary Obczyński.

Czego życzyć im na ostatni etap trasy? – Kiedyś usłyszeliśmy takie powiedzenie „Niech Wisła wam się ściele”. Wydaje mi się, że to najbardziej nam się przyda. Wszystko inne mamy – podsumował z uśmiechem prezes płockiego WOPR.