REKLAMA
REKLAMA

Dziś przyjrzymy się bliżej ulicy, która jest jedną z najmłodszych, jak i najkrótszych w Płocku. Liczy sobie bowiem niespełna 70 metrów, a jednak zajmuje poczesne miejsce w sercach mieszkańców.

U jej zwieńczenia stoi rzeźba – ławeczka z patronem, który z wiernym pudelkiem – suczką Amirą u stóp, trzymając w rękach egzemplarz „Notatek Płockich”, z dobrotliwym uśmieszkiem kieruje wzrok w stronę niepowtarzalnej, przepięknej nadwiślańskiej panoramy, rozciągającej się z korony Tumskiego Wzgórza.

Zarówno mieszkańcy, jak też turyści chętnie przysiadają się do tego tajemniczego jegomościa i robią sobie pamiątkowe fotografie, nie wszyscy jednak wiedzą kim był i w jaki sposób zasłużył się dla naszego miasta. W skrócie encyklopedycznym można odpowiedzieć, że Jakub Chojnacki był społecznikiem, wiceprezydentem miasta, Prezesem Towarzystwa Naukowego Płockiego, naukowcem, człowiekiem zakochanym w tysiącletnim grodzie nad Wisłą i jego dziejach.

fot. Waldemar Robak

Bohater tej opowieści urodził się w Sierpcu 21 sierpnia 1922 roku. Był najstarszym synem spośród jedenaściorga dzieci Stanisława Chojnackiego i Józefy z Głowackich. Ojciec był stolarzem. W czasie wojny polsko-bolszewickiej zaciągnął się do wojska zdając sobie sprawę z tego, że obrona dopiero co odzyskanej niepodległości Polski wymaga ofiar i poświęceń.

Swe dzieci wychowywał potem w duchu patriotyzmu i miłości do ojczyzny, a w domu przy ulicy Piastowskiej 47 postać marszałka Józefa Piłsudskiego była otoczona kultem. Żona, Józefa, wspierała go w tych staraniach zajmując się domem i troszcząc się na co dzień o swą liczną dziecięcą gromadkę. Na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku nie było o to łatwo; kraj był wyniszczony przez wojnę i ograbiony przez okupantów, przemysł dopiero się odradzał z wojennych zniszczeń, w Polsce szerzyła się bieda, bezrobocie i analfabetyzm, w niekontrolowany sposób szalała inflacja.

Pomimo tych dramatycznych okoliczności rodzice dbali o to, aby dzieci otrzymały stosowne wykształcenie, dlatego też Jakub w latach 1929-1935 uczęszczał do szkoły powszechnej im. Adama Mickiewicza, a potem uczył się Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej im. Ignacego Mościckiego. W 1939 roku uzyskał tu tzw. małą maturę. Dalszą edukację, jak i beztroską młodość przerwał wybuch II wojny światowej.

fot. Waldemar Robak

Być może w dzieciństwie mały Kuba zaglądał do ojcowskiego warsztatu, obserwował jak na podłogę sypią się trociny z przecinanych desek, jak poskręcane wióry wystrzeliwują w górę przy heblowaniu drewna, fascynował go blask politurowanych mebli… Prawdopodobnie jeszcze wtedy nie wiedział, czym zajmie się w przyszłości, tymczasem przewrotny los sprawił, że w pewnym sensie zawodowo poszedł w ślady swego ojca.

Po klęsce wrześniowej pracował jako robotnik w sierpeckim tartaku zarządzanym przez okupantów, a ponieważ dobrze posługiwał się językiem niemieckim, po jakimś czasie został zatrudniony na stanowisku pracownika umysłowego. W 1943 roku Jakub Chojnacki został przeniesiony do tartaku w Płocku przy ulicy Dobrzyńskiej 5. Los związał go z miastem nad Wisłą zupełnie przypadkowo, ale z drugiej strony, jak to podsumował Janusz Głowacki w powieści Good night Dżerzi: „(…) przypadek to tylko bat, którym przeznaczenie pogania to, co nieuchronne, do przodu…”.

Tuż po zakończeniu wojny, nasz bohater został kierownikiem tego samego zakładu, w którym pracował w czasie okupacji, prowadząc go aż do 1961 roku. Nie zwlekając, już w 1945 roku podjął naukę w „Małachowiance” i zdał maturę, z której był niesamowicie dumny. Jak się wkrótce okazało, pierwszy powojenny rocznik maturzystów był aktywny i otwarty na sprawy miasta oraz regionu i wspólnie podejmowano wiele cennych inicjatyw.

fot. Waldemar Robak

Tymczasem Jakub Chojnacki nie zakończył swej edukacji na poziomie licealnym; w 4 lata później mógł już pochwalić się dyplomem magistra prawa Uniwersytetu Łódzkiego. W 1953 roku uzyskał tytuł inżyniera na Wydziale Technologii Drewna Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Naukowa dociekliwość oraz fascynacja naszym miastem sprawiły, że podjął się jeszcze jednego wyzwania – oto w latach siedemdziesiątych uzyskał tytuł doktora nauk politycznych na podstawie dysertacji „Rozwój Płocka pod wpływem budowy Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych”.

Tuż po wojnie Jakub Chojnacki zamieszkał wraz ze swą żoną Anną zd. Danielewskich w starej kamienicy przy ulicy Zduńskiej 10. Mieli dwoje dzieci – Marka i Elżbietę, a potem doczekali się czwórki wnuków. Z okien rozciągał się wtedy urzekający widok na kwitnące wiosną sady, a wzdłuż ulicy rosły krzewy głogu. Był niezwykle wymagający zarówno dla siebie, jak i swojej rodziny. Nie zapomniał także ojcowskiej lekcji historii zdając sobie sprawę, że siermiężna PRL-owska rzeczywistość nie spełniała marzeń milionów rodaków o wolnej, suwerennej ojczyźnie.

Wielokrotnie zaszywając się w swym gabinecie z uchem przy odbiorniku nasłuchiwał wieści z Radia Wolna Europa. Kultywował również mit Marszałka; na swoim biurku w TNP ostentacyjnie ustawił popiersie Józefa Piłsudskiego, co w tamtych czasach mogło zakończyć się poważnymi konsekwencjami i niejednokrotnie odpowiadał pytającym o ten akt osobistej odwagi i kontestacji – „Jak kto mądry, to sam zrozumie, a głupim wyjaśniam, że to popiersie prof. Kotarbińskiego”.

fot. Waldemar Robak

Posiadał tę cechę charakteru, którą Stefan Themerson nazywałby przyzwoitością – uczciwość i troskę o godność ludzi, których spotykał na swej drodze. Tak właśnie postępował wobec pracowników zatrudnionych w tartaku przy Dobrzyńskiej. Pewnego roku tuż przed Sylwestrem skrzyknął swą załogę i wspólnie z nimi postawił drewnianą świetlicę, w której potem odbyła się huczna, karnawałowa zabawa. W czasach, kiedy każdy towar budowlany był na wagę złota, musiał długo tłumaczyć się z tej decyzji przed swymi krótkowzrocznymi zwierzchnikami, tymczasem świetlica przetrwała długie lata i służyła mieszkańcom osiedla nawet wtedy, gdy tartak już dawno został zamknięty.

Jakub Chojnacki szczerze pokochał „Małachowiankę”, jej mury, które zawsze świadczyły o wielowiekowej historii i związanych z nią ludzi. Już w 1957 roku zaangażował się w organizację Zjazdu Małachowiaków – pierwszego po wojnie, a dziesiątego w ogóle w historii szkoły z okazji 777 – lecia jej powstania. Mimo, że nie była to okrągła rocznica, pretekst aby jej wychowankowie mogli się spotkać po burzliwych latach i społecznym zaangażowaniem wesprzeć jej podupadającą substancję był dobry, jak pewnie każdy inny.

Komitet organizacyjny tego wydarzenia podjął szereg inicjatyw, które w późniejszych latach skutkowały rozbudową tej placówki oraz gruntownym remontem jej historycznych skrzydeł z XII i XVII wieku. Kulminacją społecznej działalności Jakuba Chojnackiego w tym zakresie były obchody 800-lecia szkoły w 1980 roku. Wtedy to najstarszą, polską Alma Mater wyposażono w obserwatorium astronomiczne zlokalizowane w wieży kolegiaty św. Michała oraz w muzeum i uroczyście przy udziale władz państwowych świętowano kolejny, okrągły jubileusz.

fot. Waldemar Robak

W 1961 roku Jakub Chojnacki został powołany na urząd wiceprezydenta miasta, który piastował przez cztery kadencje. Odpowiadał między innymi za gospodarkę mieszkaniową w Płocku. Sprawiedliwy przydział mieszkań lokatorskich w nowo wybudowanych blokach stał się dla niego priorytetem. Jego osobistą zasługą było przeprowadzenie do nich około tysiąca płockich rodzin, które do tej pory egzystowały w różnego rodzaju zastępczych pomieszczeniach – strychach, barakach, przybudówkach i suterenach w warunkach urągających ludzkiej godności.



Od początku lat sześćdziesiątych Płock podlegał dynamicznym przemianom; ze spokojnego powiatowego miasteczka w ciągu zaledwie kilku lat przeobraził się w stolicę polskiej chemii. Obok infrastruktury przemysłowej jak grzyby po deszczu rosły nowe osiedla. Skalę tego zjawiska doskonale obrazuje przyrost liczby mieszkańców, która z około 43 tysięcy w 1960 roku już dziesięć lat później powiększyła się do 72 tysięcy.

Dla miejskich włodarzy był to czas wytężonej pracy i wdrażania kluczowych projektów dla rozwoju miasta i makroregionu. Rozpisano ogólnopolski konkurs na plan rozbudowy Płocka, w którym wzięło udział wielu wybitnych urbanistów i architektów, tymczasem wiceprezydent Chojnacki dołożył starania, aby tysiącletni gród nie podzielił losu wielu innych historycznych miejscowości, w których kosztem nowoczesnej zabudowy zniszczono bezpowrotnie zabytkową substancję. Dzięki temu w Płocku zachowano i odnowiono historyczną zabudowę Starego Miasta wzbogacając frontony kamienic w nową, zupełnie unikalną w tych czasach kolorystykę i harmonijnie połączono ją ze współczesną infrastrukturą; dość powiedzieć, że w tym okresie Płock stał się dla innych miast pionierem pod względem zrównoważonego rozwoju urbanistycznego.

fot. Waldemar Robak

W tym czasie niezbyt komfortowe mieszkanie Jakuba Chojnackiego przy Zduńskiej nr 10 zaczęło funkcjonować jako salon towarzyski; tu często zaglądali ówcześni premierzy i ministrowie, jak również czołowi przedstawiciele świata nauki – prof. Antoni Rajkiewicz, prof. Aleksander Gieysztor, prof. Włodzimierz Szafrański, prof. Stanisław Lorentz, ks. prof. Seweryn Wyczałkowski i wielu innych, których gospodarz tegoż salonu, wykorzystując swój niekwestionowany dar przekonywania wielokrotnie wciągał w swoje dalekosiężne plany.

Dzięki temu chociażby prof. Antoni Rajkiewicz – wybitny naukowiec Uniwersytetu Warszawskiego z zakresu polityki społecznej już od 1968 roku przez dziesiątki lat prowadził seminarium doktoranckie funkcjonujące przy TNP, tymczasem Włodzimierz Szafrański podjął się szeroko zakrojonych prac archeologicznych na terenie w Wzgórza Tumskiego.

Portret Jakuba Chojnackiego byłby pewnie niewiele wart, gdyby pominąć jego działalność w Towarzystwie Naukowym Płockim, do którego przystąpił już w 1952 roku. Tu właśnie mógł realizować swe historyczne pasje związane z dziejami miasta i regionu. W 1968 roku został prezesem Towarzystwa i pełnił tę funkcję przez 34 lata.

Dzięki jego niespożytej energii, zaangażowaniu i konsekwencji ta nobliwa instytucja nabrała wiatru w żagle. Nowy prezes zadbał o poszerzenie księgozbioru Biblioteki im. Zielińskich i zakupienie wielu starodruków. W ostatnim roku jego prezesury biblioteka posiadała już 320 tysięcy woluminów, w tym 13 tysięcy starych druków i 92 inkunabuły z XV wieku, a z jej zbiorów skorzystało aż 35 tysięcy czytelników. Dzięki jego staraniom zmodernizowana i wyposażona w nowe zaplecze biblioteka uzyskała już w latach siedemdziesiątych status biblioteki naukowej i weszła w skład elitarnego Naukowego Zasobu Bibliotecznego.

W tym czasie Jakub Chojnacki nie zaniedbywał własnej pracy naukowej, dość powiedzieć, że łącznie ma na swym koncie ponad 300 publikacji z zakresu historii Płocka i Mazowsza, historii sztuki, przemian społecznych i gospodarczych, uprzemysłowienia regionu, demografii, statystyki, socjologii, polityki społecznej i wielu innych dziedzin.

fot. Waldemar Robak

Prezes konsekwentnie i z pieczołowitością chronił materialne dobra historyczne. To właśnie on w 1966 roku wypatrzył i natychmiast „przytulił” dziewiętnastowieczne kamienne lwy, odkupując je od właściciela majątku Bronowo Zalesie, a potem sprowadził je do Płocka. Pierwotnie stanęły one w nieistniejącej już dziś alejce biegnącej wzdłuż muru zamku książęcego od Wieży Zegarowej do Wieży Szlacheckiej. Niebawem rzeźby stały się obowiązkowym punktem marszruty w trakcie niedzielnych spacerów płocczan po Tumskim Wzgórzu; robiono sobie przy nich zdjęcia, podziwiano, a czasem opowiadano zupełnie niewybredne żarty o tym, kiedy lwy wreszcie zaryczą…

W każdym razie monumentalne koty wrosły w naszą świadomość do tego stopnia, że spontanicznie rozpowszechnił się wśród mieszkańców pogląd, iż rzeźby są jak najbardziej płockim zabytkiem i dowodem na królewską przeszłość naszego miasta. Gdy w 1998 roku doszło do aktu wandalizmu, kamienne lwy poddano pracom konserwatorskim, a po ich zakończeniu znalazła się dla nich nowa lokalizacja i już od wielu lat dumnie się prężą przed wejściem do ratusza.

Niewyczerpanym źródłem wiedzy była dla Jakuba Chojnackiego praca arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego – Płock. Monografia historyczna. To właśnie dzięki temu opracowaniu dokonał swego największego naukowego odkrycia, przywracając naszemu miastu tzw. Drzwi Płockie. Ażeby prześledzić tę historię trzeba się cofnąć do XII wieku. Wtedy to biskup płocki Aleksander z Malonne wzniósł murowaną katedrę i w latach 1152-1154 wyposażył ją w drzwi z brązu wykonane przez rzemieślników w Magdeburgu.

Tu warto pamiętać, iż Drzwi Płockie powstały 30 lat wcześniej, niż drzwi katedry w Gnieźnie, jednakże niedługo po ich umieszczeniu na skutek kolejnego najazdu zostały one zrabowane i ślad po nich zaginął na wiele stuleci. Dopiero Jakub Chojnacki czytając monografię abpa Nowowiejskiego zapamiętał, że słynne, płockie wrota zawierały inskrypcję z nazwiskiem swego fundatora i przebywając na Międzynarodowym Kongresie Historycznym w Moskwie prawidłowo zidentyfikował ich gipsowy odlew, znajdujący się w jednym z muzeów. Po jedenastu latach starań Prezesa TNP replika zabytku wykonana z brązu jako dar rządu polskiego i płockiej „Petrochemii” powróciła do katedry i została uroczyście konsekrowana przez Prymasa Polski arcybiskupa Józefa Glempa 28 lutego 1982 roku.

fot. Waldemar Robak

Przemierzając nasze ulice pewnie nawet nie wiemy, jak wiele śladów pozostawił nam po sobie Jakub Chojnacki. To dzięki jego pomysłowi powstał na skarpie wiślanej pierwszy amfiteatr i promenada na nabrzeżu. To właśnie on przywrócił Płockowi barwy miasta i jego hejnał. Przez wiele lat pod tumskimi kasztanami w pobliżu katedry sadzono czerwone szałwie, które miały upamiętnić krew przelaną przez obrońców Płocka w wojnie polsko-bolszewickiej. Zadbał również o kopiec harcerzy poległych w 1920 roku.

To Jakub Chojnacki przywrócił i zaszczepił w świadomości płocczan mit o walecznym rycerzu, zwycięzcy kilkudziesięciu bitew – Bolesławie Krzywoustym, organizując w 1985 roku huczne obchody 900-lecia jego urodzin. Był także gorącym orędownikiem wystawienia temu władcy Polski konnego pomnika. Jak wiemy takowy monument stanął na Tumskim Wzgórzu kilka lat temu ledwie o parę kroków od ulicy Zduńskiej. Planował również stworzenie izby pamięci poświęconej Mirze Zimińskiej – Sygietyńskiej, co też stanie się niebawem w nowej filii Muzeum Mazowieckiego przy ulicy Kolegialnej. Widocznie czasem nawet najbardziej śmiałe marzenia się spełniają…

Niepoprawny wizjoner, na wskroś autentyczny, tytan pracy, regionalista z krwi i kości, spiritus movens każdego projektu, którego się podejmował, bezwarunkowo zakochany w swej ziemi. Kuszony wielokrotnie propozycjami przez 60 lat nie dał się przeprowadzić do nowoczesnych bloków, jak też do Warszawy, czy też Łodzi ze swego mieszkania na Zduńskiej. Tu też zmarł nad ranem 18 września 2006 roku. Został z honorami w asyście tłumów płocczan, władz miasta, przyjaciół i współpracowników pochowany na zabytkowym, płockim cmentarzu. Piękną sentencją podsumował całe życie naszego patrona prezydent Płocka z lat sześćdziesiątych Henryk Białczyński – „Inni, dość liczni, wyjeżdżali z Płocka, inni, też liczni przez Płock przepływali (…), a on trwał jak drzewo głęboko wrośnięte i całe życie owocujące”.

fot. Waldemar Robak

Artykuł opracowano na podstawie:

  • Andrzej Jerzy Papierowski, Jerzy Stefański, Bene Meritus Jakub Chojnacki (1922- 2006) w służbie Płockiej Małachowianki i Towarzystwa Naukowego Płockiego, Towarzystwo Naukowe Płockie, 2009
  • Jakub Chojnacki w siedemdziesiątą piątą rocznicę urodzin, Towarzystwo Naukowe Płockie, 1997
  • Andrzej Jerzy Papierowski, Jerzy Stefański, Płocczanie znani i nieznani, Książnica Płocka, 2002
  • Jakub Chojnacki, Romańskie Drzwi Płockie, Towarzystwo Naukowe Płockie, 1983
  • Jakub Chojnacki, Petrochemia a rozwój Płocka, Towarzystwo Naukowe Płockie, 1976
  • Jakub Chojnacki, Dzieje Płocka, Towarzystwo Naukowe Płockie, 1973

REKLAMA
Kolejny Artykuł

Komentarze 1

  1. janusz says:

    cyt:”nieistniejącej już dziś alejce biegnącej wzdłuż muru zamku książęcego od Wieży Zegarowej do Wieży Szlacheckiej. ”

    Nasuwa się pytanie jaki właściwie jest status wspomnianego miejsca, które przecież fizycznie wciąż istnieje, ale zostało chyba bezprawnie zawłaszczone i zamknięte, zdaje się przez Kościół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Popularne Dyskusje

Reklama

Przeczytaj

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU