REKLAMA

Dlaczego władze Płocka chcą zmniejszenia obszaru chronionego w Jarze Rosicy?

REKLAMA

Jak informowaliśmy, społecznicy z grupy „Płock dla drzew” protestują przeciwko projektowi zmniejszenia powierzchni Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Jaru Rzeki Rosica w Płocku. Dlaczego taki projekt uchwały jest procedowany?

Jakie uzasadnienie projektu uchwały?

Zacznijmy od początku. Zgodnie z projektem uchwały, który ma być procedowany podczas styczniowej Sesji Rady Miasta Płocka, część terenu Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego ma zostać zmniejszona, a w części powiększona.

W uzasadnieniu projektu czytamy, że Jar Rosicy postrzega się jako korytarz ekologiczny, łączący się z rzeką Wisłą. To powiązanie korytarzowe w dużym stopniu uległo jednak przerwaniu, m.in. „w związku z rozwojem osadnictwa na terenie osiedla Borowiczki, regulacją rzeki, czy prowadzeniem robót przeciwpowodziowych”.

Aby zapobiec dalszej degradacji tego terenu, w czerwcu 1999 roku rada miasta podjęła uchwałę w sprawie powołania Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego jaru rzeki Rosicy. Powtórnie podjęto tę samą uchwałę w styczniu 2002 roku (ze względu na zmiany w ustawie o ochronie przyrody).

Jak argumentują wnioskodawcy obecnej uchwały, w obydwu wymienionych dokumentach granice Zespołu zostały wskazane bardzo ogólnie, na szkicu geodezyjnym w skali poglądowej, co w okresie funkcjonowania uchwał stwarzało trudności w jednoznacznej interpretacji przebiegu jego granic. Do tego, zgodnie z uchwałą z 2002 r., brak było połączenia Zespołu z rzeką Wisłą, a jego granica kończyła się w rejonie ul. Korczaka.

Obecny projekt uchwały przewiduje połączenie korytarzy ekologicznych rzek Rosicy i Wisły. Jednocześnie jednak zmniejsza powierzchnię Zespołu – dotychczas wynosił ok. 40 ha, a w proponowanej uchwale – ok. 34,73 ha. Według autorów uchwały, pomniejszenie powierzchni Zespołu o 5,74 ha wynika z konieczności „urealnienia i doprecyzowania granic w terenie do faktycznie występującej linii zadrzewień lub do granicy działek i użytków”.

Jak tłumaczą, wyłączone z Zespołu obszary, o łącznej powierzchni 8,91 ha, w większości „stanowią i będą dalej stanowiły tereny zieleni publicznej lub prywatnej”. Są to jednak tereny, gdzie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego dopuszczały zakładanie ogrodów przydomowych przez osoby prywatne na własnych posesjach.

Wyłączone więc zostały tereny sztucznych zbiorników wodnych w okolicy ul. Boryszewskiej, teren tzw. Parku nad Jarem, który utracił walory zieleni naturalnej, gdyż stanowi zieleń urządzoną, wyłączono również tereny płaskie, stanowiące pole uprawne lub tereny trawiaste na prywatnych posesjach. Wyłączona z Zespołu została także część kompleksu leśnego, stanowiąca własność prywatną, gdyż gospodarowanie drzewostanem w lasach odbywa się w oparciu o zatwierdzone uproszczone plany urządzenia lasu.

Precyzując, wyłączony teren blisko 9 ha, stanowią:

  • 2,74 ha – zieleń przydomowa
  • 2,31 ha – tereny użytkowane rolniczo
  • 0,41 ha – tereny leśne
  • 2,34 ha – teren Parku nad Jarem
  • 1,01 ha – inne, w tym tereny sztucznie wykopanych stawów czy trawiaste.

Obszar Zespołu powiększono natomiast o 3,17 ha, który łączy korytarz rzeki Rosicy z Wisłą.

Jak zapewniają pomysłodawcy uchwały, dzięki ustanowieniu tej formy ochrony przyrody, wprowadzonych zostanie szereg obostrzeń i zakazów (ściślej mówiąc 7, z dopuszczalnych 11).

A jak uzasadniano kilka lat temu?

Dotarliśmy do projektu uchwały z 2017 roku w sprawie zmniejszenia terenu Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego jaru rzeki Rosicy, który ostatecznie nie był procedowany. Uzasadnienie do tej uchwały rozjaśnia przyczyny obecnej uchwały, choć… sankcjonuje bezprawie.

Ale do rzeczy. W uzasadnieniu z 2017 roku czytamy, że teren Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego został podzielony na dwie strefy:

  • przyrodniczą (teren od krawędzi jaru do rzeki Rosicy), gdzie zaprojektowano wnętrza krajobrazowe i polany, zieleń nieudządzoną i miejsca wypoczynku,
  • parkową i rekreacyjną (teren pomiędzy krawędzią jaru, a wyznaczoną w koncepcji granicą ZPK), gdzie przewidziano Park nad Rosicą, zieleń urządzoną, ścieżki piesze i spacerowo-rowerowe, punkty widokowe i ścieżkę zdrowia.

Strefa przyrodnicza miała pozostać bez większej ingerencji człowieka. Ciekawy jest natomiast opis części parkowej i rekreacyjnej.

„W strefie rekreacyjnej i parkowej zaobserwowano negatywne skutki bliskiego sąsiedztwa zabudowy, spowodowane m.in. usypywaniem zwałów ziemi i składowaniem odpadów zielonych. Ustalono, że najszczelniej obudowany jest zachodni odcinek Rosicy Górnej (od północnej granicy miasta do ul. Wyszogrodzkiej). Zrealizowane zostały tu duże zespoły intensywnej zabudowy jednorodzinnej, gdzie niekiedy ogrodzenia zabudowy mieszkaniowej (głównie szeregowej) dochodzą do górnej krawędzi jaru. (…) W celu ochrony doliny przed ingerencją i antropopresją, w tej strefie, wzdłuż krawędzi jaru, zaproponowano ścieżki pieszo-rowerowe, a na pewnych odcinkach (…) tylko piesze (…) Natomiast w pobliżu zabudowy mieszkaniowej zaproponowano zieleń urządzaną”.

Jak podkreślali autorzy uzasadnienia z 2017 roku, na brak realizacji tych zamierzeń „szczególnie negatywny wpływ miało samowolne (bezumowne) korzystanie z działki (właściciele sąsiadujących z nią nieruchomości powiększali własne ogródki przydomowe – teren zagospodarowano pod place zabaw, nasadzenia, oczka wodne”.

Zadziwiające są jednak wnioski zawarte w tym dokumencie. Opierając się na wykonanej w 2016 roku „Analizie zagospodarowania terenu w otoczeniu Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego jaru rzeki Rosicy na osiedlu Zielony Jar” stwierdzono, że ze względu na wymienione wyżej dokonane już zmiany, z obszaru chronionego należy… wyłączyć te tereny, które podległy znacznym przekształceniom. Inaczej mówiąc, projekt uchwały sankcjonuje to, że ktoś samowolnie powiększał swoje ogródki przydomowe.

W pozostałym zakresie uzasadnienie jest niemal identyczne z tym, prezentowanym do obecnego projektu uchwały.

Radny: Sprawa może mieć podtekst polityczny

Społecznicy, działający w grupie „Płocka dla drzew” zarzucali radnym, że podczas poszczególnych, przedsesyjnych komisji Rady Miasta Płocka, pomimo ich apelu głosowali za projektem, który znacznie zmniejszy dotychczasowy teren Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego. Do tych słów postanowił odnieść się radny Tomasz Kominek.

– Na Komisji Inwestycji, Rozwoju i Bezpieczeństwa Miasta zagłosowałem wraz z innymi radnymi za zaproponowanym projektem uchwały w sprawie Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Jaru Rzeki Rosicy w Płocku. Aktywni członkowie Partii Zielonych oraz grupy „Płock dla drzew” zarzucili nam brak dobrej woli podczas głosowania za tym projektem – napisał na swoim profilu Tomasz Kominek. – Po co w ogóle jest ta uchwała i co wprowadza? Dotyczy ona określenia granic ochrony obszaru Jaru Rzeki Rosicy. Na obszarze zespołu przyrodniczo-krajobrazowego niemożliwe będzie m.in. prowadzenie budowy, prac ziemnych, uszkadzanie gleby czy zmiana sposobu użytkowania ziemi. W skrócie, chodzi o granice obszaru, na którym przyroda będzie podlegała szczególnej ochronie – wyjaśniał radny.

Jak tłumaczył, sama uchwała ma na celu „urealnienie i uporządkowanie granic zespołu przyrodniczo-krajobrazowego w kontekście celu, dla którego został on stworzony”.

– Chcemy chronić realne bogactwo przyrodnicze, a nie posadzone prywatne tuje ogrodowe – podkreślał radny Kominek.



Zaznaczał też, że do dzisiaj funkcjonujące granice Jaru rzeki Rosicy zostały określone w 1999 roku, zaś zabudowa osiedla Zielony Jar powstawała już dużo wcześniej. Te granice były nieprecyzyjne, nie odnosiły się do granic ewidencyjnych prywatnych działek czy przebiegu użytków gruntowych.

– Uzasadnione i logiczne jest zatem przekonanie, że granice te były nieaktualne i nie odpowiadały w ogóle ówczesnym – a tym bardziej obecnym – realiom. Od wspomnianego 1999 roku zmieniły się dodatkowo przepisy w kontekście precyzyjnego wyznaczania granic takich obszarów. Dzisiaj po prostu się to robi inaczej. Mając to na uwadze musieliśmy uporządkować tę sprawę i zrobić wszystko, aby ochronić to, co można jeszcze na tym obszarze chronić – tłumaczył Tomasz Kominek.

Wymieniał też, że choć niektórzy członkowie Partii Zielonych zarzucali radnym, że obszar podlegający ochronie został zmniejszony, to faktycznie z Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego Jaru Rzeki Rosicy zniknęły między innymi tereny leśne, ale tylko dlatego, że podlegają innej ochronie prawnej, tereny rolnicze, które są prywatną własnością, a na które dwa razy w roku wjeżdżają kombajny, traktory żeby uprawiać pole oraz sztuczne, prywatne zbiorniki wodne, których za jakiś czas może po prostu nie być.

W nowych granicach chronionego obszaru dodany został na przykład zielony obszar między Grabówką a Wisłą.

Według jego osobistej opinii, cała sprawa ma podtekst polityczny, związany z działalnością Partii Zielonych.

– Należy się zastanowić, czy cel grupy nie jest podszyty polityką, a wczorajsze działania nie służą wyłącznie realizacji interesów wąskiej grupy ludzi z jednym, konkretnym nazwiskiem na czele. Żeby nie podsycać sporu, pragnę zachęcić wszystkich obecnych krytyków do współpracy i zaprosić do kontaktu z pracownikami merytorycznymi UM, którzy pracują przy projektach zieleni w Płocku – apelował radny.

Płock dla drzew: Jesteśmy mieszkańcami, nie politykami

Słowami radnego Tomasza Kominka oburzeni są członkowie grupy Płock dla drzew. Jak podkreślają, nie są ekologami, ani członkami partii, lecz zwykłymi mieszkańcami, którzy troszczą się o przyrodę w Płocku. Jest to dla nich sprawa ważna, ponieważ w mieście jest mało terenów zielonych, a władze miasta wycinają drzewa niemal przy każdej inwestycji, stosując nasadzenia „jeden do jednego”, co nie ma żadnego przełożenia na ich wartość przyrodniczą.

Grzegorz Piaskowski, założyciel grupy odniósł się bezpośrednio do słów radnego. Jak tłumaczył, hejt, którego radni doświadczyli, związany jest właśnie z tym, że jest to grupa, a nie fanpage polityczny.

– Tutaj wypowiadają się osoby w swoim imieniu i biorąc za to odpowiedzialność. Niemniej, moderatorzy kasują nienawistne wypowiedzi, ale nie wszystko zawsze uda się wyłapać. Niedawno jeden z użytkowników z powodu nadużyć językowych i godzenia w wizerunek Prezydenta Miasta Płocka został objęty zatwierdzaniem postów, a następnie wydalony z grupy. Obiecuję dołożyć większych starań, by poziom dyskusji w grupie był jak najlepszy. Rozumiem także emocje, towarzyszące wpisom dotyczącym utraty cennych dla nas zasobów przyrodniczych – uzasadniał.

Absolutnie nie zgadza się jednak z uzasadnieniem, iż zmniejszenie terenu Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego ma na celu urealnienie jego granic.

– Pod tym terminem kryją się nadużycia względem Zespołu, dokonywane przez mieszkańców przyległych obszarów, innymi słowy, nieuprawniona antropopresja. Tak przynajmniej wynika z uzasadnienia uchwały Rady Miasta z 2017 roku. Jest tam mowa o zabronionych prawem pracach ziemnych, wysypywaniu odpadów, a nawet powiększaniu ogródków. A pani dyrektor WKŚ na poniedziałkowej komisji powiedziała wprost, że to nie jest ich sprawa, tylko odpowiednich służb (nadzór budowlany i prokuratura?). A zatem czy nie jest to forma sankcjonowania bezprawia i ustępowanie nieuprawnionej antropopresji? – pyta płocczanin.

Podkreślił również, że stanowisko Grupy (wyrażone w pismach wysyłanych do urzędu miasta, a nie przypadkowych komentarzach z niepewnych i anonimowych kont) jest takie, że w takiej formie ochrony jak najbardziej jest miejsce na krajobraz kulturowy i leśny.

Zaznaczył, że grupę założyły osoby, które nie zajmują się polityczną działalnością. Skupia ona także członków partii Zieloni w Płocku, ale i osoby niechętne tej partii, które w ramach grupy potrafią współpracować ze sobą.

– Co więcej, w tych działaniach Zieloni nie afiszują się swoimi barwami, nikt nawet nie powoływał się na stanowisko partii w tej sprawie – tłumaczył.

Jak dodał, grupa to zwykli ludzie, poświęcający swoją energię na czytanie uchwał, przepisów, pisanie petycji i mnóstwo innych rzeczy.

– A nawet podpowiadanie rządzącym rozwiązań wypracowanych przez środowisko naukowe i stosowane w innych miastach, co zresztą spotkało się z życzliwym przyjęciem w UMP. Gdzie tu jest polityka? – pytał retorycznie.

Odniósł się też do proponowanego przez radnego Kominka dialogu z Urzędem Miasta Płocka.

– Kultura dialogu z „miastem” jest jak sądzę, nienaganna. Myślę, że może to potwierdzić zarówno Prezydent Miasta Płocka, jak i obecni na spotkaniu dyrektorzy wydziałów, miejscy specjaliści od zieleni i inwestycji. Znajdowaliśmy wspólny język, a rozmowa miała merytoryczny charakter i była nastawiona na konstruktywne poszukiwanie rozwiązań na przyszłość. A postawa dyrektora Zielińskiego (inwestycje miejskie) była bardzo budująca, bo nastawiona również na naprawę dotychczasowych błędów. Jednak po grudniowym spotkaniu, które jak wiem z mediów, ma odzwierciedlenie w deklaracjach władz miasta, nie otrzymaliśmy ŻADNEJ odpowiedzi na prośbę ustalenia spotkania się ws. planowanych inwestycji i Programu Ochrony Drzew w Inwestycjach. I to pomimo deklaracji o chęci współdziałania. Tych próśb było wiele, więc zachęcanie do dialogu z miejskimi specjalistami to też słaby argument – wyjaśnia Grzegorz Piaskowski.

Grupa „Płock dla drzew” postuluje, aby projekt uchwały zdjąć z porządku obrad bądź zagłosować przeciwko niemu. Czy tak się stanie? Sesja Rady Miasta Płocka właśnie się rozpoczyna.

Chcieli ściąć 40 drzew i wybetonować parking w Jarze Rosicy. Ekolodzy protestują [ZDJĘCIA]

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 8

  1. Poliszynel says:

    Przecież wystarczy podać nazwiska tych którzy nielegalnie zajęli teren i teraz dostaną go w prezencie?oraz tych co za tym lobbowali by wszystko było jasne.

  2. Mieszkaniec says:

    Inwestycje tu, inwestycje tam, chwalenie się, płatne parkingi, strefy parkowania, kamery na każdym skrzyżowaniu, filharmonie, lotniska dla bombowców ;), a w mieście pow. 100 000 mieszkańców w centrum ani jednego kibelka ….

  3. regionalista says:

    cd. Kilkanaście lat temu we wrogiej prasie Ukazywały się artykuły sugerujące że Starsi z Krainy Oz mają budować coś tam w samym Jarze Brzeznicy….. Fachowcy od brudnej roboty. Sama Kasa nie śmierdzi. Więc Ciągną ciągną i teraz.

  4. regionalista says:

    Jak najwięcej wyrabowac. Dewastacja planowana aby osiągnąć maksymalne zyski z polskiej ziemi. Zero sentymentu bo i skąd. Jak w Strefie Gazy. Wtedy bez znaczenia jest to co nam Polakom najdroższe… Dziedzictwo Przodków. Wiara – Tradycja. IM
    wroga i niszczą Ją Celowo.
    Tak czynili zaborcy Moskale. Okupanci hitlerowscy a teraz mniejszość nacyjna która „rządzi”
    w Płocku. Pytanie Społeczne. Był PŁOCKI PKS. Obcy nacyjnie przejęli pod pretekstem ze będą sami wozić pasażerów. Był to Kant. Uciekli z Płocka przejmując Majątek PKSu i Ziemię…… Czy oddali?
    Teraz niszczą Przyrodę Mazowsza Płockiego celowo i beznamiętnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU