Płockie epizody Marynarki Wojennej

REKLAMA

Co może mieć wspólnego Marynarka Wojenna z Płockiem? Co bardziej obeznani powiedzą – broniła go! To jednak nie wszystko. Z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości i 100-lecia polskiej Marynarki Wojennej, warto przypomnieć trochę historii.

Wydawać by się mogło, że Marynarka Wojenna, jako siła zbrojna działająca na morzach, nie może mieć wiele wspólnego z takim miastem jak Płock, jednak tak nie jest. W przypadku Polski, a dokładnie II RP, posiadanie Marynarki Wojennej było niezwykle ważne i musiała ona powstać jak najszybciej. Dlaczego?

Kiedy Polska się odradzała, musiała walczyć o każdy skrawek swojego dawnego terytorium, walka toczyła się nie tylko zbrojnie, ale i dyplomatycznie. Na arenie międzynarodowej nasz kraj musiał udowodnić, że ma prawo do danego terenu. Nie inaczej było w przypadku walki o dostęp do morza, walki o okno na cały świat.

PowiązaneTematy

Z tego powodu Marszałek Józef Piłsudski już 28 listopada 1918 roku ogłosił powołanie do życia Marynarki Wojennej. W jej skład w tym czasie weszły poniemieckie uzbrojone statki i motorówki floty wiślanej. Teraz dzięki Flotylli Wiślanej Marynarki Wojennej i oddziałom utworzonym z polskich marynarzy można było udowodnić, że kraj będzie w stanie zadbać o swoje przyszłe wybrzeże i wody terytorialne.

Starania odniosły pewien sukces – II RP otrzymała skromne 140 km wybrzeża, niestety, bez żadnego portu, gdyż Gdańsk dostał status „wolnego miasta” i choć teoretycznie samodzielny, to w praktyce był zdominowany przez Niemców.

Obrona Płocka 1920

Niedługo trzeba było czekać, by siły Flotylli Wiślanej musiały sprawdzić się w działaniu. Bolszewicy zaatakowali Polskę i dotarli aż nad brzegi Wisły. Ta linia oporu – Płock – musiała zostać utrzymana za wszelką cenę.

Płocka broniły trzy statki opancerzone i siedem motorówek uzbrojonych, pod dowództwem porucznika marynarki Stanisława Nahorskiego. Jednostki Flotylli Wiślanej na początku zaatakowały zwiadowców kawalerii bolszewickiej w Dobrzyniu, później grupa podzieliła się i część jednostek pilnowała Dobrzynia, a część Wyszogrodu.

Grupa, która patrolowała Wisłę na wysokości Dobrzynia, ponownie ostrzelała wrogą kawalerię, a następnie wycofała się do Płocka, gdzie połączyła się z jednostkami, które wróciły z Wyszogrodu. Połączone siły przystąpiły do obrony miasta. Jeden ze statków w asyście motorówki ostrzelał piechotę sowiecką, która zgromadziła się w jarze w okolicach Winiar i powstrzymał jej dalszy atak, co dało czas na ewakuację miasta.

Później przyszedł czas na chyba najbardziej znane starcie bitwy, która rozegrała się na Wiśle w Płocku. Rosjanie zaatakowali z wykorzystaniem artylerii i broni maszynowej jednostki Flotylli Wiślanej płynące z dołu Wisły. Ofiarą nieprzyjacielskiego ognia stał się statek uzbrojony Stefan Batory. Pierwsze trafienie przebiło kadłub i spowodowało duży przeciek, drugie poważnie uszkodziło kocioł.

Okryty wydobywającą się z uszkodzonego kotła parą, zwalniający statek był łatwym celem dla Rosjan – od kul karabinowych zginął sternik, marynarz Michał Jóźwiak. Ster przejął dowódca statku, podporucznik marynarki Stefan Kwiatkowski, któremu udało się skierować jednostkę na mieliznę i tam ją osadzić, by mogła dalej walczyć.

Statek uratowany przed zatonięciem nadal prowadził ostrą walkę z przeciwnikiem. Ostatecznie załoga opuściła jednostkę dopiero, gdy zniszczeniu uległa znaczna część statku i działo. Marynarze przedostali się na brzeg, skąd dalej z broni maszynowej atakowali bolszewików.

Statki Flotylli Wiślanej nie mogły już pomóc obrońcom ogniem swoich dział, zbyt mocno wymieszane były siły w mieście, by otworzyć ogień bez obawy o trafienie obrońców. Jednostki wycofały się do Wyszogrodu, gdzie uzupełniły węgiel i amunicję, a do Płocka powróciły następnego dnia, gdy już udało się odbić miasto dzięki skutecznemu kontratakowi sił polskich.

Teraz w Muzeum Mazowieckim w Płocku można podziwiać modele jednostek Flotylli Wiślanej Marynarki Wojennej, które wtedy broniły naszego miasta przed bolszewikami. To między innymi marynarzom, którzy poświęcili życie w obronie Płocka, dedykowana jest kolumna, niedawno postawiona na Placu Narutowicza.

Wojna Obronna 1939

Również na progu II Wojny Światowej Marynarka Wojenna stanęła w obronie Wisły. W Oddziale Wydzielonym Wisła znalazły się:

  • ciężki kuter uzbrojony ORP Nieuchwytny,
  • ścigacz rzeczny KU-30,
  • kutry uzbrojone: KU 4, KU 5, KU 6,
  • kutry meldunkowe: KM 12, KM 13,
  • okręt sztabowy Hetman Żółkiewski.

Na początku oddział operował na północy, ale w związku z wycofywaniem się polskich wojsk, kierował się stopniowo w głąb kraju. Jednostki osłaniały wycofujących się, jakiś czas broniły mostów w Toruniu, w końcu dotarły aż do Włocławka, stamtąd miały przedostać się do Modlina.

Niedaleko Włocławka Oddział Wydzielony Wisła natrafił na brzegu Wisły na dwa niemieckie czołgi i piechotę. Bez zawahania przystąpiono do ataku, kuter KU-4 celnym ogniem z działa wyeliminował obydwa czołgi. Ogień prowadzony ze statków poczynił również duże straty wśród piechoty, która się wycofała. Była to pierwsza w historii walka między czołgami a jednostkami rzecznymi.

Niestety, prawie wszystkie statki w drodze do Modlina pokonała sama Wisła. Niski stan wody nie pozwolił dopłynąć dalej niż do Dobrzynia i tylko KU-30 mógł kontynuować walkę. Ścigacz ruszył w dalszą drogę, dotarł do Płocka.

Miasto było już zajęte przez Niemców, most na Wiśle był zniszczony, jednak załoga postanowiła się przedrzeć – pod gradem kul przemknęli przez szczątki mostu, bez przerwy ostrzeliwując wroga. Podobną sytuację Ku-30 zastał w Wyszogrodzie, ale i tam udało się przedostać i jednostka, pomimo że poznaczona kulami, dotarła do Modlina. Tam KU-30, broniąc okolicznych mostów, zestrzelił dwa bombowce i jeden myśliwiec wroga, zakończył walkę, dopiero gdy miasto się poddało.

III Rzeczpospolita

Do przytoczenia pozostał jeszcze jeden, na szczęście nie wojenny, epizod płocki Marynarki Wojennej. Od 2014 do 2016 roku jedno z najwyższych stanowisk w Marynarce Wojennej obejmował płocczanin, Marian Ambroziak.

Urodził się on 14 sierpnia 1960 r. w Płocku. Marian Ambroziak w swojej karierze dowodził korwetą ORP Kaszub, podarowaną przez USA fregatą rakietową ORP Gen. K. Pułaski, był też dowódcą Dywizjonu Okrętów Zwalczania Okrętów Podwodnych.

Później zajmował najwyższe stanowiska w Sztabie Marynarki Wojennej, 3 maja 2009 roku został awansowany na stopień kontradmirała. Płocczanin był również asystentem szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego do spraw Marynarki Wojennej. W 2012 roku został wyznaczony na stanowisko dowódcy 3 Flotylli Okrętów.

Od 2014 do 2016 roku Marian Ambroziak był Inspektorem Marynarki Wojennej, w międzyczasie został awansowany do stopnia wiceadmirała. Płocczanin miał okazję działać w Marynarce Wojennej, gdy miały w niej miejsce największe przemiany. Pierwsza, po odzyskaniu wolności w 1989 roku, druga, gdy Polska została przyjęta do NATO.

Jak po tych przemianach prezentuje się Marynarka Wojenna, można było przekonać się na tegorocznej paradzie z okazji Święta Marynarki Wojennej, w której wzięły udział nasze oraz sojusznicze okręty.

Wodniacy oddali hołd marynarzom, broniącym Płocka w 1920 roku [FILM]

Artykuł powstał na podstawie: 

  • Dyskant Józef Wiesław, Wojenne flotylle wiślane 1918-1939,
  • Dyskant Józef Wiesław, Flotylla rzeczna Marynarki Wojennej 1919-1939,
  • Piwowoński Jan, Flota spod biało-czerwonej,
  • flotylle.rzeczne.prv.pl,
  • mw.mil.pl,
  • wikipedia.org.