Polki pokonały Słowaczki w na wpół pustej Orlen Arenie

REKLAMA

Podopieczne Kima Rasmussena pokonały reprezentację Słowacji 28:25 (15:13) w meczu eliminacji mistrzostw Europy. Był to ostatni mecz Duńczyka w roli selekcjonera biało-czerwonych. 

Polki zapewniły sobie kwalifikację do turnieju rozgrywanego w Szwecji, pokonując w środę Finlandię. Z kolei Słowaczki szans na awans nie miały żadnych, więc można śmiało powiedzieć, że w tym aspekcie mecz był o nic. Z drugiej strony, Polki chciały z pewnością pożegnać zwycięstwem trenera, który przez ostatnie sześć lat osiągnął z kadrą historyczne sukcesy, wśród nich dwukrotne czwarte miejsce na mistrzostwach świata.

PowiązaneTematy

Mecz nie przyciągnął zbyt wielu kibiców. Trudno się dziwić – promocja nie stała na najwyższym poziomie. Do Płocka przyjechali jednak fani z całej Polski. Na trybunach widać było flagi z Gdańska czy Elbląga. Pierwszym problemem, z jakim się spotkali, to brak miejsc parkingowych. Górny poziom parkingu przy Orlen Arenie wynajęli organizatorzy rozgrywanych równolegle zawodów Drift Masters. Na dolnym poziomie samochody stały nawet na pasach ruchu, więc zdesperowani kierowcy ruszyli w głąb osiedli. Gdyby straż miejska chciała, to z pewnością wystawiłaby niejeden mandat.

Początek spotkania to sporo niedokładności z jednej i drugiej strony. Po 7 minutach rywalizacji, Lucia Sukennikova wyprowadziła Słowaczki na prowadzenie 3:2. Po kwadransie przewaga gości wzrosła do dwóch bramek (6:8). Polki wyrównały dopiero w 22. minucie, kiedy to bramkę zdobyła Kinga Grzyb. Końcówka pierwszej części należała do Polek, które po trzydziestu minutach prowadziły 15:13.

Nie minęło 90 sekund drugiej części, a na tablicy wyników był remis. Autorami obu bramek była Veronika Habankova. Na szczęście w 34. minucie odpowiedziała niezawodna Kinga Kudłacz-Gloc i gospodynie znów prowadziły. Kilka kolejnych akcji to pomyłki Słowaczek, a biało-czerwone sukcesywnie budowały swoją przewagę, która urosła do czterech bramek.

Podopieczne Kima Rasmussena zbytnio się jednak rozluźniły i pozwoliły dojść Słowaczkom. Miały nawet okazję na prowadzenie, kiedy w 54. minucie przy wyniki 23:23 egzekwowały rzut karny. Anna Wysokińska stanęła na wysokości zadania i odbiła tę piłkę i to Karolina Siódmiak rzuciła bramkę. W końcówce więcej zimnej krwi zachowały Polki. Wysokińska skutecznie zamurowała bramkę, a Siódmiak rzuciła kolejny raz celnie. Wynik na 28:25 ostatecznie ustaliła Kinga Kudłacz-Gloc. Kapitan polskiej drużyny rzuciła aż 8 bramek!

Polska – Słowacja 28:25 (15:13).