REKLAMA

Płockie recenzje: Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej

REKLAMA

Kontrowersyjna autorka kontrowersyjnej książki. Jak ocenia film o niej nasza czytelniczka? Zapraszamy na Płockie Recenzje.

Opis producenta

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” to filmowa opowieść o uznanej lekarce oraz autorce najpopularniejszego w Polsce poradnika o miłości. Losy Michaliny śledzimy na trzech różnych etapach jej życia, które doprowadziły ją do napisania i wydania „Sztuki kochania”.

Wisłocka rozprawiając się z konserwatywnymi stereotypami i wszechobecną ignorancją, zrewolucjonizowała życie seksualne całego kraju. Wszystko za pomocą jednej książki.

Recenzja czytelnika

Fabułę filmu „Sztuka kochania” stanowi dwupłaszczyznowy obraz życia znanej seksuolog Michaliny Wisłockiej. Pierwszą płaszczyzną jest jej skomplikowane życie prywatne oraz burzliwe relacje miłosne z mężczyznami. Druga płaszczyzna z kolei obrazuje jej długą i pełną przeszkód walkę z władzami o wydanie dzieła życia – książki „Sztuka Kochania”, która zmieniła postrzeganie życia seksualnego przez Polaków. Obie płaszczyzny tworzą pełny portret zdeterminowanej specjalistki od spraw seksu, której życie uczuciowe i erotyczne nie zawsze było udane. Tło filmu doskonale ukazuje trudne czasy PRL-u, przepełnione cenzurą, znikomą wiedzą społeczeństwa na temat seksualności oraz elementami dyskryminacji kobiet.

Twórcy filmu „Sztuka kochania” podeszli do realizacji swojej wizji w sposób otwarty i humorystyczny, w moim odczuciu obraz ten stanowi połączenie kilku gatunków filmowych, przeplatają się w nim elementy komedii, dramatu, biografii oraz historii życia codziennego w czasach PRL-u.



W filmie udział wzięła doborowa obsada aktorska. Brawa należą się przede wszystkim Magdalenie Boczarskiej, która musiała zmierzyć się z odegraniem zarówno młodej, jak i dojrzałej Michaliny. Moim zdaniem, doskonale poradziła sobie z tą niełatwą, tytułową rolą oraz z odważnymi, rozbieranymi scenami. Film, bowiem obfituje w sceny erotyczne, które nadają obrazowi pikanterii. Dobrze dobrane kostiumy, muzyka i scenografia dopełniają specyficzny klimat czasów PRL-u, bez zarzutu oddany w filmie. Wszystko to sprawia, że film ogląda się lekko i z przyjemnością, można się zarówno pośmiać jak i wzruszyć.

Moim zdaniem, „Sztuka Kochania” stanowi dobre polskie kino i jest świetną propozycją na miłe spędzenie wieczoru, przy okazji można przybliżyć sobie kawałek polskiej historii i kultury. Polecam ten film każdemu, zarówno tym, którzy pamiętają tamte czasy, jak i tym, którzy znają je tylko z opowieści rodziców i dziadków. Oby nasi twórcy tworzyli więcej takich dzieł. Moja ocena to 8,5.

Milena Kobylińska

 

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU