REKLAMA
REKLAMA

Płock Orlen Polish Open – już w sobotę finał!

REKLAMA

Czas pędzi nieubłaganie – za nami już cztery dni Płock Orlen Polish Open i nieuchronnie zbliża się finał. Jak wyglądały dotychczasowe dni, podczas których pogoda niezwykle sprzyjała organizatorom?

Dzień trzeci, czwartek (7 czerwca)

Jak na razie, lista zwycięzców Płock Orlen Polish Open liczy dziesięć nazwisk. Już wiadomo, że tym roku na pewno zostanie dopisane jedenaste, o czym zadecydowała ćwierćfinałowa porażka ostatniego z byłych mistrzów,
Martina Legnera. Austriak, rozstawiony z numerem 8, przegrał 0:6, 2:6 z Belgiem Joachimem Gerardem, numer 1.

Jak żartobliwie ujmuje biuro prasowe turnieju, z trzech Stefanów obecnych na POPO w tym roku, Stefan Dobaczewski i Steffen Sommerfeld odpadli w drugiej rundzie, ale Stefanos Diamantis nadal dzielnie broni honoru imienników. Grek pokonał w czwartek rozstawionego z numerem 5. Brazylijczyka Daniela Rodriguesa 6:2, 2:6,
6:2, aby w piątkowym półfinale zmierzyć się z Belgiem Joachimem Gerardem.

PowiązaneTematy

W tym samym czasie awans wywalczył także Martin de la Puente (numer 4), chociaż początkowo nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia. W pierwszym secie Hiszpan wygrał 17 z 48 punktów, ale nie zdobył nawet
jednego gema. W drugiej partii był już skuteczniejszy, natomiast Koreańczyk Ho-Won Im (numer 7) zaczął popełniać coraz więcej błędów. De la Puente zwyciężył 0:6, 6:3, 6:2.

– Kiedy półfinalistki singla wjeżdżały na korty numer 2 i 3, na korcie numer 1 już trwał ostatni ćwierćfinał singla mężczyzn – informują w POPO. – Koreańczyk Sang-Ho Oh i Argentyńczyk Agustin Ledesma zaczynali tiebreak drugiej partii (jest trzeci set), a panie zdążyły już ustalić, kto zagra o tytuł mistrzyni POPO – wyjaśnia biuro prasowe.

Przed szansą powtórzenia sukcesu sprzed czterech lat stanie najwyżej rozstawiona, Holenderka Michaela Spaanstra, która wyeliminowała Koreankę Ju-Youn Park (nr 3) – 6:1, 7:6(4). Jej rywalką będzie Argentynka Maria
Florencia Moreno (nr 4), w czwartek lepsza od Brazylijki Natalii Mayary (nr 2) – 6:4, 6:4.

Jak się okazuje, w biurze turnieju prawie nikt nie pytał o wynik, natomiast wszyscy chcieli wiedzieć, jak długo trwał czwarty ćwierćfinał singla mężczyzn. Z karty sędziowskiej wynika jednoznacznie – dokładnie 3 godziny i 29 minut. A mogło być jeszcze dłużej, bo po wygraniu pierwszego tiebreaka 9-7 i przegraniu drugiego 10-12, Argentyńczyk Agustin Ledesma w trzeciej partii był już wyraźnie lepszy od Sang-Ho Oha – 6:1.

Tak się złożyło, że cztery półfinalistki singla zmierzyły się w finale debla. Na dodatek przedpołudniowe rywalki po południu znów zostały partnerkami. Michaela Spaanstra i Ju-Youn Park (Holandia, Korea Południowa) wygrały z Natalią Mayarą i Marią Florencią Moreno (Brazylia, Argentyna) 6:3, 1:6, 10-2. Holenderka i Argentynka spotkały się jeszcze raz – w piątkowym finale singla.

W konkurencji quadów nie ma podziału na turnieje męskie i kobiece – w singlu ona może rywalizować z nimi, a w deblu możliwe są wszystkie kombinacje. W drugim finale 24. Płock Orlen Polish Open 2018 para męska
Ymanitu Silva (Brazylia) i Lucas Sithole (RPA) wygrała z parą mieszaną Mika Ishikawa (Japonia) i Nicholas Taylor (USA) 7:5, 6:2.



Dzień czwarty, piątek (8 czerwca)

Jeszcze nigdy w ciągu 23 edycji Płock Orlen Polish Open nie było koreańskiego mistrza. Tymczasem w 24. edycji po trzech finałach mamy już dwoje. W czwartek – w parze z Michaelą Spaanstrą – w deblu kobiet zwyciężyła Ju-Youn Park, a w piątek tytuł w konkurencji quadów zdobył Kyu-Seung Kim. Jak podkreślają w biurze prasowym POPO, bardzo zasłużenie, ponieważ pokonał dwóch najwyżej rozstawionych rywali – w ćwierćfinale Lucasa Sithole’a (RPA, 1) 6:3, 6:1, a później Ymanitu Silvę (Brazylia, 2) 7:5, 6:3

Sobotni finał singla mężczyzn zapowiada się wyjątkowo interesująco. Belg Joachim Gerard, rozstawiony z numerem 1, awans do ostatniego meczu turnieju wywalczył w wielkim stylu. W trzech pojedynkach stracił
zaledwie dwa gemy, a 8 czerwca potrzebował zaledwie 40 minut, aby wyeliminować Greka Stefanosa Diamantisa.

W tym czasie na sąsiednim korcie kończył się dopiero pierwszy set. Martin de la Puente (Hiszpania, 4) przegrał go 3:6 z Agustinem Ledesmą (Argentyna, 2). – W sumie nic nowego, bo również w ćwierćfinale musiał odrabiać taką stratę. Wczoraj i dziś jeszcze dał radę – Hiszpan wygrał 3:6, 6:2, 6:1 – ale jutro, jeśli znów zacznie niemrawo, może nie zdążyć – komentują w biurze prasowym POPO.

Michaela Spaanstra to zawodniczka, która z Płocka zawsze wraca z jakimś trofeum. W 2014 roku był to puchar za pierwsze miejsce w singlu i drugie w deblu, rok później – pierwsze w deblu, w 2016 – drugie w singlu, w zeszłym roku – pierwsze w deblu i znów drugie w singlu, a teraz, dzień po dniu, zwyciężyła w finałach gry podwójnej i pojedynczej (w piątek pokonała Argentynkę Marię Florencię Moreno 6:3, 6:2). Holenderka nie musi martwić się o nadbagaż, ponieważ do Płocka przyjeżdża samochodem. W każdym bagażniku znajdzie się miejsce na puchar, a nawet dwa.

– Gemów było 19, w tym pięć takich, kiedy sędzia co najmniej raz wymówił słowa „Równowaga. Deuce”. Cztery z nich zostały zapisane na konto belgijsko-niemieckiej pary Joachim Gerard, Steffen Sommerfeld. Jeśli więc Grek Stefanos Diamantis i Brazylijczyk Daniel Rodrigues pytaliby, dlaczego przegrali finał debla 3:6, 4:6, to odpowiedź już znamy – informuje biuro prasowe POPO.

Tradycyjnie zapraszamy do odwiedzania oficjalnej strony turniejowej plockorlenpolishopen.pl oraz facebooka zawodów.

PetroNews jest patronem medialnym zawodów.