Michał Jurecki show. Kielce w finale prowadzą 2:0

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Niespodzianki nie było. Szczypiorniści Vive Tauron Kielce pewnie pokonali Orlen Wisłę Płock 33:26 i finale mistrzostw Polski prowadzą już 2:0. Trzeci mecz w sobotę w Płocku.

Płocczanie do meczu przystępowali bez kontuzjowanego Dimitrija Zhitnikova. Jego miejsce zajął Jose de Toledo. Przerzedzenie składu Wisły było jednak o wiele większe – przez większą część meczu na rozegraniu grał Michał Daszek.

Kielczanie premierową bramkę zdobyli już w pierwszej akcji, kiedy to celnym rzutem popisał się Michał Jurecki, ale już kilka sekund później został ukarany wykluczeniem za uderzenie w twarz Toledo. Bramkę zdobył Michał Daszek, grający wtedy jeszcze na skrzydle i było 1:1. Chwilę później remis był też w wykluczeniach, bowiem sędziowie na dwie minuty wyrzucili Tiago Rochę.

Równa gra toczyła się do dziewiątej minuty, kiedy to Marko Tarabochia źle rozegrał piłkę, a bramkę z kontry zdobył Michał Jurecki i było już 6:4. Nie udało się doprowadzić do remisu nawet mimo gry w przewadze, bowiem kielczanie wyprowadzali bramkarza i rzucali kolejne bramki. W ataku szalał Michał Jurecki, który po 12 minutach gry miał na koncie już 5 bramek.

W 16. minucie sędziowie wykluczyli Zbigniewa Kwiatkowskiego i mimo dobrego rzutu z biodra Valentina Ghionei, rywale odskoczyli na cztery bramki. Walczyli Daszek i Tarabochia, ale co z tego, skoro podopieczni Tałanta Dujszebajewa potrafili wygrywać nawet okresy gry w osłabieniu. Tempa nie zwalniał niezawodny Michał Jurecki, punktowali też Krzysztof Lijewski i Paweł Paczkowski. W ostatnich minutach pierwszej części Nafciarze wyprowadzili kilka kontr i udało się nieco zmniejszyć dystans do rywali. Do przerwy było 18:14.

Drugą część dobrze rozpoczęli Nafciarze i po trzech minutach zniwelowali straty do 2 bramek. To było jednak wszystko, co do zaoferowania mieli podopieczni Manolo Cadenasa. Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli za sprawą Aguinagalde i Zormana i płocczanie znów tracili cztery bramki.

W 38. minucie Krzysztof Lijewski zdobył kolejną bramkę, a dodatkowo karę dostał Zbigniew Kwiatkowski. Wiślacy wyprowadzili bramkarza, ale zgubili piłkę w ataku, w efekcie czego kilkanaście sekund później Mateusz Jachlewski pokonał… Ivana Nikcevicia. Kiedy w 40. minucie Uros Zorman wyprowadził swoją drużynę na siedmiobramkowe prowadzenie stało się jasne, że płoccy szczypiorniści nie wrócą z Kielc w dobrych nastrojach. Podopieczni Manolo Cadenasa mieli problemy z wypracowaniem pozycji rzutowej, a kiedy już udało się rzucić, to w bramce dobrze spisywał się Sławomir Szmal.

Płocczanie nie mieli żadnych atutów. Podobnie jak wczoraj, stać ich było tylko na pojedyncze zrywy Michała Daszka, Marko Tarabochii czy Jose de Toledo, ale to wszytko. Różnica klas była widoczna gołym okiem. Wysokie prowadzenie gospodarzy utrzymało się do końca. Ostatecznie wygrali 33:26.

Trzeci mecz odbędzie się w sobotę w Płocku. Początek spotkania w Orlen Arenie o 16.

Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 33:26 (18:14)

Bramki Vive: Jurecki 11, Aguinagalde 4, Lijewski 4, Reichmann 5, Paczkowski 3, Zorman 2, Strlek 2, Cupić 1, Jachlewski 1.

Bramki Wisła: Daszek 5, Tarabochia 5, Rocha 5, Ghionea 4, Nikcević 4, Toledo 2, Pusica 1.

Kary: Vive 14, Wisła 8.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji