Żyrafy i słonie przed teatrem – jak wygląda cyrk od zaplecza?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Byliśmy już w Krakowie, Tarnowie, Poznaniu, Pile, Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni… – wymieniał z pamięci Dariusz Krajewski, który oprowadzał nas po terenie rozkładającego się właśnie cyrku Medrano. Wszędzie słychać było stuk młotków, okrzyki ciężko pracujących ludzi, odgłosy zwierząt, które jakby dopingowały w wysiłku stworzenia im miejsca występów. Zobaczyliśmy, jak od zaplecza wygląda praca w cyrku, który właśnie zawitał do Płocka.

– Jeździmy już piąty miesiąc, to bardzo duże przedsięwzięcie – opowiadał nam pan Dariusz. – Dwa lata negocjowałem z nimi, żeby ściągnąć Medrano do Polski. To są gwiazdy w świecie cyrku – wyjaśniał. Rozglądaliśmy się wokół, chłonąc atmosferę i specyficzny zapach na placu przed teatrem. – Program jest przepiękny, mogę szczerze powiedzieć, że ludzie wychodzą zachwyceni. Dla mnie, jako historyka cyrku, jest to powrót do korzeni, kiedy cyrki były jeszcze państwowe – dodał Dariusz Krajewski.

Agencja, którą prowadzi, zajmuje się organizacją występów od strony administracyjnej. Pan Dariusz najpierw wybiera miasto, uwzględniając trasę innych cyrków – jeśli niedawno był w danej miejscowości, organizacja występu traci sens. Następny krok to wybranie odpowiedniego terenu. – Najlepiej jeśli jest to teren duży i trawiasty, łatwiej jest wtedy rozkładać cyrk, a i zwierzęta mają więcej miejsca na wybieg. Jednak rynek w Płocku też ma swój urok, Włosi byli bardzo zadowoleni, że po raz pierwszy w Polsce mogli stanąć w takim miejscu, jak w swoim rodzinnym kraju, na rynku w centrum miasta – stwierdził nasz rozmówca tłumacząc, że akurat cyrk Medrano dysponuje technologią, która pozwala na rozstawienie cyrku nawet na twardym gruncie.

Motocyklista, którego zobaczymy w kuli śmierci, mocno napinając mięśnie naciągał płachtę namiotu. Jeden z artystów cyrkowych młotkiem wbijał kołki, przy rozstawianiu pomagali klauni czy akrobaci…

Kolejne kroki to załatwianie przyłączenia energii i wody. – Różnie bywa w różnych miastach, Płock pod tym względem pozytywnie się wyróżnił – pochwalił płockie instytucje pan Dariusz. – Energię udało się podłączyć rano, woda też już jest, są toi toi-e, możemy działać – uśmiechał się, choć wyraźnie widać było zmęczenie na jego twarzy. – Przyjechaliśmy o pierwszej w nocy – powiedział, jakby tłumacząc się. – Zanim zasnąłem, trochę minęło, a od rana już pracujemy – dodał.

I faktycznie, pracowali wszyscy. Motocyklista, którego zobaczymy w kuli śmierci, mocno napinając mięśnie naciągał płachtę namiotu. Jeden z artystów cyrkowych młotkiem wbijał kołki, przy rozstawianiu pomagali klauni czy akrobaci. W pobliżu stały za ogrodzeniem dwie żyrafy (jak się dowiedzieliśmy, mama i córka), czarny koń truchtał w cieniu drzewa, inny, biały, wychylał z ciekawością łeb zza swojego ogrodzenia. W sumie w cyrku występuje około 100 różnych zwierząt, nie mogliśmy więc nie spytać o to, w jaki sposób są traktowane i czy zdarzają się protesty organizacji ekologicznych.

– Niech pani spojrzy, właśnie budowane są stajnie. Dwadzieścia osób zajmuje się tylko zwierzętami w naszym cyrku – wyjaśniał pan Dariusz, kompletnie nie zdziwiony zadanym pytaniem. – Żeby zwierzęta mogły występować w cyrku, muszą urodzić się w niewoli, nie wolno szkolić zwierząt, które urodziły się na wolności. Cyrk musi mieć także zatwierdzony scenariusz występów dla każdego zwierzęcia. Główny lekarz weterynarii w Warszawie zatwierdza taki scenariusz, zwracając uwagę na to, czy przewidziane triki są zgodne z naturą zwierzęcia. Czyli np. żyrafa nie może stawać na tylnych nogach, ale słoń już tak, ponieważ tak właśnie zachowuje się w naturalnym środowisku pokazując swoją przewagę wobec innych samców. Nie otrzymamy takiej zgody, jeśli triki są niezgodne z naturą zwierzęcia. Powiatowy Lekarz Weterynarii również ma prawo sprawdzić w danym mieście, w jakich warunkach żyją zwierzęta w cyrku, a na 7 dni przed występem musimy dostarczyć wszystkie niezbędne dokumenty i scenariusz występów do akceptacji. Ponadto, raz w miesiącu musi odbyć się obowiązkowa kontrola – sprawdzane są paszporty zwierząt, ich stan zdrowia, transport, którym są przewożone (kierowcy muszą mieć specjalną licencję na przewożenie zwierząt) – szczegółowo opowiada Dariusz Krajewski.

– Niestety, część środowisk ekologicznych woli protestować przed kasą cyrku, ale kiedy zapraszam do środka i chcę pokazać w jakich warunkach przebywają u nas zwierzęta, to nie wchodzą…

– Niestety, część środowisk ekologicznych woli protestować przed kasą cyrku, ale kiedy zapraszam do środka i chcę pokazać w jakich warunkach przebywają u nas zwierzęta, to nie wchodzą. Być może dlatego, że nie byłoby ich widać, a na zewnątrz zawsze może ktoś im zrobić zdjęcie – z lekkim przekąsem mówi pan Dariusz. – Nam tylko raz przydarzyła się taka manifestacja, w Tychach, kiedy przyszła grupa osób pod wpływem alkoholu i zaczepiała wulgarnie matki z dziećmi, że przyprowadzają swoje dzieci do cyrku. Interweniowała wówczas policja i to był jedyny przypadek manifestacji ekologów w Polsce przed naszymi występami – widać, że nasz rozmówca bardzo poważnie podchodzi do tego tematu. – Dyrekcja cyrku bardzo dba o zwierzęta, zresztą, właśnie za występy zwierząt cyrk Medrano otrzymał nagrodę Złote Klauny, czyli Oskara w świecie cyrkowym. Dla mnie osobiście ma to duże znaczenie, ponieważ bardzo kocham zwierzęta – dodaje. – Zwierzęta mają zapewnioną zawsze świeżą wodę, mamy ogromny zbiornik na odchody, który jest co dwa dni wywożony, nasze słonie mają wybieg, nie są trzymane na łańcuchach – wymienia kolejne argumenty. – Oczywiście, ekolodzy są potrzebni do interwencji tam, gdzie zwierzęta nie mają prawidłowej opieki. Ale u nas się nie pojawiają, chociaż jestem zdania, że powinno to się odbywać tak jak w innych miejscach w Europie, gdzie ekolodzy przychodzą do dyrektora cyrku i pytają jak mogą pomóc w opiece nad zwierzętami. Są jednak ekolodzy i pseudoekolodzy – z westchnieniem mówi Dariusz Krajewski.

Historyk cyrku z ubolewaniem mówił o tym, że ranga cyrku jest zmniejszona przez to, że według polskiego prawa ta dziedzina nie jest uznawana za kulturę czy sztukę, tak jak ma to miejsce chociażby we Włoszech. – Nie chodzi tu już nawet o dofinansowanie, choć nasze koszty są ogromne, około 5 tysięcy euro dziennie. Ale sztuka cyrkowa traktowana jest w Polsce marginalnie, choć wymaga naprawdę ogromnego kunsztu – dodał.

Przypomnijmy, że cyrk Medrano wystąpi w Płocku w najbliższy weekend – sobotę i w niedzielę (w godzinach 14 i 18) oraz w poniedziałek (godz. 18). W programie zobaczymy m.in. brazylijskich akrobatów na motorach w kuli śmierci (aż czterech, co jest ewenementem), pokazy słoni indyjskich i afrykańskich, żyrafy, watusi (mają najdłuższe rogi na świecie), konie, wielbłądy, lamy, kangury, strusie oraz akrobacje pod kopułą cyrku, ekwilibrystów, akrobatów i komików. Największym aplauzem widowni cieszy się “Baśn o Alladynie” – cyrkowa inscenizacja opowieści o Alladynie z udziałem artystów, zwierząt egzotycznych, tancerzy, z przepiękną muzyką, kolorowymi kostiumami i grą świateł.

Ceny biletów są zróżnicowane, w zależności od miejsca na widowni i wynoszą: dorośli od 40 zł do 80 zł, dzieci od 20 zł do 40 zł.

Podziel się:

Komentarze są zamknięte

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji