REKLAMA

Zemsta Stalina w Płocku. Uwaga na groźną roślinę

REKLAMA

Chodzi o barszcz Sosnowskiego, który… nie ma nic wspólnego z płockim radnym. Ta groźna roślina zielna pochodzi z Kaukazu, jednak – ze względu na inwazyjność – bardzo szybko rozprzestrzenia się również w Polsce. Ostatnio barszczem Sosnowskiego dotkliwie została poparzona dziewczynka w Warszawie, w Płocku również zauważono skupiska tego gatunku. 

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Barszcz Sosnowskiego jeszcze w latach 60. i 70. był popularną rośliną pastewną. Do Polski sprowadzony został w końcu lat 50. XX wieku i początkowo był przedmiotem badań nad właściwościami leczniczymi, prowadzonych w Ogrodzie Roślin Leczniczych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W latach 60. barszcz trafił w naszym kraju do uprawy, głównie w państwowych gospodarstwach rolnych. Szybko jednak zauważono, jak duże problemy stwarza, zagrażając poważnie zdrowiu. Uprawy były więc porzucane, jednak roślina w szybkim tempie zaczęła rozprzestrzeniać się sama. Nie dość, że jest to agresywna roślina inwazyjna, to jeszcze bardzo trudna do zwalczenia. Rośliny są ogromne (nawet do 4 metrów wysokości), zajmują więc spore tereny, a sok ze świeżych roślin wywołuje zmiany skórne.

PowiązaneTematy

Nic więc dziwnego, że w krajach byłego Związku Radzieckiego roślina nazywana jest „zemstą Stalina” (sprowadzona została z Kaukazu niedługo przed jego śmiercią). W Polsce, niestety, również stanowi zagrożenie – pomimo niszczenia upraw, wciąż powstają nowe. Niedawno w warszawskim Lesie Sobieskiego barszczem została poparzona dziewczynka, a dzisiaj radna Daria Domosławska ostrzegała na swoim profilu społecznościowym o napotkaniu skupiska tej rośliny w pobliżu płockiej obwodnicy.

[pullquote]W ciągu 24 godzin nasilają się objawy – skóra czerwienieje, pojawiają się też pęcherze z surowiczym płynem. Taki stan zapalny utrzymuje się przez około 3 dni. Po tygodniu miejsca podrażnione ciemnieją, a plamy zostają nawet przez… kilka miesięcy. Ale to nie koniec, bo podrażnione miejsca zachowują wrażliwość na światło ultrafioletowe nawet przez kilka lat![/pullquote]Dlaczego barszcz Sosnowskiego jest tak niebezpieczny? W wodnistym soku oraz w wydzielinie włosków gruczołowych tej rośliny zawarte są furanokumaryny, które w kontakcie ze skórą i w obecności światła słonecznego, w szczególności ultrafioletowego, powodują oparzenia (fotodermatozę) II i III stopnia. Objawy pojawiają się przy naświetleniu promieniowaniem ultrafioletowym już po kilkunastu minutach od kontaktu, przy czym największa wrażliwość i natężenie pojawiania się objawów następuje w ciągu od 30 minut do 2 godzin od kontaktu z rośliną. Opóźnienie w odczuwaniu poparzenia znacznie zwiększa ryzyko dotkliwych ran – zwłaszcza dzieci nie mają pojęcia, że stykają się z trującą rośliną.



Jak ustrzec się przed poparzeniem?

Przede wszystkim należy unikać bezpośredniego kontaktu z tą rośliną, nie dotykać jej gołą skórą. Nie pomoże nam też ubranie z naturalnych włókien – bawełna czy len wchłaniają sok i są penetrowane przez włoski roślin.

barszcz_sosnowskiego1
Fot. Wikipedia

Jeżeli doszło już do kontaktu z rośliną, trzeba jak najszybciej i bardzo dokładnie umyć skórę wodą z mydłem i unikać wystawiania podrażnionych miejsc na światło słoneczne, przynajmniej przez 48 godzin. Objawy zapalne skóry zmniejsza zastosowanie miejscowo maści (kremów) kortykosteroidowych. Jeśli doszło do kontaktu soku roślin z oczami, należy je przemyć dokładnie wodą i chronić przed światłem (nosić okulary z filtrem chroniącym przed ultrafioletem).

Jednak najważniejsze – pokażmy dzieciom zdjęcie barszczu Sosnowskiego i uczulmy je, aby nie dotykały tych roślin.
Może to ocalić im miłe wspomnienia z wakacji.