Żebrzą i biorą na litość… z kradzionymi psami?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Praktycznie codziennie napotykamy na okrucieństwo wobec zwierząt, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. W wielu miastach w Polsce, jednym z problemów jest obecność żebraków na ulicach. Przechodzień, któremu wydaje się, że wrzucając monety daje na karmę dla biednego zwierzaka, nie jest świadomy, że zamiast żebraka i jego “pupila” wspiera cały, bogaty gang. Często też psy, które służą jako atrybuty, pochodzą z kradzieży. Upijane i odurzane, by spokojnie leżały przez cały dzień… Cel jest jeden. Mają wzbudzać sympatię i współczucie przechodniów. Czy ten proceder dotarł także do Płocka?

Nasza czytelniczka zauważyła w Płocku przy ul. Królewieckiej żebraczkę, która grała na akordeonie, a obok niej siedział pies. Podeszła do niej i zapytała o pochodzenie zwierzaka. Całą sytuację opisała w liście do naszej redakcji.

– Nie dalej jak wczoraj czytałam artykuł o żebrzących Rumunach z kradzionymi psami. Dziś okazało się, że proceder ten dotarł do Płocka. Młoda Rumunka od rana grała na akordeonie, za nią siedział wystraszony, piękny i zadbany, mały piesek rasowy – shih tzu. Na moje pytanie o dokumenty psa, wzruszyła ramionami, nie wiedziała jak pies się nazwa, ale twierdziła, że to jej – relacjonuje w liście czytelniczka. – Dziwne, że Rumunka, która żebrze, ma takiego psa. Zawiadomiłam straż miejską, ale Rumunka wraz z psem uciekła. Po chwili przyjechała, jednak już bez psa. Chcę wszystkich ostrzec przed tymi złodziejami psów – dodaje płocczanka.

fot. czytelniczka

Faktycznie, kiedy zagłębiliśmy się w temat okazało się, że podobny problem występuje w całej Polsce: zanotowano takie przypadki w Krakowie, Lublinie, Trójmieście czy Warszawie i, najwyraźniej, pojawił się też w Płocku.

Co ciekawe, żebracy siedzą najczęściej z zadbanym, rasowym psem, którego zakup przekracza niekiedy 3 tysiące złotych. Proszących o pieniądze możemy zobaczyć z takimi rasami, jak yorki, maltańczyki, shih tzu, pekińczyki – i są one niestety… najczęściej kradzione.

W Płocku problem żebrania ze zwierzęciem jest dosyć świeży. W większych miastach to już “plaga”. Straż miejska w naszym mieście została powiadomiona o takiej sytuacji pierwszy raz, 4 lipca, właśnie przez naszą czytelniczkę. Zaraz po zgłoszeniu, funkcjonariusze udali się na miejsce, gdzie miała przebywać dziewczyna z psem. Niestety, kiedy mundurowi przybyli na róg Tumskiej i Królewieckiej, kobiety ani jej psa już tam nie było.

– Ogólnie żebractwo na terenie Płocka występuje sporadycznie, bo tych przypadków jest do straży miejskiej bardzo mało zgłaszanych – mówi rzecznik Straży Miejskiej w Płocku, Jolanta Głowacka. – Zapewne wiele przypadków nie jest zgłaszanych służbom mundurowym. Ludzie nie chcą czekać na funkcjonariuszy, nie chcą zgłaszać takich zdarzeń pod swoim nazwiskiem, każdy woli być anonimowy i przyglądać się sytuacji z boku – dodaje Jolanta Głowacka.

Funkcjonariuszka straży miejskiej zapewnia, że nasza czytelniczka słusznie zareagowała w ten sposób. Dodaje też, że w tym przypadku wrażliwość na krzywdę zwierząt i emocje wzięły górę, bo kiedy czytelniczka dzwoniła do straży miejskiej, nie odeszła na bok. Całą rozmowę musiała słyszeć ta młoda kobieta i dlatego uciekła.

– Kiedy przyjechał na miejsce patrol to tej osoby już nie było. Może lepiej czasami odejść kawałek od osoby żebrzącej, a kiedy patrol podjedzie, wtedy należy podejść do funkcjonariuszy i opowiedzieć o wszystkim – radzi Jolanta Głowacka.

Żebrak z psem wzbudza litość

Pies to tajna broń proszących o pieniądze. Smutne oczy, spojrzenie, które rozkrusza najbardziej skamieniałe serca, to zwierzęce atrybuty, które wzbudzają litość przechodniów. Żebranie w towarzystwie małego zwierzęcia to sprytny sposób na zwrócenie na siebie uwagi. W przechodniach odzywa się instynkt opiekuńczy i chęć niesienia pomocy, co wielu żebraków świadomie wykorzystuje. Dodatkowo, w przechodniach budzi się przeczucie i przekonanie, że pies przeżyje tylko dzięki temu, że ktoś podaruje “właścicielowi” pieniądze na karmę.

Brak reakcji na czworonoga i tym samym na jego pana, może budzić ogromne poczucie winy. Dając gotówkę, pozbywamy się poczucia bezradności, wyrzutów sumienia. Czujemy się ze sobą lepiej, bo przecież “pomogliśmy”! Wmawiamy sobie, że “właściciel” psa za nasze pieniądze kupi karmę, da zwierzakowi jeść i wszyscy będą szczęśliwi… Otóż nie.

Problem, z którym nie radzi sobie miasto

Z żebraniem “na pieska” nie radzi sobie na przykład Kraków. Wraz z coraz cieplejszymi dniami, na krakowskich uliczkach pojawiają się żebracy, często Romowie, którzy próbując wzbudzić współczucie, wykorzystują psy, nierzadko szczeniaczki. Deszcz, palące słońce, czy wichura… nic im nie przeszkadza, by stać z młodymi zwierzątkami.

Przechodząc przez ścisłe centrum Krakowa, coraz częściej można spotkać małego Roma z akordeonem czy starą Romkę opatuloną w ubrania i chusty. Łączy ich jedno: piesek, rasowy szczeniak. Takie obrazki nie umykają krakowianom, którzy często nagrywają takie sytuacje lub opisują je na Facebooku. Martwią się, czy zwierzęta nie są zamęczane lub kradzione.

– Trzeba  udowodnić, że pies jest kradziony. My sprawdzamy różne nam zgłaszane sytuacje, dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Jeśli fakt znęcania się nad zwierzęciem się potwierdza, to przekazujemy taką informację zgodnie z kompetencjami np. policji, do sądu, schroniska dla bezdomnych zwierząt, do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Oczywiście, prowadzimy również rozmowy z właścicielem psa i monitorujemy sprawę do momentu jej rozwiązania – informuje Jolanta Głowacka ze Straży Miejskiej w Płocku.

Na portalu informacyjnym wp.pl wypowiada się kierownik Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, która oznajmia, że do nich trafia bardzo dużo takich zgłoszeń.

–  Jednak to, co nas najbardziej niepokoi to fakt, że to są szczeniaczki. Tylko na rynku jest takich miejsc od 6 do 8 – mówi Wirtualnej Polsce Paulina Boba, kierownik Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Trójmiasto też ma problem

zrzut z Facebooka

Na portalu informacyjnym trojmiasto.pl wielokrotnie opisywano problem żebraków, którzy wykorzystują psy. Problem nie jest świeży. Tam sytuacja istnieje przez cały rok. W Gdańsku niemal codziennie można napotkać starszą kobietę, która zbiera pieniądze rzekomo na swojego psa. Jak podaje portal trojmiasto.pl, towarzyszące jej zwierzę nierzadko leżało w pełnym słońcu, bez wody, i apatycznym wzrokiem kruszyło serca przechodniów. Stowarzyszenie Gdańskich Animalsów zwarło szyki ze strażą miejską oraz inspektorami weterynaryjnymi i zmusiło kobietę do tego, żeby przestała wykorzystywać psy.

 

– W zeszłym roku latem, razem ze strażą miejską i Powiatowym Inspektoratem Weterynarii, udało nam się ten proceder ukrócić. Wiem, że straż i inspektorat tak długo nękali tę panią, że odpuściła – możemy przeczytać wypowiedź Ewy Ostapskiej, prezes stowarzyszenia Gdański Animals na portalu trojmiasto.pl.

Niestety, kobieta po jakimś czasie wróciła, a wraz z nią pies… inny niż poprzednio.

Psy mogą być faszerowane używkami

Niepokojące jest to, że zwierzęta przy żebrzących często są nadzwyczajnie spokojne. Leżą, często śpią przez wiele godzin na jednym boku. Nie reagują na przechodniów. Mogą być faszerowane używkami, np. alkoholem. Psy leżą nieruchomo, wpatrzone w przechodniów. Ich szkliste oczy wzbudzają litość… No bo jak tu nie dać na takiego biedaka? Taki przypadek miał miejsce w Poznaniu. Tamtejsi mundurowi zatrzymali 14-letnią dziewczynkę pochodzenia romskiego, która żebrała z psem wyglądającym na chorego. Jak się okazało, zwierzę zostało upojone alkoholem.

Na portalu informacyjnym wp.pl możemy przeczytać wypowiedź pracowników poznańskiego schroniska, tam po całej interwencji trafił psiak.

– Gdy zbadali go nasi lekarze, okazało się, że jest odurzony alkoholem. Dostał leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, a także – osłonowo – antybiotyk. Przebadaliśmy mu krew, wątrobę ma zdrową – informowali pracownicy poznańskiego schroniska dla zwierząt, dodając, że szczeniak wcześniej musiał nie dostawać ani picia, ani jedzenia. – Miał być cichy i grzeczny, by “na słodkiego pieska” wyżebrać więcej pieniędzy? – pytają retorycznie.

Pierwsze dwie doby szczeniaczka zapowiadały się obiecująco. Jego stan się poprawiał. Jednak po czasie sunia zaczęła dostawać padaczek alkoholowych. Po próbach ratowania jej życia, odeszła. Suczka miała 10 tygodni. Nie pomogły leki przeciwgorączkowe i antybiotyki. Alkohol, jaki wcześniej je podano, zniszczył jej wnętrzności.

Całym wydarzeniem zainteresowała się stacja TVN24, która na swojej stronie opublikowała materiał związany z upojoną alkoholem suczką.

Jak reagować?

Każdy, kto widzi zwierzę i podejrzewa, że dzieje mu się krzywda, powinien bezwzględnie zgłosić ów fakt na policję czy straż miejską. Jeśli mundurowi zauważą, że pies leży na słońcu i nie ma zapewnionego dostępu do wody, a jego stan zdrowia pozostawia wiele do życzenia, zawsze proszą o pomoc fachowców. Na miejsce wzywany jest pracownik schroniska lub organizacji pro-zwierzęcych. Specjaliści są w stanie na miejscu ocenić kondycję psa. W przypadku jakichkolwiek zastrzeżeń, zabierają czworonoga do schroniska lub do lecznicy weterynaryjnej.

– W takiej sytuacji należy dzwonić po policję, straż miejską lub ewentualnie prosić organizacje pro-zwierzęcą. Nic na własną rękę nie powinno się robić . Niestety, pies to “własność ” żebraka – radzi Joanna Kaniewska, weterynarz i członek Płockiego Towarzystwa Pomocy Zwierzętom ARKA

To może być Twój pies!

W Polsce zdarzały się takie przypadki, że właściciel swojego psa znajdował w innym mieście, u boku osoby żebrzącej. Na portalu społecznościowym powstała nawet Ogólnopolska Baza Psów Wykorzystywanych Do Żebrania.  Rzadko kiedy kradzione psy odnajdywane są w tym samym mieście, w którym zostały skradzione.

Jak możemy zauważyć na stronie portalu, jest to problem, który bardzo szybko się rozwija i, niestety, trudno jest się z nim uporać. Żebractwo to bowiem świetny biznes, a osoby żebrzące bardzo szybko adaptują się do nowych warunków i ciężko im coś wtedy zarzucić. Nawet samo żebranie nie zawsze okazuje się być czynem oczywistym, bo osoba żebrząca tłumaczy np. że gra tylko na akordeonie i nie żebrze, a pieniądze to “podziękowanie” przechodniów za “koncert”.

Dodatkowo psom z kradzieży (a często są to szczeniaki) zakładane są “na szybko” książeczki zdrowia i wszczepia się chipy. Małe psiaki z większą chęcią są kradzione, bowiem nie są przyzwyczajone jeszcze do swojego prawdziwego właściciela, a swoim urokiem osobistym przyciągają więcej gapiów.

Takiego psa jest trudno odzyskać, trzeba mieć naprawdę mocne dowody, że zwierzak należał do nas. Sprawę ułatwia rodowód – wtedy mamy tatuaż psa (jeżeli został w porę wytatuowany) i umowę kupna/sprzedaży.

Ktoś naprawdę może potrzebować pomocy

Czasem zdarza się też tak, że osoby naprawdę potrzebują pomocy i decydują się na żebranie na ulicy, bo inaczej nie miałyby czego włożyć do garnka. Oczywiście, jeżeli mamy wątpliwości, że zachowanie psa jest dziwne lub istnieje podejrzenie, że pies może pochodzić z kradzieży – warto interweniować, interesować się losem psa, niż nie zrobić nic i przez zaniechanie przyczynić się do jego nieszczęścia.
Pies, niestety, często jest tylko narzędziem do wyłudzania pieniędzy, bo żebrak w każdej chwili może mieć innego, ale zdarzają się przypadki, że właściciel żebrze razem z psem i z tego utrzymują się obydwoje. Takie przypadki należy traktować indywidualnie, bowiem zdarza się, że żebrak nie kupi sam sobie jedzenia, tylko odda je psu.

Kilka faktów

Według artykułu 35 Ustawy o ochronie zwierząt, za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, a ze szczególnym okrucieństwem do lat 3. Długie przebywanie psa na upale bez wody, można podciągnąć pod znęcanie się nad zwierzętami.
Jeśli funkcjonariusze straży miejskiej stwierdzą, że stan zdrowia psów pozostawia wiele do życzenia, a w związku z tym zachodzi uzasadnione podejrzenie znęcania się nad nimi, wtedy wzywają na miejsce policję.

Żebranie jest czynem zabronionym, a wykorzystywanie do tego celu zwierząt jest dodatkowo poważnym naruszeniem Ustawy o Ochronie Zwierząt. Nigdy nie dawajcie pieniędzy osobie żebrzącej ze zwierzętami. Należy powiadomić straż miejską, policję lub organizacje pro-zwierzęcą.

– Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności – przytacza kodeks Jolanta Głowacka ze Straży Miejskiej w Płocku.

Poprzez żebranie, należy rozumieć powtarzalne się zachowania, polegające na wypraszaniu dla siebie np. pieniędzy czy żywności, zwracania się do innych osób z prośbą o wsparcie. Nie chodzi tutaj o pojedyncze zachowanie, wynikające np. z nieszczęśliwego zdarzenia losowego, jak pożar czy powódź, ale o kompleks zachowań sprawcy, który żebranie traktuje jako źródło utrzymania.

Z natarczywym żebraniem będziemy mieć do czynienia w sytuacji, gdy sprawca narzuca się innej osobie, uniemożliwia przejście, wielokrotnie ponawia prośbę o ofiarę. Z kolei w stosunku do osób, które mu odmawiają, może być agresywny, może używać słów obraźliwych lub pogróżek.

Osobie żebrzącej, która jest zdolna do pracy, można wystawić mandat karny w kwocie do 500 zł.

Pytanie: co się dzieje z tymi psami, gdy już trochę podrosną i nie wzbudzają takiej litości, żeby wspomóc żebraka? Możemy się tylko domyślać. Najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest, żeby nie dawać żadnych pieniędzy osobom żebrzącym “na pieska”. Być może przestaną wtedy wykorzystywać psy do takiego procederu, bo nie będzie im się to opłacało.

Podziel się:

1 komentarz

  1. GDZIE JEST POLICJA,STRAŻ MIEJSKA NO I OCZYWISCIE WŁADZE Z RATUSZA .Czyżby znów umywali rączki??????????????WSTYD ,ze ludzie są osaczani codziennie w Plocku przez oszustów a służby od pilnowania porządku i bezpieczeństwa chowają się w samochodach-taka samochodowa słuzba.Tylko gremialnie potrafią podjezdzac do sklepow po jedzenie…………………..CZYZBY ONI BUTOW NIE MIELI??????w ogole nie chodZa po ulicach.Kupcie im końcu buty i niech zaczna pilnować porządku bo za to biora pieniądze.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji