REKLAMA

Z płockiej szkoły szczypiorniaka na podbój globu

REKLAMA

Jako jeden z tak naprawdę nielicznych, w pełni ukształtowanych w Płocku handballowych talentów, Piotr Masłowski ma szansę na międzynarodową karierę. Choć na dzisiejsze spotkanie w ramach Mistrzostw Świata z Niemcami do protokołu wpisany nie został, to bez wątpienia dla popularnego „Masła” turniej w Katarze może być przepustką do grania na wyższym poziomie niż Superliga.

Piotr jest wychowankiem Nafciarzy – rocznik 88’, największe triumfy w karierze święcił jako junior, głównie w zespole pod wodzą aktualnego trenera drugiego zespołu Wisły, Bogdana Janiszewskiego. Należał do zespołu, który w 2002 roku, jako pierwszy polski zespół, triumfował w jednym z największych otwartych międzynarodowych handballowych turniejów – szwedzkim Partille Cup (panowie pod wodzą trenera Janiszewskiego zwyciężyli na tej imprezie również w 2005 roku). Srebrny medal na igrzyskach młodzieży szkolnej w Grazu, cztery młodzieżowe mistrzostwa Polski, jedno srebro… Imponujący, jak na młodzieżowca, dorobek.

PowiązaneTematy

W seniorskiej drużynie Wisły debiutował w marcu 2008 roku. W tym samym roku cieszył się z Nafciarzami z pierwszego, seniorskiego, złotego krążka, sięgnął z drużyną także po Puchar Polski. A to przecież nie wszystkie sukcesy playmaykera… „Masło” dołączył potem do drużyny Piotrkowianina, gdzie w pełni dojrzał jako zawodnik. To pozwoliło mu po dwóch sezonach przenieść się do silniejszych Azotów Puławy. Właśnie w tej drużynie gwiazda Masłowskiego rozbłysła na dobre. Stał się główną postacią i architektem sukcesów zespołu oraz czołowym rozgrywającym PGNiG Superligi. Również grając w Azotach dostał swoje pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski.

Jak na razie pozostawał wyraźnie w cieniu gwiazdy reprezentacji, Bartłomieja Jaszki, także przeżywającego obecnie szczyt sportowej formy, a występującego z konieczności na środku w kadrze Mariusza Jurkiewicza. Wyjazd do Kataru może być kamieniem milowym w karierze jeszcze dosyć młodego zawodnika. Z pewnością ma predyspozycje, by za jakiś czas być następcą bądź zastępcą zawodnika Fusche Berlin na kluczowej przecież w ofensywie pozycji, jaką jest środek rozegrania.

Co będzie dalej z karierą rodowitego płocczanina? Jeśli dostanie szansę od Michaela Bieglera i pokaże się z dobrej strony podczas czempionatu globu, mogą się po niego zgłosić dużo mocniejsze firmy niż mający spore aspiracje, ale przeżywający kryzys zespół z Puław. Poza tym, wielu jest takich, którzy wyczekują Piotrka jako kreującego grę… płockiej Wisły. Już w poprzednim sezonie słychać było pogłoski o możliwości jego powrotu do rodzinnego miasta, zdecydowane „nie” powiedział jednak prezes Azotów, Jerzy Witaszek. Kto może przewidzieć, co będzie po MŚ?

Zawodnikowi życzymy oczywiście wspaniałej formy i aby zagrał na miarę talentu oraz pokazał pełnię sportowych umiejętności. Trzymamy kciuki!