Wisła przegrała z Vive

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Wtorkowe spotkanie na szczycie PGNiG Superligi miało być małym rewanżem dla zawodników i kibiców za spotkanie w pierwszej rundzie. Niestety, tak nie było…

Spotkanie rozpoczęło się bardzo słabo i obawy o poziom tego spotkania, niestety, potwierdzały się wraz z upływającymi minutami. O ile oba zespoły grały super w obronie, to gra w ataku, pozostawiała wiele do życzenia… Gospodarze jako pierwsi zdobyli bramkę, a dokładnie zdobył ją Ivan Cupić z rzutu karnego. Jednak kilka chwil później, po dwóch trafieniach Michała Daszka, to płocczanie zaczęli budować swoją przewagę. Mózg akcji – Sasha Tioumentsev – zdobył kolejne dwie bramki i skutecznie kierował grą Wisły, w efekcie czego Nafciarze w 17. minucie prowadzili 3:7. Warto dodać, że Vive pierwszą bramkę z akcji zdobyło dopiero po kwadransie gry.

Przy prowadzeniu 3:7 dziwną karę dwóch minut otrzymał Mateusz Piechowski. Prawdą jest, że trzymał w objęciach kołowego z Kielc, ale to właśnie zawodnik gospodarzy uderzał łokciem Mateusza i to właśnie obrotowy pociągnął za sobą naszego obrońcę. Od tego momentu kielczanie uwierzyli w siebie i dość szybko odrobili dwie bramki. O czas poprosił Manolo Cadenas, który starał się odrobinę ostudzić swoich podopiecznych. Niestety, nie udało się to… Kolejne trzy akcje Buntica, który w dość łatwy sposób ogrywał Mariusza Jurkiewicza, pozwoliły doprowadzić na 6 minut przed końcem do remisu 9:9. Ale to nie był koniec, ponieważ kilka sekund później gospodarze, po golu Piotra Chrapkowskiego, wyszli na prowadzenie. Na szczęście końcówka należała do Wisły i to właśnie ekipa z Płocka na przerwę schodziła z prowadzeniem 11:12, głównie za sprawą świetnej postawy Rodrigo Corralesa, który pozbawił Karola Bieleckiego wszystkich argumentów. Rodrigo również w ostatnich minutach tej części odbijał piłki, których odbić nie musiał i to właśnie on był bohaterem pierwszej części.

Druga odsłona to ciągła walka z błędami sędziów i z własną głową zawodników obu zespołów. Początkowo to Wisła była delikatnie lepsza, ale tylko początkowo… Z minuty na minutę kielczanie skutecznie odrabiali straty, by potem wyjść na prowadzenie. W 38. minucie Vive prowadziło 17:15, ale kilka chwil później mieliśmy remis 17:17 i tak na dobrą sprawę od tego momentu toczyła się wymiana ciosów, błędów i nieprzygotowanych akcji… Idealnym podsumowaniem pracy sędziów w tym meczu? Rozdawanie kar i czerwonej kartki dla Chrapkowskiego w 45. minucie, której być nie powinno, innym razem brak kar dla tych zawodników, którzy na nie zasługiwali…

Bardzo fajnie w tym meczu zagrał Dan Racotea, który kilka razy zaskoczył gospodarzy rzutem z drugiej linii lub świetnym podaniem do Kamila Syprzaka. Niestety, nie przyniosło to efektów w wyniku – albo to Vive prowadziło dwoma bramkami, albo był remis. W ostatnich 8-10 minutach gospodarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść i, niestety, znów przegraliśmy. Jedyne, czego zabrakło w tym meczu do zwycięstwa, to poziomu sportowego i kilku odbitych piłek przez naszych bramkarzy – Adama Morawskiego i Rodrigo Corralesa w tej części. Ostatecznie Vive pokonało Wisłę 30:27.

Vive Kielce – Wisła Płock 30:27 (11:12).

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji