REKLAMA

Wisła Płock przegrywa. Kibu Vicuna odwołany

REKLAMA

Niestety, nie udało się wygrać Wiśle Płock w 28. kolejce rozgrywek. Podczas wyjazdowego meczu Nafciarze przegrali z Piastem Gliwice 0:1. Tuż po meczu zdecydowano o rozwiązaniu kontraktu z trenerem płockiego klubu.

3 kwietnia Nafciarze rozgrywali spotkanie, które mogło poprawić sytuację Wisły Płock. Przypomnijmy – płocki klub znajduje się obecnie w strefie spadkowej i coraz większe staje się zagrożenie, że w tej strefie już pozostanie do końca rozgrywek.

Niestety, drużyna Piasta Gliwice objęła prowadzenie w 26. minucie i już nie wypuściła zwycięstwa z rąk. Decydującego gola strzelił Piotr Parzyszek.

PowiązaneTematy

– Po pierwsze gratuluję Piastowi Gliwice zwycięstwa – powiedział po meczu trener Nafciarzy Kibu Vicuña. – To rywale zaczęli mecz lepiej niż my. Przede wszystkim w pierwszej połowie zmieniliśmy trochę styl, graliśmy prostą piłkę, nie od bramkarza i też oddaliśmy inicjatywę Piastowi. Niestety, gliwiczanie strzelili bramkę. Pracowaliśmy nad tym i wiedzieliśmy, że dobrze dośrodkowują w pole karne, ale straciliśmy tego gola za łatwo. Felix wygrał główkę z McGingiem, a tak nie powinno być. Przed przerwą mieliśmy sytuacje na remis. W drugiej połowie przeciwnicy mieli bardzo dobrą sytuację, a my rzut wolny, z którego Furman trafił w mur. Mieliśmy więcej piłkę, ale brakowało konkretów, nie stworzyliśmy dobrej sytuacji bramkowej – podsumował Kibu Vicuna na konferencji prasowej (źródło: Wisła Płock).

I to były ostatnie jego słowa jako trenera Wisły Płock. Tuż po meczu klub wydał oficjalny komunikat.

– Kibu Vicuña przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Wisły Płock. Nazwisko nowego szkoleniowca Nafciarzy przedstawione zostanie w ciągu najbliższych kilkunastu godzin – czytamy na stronie internetowej klubu.

Od redakcji

Prezes Wisły Płock wspomniał podczas wywiadu w radiu o portalach, które wyśmiewają akcje promocyjne klubu i drwią z ilości kibiców na stadionie.

Panie Prezesie, my nie wyśmiewamy. My, wbrew Pana słowom, bardzo się martwimy, gdyż Wisła Płock to ogromne tradycje sportowe, lata walki i wspieranie zawodników zarówno w dobrych, jak i w złych chwilach. Kiedy Nafciarze awansowali do Ekstraklasy, wydaliśmy specjalny numer w barwach Wisły, ciesząc się wspólnie z kibicami ze zwycięstwa.

Mamy jednak swoją opinię i mamy do niej prawo. Podobnie, jak mamy prawo uważać, że np. wysyłanie 130 tys. kartek świątecznych (a załóżmy, że koszt jednej to tylko 3 zł, niestety nie znaleźliśmy tej informacji) nie załatwia problemu frekwencji. Finansowanie biletów z budżetu, oferując wejście na mecze za 1 zł, również. Reklama w amerykańskich portalach to też żadne rozwiązanie.

To dziennikarze są od tego, żeby pokazać błędy, nawet, jeśli z tego powodu narażeni są później na niechęć i odpowiadanie na ich pytania w terminie znacznie późniejszym, niż innym mediom. Pokazaliśmy w naszym artykule prawdę. Gorzką, ale nie było w tym ani kropli drwiny. Pokazaliśmy jedynie, jak widzą nas obserwatorzy zewnętrzni i kibice innych drużyn.

Nie pomogły sponsorowane posty i bilety za złotówkę. Wisła przegrała, kibiców brak

Nie drwimy z niskiej frekwencji na stadionie, ale nie dajemy sobie wmówić, że jest ich tylu, ile zarejestrowanych biletów i rocznych karnetów oraz biletów vipowskich. Nie osądzamy, nie szukamy winnych – pokazujemy błędy i ich efekty. To źle? Mamy udawać, że stadion jest pełen i powinniśmy budować kolejny na 20 tys. miejsc?

Oczywiście brak nam wiedzy, aby oceniać ruchy kadrowe, choć wsłuchujemy się w głosy kibiców, którzy twierdzą, że błędem jest sprzedawanie dobrych zawodników i dobrych trenerów na poczet innych, jak widać, radzących sobie słabiej. Klub jednak jest częściowo finansowany z pieniędzy mieszkańców, stąd i nasze zainteresowanie, co w klubie się dzieje.

Dlatego proszę nie mówić, że „wyśmiewamy” – my próbujemy sprowadzić na ziemię armię, która być może już odleciała. Zmiana trenera to przyznanie się do złego wyboru. A być może był to właściwy wybór, ale prostu zabrakło szczęścia. Tego nie wiemy.

Wiemy natomiast, że sytuacja nie jest prosta, tym bardziej, że poprzedni trener jest jeszcze na liście płac. Jednak chyba warto zacząć szukać sposobu na jej naprawę, a nie szukać winy w portalach, które pokazując prawdę, w opinii zarządu „wyśmiewają” działania.

Na koniec – jest nam naprawdę ogromnie przykro, że ten sezon jest pechowy dla Wisły Płock. I mocno wierzymy, że jest jeszcze szansa na naprawę tej sytuacji. Nadal jednak będziemy pokazywać prawdę, bo takie jest nasze zadanie. I proszę nam wierzyć – trudno jest coś wyśmiewać, kiedy dusza płacze.

Trzymamy kciuki za całą drużynę i zachęcamy do tego naszych czytelników.