Wisła pewnie pokonała Pogoń [ZDJĘCIA]

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

We wtorkowym, ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej rozgrywek PGNiG Superligi Mężczyzn, Wisła Płock pokonała na własnym parkiecie Pogoń Szczecin 35:27. Gazownicy ze Szczecina nie wykorzystali szansy na poprawienie swojej pozycji w tabeli przed meczami Play-off i ostatecznie pozostali na czwartym miejscu.

Spotkanie od początku ułożyło się po myśli Nafciarzy, którzy szybko objęli prowadzenie. Świadczyło to o tym, że nie zamierzają w meczu lekceważyć przeciwnika i zamierzają zgarnąć dwa punkty. Antybohaterem pierwszych minut był obrotowy szczecińskiej drużyny, który sfaulował rozgrywającego Wisły, Saszę Tioumentseva. Nasz środkowy, niestety, nie opuścił parkietu o własnych siłach, co zwiastuje złe wieści. W 10 min. Wisła objęła prowadzenie 7:2 i, po kilku niewykorzystanych sytuacjach, straciła trzy bramki z rzędu. Właśnie wtedy Manolo Cadenas postanowił uspokoić grę i poprosił o czas. Na skutki nie trzeba było długo czekać i Wisła ponownie wyszła na kilkubramkowe prowadzenie. Duży w tym udział mieli nasi bramkarze. Marcin Wichary zaczarował własną bramkę, a popularny Loczek obronił dwa z czterech rzutów karnych. W końcówce pierwszej połowy, z wyniku 18:10 Pogoń zdołała odrobić dwie bramki i na przerwę zawodnicy zeszli przy wyniku 18:12.

Druga połowa to bardzo wyrównana gra bramka za bramkę. Tempo nie było zbytnio forsowane, ponieważ Wisła spokojnie kontrolowała przebieg tego meczu. Wypracowana przewaga w pierwszej połowie dała komfort psychiczny nad rywalem, co pozwoliło na dopełnienie formalności. W okolicach 45. minuty Wiślacy odskoczyli, ale było to spowodowane kilkoma wykluczeniami dla Pogoni. Później przyszedł moment rozluźnienia i gracze z zachodniopomorskiego lekko zniwelowali rozmiary porażki.

Przy kontuzji Saszy, trener Manolo Cadenas, dając odpocząć na środku rozegrania Mariuszowi Jurkiewiczowi, desygnował na tę pozycję Michała Daszka. Niezwykle szybki i dobrze wyszkolony technicznie zawodnik podołał zadaniu i w przyzwoity sposób kierował grą Wiślaków. Także trener szczecińskiej ekipy, Rafał Biały, w końcowej fazie meczu dał szansę najmłodszym graczom. Poza tym, w ostatnim dniu marca dobrze zaprezentowali się Syprzak, Ghionea, Wiśniewski czy nawet Piechowski. Jedynym elementem, jaki może lekko rozczarowywać, jest gra Nemanji Zelenovicia. Niezwykle utalentowany Serb od pewnego czasu zawodzi kibiców i we wtorek, niestety, kolejny raz nie zachwycił. Miejmy nadzieję, że przerwa świąteczna pozytywnie wpłynie na nasz diament i Zele w Play-offach pokaże handball na najwyższym poziomie.

Wisła Płock – Pogoń Szczecin 35:27 (18:12)

Wisła: Wichary, Morawski, Corrales – Daszek, Wiśniewski, Ghionea, Syprzak, Zelenović, Jurkiewicz, Tioumencev, Montoro, Racotea, Piechowski

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji