Weronika odchodzi, odc. 10

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Tajemnicza autorka na łamach naszego portalu i gazety dzieli się z Wami ponownie swoją twórczością. Wiecie już, co stanie się z główną bohaterką opowiadania? Zapraszamy na kolejny odcinek „Weronika odchodzi”.

Wszystkie wpisy o Weronice

Weronika od kilku dni była niczym jeden z niebieskich motylków latających w ciągu dnia nad ukwieconą łąką, a znikających w zakamarkach przytulnego schronienia jedynie na noc. Jej nektarem stały się przede wszystkim ciepłe promienie słońca, czyste powietrze, widok silnych drzew i kolorowych kwiatów. Mimo, że niewiele jadła, z każdym dniem czuła, że ma coraz więcej energii. Tego dnia, podobnie jak w pozostałe, Weronika obudziła się wczesnym rankiem, ubrała się i wyszła przed dom. Tym razem nie skierowała się od razu w stronę łąki, tylko usiadła na ławeczce pod kasztanami.

Pierwszy raz od przyjazdu rozejrzała się uważnie po podwórzu i uświadomiła sobie, że obiecała ciotce nieco posprzątać przed jej wakacyjnym pobytem. Postanowiła, że poświęci na to cały dzień. W końcu i tak dziś nie zamierzała iść na łąkę w obawie, że trafi tam ponownie na Krzysztofa. Jakaś część Weroniki pragnęła tego spotkania, ale druga wolała utrzymać dotychczasowy spokój i nie narażać się na emocje, które takie spotkanie po latach mogłoby wywołać. Po chwili upajania się wonią kwitnących kasztanowców wróciła do domu, by przygotować pożywne śniadanie i dostarczyć sobie energii do fizycznej pracy.

Wchodząc, zerknęła przypadkiem na swe odbicie w lustrze, na które do tej pory nie zwracała zupełnie uwagi. Zatrzymała się zdumiona. Miała bowiem wrażenie, że z lustra patrzy na nią kobieta przynajmniej o pięć lat młodsza niż ta, której przyglądała się w dniu wyjazdu. Cienie spod oczu w jakiś cudowny sposób zniknęły, a skóra i włosy nabrały wreszcie zdrowego wyglądu.

– Niesamowite! Wystarczy czyste powietrze i trochę słońca. A może to przede wszystkim brak codziennej gonitwy i ciągłych stresów, zdziałał cuda? Może powinnam zamieszkać w takim spokojnym miejscu jak to? Na pewno zdrowiej i dłużej bym żyła… ale w sumie po co? Skoro cały ten świat i rzeczywistość wydają się śmiertelnie toksyczne, a trucizna płynąca zewsząd stopniowo przenika w każdy najgłębszy zakamarek? Może na tym świecie nie ma już żadnego miejsca, gdzie można spokojnie żyć swoim życiem…? Domek na wsi na pewno nie wystarczy, żeby ukryć się przed chorobotwórczymi czynnikami dwudziestego pierwszego wieku… Może lepiej skupię się na tym co jest do zrobienia w domu, a odpowiedzi pojawią się same… – myślała.

Po obfitym śniadaniu Weronika z zapałem wzięła się za wycieranie wszelkiego kurzu z półek, szafek, mycie okien i podłóg. A gdy w domu już wszystko błyszczało, zaczęła porządkować całe podwórko. Żmudne pielenie sprawiło, że już po chwili jej myśli odfrunęły w przeszłość i wylądowały przy mężczyźnie, z którym cały czas w jakiś dziwny sposób czuła się związana. Ostatnio wciąż wracała pamięcią do tych młodzieńczych chwil szczęścia dzielonych z Krzysztofem i zastanawiała się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby pewne sprawy potoczyły się nieco inaczej i gdyby Krzysztof nie okazał się zwykłym, płytkim facetem, dla którego seks jest ważniejszy niż niezwykła więź istniejąca pomiędzy nimi.

– A może tylko dla mnie to było coś niezwykłego? Może dla niego nasze spotkania były jedynie urozmaiceniem pobytu na wsi? Tak dodatkowa wakacyjna rozrywka…

Weronika odganiała zawsze takie myśli. Mimo wszystko, nie potrafiła bowiem uwolnić się od przeczucia, że gdyby nie puszczalska dziewczyna, która pojawiła się obok Krzysztofa, gdyby nie odległość ich dzieląca, gdyby nie brak antykoncepcji, jej życie dzisiaj byłoby zupełnie inne. Za to wszystko Weronika nie potrafiła jednak obwiniać Krzyśka. Przecież to Anka go uwiodła, a potem, gdy zaszła w ciążę, jej rodzina naciskała na szybki ślub. Od początku im się z Krzyśkiem nie układało, więc gdy tylko poznała bogatego cudzoziemca, uciekła do Włoch, zabierając ze sobą córkę. Weronika natomiast była już wtedy związana z Maćkiem. Krzysztof nie szukał zresztą od razu z nią kontaktu, był zbyt załamany wyjazdem córki, z którą miał się widywać jedynie raz na trzy miesiące. Weronika nie miała więc przez kolejny rok o niczym pojęcia. Pochłaniała ją całkowicie organizacja własnego ślubu, urządzanie mieszkania i przez dłuższy czas nie myślała zupełnie o Krzyśku. On natomiast myślał coraz częściej o Weronice.

Po roku od odejścia Anki napisał do niej wreszcie długiego maila. Pisał w nim o swojej sytuacji i uczuciach, które zawsze gdzieś się tliły. Pytał także czy jest szczęśliwa i chciał się spotkać. Weronika kategorycznie odmówiła, gdyż spodziewała się już wtedy dziecka i była jeszcze wówczas szczęśliwa z Maćkiem. Krzysiek pisał regularnie kolejne wiadomości, nie nalegał jednak już na spotkanie, dopytywał jedynie jak sobie radzi, wysyłał też życzenia na święta i urodziny. Weronika odpisywała zawsze bardzo zdawkowo, chciała, żeby myślał, że jest szczęśliwa i że nie podjęła błędnej decyzji.

Pogrążona w rozmyślaniach i zajęta jednocześnie pieleniem, nawet nie zauważyła, gdy przy ogrodzeniu zatrzymał się przystojny mężczyzna i zaczął bacznie się jej przyglądać. Po dłuższej chwili odezwał się:
– Witaj Weroniko. Może Ci pomogę?
Zdumiona spojrzała w stronę, z której dochodził głos.
– Krzysztof…?! Witaj… nie… nie potrzebuję pomocy. Właśnie już skończyłam.

Nastało niekrępujące milczenie, w trakcie którego przyglądali się sobie nawzajem. Oboje byli zaskoczeni zmianami, jakie się w nich dokonały przez te wszystkie lata. Krzysztofa zdumiała dojrzała, ale wciąż niezwykła uroda Weroniki. Ją natomiast zaniepokoiło, to czego nie dostrzegła na łące – zbyt szczupła sylwetka, zmęczona i blada twarz, z jedynie wyraźnymi i jak dawniej uśmiechającymi się do niej oczami.
– Wejdziesz dalej? Przyniosę zaraz chłodnej wody.

Po chwili siedzieli już na ławeczce pod kasztanami i rozmawiali. Weronika poczuła się niesamowicie bezpieczna i rozumiana. Wiedziała jednocześnie, że Krzysztofowi, niczym swojemu najlepszemu przyjacielowi, może powiedzieć zupełnie o wszystkim. Mówiła zatem i… mówiła… a on bardzo uważnie słuchał…

Czuła, że Krzysztof ją rozumie i nie ocenia. Zaczęła się z nim nawet dzielić swoimi pomysłami, co do zmian jakie czuła, że musi wprowadzić w swoje życie…

Motyl Nocy

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji