REKLAMA

Twarzą w twarz: Jak dzielone są pieniądze na sport amatorski w Płocku?

REKLAMA

Dyskusję w ostatnich dniach wzbudził podział środków na sport amatorski i przyznanie nowo powstałemu stowarzyszeniu Klub Wesołego Biegacza aż 80 tys. zł (z łącznej kwoty 1,2 mln zł) na organizację trzech wydarzeń: szkolenie sportowe, Płocką Olimpiadę Seniorów oraz 1. Płocki Bieg Niepodległości. Jaką opinię na ten temat mają zaproszeni do programu „Twarzą w twarz” goście?

Na ten temat wypowiadali się Michał Sosnowski, przewodniczący Komisji Kultury, Sportu i Turystyki płockiej rady miasta oraz Bartosz Leszczyński, przewodniczący płockiego oddziału Nowoczesnej, ale i wieloletni sędzia piłki ręcznej.

PowiązaneTematy

Ten podział jest niesprawiedliwy

To właśnie pan Bartosz na swoim profilu facebookowym opublikował post, w którym nie zgadza się z tym podziałem. Dlaczego?

Fot. Michał Siedlecki

– Ten podział pieniędzy według mnie jest trochę niesprawiedliwy, ale chciałbym najpierw zapytać pana radnego, czy zna takie pojęcia jak „fair play”, które jest używane w sporcie i przez wielu sportowców ta zasada jest stosowana? – rozpoczął Bartosz Leszczyński.
– Panie przewodniczący, oczywiście, że znam – odpowiedział z uśmiechem Michał Sosnowski.
– Moim zdaniem ta zasada nie była zastosowana przy tym systemie podziału środków – stwierdził przewodniczący płockiej Nowoczesnej. Jak tłumaczył, mamy podział na kluby, które działają wiele lat, które mają bardzo dobrą infrastrukturę, które zbierają punkty do systemu Ministra Sportu i Turystyki. I te kluby otrzymały dużo mniejsze środki, niż stowarzyszenia, które powstały niedawno.

– Pewne stowarzyszenia zostały preferencyjnie potraktowane – zaznaczył Bartosz Leszczyński. Przytoczył również list ministra sportu, który zaznaczył, że będą przyznawane środki ministerialne na sport młodzieżowy, według punktacji i odgórnych zasad. I o podobne zasady, funkcjonujące podczas przyznawania środków miejskich, pytał sędzia piłki ręcznej. – Czy mamy w komisji konkursowej zasady, czy jest brana punktacja pod uwagę, czy też jest uznaniowość w przyznawaniu środków? – pytał Michała Sosnowskiego, który był członkiem komisji konkursowej, delegowanym przez Płocką Radę Sportu.

– Zacznijmy od początku. Przede wszystkim, jeśli chodzi o moją działalność jako przewodniczącego Komisji Sportu, to tutaj podejmuję działania, zwiększające pulę środków, która jest przekazywana na konkurs – wyjaśnił radny. Zaznaczył, że odkąd jest przewodniczącym tej komisji, wywalczył trzykrotne zwiększenie tych środków. W pierwszym roku o 200 tys. zł więcej, w trzecim roku o 80 tys. zł, a w bieżącym roku o 100 tys. zł, co łącznie dało kwotę blisko 1,2 mln zł na sport amatorski w Płocku.

Fot. Michał Siedlecki

– Komisja konkursowa składa się z sześciu osób, trzech delegowanych przez Płocką Radę Sportu i trzech, będących przedstawicielami prezydenta Płocka – tłumaczył Michał Sosnowski. Wyjaśniał, że komisja, otrzymując oferty od klubów, ocenia je najpierw merytorycznie, są wówczas punkty za poszczególne elementy, np. szczegółowość, odpowiednie rozpisanie finansów, za odpowiedni wkład wolontariatu do kwoty, o którą wnioskują kluby itp. Najpierw komisja konkursowa zbiera się, ocenia wszystkie projekty merytorycznie, przyznając odpowiednią ilość punktów, a na koniec przydzielane są środki.

– Jak mniemam, pan przewodniczący odnosi się do środków, jakie zostały przyznane na Klub Wesołego Biegacza. Więc po pierwsze, chciałbym zaznaczyć, że komisja działa, jak sama nazwa wskazuje, komisyjnie, nikt pojedynczo sobie nie decyduje. Ja akurat nie zgadzałem się z komisją i doprowadziłem do obniżenia tych kwot, bo propozycje innych członków komisji w tym temacie były jeszcze wyższe. Trzeba natomiast całościowo spojrzeć na problem, że tu stowarzyszenie występuje jako główne, natomiast jest to oferta kilku stowarzyszeń – argumentował Michał Sosnowski, odnosząc się do projektu Bieg Niepodległości. W przypadku Olimpiady Seniorów, współorganizatorem wydarzenia ma być Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz Związek Emerytów i Rencistów.

– Za to należały się dodatkowe punkty – wyjaśniał członek komisji konkursowej, dodając, że miasto chce uniknąć sytuacji, kiedy kilka klubów składa różne projekty na to samo wydarzenie. Dąży do tego, aby kluby współpracowały ze sobą.

Nie jest łatwo dzielić pieniądze

A jednak w klubie, o którym mowa, członkami są zarówno radni, jak i pracownicy ratusza, osoby generalnie związane z urzędem miasta. Prezesem jest Marcin Uchwał, były sekretarz miasta i obecny wiceprezes Komunikacji Miejskiej, a w klubie biega Robert Czwartek, dyrektor wydziału, do którego składa się wnioski. Pozostałe kluby zapewne nie są tak blisko z ratuszem, nie mogły więc wiedzieć, za co będzie wyższa punktacja.

Fot. Michał Siedlecki

Radny Sosnowski nie zgodził się z tym, tłumacząc, iż wydział sportu co roku tłumaczy klubom, że lepiej jeśli składane oferty są wspólne. – Natomiast nie oszukujmy się, jest też pewna rywalizacja i kluby nie do końca potrafią się porozumieć – stwierdził Michał Sosnowski. – Wszystkim wydaje się, że łatwo jest dzielić pieniądze na kluby amatorskie, a to wcale nie jest takie proste. Jeśli pan przewodniczący zasiądzie w Radzie Sportu, a później w komisji konkursowej, będzie mógł pokazać, jak to zrobić lepiej – dodał.

– Dokładnie, zrobiłbym inaczej – zapewnił Bartosz Leszczyński. – Przejrzyste i jasne reguły ułatwią wszystkim funkcjonowanie. Nie będzie później takich głosów środowisk sportowych, że te pieniądze zostały rozdysponowane w sposób niesprawiedliwy – przekonywał.

Podkreślał, że w Płocku, podobnie jak to ma miejsce w innych miastach, powinna być punktacja. Mówił, że w sporcie amatorskim jednym z kryteriów powinny być punkty za zdobyte medale i uczestnictwo w klasach rozgrywkowych na szczeblu centralnym i ogólnopolskim. Tymczasem Płock w takiej punktacji wypada dość słabo i spada z roku na rok, obecnie ma około 530, a np. Gorzów – 1814 czy Radom – 1644 pkt.

Fot. Michał Siedlecki

– Z tego co wiem, od 11 lat jest już organizowany Bieg Niepodległości. Nie rozumiem, jak można oprócz biegu, w którym uczestniczą dzieci i dorośli, który jest cykliczny, zorganizować drugi bieg, za bagatelną kwotę 40 tys. zł, w tym samym dniu. Jest to dla mnie niezrozumiałe, a te kryteria są niejasne dla zwykłego mieszkańca miasta, ale i klubów sportowych. Dajecie jasny sygnał, niech każdy klub zakłada sekcję biegacza – argumentował Bartosz Leszczyński.

– Kluby wiedzą, na jakiej podstawie są oceniane ich oferty, to po pierwsze – oponował Michał Sosnowski. – Ale jest uznaniowość, nie mamy jasnych kryteriów – powtórzył przewodniczący płockiej Nowoczesnej. – Z tego co wiem, wszystkie kluby biegowe zostały zaproszone do tego biegu i jedne odpowiedziały pozytywnie, a drugie nie – kontynuował radny. Tłumaczył, że skala nowego biegu jest inna, niż dotychczasowego Biegu Niepodległości.

Wyjaśniał, że na sport w Płocku patrzy się dwutorowo, zarówno w zakresie sportu amatorskiego, jak i zawodowego. O podziale środków decyduje natomiast komisja. Jak przyznał, on akurat był za zmniejszeniem środków dla tego klubu, ale rozmawiając z prezesem Klubu Wesołego Biegacza, przyjął też jego argumenty.



– Państwo patrzycie przez pryzmat ile pieniędzy zostało przyznanych, ale nie o ile dany klub wnioskował. Jeżeli klub wnioskuje o 12 tys., a dostaje 8 tys., a ten wnioskował o 100 tys., a dostał 30 tys. zł, to weźmy to również pod uwagę – mówił Michał Sosnowski.

No fakt, ale ten akurat klub wnioskował m.in. o 4 tys. zł na choreografa i 3,2 tys. zł na asystenta choreografa, którzy mieli opracować oprawę ceremonii otworzenia olimpiady. Na takie luksusy żaden klub nie składa oferty, bo nawet o tym nie marzy…

Fot. Michał Siedlecki

– Nie jestem specjalistą od biegów, ale koszty organizacji takiej imprezy są bardzo duże – stwierdził przewodniczący komisji kultury, sportu i turystyki.

– Chodzi o organizację i jasne zasady – stanowczo wtrącił Bartosz Leszczyński. – To stowarzyszenie jest świeżo założone, bez doświadczenia. Nie wiemy, jak poradzi sobie z organizacją – zauważył.

Michał Sosnowski podkreślił, że od kiedy jest radnym, wspiera sport amatorski, m.in. również w zakresie zwiększania kwot dla klubów czy zmniejszania kwot wynajmu obiektów od spółki MOSiR.

– No właśnie, a czemu tej wspaniałej spółce sportowej nie przekazano organizacji Biegu Niepodległości? – pytał Bartosz Leszczyński. – Ponieważ uważam, że nie byłoby to w porządku, żeby spółka miejska otrzymywała pieniądze z puli, która jest przeznaczona na kluby amatorskie – wyjaśnił radny Sosnowski.

– A do czego ta spółka została powołana? – dopytywał przewodniczący Nowoczesnej? – Do administrowania budynkami sportowymi – odpowiedział radny. – To jeśli tak pan uważa, to się pan myli. Spółka ma zapewnić dostęp do sportu amatorskiego nawet za darmo i na odpowiednim poziomie – podkreślił Leszczyński.

Możemy chyba jednak zgodzić się z tym, że bardziej wyeksponowana będzie impreza, która otrzyma na organizację 30 tys. zł, niż ta, która otrzyma 8 tys. zł.

Inwestujemy w imprezy zewnętrzne, czemu nie w lokalne?

Jeśli już mówimy o promocji, co  panowie sądzą o wydawaniu pieniędzy na imprezy sportowe zewnętrzne? Na organizację Garmin Triathlon daliśmy 80 tys. zł w 2017 i tyle samo dajemy w 2018 roku. Garmin to jedna wielka promocja marek, np. Peugeota, czy właśnie Garmina. A ile pieniędzy dostaje lokalny – organizowany od lat przez Płockie Towarzystwo Triathlonu Delta triathlon? Czy kiedykolwiek od kiedy jest organizowany – dostał np. połowę tego co Garmin? Dlaczego nie budujemy lokalnej marki i nie zostawimy pieniędzy w mieście?

– Dochodzimy tu do tego samego punktu, poczucia niesprawiedliwości w mieście – przyznał Bartosz Leszczyński. – PTT Delta organizuje od wielu lat zawody triathlonowe dla amatorów na krótkim dystansie i po raz kolejny lokalni pasjonaci są gorzej potraktowani, niż firmy zewnętrzne. To właśnie uderza w nas, związanych ze sportem, że przychodzi podmiot zewnętrzny i dostaje kilkukrotnie większe środki – podkreślał.

No właśnie, czy nie powinniśmy dotować nasze, miejskie imprezy, aby stały się równie dużą wartością promocyjną, jak te zewnętrzne, które na promocję otrzymują pieniądze z budżetu Płocka?

– Moja opinia jest taka, że trzeba wspierać nasze lokalne kluby wszelkimi dostępnymi środkami i, oczywiście, tu się zgadzamy. Ale to też nie jest tak, że musimy być zamknięci na jakieś propozycje z zewnątrz – przekonywał radny Sosnowski. – Przypomnę, że płockie kluby mogą starać się również o środki z urzędu marszałkowskiego, gdzie corocznie środki też są większe – wyjaśnił. Zachęcił też do rozmowy z nim wszystkie kluby, które czują się poszkodowane. – Możemy wspólnie wypracowywać różne rozwiązania – zadeklarował. – Nikt nie mówi, że jest idealnie – podsumował.

– Ja nadal jednak twierdzę, że jasne kryteria powinny być dla wszystkich i jak najmniej uznaniowości – zakończył Bartosz Leszczyński.

W kontekście dużych pieniędzy przeznaczanych na sport, wspomnimy o temacie, który będziemy wkrótce poruszać na łamach PetroNews. Na terapię dzieci autystycznych podczas kolonii miasto przyznało 4 tys. zł, co zapewnia możliwość wyjazdu… dwojga dzieci.