Tłumy na ORLEN Discovery Camp. Co się działo?

REKLAMA

Zjeżdżanie po linie, doświadczenia, gaszenie pożaru czy latanie dronami, a przy tym strefa chillout i food trucki – to wszystko działo się przed Orlen Areną w niedzielę. Jako zwieńczenie atrakcji zaplanowano koncert Kamila Bednarka.

Zachmurzone niebo i nieco gorsza pogoda nie przeszkodziły odwiedzającym ORLEN Discovery Camp, czyli piknik naukowy, przygotowany przez PKN Orlen. Każdy namiot, w którym znajdowały się różnego rodzaju atrakcje, wypełniony był szczelnie przez roześmiane dzieci i zaciekawionych rodziców.

PowiązaneTematy

A było się czemu przyglądać. Każda z dziesięciu stref tematycznych dostępna była dla odwiedzających piknik przez cały dzień, od godz. 10 do 18. Najwięcej osób odwiedzało trzy strefy główne – Strefę Technologiczną z różnymi wynalazkami i robotami, Strefę Odkrywców, gdzie można była w praktyce poznać różne ciekawostki czy zamienić się w małego chemika, i Strefę Ekologii, w której np. tworzono ekologiczne baterie z ziemniaki czy cytryny.

Sporo osób odwiedzało również pozostałe atrakcje. W Strefie Płockiego ZOO dzieci zapoznawały się bliżej z różnymi zwierzętami i zakładały sobie węża na szyję. W Strefie Zakładowej Straży Pożarnej PKN ORLEN powodzeniem cieszyło się gaszenie ognia czy wspinanie się po drabince strażackiej na ogromnym dźwigu. Była też Strefa Chillout, czyli pełnego relaksu, a także dwie strefy specjalnie dla najmłodszych, w tym Eko Teatr i kilka dmuchańców. Z daleka już było widać Strefę Lotów Dronami, a z wielkiej sceny słychać było prowadzących.

Nie zabrakło też quizów, instruktażu udzielania pierwszej pomocy, rozmów o zdrowym odżywianiu, a także koncertów – grupy Recycling Band oraz Kamila Bednarka, na który niektóre fanki przyjechały aż z… Wrocławia.

– Najlepsze co mogłam zrobić, to przyjść o godzinie 10 – cieszyła się jedna z odwiedzających piknik pań. – Dzięki temu mogłam na spokojnie wszystko zobaczyć, teraz nie miałabym już takiej możliwości – tłumaczyła. I faktycznie, chętnych do zobaczenia wszystkich atrakcji było sporo. Dużo osób korzystało też z oferty food trucków, które już po godz. 12 wyprzedały większość produktów.

Widać, że płocczanie lubią takie wydarzenia – połączenie wielu różnych atrakcji z możliwością spędzenia czasu wspólnie z rodziną i posilenia się na świeżym powietrzu. Nam przypominało to pierwszą edycję Budmat Drift Show, na której panowała podobna atmosfera. Chciałoby się powiedzieć „Trafione w punkt”.