Stoją i straszą. Budynki-widma w Płocku [ZDJĘCIA]

REKLAMA

W samym centrum miasta jest ich kilkanaście, w całym mieście – nawet kilkadziesiąt. Stoją, straszą, popadają w ruinę i przyciągają bezdomnych. Budynki-widma coraz bardziej odznaczają swoje piętno na wizerunku Płocka.

Sławomir Fabicki, reżyser nominowany do Oscara, w 2011 roku postanowił nagrać kilka scen do swojego filmu pt. „Miłość”, między innymi na ul. Sienkiewicza. Twórcy tłumaczyli wtedy, że takiego klimatu to nawet warszawska Praga nie ma. Ale czy powinniśmy się z tego cieszyć? Praga jest przecież dzielnicą, która dobrą sławą poszczycić się nie może. Obskurne kamienice i nieciekawe towarzystwo to pierwsze, co przychodzi na myśl „niewarszawiakowi”, który słyszy o tym osiedlu.

PowiązaneTematy

Nie ma co się dziwić Fabickiemu. Rzeczywiście, kadry filmowe w okolicach starówki są godne pozazdroszczenia. Dramaty czy kryminały, w których akcja toczy się w ciemnych, obskurnych bramach i przed budynkami, wyglądającymi jak z czasów wojny, to faktycznie rzadko spotykany „okaz”. Centrum Płocka zaczyna już straszyć. Popadające w ruinę kamienice można spotkać na większości ulic.

Na wspomnianej już ul. Sienkiewicza, nowe elewacje mieszają się z tymi zniszczonymi, Kwiatka rozpoczyna się od ruin, później mamy odnowiony Złoty Róg i dalej znów budynki-widma wyłączone z użytku, na Starym Rynku urzędnicy spoglądają z okien na odrapaną z elewacji kamienicę i budynki, w których za dach służy folia. Nie wspominając już o ulicach Kościuszki czy Kazimierza Wielkiego, gdzie nie da się nie zwrócić uwagi na popadające w ruinę kamienice.

Prywatni właściciele budynków-widm nic z nimi nie robią. Niektórych na remont nie stać, innym po prostu na nim nie zależy. Ratusz robi co może, żeby wyremontować najgorzej zaniedbane kamienice, które do niego należą, ale pieniądze na to przeznaczane to kropla w morzu. Najbardziej cierpi na tym wizerunek miasta…