Śmigłowiec tuż przy molo. Zgodnie z przepisami? – list czytelnika [AKTUALIZACJA]

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Tuż przy molo, praktycznie nad ludźmi, przeleciał śmigłowiec – napisał do nas czytelnik. – Czy to czasem nie stworzyło zagrożenia dla osób, które tam przebywały? Przecież wystarczyłby silniejszy podmuch wiatru… – zastanawiał się czytelnik, przesyłając link do filmu. Sprawdziliśmy.

Na przesłanym filmie widać wyraźnie jak śmigłowiec przelatuje bardzo blisko płockiego molo. Filmują to osoby, znajdujące się na żaglówce, tuż obok molo i kawiarni, przy której w słoneczny dzień relaksowali się płocczanie. Po obejrzeniu materiału, my również nabraliśmy wątpliwości, czy pilot tego śmigłowca leciał zgodnie z przepisami.

Nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie, zapytaliśmy więc o to Jana Chrobocińskiego – dyrektora Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej. – Zgodnie z przepisami, loty w przestrzeni swobodnej, poza lotami specjalnymi (pokazowymi, patrolowymi dla kontroli linii przesyłowych, poszukiwawczymi), powinny być wykonywane co najmniej na wysokości 150 m z dala od zwartej zabudowy – wyjaśnił nam Jan Chrobociński. – Chyba, że jest to element lotu, związany z procedurą startu lub lądowania – dodał, zaznaczając, że w tej sprawie właściwym organem do zajęcia stanowiska jest Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC).

– Zgodnie z przepisami, loty w przestrzeni swobodnej (…) powinny być wykonywane co najmniej na wysokości 150 m z dala od zwartej zabudowy – Jan Chrobociński, dyrektor Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej

ULC potwierdził informację dyrektora Aeroklubu. – Ze wstępnej analizy przesłanego materiału wynika, że mogło dojść do naruszenia przepisów, dotyczących ruchu lotniczego – poinformowała nas Marta Chylińska, rzecznik prasowy Wydziału Spraw Zagranicznych i Mediów Biura Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. – Jednocześnie informuję, że zostały podjęte działania, mające na celu wyjaśnienie okoliczności sprawy i poinformowanie właściwych organów – dodała.

– Ze wstępnej analizy przesłanego materiału wynika, że mogło dojść do naruszenia przepisów, dotyczących ruchu lotniczego – Marta Chylińska, rzecznik prasowy ULC

Właścicielem śmigłowca, należącego do Żeglugi Wyszogrodzkiej, jest kapitan Jerzy Pielaciński, który ściągnął do Płocka statek pasażerski “Marianna”. Jak wyjaśnia tę sytuację? – Tego dnia w rejonie molo patrolowałem rzekę w miejscu, w którym ma znajdować się przystań “Marianny” – mówi kapitan. – Podchodząc do lądowania, a moje lądowisko znajduje się w odległości około 300 metrów od molo, zauważyłem dużą karpę na dnie Wisły [karpa to system korzeniowy wraz z pniakiem – przyp.red.], która może zagrozić statkom – tłumaczył Jerzy Pielaciński. Mój przelot w tym miejscu odbywał się więc w trakcie procedury lądowania, a na celu miał usunięcie zagrożenia zarówno dla “Marianny”, jak i innych, przepływających w tej okolicy statków – dodał.

– Podchodząc do lądowania (…) zauważyłem dużą karpę na dnie Wisły, która może zagrozić statkom – kpt. Jerzy Pielaciński, właściciel Żeglugi Wyszogrodzkiej

Według komunikatów prezesa ULC, średnio w ciągu roku notuje się 3-5 zdarzeń lotniczych, związanych ze śmigłowcami. Rekordowy pod tym kątem był rok 2007, kiedy zanotowano aż dziesięć takich przypadków. Znacząca większość z nich została zakwalifikowana do kategorii “Czynnik ludzki”.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji