W powiedzeniu mamy kość niezgody, w Płocku przysłowiowe staną się chyba ronda. – Chciałbym pogratulować członkom Komitetu obywatelskiego inicjatywy uchwałodawczej – napisał Artur Jaroszewski. – Był to skuteczny debiut inicjatywy uchwałodawczej w naszym mieście – dodaje. Nieco inne zdanie na ten temat ma Marcin Marzec ze Stowarzyszenia „Podolszyce”. – Nie o takiej uchwale obywatelskiej marzyłem – pisze.
Płoccy radni, po raz pierwszy w historii miasta, głosowali nad uchwałą, której inicjatorem byli płocczanie. Rajcy zdecydowaną większością głosów podjęli uchwałę w sprawie ustalenia nazwy ronda na Winiarach. Przychylili się do pomysłu mieszkańców, nadając mu imię por. Stefana Bronarskiego ps. Liść.
Przewodniczący rady miasta, Artur Jaroszewski, przesłał do naszej redakcji list, w którym chwali ideę projektów obywatelskich i gratuluje jego pomysłodawcom. – Chciałbym pogratulować członkom Komitetu obywatelskiego inicjatywy uchwałodawczej Płockiego Stowarzyszenia Historycznego 11 Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych. Dziękuję również za aktywność i społeczne zaangażowanie – pisze Jaroszewski w swoim liście otwartym.
Zdaniem przewodniczącego rady, był to skuteczny debiut inicjatywy uchwałodawczej w naszym mieście. – Jak to na ogół bywa przy robieniu czegoś po raz pierwszy, nie obyło się bez pewnych komplikacji i emocji – pisze. – Ale cieszę się, że w bezpośrednich rozmowach i spotkaniach z reprezentującymi Komitet Panami Tadeuszem Taworskim i Jackiem Pawłowiczem, udało się wyjaśnić wszelkie wątpliwości i pomóc w rozwiązaniu problemów formalnoprawnych. Cieszę się również, że odbyło się to z pełnym zrozumieniem ze strony obydwu Panów – dodał.
Inne spojrzenie na ten temat ma Marcin Marzec ze Stowarzyszenia „Podolszyce”, który na stronie samorzadni.pl krytykuje pierwszą w historii Płocka uchwałę obywatelską. – Uważam, że radni miejscy powinni wykazać się większą mądrością i w tej sytuacji zagłosować na „nie” – pisze. Przewodniczący Stowarzyszenia „Podolszyce” stwierdził, iż nie tak powinna wyglądać debiutująca w naszym mieście uchwała obywatelska. – Trzymałem kciuki za to, aby pierwszą inicjatywą nie było nazwanie ronda czy ulicy – czytamy w jego oświadczeniu. – Stało się (…) Mając w pamięci zawieruchę związaną z nazwaniem ronda Żołnierzy Wyklętych na Podolszycach Południowych wiedziałem, że i przy tej okazji będziemy mieć do czynienia z podobną sytuacją – twierdzi.
Zdaniem Marca, pomysłodawcy projektu wykonali rzecz naganną – cały proces przeprowadzili ponad głowami i za plecami mieszkańców osiedla Winiary. – Wnioskodawcy nazwy nie mieli obowiązku informowania rady osiedla Winiary, ale zwykła ludzka przyzwoitość i zasady życia społecznego wymagają przestrzegania pewnych norm – wytyka szef Stowarzyszenia „Podolszyce”. – Przy nazywaniu ulic, rond, które są obiektami stałymi i najczęściej dotyczą niewielkiej części miasta, osiedla, warto, a wręcz należy uszanować obecność mieszkańców – dodaje.
Marcin Marzec zaznacza też, że w tej kwestii pomocna mogła okazać się interwencja mieszkańców Winiar na sesji. – Wiedząc już o zebranych podpisach, rada osiedla mogła poprosić wnioskodawców o wskazanie ilości podpisów mieszkańców osiedla Winiary – podaje. – Dzięki temu wykazałaby niskie poparcie tej inicjatywy przez samych mieszkańców. Kolejny argument, który mógł wpłynąć na decyzję rady miasta, to brak szansy na równorzędną konkurencję Rady Osiedla z wnioskodawcami – podpowiada Marzec.
Według szefa Stowarzyszenia „Podolszyce”, w takiej sytuacji rajcy zagłosowaliby na „nie”, podając jednocześnie argument o równości szans. – Dzięki temu wnioskodawcy i rada osiedla „Winiary” rozpoczęliby konkurowanie o głosy mieszkańców osiedla na tych samych zasadach. Szkoda, że tak się nie stało – pisze zawiedziony Marcin Marzec. – Moglibyśmy być świadkami nie tylko interesującej rywalizacji, ale także szerokiego udziału mieszkańców – podsumowuje.
Zgadzacie się z opinią przewodniczącego Rady Miasta Płocka czy przewodniczącego Stowarzyszenia „Podolszyce”? Czekamy na Wasze komentarze.












































