Rektor PWSZ: Otrzymuję groźby, zaczynam się bać

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

24 maja władze Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej zaprosiły dziennikarzy na konferencję prasową, która była reakcją na protest studentów i konflikt, narastający w tej uczelni. Spotkaniu towarzyszyli oplakatowani studenci, którzy jednak nie zostali wpuszczeni na salę.

Przed budynkiem PWSZ przy pl. Dąbrowskiego, ustawiła się grupa studentów, która hasłami na plakatach wyrażała swój sprzeciw. “Mówimy NIE zastraszaniu”, “Panie Prezydencie! Dlaczego Pan milczy widząc, że w PWSZ źle się dzieje!”, “Rektorem się nie bywa! Rektorem się jest zawsze!” czy “Ruscy urzędnicy sprzedają studentów” – to ostatnie hasło nawiązujące do RUSS, czyli przedstawicieli samorządu studenckiego, którzy wg protestujących nie stoją w obronie studentów, lecz władz uczelni.

– Cały czas zastanawiamy się co kieruje władzami uczelni, że nie podejmują dialogu ze studentami, mimo takiej deklaracji z ich strony – mówił dziennikarzom Daniel Bieniek, współorganizator protestu. – Dostaliśmy już oficjalną zgodę od Niezależnego Zrzeszenia Studentów na strajk, czekamy na zgodę na rozpoczęcie strajku okupacyjnego – dodał.

Tymczasem władze uczelni zapewniają, że taki dialog jest prowadzony na bieżąco. – Chciałbym podkreślić, że inicjatorem negatywnej sytuacji jaka ma miejsce wokół uczelni, jest garstka osób, wyrażających sprzeciw wobec wyników wyborów i decyzjom personalnym – rozpoczął konferencję prasową rektor uczelni, prof. dr hab. Jacek Grzywacz. – Osoby te wypowiadają się w sposób niedopuszczalny, posługując się szeregiem pomówień i kłamstw. Niektóre z tych osób nie cieszą się nieposzlakowaną opinią, na co dowodem są toczące się postępowania karne wobec tych osób, i to postępowania, które nie są związane z uczelnią – zaznaczył rektor.

– Jednoznacznie chcę stwierdzić, że przez 8 lat mojej kadencji nie było żadnych nieprawidłowości, co zostało potwierdzone licznymi kontrolami. Każda decyzja personalna jest głęboko przemyślana i uzasadniona – zapewniał.

Jacek Grzywacz wyjaśniał, że protestujący studenci nie mogą zorganizować strajku, ponieważ do tego uprawnione są jedynie organizacje i zrzeszenia studentów, np. samorząd studencki. Tymczasem RUSS (Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego) tej uczelni wręcz sprzeciwia się takiej formie protestu.

Władze uczelni twierdzą, że formalnie nie otrzymały żadnych postulatów od studentów, a o ich żądaniach dowiadują się z prasy.

– 6 maja odbyło się spotkanie, w trakcie którego trzy osoby poinformowały władze uczelni, że podejmują próbę konstytuowania się komitetu strajkowego i niedługo władze uczelni otrzymają drogą formalną postulaty – wyjaśniała doc. dr Ewa Wiśniewska, prorektor ds. nauki i rozwoju. – Do tej pory nic na piśmie nie wpłynęło – dodała, podkreślając, że uczelnia musi zadbać o to, żeby prestiż uczelni nie malał oraz żeby była zachowana odpowiednia relacja wykładowca – student, co wyklucza prowadzenie negocjacji ze studentami w świetle kamer.

– Bardzo niepokojące jest, że otrzymujemy drogą sms-ową groźby wobec nas, ja otrzymałem nawet z adresem mojego domu i podpisem “Twoje godziny są policzone”. Zacząłem obawiać się o zdrowie moje i mojej rodziny – poinformował rektor PWSZ. – Te sprawy zostały skierowane do prokuratury, podobnie jak te, dotyczące pomówień i kłamstw – potwierdził.

Rektor jest przekonany, że studenci są wplątywani w tę sytuację przez kilku pracowników uczelni. – Kilku byłych i obecnych – sprecyzował. Podkreślał jednak, że proces nauki przebiega w sposób niezakłócony, a konflikt dotyczy jednego zakładu w Instytucie Nauk Humanistycznych i Społecznych. – Jeśli cały czas opowiada się studentom nieprawdę, to studenci zaczynają w to wierzyć – stwierdził, zapowiadając, że studenci nie poniosą konsekwencji za protest. – Wobec niektórych studentów toczy się jedynie postępowanie wyjaśniające, do czego zmusiły mnie przekazywane kłamstwa na mój temat przez jednego ze studentów – dodał Jacek Grzywacz.

Według władz uczelni, niezadowolenie z wyboru nowych władz może mieć podstawy personalne, a także “szerszy kontekst, spowodowany chęcią zaszkodzenia uczelni”. – Wiemy dokładnie kto i z jakiego powodu dąży do tego konfliktu – stwierdził prof. Maciej Słodki, który od nowego roku akademickiego obejmie funkcję rektora. – Niestety, nie możemy tego ujawnić, ze względu na obowiązującą nas tajemnicę i ochronę danych osobowych – wyjaśnił.

Według nowego rektora, podczas posiedzenia Senatu uczelni, żaden z przedstawicieli studentów nie podnosił kwestii, o których mówią protestujący studenci. Podobnie było podczas spotkania pełniącej obowiązki dyrektor instytutu ze wszystkimi senatorami wydziałów.

Odnosząc się do zwolnienia dotychczasowej dyrektor Instytutu Nauk Humanistycznych i Społecznych, rektor stwierdził, iż zaistniałe formalne okoliczności zmusiły go do zastosowania trybu dyscyplinarnego. – Musiałem tę decyzję podjąć. Nie miałem innego wyjścia. Ta decyzja musiała nastąpić w sposób wręcz natychmiastowy – podkreślał, wspominając, że rozwiązanie umowy nastąpiło przed uzyskaniem informacji o dacie kontroli z ministerstwa. – Proces dydaktyczny jest jednak zapewniony, pełniącą obowiązki dyrektora została dr Ewa Chojnacka. Nie ma zagrożenia, dotyczącego prac dyplomowych – zapewniał.

– To państwa obecność sprawia, że studenci pojawiają się na dziedzińcu protestując – przypuszczała dr Anna Suwalska-Kołecka, prorektor ds. studenckich i dydaktyki. – We wszystkich instytutach zajęcia prowadzone są normalnie, a studenci do tej pory nie przekazali żadnych postulatów – podkreśliła.

– Nie kieruję się tutaj emocjami – zapewniał Jacek Grzywacz. – Nie ma mowy, żeby na każde, za przeproszeniem, szczeknięcie studenta rektor emocjonalnie reagował. Ja już za stary na to jestem – podsumował rektor.

Jeśli więc to niezadowolenie z wyborów nowych władz jest powodem protestu, a – jak mówił rektor – zgłosił się tylko jeden kandydat, właśnie prof. Maciej Słodki, to w czym tkwi problem? – Są też inne stanowiska – zauważył prof. Jacek Grzywacz.

Co na to protestujący studenci? – Nie złożyliśmy oficjalnie naszych postulatów i podpisów ponad 500 osób, ponieważ pan rektor nie chciał się z nami spotkać, nie wpuszczono nas ponownie do rektora – wyjaśnił Daniel Bieniek. – Z szacunku do pana rektora chcieliśmy się spotkać i porozmawiać jak ludzie, przekazując mu nasze postulaty. A na pierwszym spotkaniu z rektorem były tylko trzy osoby, ponieważ reszty osób nie wpuszczono do budynku – powiedział. – Ochroniarz zatrzasnął nam drzwi przed nosem – dodała jego koleżanka.

Studenci zdziwieni byli również oświadczeniem o zmanipulowaniu ich przez niektórych wykładowców. – Każdy z nas ma swój rozum. Obserwujemy tę sytuację od listopada, padła obietnica, że nikt nie będzie zwolniony. Niepokoi nas, że tylu nauczycieli naraz zostało zwolnionych. Władze uczelni przede wszystkim nam powinny wyjaśnić co się dzieje, a nie mediom. My natomiast nie jesteśmy wpuszczani. Boimy się, że będziemy mieli problemy na obronie – stwierdzili studenci.

Czy jeśli władze uczelni zaproszą ich na rozmowę, to przyjdą? – Oczywiście, zależy nam na wyjaśnieniu sytuacji – mówią zdecydowanie. – Chcemy przede wszystkim porozmawiać z rektorem. Studiujemy już czwarty rok i nie widzieliśmy go ani razu – dodają.

Podziel się:

1 komentarz

  1. To nie w porządku na

    Powiem tak osoba Pana profesora Jacka Grzywacza jest mi dobrze znana od wielu lat. Jest to człowiek szczerze oddany studentom czego przykłady mógłbym
    podać z autopsji. Profesor jest autorem wielu bardzo dobrych publikacji
    książkowych. Jego książki w temacie factoringu, rozliczeń, marketingu
    bankowego, bankowości elektronicznej czy z mojej dziedziny przeciwdziałaniu prania
    brudnych pieniądzy to publikacje wielkonakładowe
    będące klasyką ,,gatunku”. Jako student byłem członkiem koła naukowego, które
    prowadził, organizował nam wyjazdy, studenci mogli uczestniczyć w redagowaniu książek pod redakcją profesora i co istotne napisać rozdział co warto podkreślić pod własnym nazwiskiem. Było to uczciwe, w odróżnieniu od innych wykładowców, którym studenci ,,pisali książki”: i
    nie doczekali się nawet wzmianki o swoim wkładzie. Zawsze pogodny
    empatyczny profesor mobilizował nas do tego by jak najwcześniej zacząć karierę
    zawodową. Tak było w moim przypadku, pierwszą pracę podjąłem już na 3 roku studiów
    dzięki temu że pisząc rozdział w książce profesora miałem się czym okazać przed
    pracodawcą. DZIĘKUJE PANIE PROFESORZE. Ta cała nagonka na osobę profesora Grzywacza jest dla Mnie niezrozumiała. Widać jak na dłoni, że sterują nią osoby których
    chore ambicje wiodą do wzniecania buntów, i co bardzo negatywnie świadczy nie
    cofną się przed niczym. Smsy z pogróżkami to już naprawdę jest poniżej
    wszelkiej godności. Takie teraz w Polsce mamy czasy, że media szukają sensacji,
    a każdy chce się wypromować jako ,,protestujący w słusznej sprawie”. Prawda
    jest taka że edukacja wyższa jest w kryzysie i odwrocie, a szczególnie jeśli
    chodzi o takie szkoły, które powstały aby dać młodzieży z mniejszych miast i
    uboższych regionów szanse na studiowanie w warunkach wyżu demograficznego i gdy
    o miejsce na uczelni w dużym mieście było trudno. Dziś sytuacja jest inna i nie
    można o to obwiniać profesora Grzywacza, któremu i tak udało się sporo w tych
    warunkach jakie dziś mamy. Dziś duże uczelnie konkurują o studenta. Młody
    człowiek ma znacznie więcej ciekawszych wyborów takich jak studia w innym
    mieście, praca za granicą, szukanie pracy bezpośrednio po ukończeniu studiów. Studiowanie
    dla studiowania nic nie daje. Dlatego domaganie się w takich warunkach w
    których nastąpił odpływ studiujących podwyżek, braku zwolnień, zwiększenia zatrudnienia to całkowita demagogia muszą być cięcia pytanie tylko kiedy?. Tych
    studentów jest garstka bo większej grupy nie da się zmanipulować. Dlaczego ten
    Pan taki czy inny jak tak bardzo chce rządzić to się nie zgłosi albo sam nie
    stanie i nie powie głośno JA CHCE RZĄDZIĆ ?

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji