Radna Wioletta Kulpa złożyła interpelację, dotyczącą budowy toru (prawdopodobnie do driftu) na terenach po byłej cukrowni, na osiedlu Borowiczki. Jak zaznacza, mieszkańcy ul. Raczkowizna przez wiele lat prosili o remont tej ulicy, a teraz nagle droga jest remontowana, gdy prywatny inwestor rozpoczął tam własną inwestycję.
Jak informowaliśmy, na terenie po dawnej cukrowni w Płocku prowadzona jest inwestycja – wylany jest już asfaltowy tor (z kształtu można wnioskować, że do driftu), obok powstaje hala. Mieszkańcy okolicznych terenów są zaniepokojeniu, w jaki sposób będzie wykorzystywany tor. I dziwią się, ponieważ o remont przyległej ulicy Raczkowizna wnioskowali od wielu lat, a teraz niespodziewanie taka inwestycja jest realizowana.
Sprawę poruszyła w interpelacji radna Wioletta Kulpa (PiS), która poprosiła o wyjaśnienia w sprawie prowadzonych prac inwestycyjnych na terenie osiedla Borowiczki.
– Oczywiście zdaję sobie sprawę, że teren należy do prywatnego właściciela, jednak charakter prowadzonej inwestycji ingeruje w przestrzeń objętą Naturą 2000, a prawdopodobne oddziaływanie zarówno na środowisko, jak i okolicznych mieszkańców, może wywołać negatywne skutki – argumentuje radna.
Ulica Raczkowizna – dlaczego remont akurat teraz?
Jak tłumaczy Wioletta Kulpa, mieszkańcy nieruchomości przy ul. Raczkowizna zgłosili się do niej w sprawie nowej inwestycji. Przekazali, że wiele lat temu zwracali się do prezydenta Płocka z prośbą o realizację remontu drogi, jednak zawsze odpowiedź spotykała się z informacją o małym natężeniu ruchu w tym obszarze i braku zasadności wydatkowania środków na dojazd mieszkańców z innej gminy. Teraz natomiast Miasto Płock złożyło wniosek o wsparcie realizacji tej inwestycji ze środków budżetu Skarbu Państwa.
– Takie dofinansowanie miasto otrzymało z rządowego Funduszu Rozbudowy Dróg Lokalnych w kwocie ponad 2,8 mln złotych. Stąd, dzięki dofinansowaniu, możliwa była realizacja tej inwestycji w tak szybkim czasie. W związku z tym składam pytanie, czy pomysł ze skierowaniem wniosku o dofinansowanie ze środków budżetu państwa budowy ulicy Raczkowizna, bez wcześniejszego informowania mieszkańców i konsultacji z nimi, był związany z budową toru wyścigowego? – pyta radna.
Mieszkańcy: Jesteśmy zaniepokojeni torem powstającym obok naszych domów
Na interpelację odpowiedział Artur Zieliński, zastępca prezydenta ds. inwestycji.
– Budowa ulicy Raczkowizna, zgodnie z prowadzonym Otwartym Katalogiem Inwestycji Miejskich, była planowana od 2014 roku, a z uwagi na brak środków finansowych, nie była wcześniej możliwa do realizacji – informuje wiceprezydent. – Stan drogi przed remontem był na tyle zły, że osoby korzystające z niej wnosiły o jej przebudowę. Inwestycja ta nie miała i nie ma nic wspólnego z inwestycjami prowadzonymi na tym terenie przez podmioty prywatne, a jedynie poprawę komfortu mieszkańców – zapewnia Artur Zieliński.
Urząd miasta kupił teren tuż obok toru – po co?
Radną zdziwiła też decyzja władz Płocka w sprawie zakupu przez Gminę-Miasto Płock działki obok budowanego toru wyścigowego, o powierzchni ok. 7 hektarów.
– Czy Miasto Płock planuje samo lub po przekazaniu do miejskiej spółki prowadzić działania inwestycyjne związane z działalnością zbliżoną do prowadzonej inwestycji na terenie prywatnego inwestora? Czy Miasto Płock chce w tym zakresie zaproponować partnerstwo publiczno-prywatne? – dopytuje Wioletta Kulpa.
Odpowiedź wiceprezydenta tym razem jest bardzo ogólna.
– Jednym z zadań samorządu jest budowanie zasobu nieruchomości, który ma na celu stanowić możliwość realizacji inwestycji planowanych przez samorząd, ale również stanowić ofertę gospodarczą dla potencjalnych inwestorów, którzy planują swoją działalność inwestycyjną na terenie miasta – dość zawile tłumaczy wiceprezydent Płocka. – Miasto skorzystało z przysługującego prawa pierwokupu do działek niezabudowanych, celem powiększenia zasobu nieruchomości – wyjaśnia Artur Zieliński.
Czy urząd miasta naprawdę nie wiedział o planowanej budowie toru?
Radna w interpelacji docieka także, czy prywatny realizujący budowę toru zwracał się do Urzędu Miasta Płocka o jakiekolwiek zgody, czy prowadził badanie oddziaływania na środowisko, czy były wydawane zezwolenia na wycinkę drzew.
– Czy inwestor zgłosił w Urzędzie Miasta, że zamierza utwardzić teren? Zgodnie z przepisami, każde podobne działania na swoim prywatnym terenie powinny podlegać zgłoszeniu, jeśli działalność driftowa nie będzie oczywiście podlegała opłatom, tj. sprzedaż biletów/wejściówek na wyścigi, wtedy należy wystąpić o pozwolenie i załączyć raport oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko – tłumaczy Wioletta Kulpa.
Pyta też, czy zgodnie z prawem budowlanym, nie jest obowiązkiem właściciela działki umieszczenie tablicy informacyjnej, przedstawiającej podstawowe dane związane z placem budowy?
– Nie trzeba być doskonałym specjalistą w dziedzinie budowy torów wyścigowych, ale bacznym obserwatorem, z czym wiążą się podobne inwestycje, czyli między innymi hałas, zapach palonej gumy. Jeśli zabudowa jednorodzinna jest w najbliższym otoczeniu oddalona o ok. 500 metrów, stąd siłą rzeczy mieszkańcy będą mieli utrudnione codzienne funkcjonowanie, zakłócony komfort życia domowego. Czy w związku z tym inwestor rozmawiał z Urzędem Miasta Płocka nt. zamontowania m.in. ekranów dźwiękochłonnych? Bądź czy zaproponował inne działania, które w jakimś zakresie zmniejszą negatywne oddziaływanie? – pyta radna.
Podnosi także, iż skoro na terenie inwestycji powstają trybuny dla widzów oraz duży hangar na samochody, można domniemywać, że mogą odbywać się tam zawody, a więc będzie wówczas negatywne oddziaływanie na środowisko oraz hałas. Dodatkowo, czy nie było w tym przypadku konieczności przedstawienia Karty Informacyjnej Przedsięwzięcia (KIP) – dokumentu przedstawiającego w kompleksowy sposób główne założenia planowanej inwestycji? Dokument stanowi podstawę do wszczęcia procedury wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, niezbędnej do przygotowania w myśl Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.
– Podobne inwestycje prywatne realizowane w Polsce spotykały się już z obaleniem tezy, iż nie jest potrzebne pozwolenie i decyzja środowiskowa (były w tej sprawie wydawane wyroki sądów polskich). Gdyby jednak w tym momencie nie były potrzebne, według Urzędu Miasta Płocka, jakiekolwiek zezwolenia, czy inwestor może po zakończeniu inwestycji wystąpić post factum o wydanie pozwolenia na zmianę przeznaczenia tej inwestycji, np. prowadzenie zawodów z udziałem publiczności o szerszej skali? Jaka wówczas będzie przyjęta procedura i jakie będą wymagane prawem dokumenty do złożenia? – precyzuje w interpelacji Wioletta Kulpa.
Wiceprezydent Artur Zieliński podkreśla, że inwestor prywatny nie zwracał się do Urzędu Miasta o udzielenie jakichkolwiek zgód w sprawie prowadzonej inwestycji.
– A w związku z tym, że zgodnie z ustawą Prawo budowlane, roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie decyzji o pozwoleniu na budowę, z zastrzeżeniem art. 29-31 ustawy (dotyczy budowli i robót, których prowadzenie wymaga tylko zgłoszenia), postępowanie w tej sprawie, zgodnie z przepisami, prowadzi Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Płocku. Wynikiem tego postępowania będzie ustalenie zakresu prowadzonych prac i obowiązków, jakie w związku z tym ciążą na inwestorze – wyjaśnia wiceprezydent Płocka.
Niestety, nadal nie mamy oficjalnego potwierdzenia co powstaje na osiedlu Borowiczki i w jakim celu. Na nasze pytania wysłane do firmy Budmat 18 października, nadal nie otrzymaliśmy odpowiedzi.












































