O tym, co zadziało się w płockim Domu Pomocy Społecznej „Przyjaznych Serc” rozmawiali goście audycji „Przekrój Tygodnia” – prezydent Płocka Andrzej Nowakowski (PO), Wioletta Kulpa (PiS), Katarzyna Wiśniewska (PSL) oraz Jacek Rudzieniec (Stowarzyszenie Płock TuMy).
Sytuacja w płockim DPS stała się w ostatnich dniach medialna, a to za sprawą wyroków sądowych i podjęcia decyzji o przywróceniu Piotra Ostrowickiego na stanowisko dyrektora, przy jednoczesnym zachowaniu na tym stanowisku dotychczasowej dyrektor, Joanny Alberskiej. O przyczyny i skutki tego stanu rzeczy rozmawiali goście audycji „Przekrój Tygodnia”.
Korzystając z obecności prezydenta Płocka, który ponad trzy lata temu podjął decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym Piotra Ostrowickiego, zapytałam o przyczyny tej decyzji.
– Rzeczywiście, blisko trzy lata temu zapadła decyzja o tym, że pan Ostrowicki został zwolniony dyscyplinarnie – powiedział Andrzej Nowakowski. – Było to efektem kontroli, jaka miała miejsce w DPS-ie, która wykazała, że pana Ostrowickiego po prostu nie było w pracy. Takie sygnały, jako prezydent, miałem również wcześniej bezpośrednio od pracowników DPS, że pan dyrektor Ostrowicki wyjątkowo rzadko pojawia się w pracy. Kontrola wykazała, że przez trzy dni, bo z tylu sprawdzono monitoring, w ogóle nie było pana Ostrowickiego w pracy. Nie przychodził, nie było wiadomo gdzie był, nikogo nie informował, ani wiceprezydenta, ani dyrektora MOPS. W efekcie zostało mu wręczone wypowiedzenie dyscyplinarne – wyjaśniał prezydent Płocka.
Jak dodał, nagranie zostało zabezpieczone, ale w nocy ktoś (zakapturzony, jak określił go prezydent) wszedł do gabinetu dyrektora i skasował wszystkie nagrania z wcześniejszych dni. Sprawa została zgłoszona przez Urząd Miasta Płocka do prokuratury, która umorzyła tę sprawę z powodu niewykrycia sprawców.

Przez trzy lata sąd badał tę sprawę i orzekł, że faktycznie nie był w tym czasie w pracy, lecz w innych miejscach. Według prezydenta Nowakowskiego, koronnym dowodem dla sądu był fakt zeznania przez Piotra Ostrowickiego przed sądem, że umówił się z prezydentem Mirosławem Milewskim, iż nie musi chodzić do pracy i ma nienormowany czas pracy.
– W efekcie, kiedy były prezydent Milewski został przesłuchany, sąd uznał, że może faktycznie możne pan dyrektor Ostrowicki nie musi chodzić do pracy i przywrócił go na stanowisko dyrektora. Ja, wykonując wyrok sądu, przywróciłem go do pracy – uzupełnił Andrzej Nowakowski, potwierdzając, że odwołał się od pierwszej instancji.
Stwierdził także, iż obsługa prawna zewnętrzna jest jak najbardziej naturalna i tak zawsze to funkcjonowało.
– Dla mnie pana opowieści o zakapturzonym człowieku, który niszczy nagrania z taśm monitoringu są nieco dziwne – powiedziała Wioletta Kulpa.
– Wyrok jest taki, że pan Ostrowicki został przywrócony do pracy. Nie wiem, czy ktokolwiek umawiał się z nim, czy nie musi chodzić do pracy, pytanie zasadnicze jest natomiast jaką miał umowę. Czy miał system zadaniowy czy godzinowy – tłumaczyła przewodnicząca klubu radnych PiS.

Poruszyła też sprawę wydatkowania pieniędzy ze środków publicznych. – Gdyby był pan prezesem firmy prywatnej, pozwoliłby pan sobie, żeby ze środków firmy wydatkować 200 tys. zł na postępowanie sądowe i koszty kancelarii warszawskiej? Przecież prawnicy są zatrudnieni i w MOPS-ie, i w urzędzie miasta – podkreślała.
Zaznaczyła też, że dyrektor Alberska raczej sama nie podjęła decyzji ani o zwolnieniu pani Bartosiak, ani o odwołaniu od wyroku sądowego, co w jej przypadku wygenerowało bardzo duże koszty. Przypomnijmy, że Dagmarę Bartosiak zwolniono z rażącym naruszeniem prawa, ponieważ była członkiem związków zawodowych, których nie poproszono o opinię.
– Czy to jest prawda, że wydaliśmy 36 tys. zł na obsługę zewnętrznej kancelarii prawnej w tej sprawie? – pytała Wioletta Kulpa.
Wspomniała też o przekazaniu przez panią Alberską do zewnętrznej firmy usług prania w DPS. – Dziwnym trafem ponownie trafiło na firmę Hollywood z Sierpca, która prowadzi już usługi pralnicze w szpitalu św. Trójcy. Jeśli pan dobrze ocenia pracę pani dyrektor Alberskiej, to czemu nie bierze pan pod uwagę ponoszenia dodatkowych kosztów przy zlecaniu usługi firmie pralniczej? A pracownicy nadal piorą rzeczy, ponieważ firma Hollywood nie jest w stanie wszystkiego zrealizować – mówiła radna.

Jacek Rudzieniec ze Stowarzyszenia Płock TuMy zaznaczał, że nie chciałby się skupiać na powodach tego zwolnienia.
– Wygląda mi to znowu na słynną polsko-polską wojenkę. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na efekt tej sytuacji. Mamy jednostkę organizacyjną, która jest zarządzana przed wie osoby, które mają równorzędne obowiązki, decyzyjność i prawa, o uposażeniu nie wspomnę. Wydaje mi się, że powinniśmy za wszelką cenę starać się unikać takich sytuacji, które mocno uderzają w kieszeń podatnika, a do tego mocno osłabiają zarówno wizerunek placówki, tych którzy tą placówką zarządzają, ale i utratę zaufania do placówki – tłumaczył Jacek Rudzieniec.
Pytał też, jaka była waga materiałów, które zadecydowały o zwolnieniu Piotra Ostrowickiego, skoro jednak sąd dwóch instancji nakazał przywrócenie go do pracy.
– Swoją wiedzę opieram o artykuły prasowe i bardzo uważnie czytałam komentarze czytelników – powiedziała Katarzyna Wiśniewska, reprezentująca Polskie Stronnictwo Ludowe. – Wskazują one, że w DPS istnieje wewnętrzna wojenka, nawet pomiędzy zwykłymi pracownikami. Bardzo cieszę się, że w pewnym momencie zadziałała maksyma „twarde prawo, ale prawo” i zamyka to sprawę – stwierdziła.
Dodała, że nadrzędną sprawą jest dobro osób, które znajdują się pod opieką pracowników DPS. – A jeżeli chodzi o finanse, to musimy ich bardzo pilnować. Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy – podsumowała.

Prezydent Nowakowski podkreślił, że podopieczni przez cały czas byli zaopiekowani i nie było żadnej sytuacji, która mogła by zaburzyć pracę DPS.
– Kiedy podejmowałem decyzję o zwolnieniu pana Ostrowickiego byłem przekonany w stu procentach, że decyzja jest słuszna. Natomiast z wyrokami sądu się nie dyskutuje – dodał. Zaznaczył, że ma nadzieję, iż pan Ostrowicki będzie sobie teraz lepiej radził z obowiązkami.
Chwalił także pracę Joanny Alberskiej, przytaczając przykład dostosowania budynku DPS do wymagań przeciwpożarowych czy pozyskaniem busa dla placówki.
– Pan powiedział, że to nienormalne, że jest dwóch dyrektorów. Tylko kto doprowadził do tej sytuacji? Między innymi pan – stwierdziła Wioletta Kulpa.
– W momencie kiedy toczy się postępowanie sądowe, nie można zatrudnić na umowę na czas nieokreślony innej osoby. Pan nie jest w stanie przewidzieć wyroku sądu. A pan, jako prezydent, podjął decyzję, że zatrudnia innego dyrektora i odpowiada za tę kuriozalną sytuację – podkreśliła radna PiS.
Dodała też, że za czasów dyrektor Alberska zwiększyła się znacząco kadra kierownicza, która wynosi 12 osób wraz z dyrektorami (chodziło zapewne o kadrę administracyjną, natomiast kadra kierownicza zwiększyła się z 2 do 4 osób, nie licząc dyrektorów). – Jakie było uzasadnienie zwiększenia ilości tych osób? – pytała. Przypomniała również skargi zgłaszane w sprawie pomylenia leków w DPS czy pękniętych żeber u zmarłej pacjentki, a także brak pomocy ze strony MOPS dla rodziców zmarłej.
– Potrzeba jest podejścia do DPS jak do domu, bo dla podopiecznych to jest dom – apelowała Wioletta Kulpa.

Prezydent Nowakowski stwierdził, że sprawy pracownicze są trudne. Przytoczył sprawę Artura Jaroszewskiego, przewodniczącego płockiej rady miasta, który otrzymał zwolnienie dyscyplinarne ze strony orlenowskiej spółki, a ostatecznie umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.
Czy prezydent rozmawiał z panem Ostrowickim podczas wręczania mu wypowiedzenia dyscyplinarnego? – Nie – przyznał prezydent Płocka. – Wcześniej rozmawialiśmy kilkakrotnie, natomiast jeśli chodzi o wypowiedzenie, kontrola i zwolnienie przebiegała pod nadzorem wiceprezydenta Siemiątkowskiego – wyjaśnił Andrzej Nowakowski.
Odpowiadając na pytanie radnej Kulpy potwierdził, że dyrektor Ostrowicki ma obecnie godzinowy czas pracy i musi być w godzinach 7.30-15.30 w DPS. – W pozostałych godzinach, oczywiście też. Za zgodą wiceprezydenta Siemiątkowskiego – dodał.
Kierunkiem, w którym poszła dyskusja, zdziwiła się Katarzyna Wiśniewska. Stwierdziła, że oczywistym jest sprawa przebywania dyrektora w placówce również po godzinach pracy wówczas, kiedy sytuacja tego wymaga. Zgodził się z tym Jacek Rudzieniec. – Dyrektor nie ma określonych godzin czasu pracy, on w pracy jest praktycznie zawsze – zaznaczył.
Już po emisji audycji otrzymaliśmy od Piotra Ostrowickiego uzasadnienie wyroku sądu, który ustalił gdzie podczas wymienionych trzech dni był dyrektor i z jakich powodów.
Z uzasadnienia wyroku sądowego:
„Świadek zeznał na okoliczność zabezpieczenia nagrania z monitoringu DPS (…). Wskazał, że nagrania były kopiowane z kamer, które były skierowane na wejście, podległy mu pracownik miał zgrać wszystko. Treść jego zeznań znalazła potwierdzenie w treści zeznań świadka. Podkreślić w tym miejscu należy jedynie, że pozwany nie przedstawił sądowi uzyskanych przez siebie nagrań i nie udowodnił, by na ich podstawie ustalił, że powód w dniach 18, 21, 22 i 23 marca 2016 r. nie był w pracy bez usprawiedliwienia. (…)
Z zeznań świadka wynikało, że powodowi w związku z objęciem przez niego stanowiska dyrektora DPS nie został określony czas rozpoczęcia i zakończenia pracy, nie wymagał od powoda obecności w miejscu pracy w godzinach 8-16. To dotyczyło wszystkich kierowników jednostek organizacyjnych.
(…) strona powodowa przedstawiła Sądowi dowody potwierdzające okoliczność, że ww. dniach powód przygotowywał zastrzeżenia w związku z kontrolą Straży Pożarnej, oraz że w dniach 18, 21, 22 i 23 marca 2016 r. powód pracował popołudniami (w dn. 18 marca 2016 r. był w bibliotece Politechniki Warszawskiej, w dn. 21 marca 2016 r. w DPS w Hamerni, w dn. 22 marca 2016 r. był w DPS w Koszelewie, w dn. 23 marca 2016 r. był w DPS w Łodzi). Nie można więc twierdzić, że powód w ww. dni nie świadczył pracy i jego obecność w pracy była nieusprawiedliwiona.
(…) W kontekście powyższej argumentacji, zarzut utraty zaufania do powoda jawi się jako dowolny i nieobiektywny, który wynikał z subiektywnych uprzedzeń pozwanego do powoda”.

![Najlepsi żeglarze rywalizowali w Płocku na Mistrzostwach Polski klasy Micro – ORLEN Cup [ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2025/09/Regaty-ORLEN-Cup-Mistrzostwa-Polski-Micro-2025-15-120x86.jpg)












![Bohaterowie 1920 roku ożyli w Muzeum Mazowieckim [FILM, ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2020/08/muzeum_orlen_hologram-1-360x180.jpg)







![Autorytet czy kolega? Uczniowie szczerze o nauczycielach [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/06/staszic_nauczyciele-360x180.jpeg)






![Jakie propozycje książkowe na wakacje? [PODCAST]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2026/06/ksiazki-360x180.jpeg)
![Najlepsi żeglarze rywalizowali w Płocku na Mistrzostwach Polski klasy Micro – ORLEN Cup [ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2025/09/Regaty-ORLEN-Cup-Mistrzostwa-Polski-Micro-2025-15-360x180.jpg)













