REKLAMA

Przedsiębiorcy: Firmy „na próbę” to dla nas zagrożenie

REKLAMA

Mieszkańcy Płocka mają szansę bezkosztowo przetestować swój pomysł na własny biznes. Trwa nabór zgłoszeń do projektu Startup – przedsiębiorczy Płock. Właściciele biznesów funkcjonujących już na rynku, w Startupach dostrzegają zagrożenie. Twierdzą, że to nieuczciwe wobec opodatkowanych przedsiębiorców.

PowiązaneTematy

O co dokładnie chodzi w  projekcie Startup – przedsiębiorczy Płock? Nie trzeba rejestrować działalności ani płacić ZUS. Można się zgłosić właściwie z każdym pomysłem, wiek i wykształcenie nie mają znaczenia. Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości to fundacja, która gwarantuje wsparcie księgowe, prawne i kadrowe. Każdy, kto będzie testował swój pomysł na biznes, będzie mógł korzystać z biura i innych przywilejów. Najlepsi mają szansę otrzymania nawet 100.000 zł na rozwój swojej firmy.

– Projekt ma za zadanie zwiększenie poziomu przedsiębiorczości w Płocku, głównie wśród młodych osób, ale może się do nas zgłosić każdy, kto nie jest właścicielem firmy, poprzez realizację warsztatów z kreowania pomysłów biznesowych, a także otrzymanie przez 15 wybranych osób możliwości testowania i dopracowywania swoich pomysłów przez 6 miesięcy, bezpłatnie pod opieką AIP. Firmy w AIP działają na zasadzie pionu wewnątrz Fundacji, korzystają więc z naszej osobowości prawnej prowadząc biznes, wystawiając faktury, itd. Dzięki temu nie ma konieczności chociażby płacenia comiesięcznych składek ZUS. Po 6 miesiącach będzie miał miejsce komitet inwestycyjny, na którym będzie możliwość otrzymania finansowania 100.000 zł na dalszy rozwój, w zamian za udziały w nowoutworzonej spółce – powiedział PetroNews Tomasz Karwowski, przedstawiciel AIP.

Przedsiębiorcy projektem Startupów, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni. Jak twierdzą, projekt owszem, umożliwia bezpieczne wejście w świat biznesu, ale nie uwzględnia skali negatywnego oddźwięku tej możliwości, słowem – drugiej strony medalu, czyli właścicieli firm, które funkcjonują bez żadnych ulg.

– Te wszystkie pomoce, dotacje tylko psują rynek. W bardzo uproszczonym modelu wygląda to tak: młody człowiek ma pomysł, rozeznał rynek, otwiera działalność. Korzysta z programów, zaczyna działalność, nie ma kosztów. Jako, że to usługa tańsza niż inne, no bo kosztów brak, to i interes jakoś idzie. Inni przedsiębiorcy, pracujący normalnie, mający koszty, które wynikają z ustawy o działalności gospodarczej, zaczynają tracić. Mija pewien czas, inni właściciele firm, nie mogąc zaproponować konkurencyjnych cen – upadają. Dla młodego człowieka kończy się okres bezkosztowej opieki, sam nie odnajduje się w gąszczu administracji, nie radzi sobie z biznesem, bo ktoś to robił za niego, ma ciężko. Ponadto już ktoś inny zobaczył, jak dobrze mu idzie i postanowił skopiować jego pomysł, lekko go modyfikując. Korzysta z programu, proponuje lepsze ceny, bo tamten ma już koszty, a on nie. Temu pierwszemu część klientów odpłynęła więc zaczął obniżać ceny, ale, że koszty wysokie to dużego pola do manewru nie ma… I tak może się to kręcić. Efekt jest taki, że takie programy psują rynek. Powodują zamieszanie i bardzo często doprowadzają wiele firm do problemów finansowych, a czasem i bankructwa – tłumaczy jeden z przedsiębiorców.

– Tu trzeba naprawić cały system, a nie stosować chwilowe dotacje i proponować firmy „na próbę”. Tylko i wyłącznie zmniejszenie opłat dla wszystkich może naprawić naszą gospodarkę i na to powinny być ukierunkowane środki. Małe i średnie firmy napędzają gospodarkę. A przez ostatnie lata zostały dobite podatkami i opłatami – ZUS, US, podatki od nieruchomości, koncesje, pozwolenia – dopowiada inny.

Na temat zwrócił także uwagę poseł PIS – Zbigniew Chmielowiec. Podkreślił, że funkcjonowanie podmiotów uruchomionych przy zewnętrznym wsparciu wywołuje pytania dotyczące podatków, zatrudnienia, składek ZUS, wpływu na naszą gospodarkę. Jako przykład, podał funkcjonowanie Ubera, Airbnb i BlaBlaCar, także w naszym kraju, opisał ich wpływ na konkretne branże, pokazując rozmiar startupów, podkreślił, że mamy do czynienia z szarą strefą, nieuczciwą konkurencją oraz faktem szkodzenia polskim przedsiębiorcom przez podmioty, które do naszego budżetu nie odprowadzają podatków.



– Jednak przedmiotem największych kontrowersji (…) jest fakt, że osoby prowadzące działalność na „tradycyjnym” rynku są zobligowane do płacenia podatków, spełniania norm określonych przez daną branżę, np. przejścia specjalistycznych szkoleń, zdania egzaminów, posiadania odpowiednich certyfikatów, przestrzegania standardów bezpieczeństwa, wykupienia ubezpieczenia pokrywającego szkody wynikłe z prowadzenia określonej działalności. W przypadku osób oferujących swoje usługi czy dobra za pośrednictwem platform internetowych, tego typu zobowiązania nie są wymagane, ponieważ nie ma odpowiednich uregulowań prawnych, które byłyby adekwatne do rozwoju nowych technologii i do zmian społecznych i ekonomicznych, jakie one za sobą pociągają – objaśniał swoje stanowisko w interpelacji.

Poseł zwrócił w interpelacji uwagę np. na kierowców Ubera, którzy uczynili z aplikacji główne źródło dochodu, przedstawicieli handlowych wykorzystujących służbowe samochody do przewożenia ludzi z BlaBlaCar czy właścicieli kilku mieszkań oferujących je w ramach aplikacji Airbnb. To już nie są osoby dorabiające grosze czy ograniczające koszty, lecz zwykli przedsiębiorcy, którzy stanowią zagrożenie dla osób płacących podatki, uiszczających składki ZUS itd.

Specjaliści od tematu Startupów wypowiadają się różnie, ale nie brakuje i wśród nich głosów wątpiących.

„Z oficjalnych danych GUS wynika, że w Polsce działa prawie 2 mln małych firm. W ciągu ostatnich 6 lat, łączna kwota, o jaką aplikowali startupowcy do Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, wyniosła ponad 12,24 mld zł. Dzięki unijnym programom 5.938 projektów otrzymało średnio po 495 tys. zł na start. Z powodu naruszenia przepisów, czyli np. przekroczenia terminu realizacji inwestycji, rozwiązano umowy inwestorskie z ponad 60 startupami, którym udało się takie dofinansowanie otrzymać. Przykłady zmarnowanych pieniędzy i czasu można by mnożyć. Wystarczy przejrzeć listę wszelkich konkursów oraz programów unijnych, by sprawdzić ile spośród tych startupów ostatecznie przetrwało – pisze Katarzyna Oruba, działająca w branży startupów.

Według statystyk, na 10 początkujących na rynku startupów przeżywa jeden. Ale efektem ubocznym projektu może być intensyfikacja modelu gospodarki opartej na rywalizacji, zamiast na współpracy. Niestety, jak twierdzą przedsiębiorcy, nikt nie wziął tego pod uwagę.

A jakie Wy macie zdanie na ten temat? Czekamy na Wasze komentarze, możecie pisać na nasz KONTAKT.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 12

  1. Mateusz Dziadosz says:

    Nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi, jak również tego artykułu, chciałbym odnieść się do kilku istotnych kwestii związanych z prowadzeniem własnego biznesu w obecnych czasach, jak również odnieść się do zarzutów, które padły w stronę osób, chcących postawić swoje pierwsze kroki w biznesie.
    Pisząc ten komentarz odnośnie informacji zawartych w w/w artykule, na samym początku mam na względzie wzajemny szacunek – bez którego zdrowa współpraca może mieć tylko utopijny charakter. Moje pokolenie, można nazywać generacją Y – społecznością ludzi, których nie dotknęła epoka lat minionych, lecz nie można nas zaliczyć do pokolenia, które zostało wychowane tylko w oparciu o internet.
    Możliwość prowadzenia własnej firmy i wytwarzania produktów odpowiadających na potrzeby mieszkańców w tak młodym wieku może mieć korzystne przełożenie na dalszy rozwój miasta. Mam tutaj na uwadze wiele przykładów, które mają swoje odniesienie w rozwój przedsiębiorstw w Polsce. Możliwości takie niosą ze sobą Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. które wspierają możliwość przetestowania własnego pomysłu biznesowego w odniesieniu do realiów panujących w otoczeniu lokalnym i sprawdzeniu czy dany pomysł ma realne szanse na funkcjonowanie w świecie biznesu. Takie projekty mają na celu przeciwdziałanie bezrobociu oraz odpływu mieszkańców do innych miast w poszukiwaniu pracy. Firmy, które w przyszłości będą mogły odprowadzać podatki w Płocku, będą miały wymierny wpływ na rozwój miasta.

  2. Informatyk says:

    IMO trzeba własnie rozróżnić innowacje a te śmieszne dofinansowania dla nieporadnych czy inne inkubatory. Sam bym chciał dofinansować dobry pomysł w zamian za np. udziały, ale rozdawnictwo pieniędzy dla każdego to jakiś obłęd. Nie tak dawno widziałem jakiś innowacyjny płocki pomysł z aplikacją na komórkę która opowiada o zabytkach. No bzdura. W normalnych warunkach rynkowych pomysł by upadł tak szybko jak powstał, ale nie w Płocku. Tutaj miasto (już nie kojarzę czy konkretnie miasto, ale widziałem że jest to dofinansowane) dało dotację ok. 400 tyś i kupiło vouchery i rozdaje jak szalone po koncertach biednym turystom aby udowodnić że to dobry pomysł. Gdyby był to dobry pomysł to nie trzeba by było dotacji, bo stworzenie aplikacji to pikuś a klienci dali by pieniądze i zysk. Zgadza się? No zgadza się. Gdyby pomysł był fenomenalny to Anioły Biznesu zabijali by się aby wejść w ten biznes a jakoś nie wchodzą. Za dotację można żyć i 5 lat jak król nic nie sprzedając. To są innowacje made in plock i nie oszukujmy się – tak to wygląda. Pomagać – tak – tym którzy mają realny pomysł i umieją oddać potem to co dajemy w zaufaniu. Ale każdemu bo ma brodę i koszulkę z napisem „jestem fajny i coś kiedyś wymyślę np. portal ogłoszeniowy dla piekarzy”? Straszne…

    • Małgorzata Gontarek says:

      Zgadzam się dużo dotacji z 8.1 poszło w błoto, serwisy o kotach itp, ale to nie jest tak , że innowacyjne projekty to tylko takie parabiznesy. Zresztą trzeba wyjść od pojęcia czym jest startup, bo definicja jest nadal mglista i kojarzy się niektórym z mikrofirmami, tymczasem może to być nawet globalna firma tylko w okresie silnego wzrostu, skalowania biznesu, jeszcze w fazie badania rynku i optymalizacji swojego profilu działania. Nowe zasady finansowania są już zaostrzone co cieszy. Inaczej oceniał projekty Parp inaczej fundusze VC czyli dotacje z 3.1. Projekty powinni oceniać doświadczeni inwestorzy i przedsiębiorcy, żeby zmniejszyć ryzyko przepalenia kasy. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora, bo to krzywdzące.

  3. Małgorzata Gontarek says:

    Jak ktoś chce przejeść pieniądze z dotacji, to je przeje, jak ktoś myśli o budowaniu firmy to tę firmę zbuduje. Mamy coraz więcej możliwości w Polsce, dzięki którym startupy mogą powstawać i rozwijać się: inkubatory, akceleratory, coworki, seedy. Mamy fundusze VC, aniołów biznesu, kasa jest tylko dobrych projektów brak, chociaż w tym temacie jest coraz lepiej. Mamy jednych z najlepszych programistów na świecie, mamy świetnych speców od IT, biotechnologii, mamy wykształcone społeczeństwo, nie umiemy się sprzedać, sprzedać innym swojego pomysłu na biznes i dobrze się zaprezentować przed inwestorami. Skąd to się bierze? Może to nasza pogmatwana historia narodu, może to błędy w edukacji, może w wychowaniu? Przyczyny są zapewne dość złożone, ale oglądanie się w tył nic nam nie da, idźmy do przodu, bo będziemy rozkminiać w nieskończoność. Opinie, że inkubatory zabijają lokalną przedsiębiorczość są jakąś pomyłką. Owszem dużo firm upada po otrzymaniu finansowania, wiele projektów nie jest w stanie przetrwać ponad roku, ale my Polacy dopiero uczymy się przedsiębiorczości, tak przedsiębiorczości, a nie kombinatorstwa. Jaka szara strefa? Przywoływanie przykładu Ubera i Bla Bla Car jest mocnym nadużyciem. BTW dzięki tym aplikacjom zwykli obywatele mają w końcu wybór czy płacić drogo za taxi czy może skorzystać z tańszych rozwiązań. Niech każdy decyduje komu i za co chce płacić. Kiedyś baliśmy się sklepów internetowych, bo zniszczą te oflajnowe, dziś branża ecommerce kwitnie, coś umiera, ale też coś nowego powstaje. Świat nie stoi w miejscu, świat ewoluuje, biznes też się zmienia. A gdzie takie startupy jak np. Shwroom, Brand 24, Estimote, nie wspomnę o Live Chat czy Zortrax które podbijają świat? Zresztą zapraszam na nasze eventy: Startup Płock i Płockamp na które przyjeżdżają ludzie, którzy biznesy tworzą i mogą powiedzieć na ile wsparcie ze strony np.inkubatorów przyczyniło się do tego, że teraz są gdzie są. Nie spotkałam się z opiniami, że komuś to zaszkodziło, owszem coś mogło nie wyjść, ale raczej pomogło w pierwszych szlifach biznesowych. Tylko sam AIP w startupy zainwestował 7,5 mln zł, a przecież na rynku mamy więcej podmiotów, które inwestują w młode firmy. Polska ma teraz swój czas, swoje 5 minut na skorzystanie z tego pudełka czekoladek, którymi częstuje nas Unia Europejska. Oczywiście powinniśmy pozostać ostrożni w częstowaniu się nimi, nie wyłączać naszej czujności, dbać o nasze własne podwórko, żeby nie zjadły nas duże korporacje, promować polską myśl technologiczną, naukę, naszych specjalistów. Zamiast walczyć z inkubatorami proponuję, aby władze zajęły się wprowadzeniem ulg podatkowych dla przedsiębiorców, instrumentami wsparcia dla biznesu, dostępem do edukacji. Bierzmy przykład z Estonii, skąd pochodzi np. Skype, przeszczepiajmy na nasz grunt dobre praktyki. Im więcej miejsc pracy powstanie w Płocku tym lepiej dla tego miasta.

    • Rafi says:

      @magorzatagontarek:disqus w pierwszym zdaniu powiedziałaś bardzo słuszną rzecz. „Jak ktoś chce przejeść pieniądze z dotacji, to je przeje, jak ktoś myśli o budowaniu firmy to tę firmę zbuduje” – ale im dalej w las tym więcej demagogii. Wyjaśnij Dlaczego przedsiębiorcy mają startować z różnych poziomów? Jaka to równość w prawie i gospodarce? Naprawdę chcesz iść do lekarza …który leczy na próbę? Oczywiście że będzie tańszy niż osoba która musiała do swojego doświadczenia dojść latami pracy ale to wy własnie zachęcacie do takich anomalii. Firma na próbę? Te osoby które sobie próbują, psują rynek tak mocno, że latami potem trzeba odbudowywać ceny i zaufanie? Mieszasz w jednej wypowiedzi inkubatory (czyli sztuczne odejmowanie kosztów) i startupy (czyli innowacyjne projekty) myśląc że wszystko jest dla przedsiębiorcy zagrożeniem. Nic bardziej mylnego. Nikt nie ma nic do innowacyjności – ma do nie równego traktowania przedsiębiorców i wychowywania ekonomicznych kalek które i tak polegną a przy okazji rujnują rynek.

      • Małgorzata Gontarek says:

        Duże firmy też korzystają z dotacji i ulg, nie zapominaj o tym. Duże korporacje mają swój kapitał na rozwój, którego małe firmy nie posiadają. Hipermarkety mają ulgi podatkowe, a małe sklepy nie – gdzie tu równość ekonomiczna? Nie ma i nie będzie równości, sorry! Przecież nikt nikomu dotacji do gardła nie wpycha. Ja nie jestem przedstawicielem inkubatora, ale popieram takie działania. Z wielu małych firm garażowych powstają duże dając zatrudnienie ludziom, nie będę przytaczać egzotycznego przykładu Facebooka czy Googla , ktore też były firmami garażowymi, a teraz są wielkimi gigantami, z inkubatorów w Polsce wywodzą się różne firmy od biur księgowych, przez producentów ciuchów aż po firmy IT. Poza tym teraz kasa z nowego finansowania unijnego ma iść na innowacyjne projekty, czyli takie ktore maja szanse stać sie globalnymi, dać ludziom miejsca pracy a nie kolejne nic nie wnoszące do gospodarki projekty do szuflady. Ja podpisuję się jak widzisz imieniem i nazwiskiem, a Ty Rafi? Ujawnij się, a pogadamy jak równy z równym, ot cały egalitaryzm.

  4. Mario says:

    Marcin. Byłem na takim spotkaniu. Średnia wieku to 18 lat. Porozmawiałem chwile i to biznesowi kamikadze.
    Jest super sposób aby im ponoć. Pizza Tyccon, Sim City, Football Menagerką czy inne symulatory biznesu na PC czy konsole a że i to bedzie dla nich nie do przejścia to zamiast i inkubatorów czy dopłat – kody na dodatkową kase czy nieśmiertelność.

    • Byłeś na Płockampie? Czy na jakim wydarzeniu? Bo jak bywam na takich spotkaniach kilka razy w miesiącu to przekrój zazwyczaj jest 25-30 – doświadczeni przedsiębiorcy, bezrobotni z pomysłami + studenci, którzy czerpią wiedzę. Proszę powiedz mi, na jakim spotkaniu byłeś

    • Kamil Kominek says:

      Na Płockamp, bądź #startupplock przychodzą ludzie głównie w wieku 25+, jak nie 30+ i są to konkretni ludzie, którzy wymieniają się swoimi doświadczeniami, przychodzą po wiedzę, nowe kontakty oraz często innowacyjne rozwiązania. Podczas ostatnich dwóch spotkań w Płocku dotyczących rozwoju startupów, nie spotkałem ludzi, którzy znaleźli się w Suszarni z przypadku. Właśnie chyba 18-sto latkowie zostali w domach przy komputerach, bo nie chciało im się wychodzić z domu. Dlatego @mario również nie do końca rozumiem do jakich spotkań odnosi się Twój komentarz.

  5. Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że te młode osoby „upadając” czy prowadząc taki biznes nauczą się więcej o prowadzeniu firmy i przedsiębiorczości niż w szkole. Innym sposobem jest oczywiście zatrudnienie ich.

    I to co istotne, że z tej nauki mogą być konkretne korzyści dla wszystkich przedsiębiorców. Młoda osoba zyskując takie doświadczenie może kolejnym razem (Albo za 2,3 razem) otworzyć biznes, który realnie wesprze lokalną gospodarkę – może stać się partnerem biznesowym czy uzupełnieniem tego, co już jest w okolicy.

    Stąd inicjatywy, takie jak ta czy liczne spotkania jak Płockamp. W skrócie – warto wspierać przedsiębiorczość i lokalny ekosystem, bo to będzie działać i oddawać to, co włożymy :).

    • Rafi says:

      Prowadzę firmę. Mój przychód to 25.000 zł a wydatki ok 20.000 zł. Jak sie domyślasz zostaje ok 5 tyś zł. Tyle dali sie po 7 latach osiągnąć. Jeśli wyrośnie mi konkurencja której koszty będą o wiele tyś mniejsze to zaproponuje tańszy produkt niż ja. Ja oczywiście zbankrutuje a młody człowiek nie nauczy sie niczego bo działa w matriksie. Nie rzeczywistym świecie.
      Chcecie pomoc młodym ludziom? Zamiast generować im szkodliwy wyimaginowany świat – doradzajcie im w prawdziwym. Dobry biznes się obroni – kiepski padnie zanim komuś zaszkodzi.

      • Mario says:

        Dokładnie. Młody człowiek pobawi sie w biznes a prawdziwy biznes padnie. Kto na to pozwala???

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej komentowane 7 dni

Reklama


REKLAMA


  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU