REKLAMA

Postawili znak, ale to nie rozwiązuje problemu

REKLAMA

Podczas intensywnych opadów, w wielu częściach naszego miasta dochodzi do zalań piwnic i podtopień. Przy ul. Batalionów Chłopskich 5/1 notorycznie dochodzi również do podtopień chodników i ulic, co z dużym stopniu utrudnia funkcjonowanie mieszkańców. Nasza czytelniczka zauważyła, że spółdzielnia w miejscu częstych podtopień postawiła… znak ostrzegawczy. Z czego wynika zalewanie części miasta po deszczach?

Czytelniczka: Skąd mamy wiedzieć kiedy będą opady?

Na postawionym przez Płocką Spółdzielnię Mieszkaniową Lokatorsko-Własnościową niedawno znaku widnieje napis: „Niebezpieczeństwo zalania podczas intensywnych opadów atmosferycznych”.

PowiązaneTematy

– Jak mieszkaniec osiedla ma przewidzieć deszcz np. w nocy, kiedy dzień był słoneczny? – pyta czytelniczka. – Spółdzielnia powinna raczej przeczyścić studzienki lub wymienić instalacje jeśli to konieczne – stwierdza czytelniczka.

Jej obawy są uzasadnione. W deszczowe dni parkingów oraz chodników przy ul. Batalionów Chłopskich nie widać. Są kompletnie zalewane przez opady, uniemożliwiając nie tylko parkowanie, ale i poruszanie się po nich. Podczas sierpniowej ulewy zostało w ten sposób zniszczonych wiele samochodów. Płocka Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa postawiła znak ostrzegawczy, jednak nie rozwiązuje on problemu braku lub zbyt słabego odpływu wody.

Ogromne zalania w Płocku. Pod wiaduktami utknęły samochody

Spółdzielnia: Kanalizacja nie nadąża odbierać wód

Poprosiliśmy Płocką Spółdzielnię o odniesienie się do problemu zalewanych parkingów i ulic. Zadaliśmy też pytanie czy postawienie znaku jest tymczasową czynnością, czy też może zostaną przeprowadzone działania w sprawie pozapychanych studzienek i zalewania tego terenu przy kościele podczas opadów. Otrzymaliśmy wiadomość, że studzienki wzdłuż ulicy Batalionów Chłopskich są czyszczone według potrzeb.

– Obecnie są drożne, gdyż woda opada samoistnie bez udrażniania kanalizacji. Podczas nawalnych opadów sieć kanalizacji deszczowej należącej do Urzędu Miasta Płocka nie nadąża odbierać tak dużej ilości wody opadowej. Znak przed budynkiem Batalionów Chłopskich 5/1, który postawiła Spółdzielnia, pełni rolę ostrzegawczą (informacyjną), iż podczas nawalnych, ulewnych deszczy teren w północnym szczycie budynku Batalionów Chłopskich 5/1 może ulec zalaniu – informuje zarząd Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej.

Postanowiliśmy dopytać jeszcze raz o zalane chodniki i parkingi, gdyż w naszej ocenie nie udzielono nam odpowiedzi na wszystkie zadane pytania, jak choćby czy postawienie znaku jest tymczasową czynnością, czy jednak jest w planach przeprowadzenie działań odpychania studzienek.

Zarząd Płockiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej odpowiedział ponownie:

– Przyczyną powstania podtopień jest niewydolność kanalizacji deszczowej. System kanalizacji deszczowej w Płocku obejmuje większość terenu miasta Płocka i stanowi jeden system, który w przypadku intensywnych opadów deszczu nie ma zdolności odprowadzania wody z terenu miasta Płocka. Powoduje to m.in podtopienia na Batalionów Chłopskich, Tysiąclecia, Obrońców Westerplatte i innych miejscach w Płocku ze względu na niewystarczające średnice rur odprowadzających wody opadowe – poinformował ponownie zarząd spółdzielni i dodał, że studzienki przy Batalionów Chłopskich są drożne.

Telefonicznie zapytaliśmy czy postawienie znaku to tylko tymczasowe działania. Odpowiedziano nam dosyć krótko. – Postawiliśmy znak, nic więcej nie będziemy robić – poinformował nas członek zarządu.

Wodociągi Płockie: Trzeba zbudować nowe rurociągi kanalizacji deszczowej

Nadzór nad kanalizacją ogólnospławną sprawują Wodociągi Płockie. Zwróciliśmy się do nich o wyjaśnienie tego problemu, który dotyczy nie tylko jednego osiedla. Wyjaśniono nam, że system kanalizacyjny w Płocku jest dwojakiego rodzaju: starsze osiedla, w tym śródmieście, wyposażone są w tzw. system ogólnospławny, tj. jednym rurociągiem transportowane są zarówno ścieki komunalne, jak i wody opadowe i roztopowe.

Charakterystycznym elementem kanalizacji ogólnospławnej są przelewy burzowe, którymi w okresie intensywnych opadów nadmiar wód z kanałów powinien być ewakuowany do odbiornika, w przypadku Płocka – do Wisły. Takie przelewy w naszym układzie kanalizacji ogólnospławnej funkcjonowały, ale wiele lat temu miasto je zlikwidowało z powodu zmieniających się przepisów ochrony środowiska i kar, jakie wprowadzono z tego tytułu.

Tymczasem miasto się rozbudowywało, przybywało powierzchni utwardzonych, tj. parkingów, dachów, skąd spływały coraz większe ilości wody, tłoczącej się w tych samych rurociągach. W końcu system kanałów zaczął się przepełniać, rurociągi i przepompownie nie nadążały przesyłać coraz większych ilości ścieków do oczyszczalni, czego efektem stało się zalewanie ulic, piwnic budynków w najniżej, czyli najbardziej niekorzystnie położonych pod tym względem, obszarach. M.in. właśnie na ulicach Tysiąclecia i Obrońców Westerplatte to zjawisko występuje. Niedogodności tych doświadczamy też w kilku innych rejonach śródmieścia – zależy to od intensywności i czasu trwania opadów deszczu.

– Wodociągi od wielu lat, również w swoich poprzednich formach organizacyjnych, np. zakładu budżetowego, kiedy nie mogły samodzielnie inwestować, zgłaszały pilną konieczność i potrzebę zmiany systemu kanalizacyjnego w śródmieściu Płocka i zaprojektowania rozdziału układu ogólnospławnego na rozdzielczy, tj. taki, w którym oddzielnym rurociągiem płyną ścieki bytowo-gospodarcze i przemysłowe, a oddzielnym – deszczowe. Oznaczało to zaplanowanie wyjątkowo kapitałochłonnej inwestycji, bo trzeba w tym celu zbudować nowe rurociągi kanalizacji deszczowej i zmodernizować istniejące ogólnospławne, aby mogły odbierać ścieki komunalne. Właśnie bariera finansowa z jednej strony, a z drugiej pewnie mała „atrakcyjność” takiej inwestycji (wydawanie wielkich pieniędzy na realizację obiektów, których właściwie nie widać) powodowały zwłokę w rozpoczęciu tego właściwie jedynego skutecznego działania dla rozwiązania problemu – tłumaczy Justyna Piotrowicz, rzecznik prasowy spółki Wodociągi Płockie.

Justyna Piotrowicz wyjaśnia także, że takie działania stały się możliwe, gdy spółka Wodociągi Płockie zyskała możliwość samodzielnego inwestowania, co zbiegło się też z dostępem do znacznych środków z funduszy Unii Europejskich. Decydujące było przekonanie władz samorządowych miasta ostatnich dwóch kadencji, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie nabrzmiałego problemu. Decydujące dlatego, że Wodociągi Płockie nie mogą inwestować w budowę kanalizacji deszczowej, bo kosztami pochodnymi tej inwestycji nie może obciążać odbiorców jej usług w cenie 1 m sześć. ścieków. Dlatego prezydent i rada miasta podjęły decyzję o realizacji tej części przedsięwzięcia ze środków budżetu miasta.

– Właśnie w ostatnich latach zaprojektowaliśmy i rozpoczęliśmy tę wielką inwestycję. Do tej pory zrealizowano oczyszczalnię ścieków deszczowych z największej śródmiejskiej zlewni przed odprowadzeniem ich do Wisły. Zbudowano też przeszło 3 kilometry kanałów, głównych kolektorów, które mają odpowiednie przekroje (średnice ok. 2 m), zdolne przyjąć wielkie ilości wód deszczowych z gwałtownych opadów. Kolektory te powstały już w ulicach Polnej, Kobylińskiego, Topolowej, Kazimierza Wielkiego, Kwiatka. Pozwoliło to rozwiązać pierwsze, zresztą największe problemy niewydolności systemu ogólnospławnego: wody deszczowe przestały wylewać i systematycznie niszczyć nawierzchnie i podbudowę ulic Parowa i Kazimierza Wielkiego. W najbliższych latach realizacja tego projektu inwestycyjnego będzie kontynuowana ze środków budżetu miasta, spółki Wodociągi Płockie i, mamy nadzieję, kolejnych środków z UE, o które wciąż aplikujemy – poinformowała rzecznik prasowy Wodociągów Płockich.

Justyna Piotrowicz dodaje także, że zbudować trzeba jeszcze kilkanaście kilometrów systemu rozdzielczego, aby całkowicie rozwiązać wszystkie te problemy. Powstał już też system rozdzielczy w drugiej, mniejszej zlewni w śródmieściu, na początek w ulicach 1-go Maja i Gradowskiego. Została rozpoczęta także budowa w ul. Ostatniej, a w przyszłym roku ruszy kontynuacja kolektorów w Al. Kobylińskiego, Spacerowej, aby dojść do ul. Tysiąclecia i rozwiązać problemy w tym rejonie.

– Kolejne realizacje, z zakończeniem w roku 2019, przewidziane są w ul. 3-go Maja i Pięknej. Kolejność realizacji nie jest przypadkowa i przebiega tak, aby system rozdzielczy przynosił od razu największe efekty. W ulicach, w których powstaje system rozdzielczy kanalizacji, następuje również kompleksowa wymiana innej infrastruktury podziemnej, za którą odpowiada spółka, np. wodociągów, a także inna, jeśli jej gestorzy widzą taką konieczność (np. gazociągi, kable). Miasto i Miejski Zarząd Dróg ponoszą też wielki wysiłek inwestycyjny, dokonując w tych ulicach kompleksowej wymiany nawierzchni, chodników, powstają tam ścieżki rowerowe – tłumaczy rzeczniczka.

– Całość inwestycji samego tylko rozdziału kanalizacji wraz z odtworzeniem tylko nawierzchni w miejscach budowy kolektorów, to nakłady znacznie powyżej 200 mln złotych, a przecież realizujemy, jak widać -znacznie większe zakresy robót. Trudno dzisiaj określić termin zakończenia całości inwestycji – zależy to od środków, jakie w kolejnych latach można będzie przeznaczyć na ten cel: i w budżecie miasta i w spółce – to przecież nie jedyne konieczne duże inwestycje miasta i Wodociągów – wyjaśnia Justyna Piotrowicz.

Przedstawicielka Wodociągów Płockich tłumaczy, że zalania i podtopienia to nie jest w przypadku Płocka problem „regularności udrażniania” rur. Olbrzymie ilości wód deszczowych w czasie obfitych opadów nie mieszczą się w rurociągach, nie nadążają odpływać i stąd wrażenie ich niedrożności. Wszystkie płockie sieci kanalizacyjne, zarówno ogólnospławne, jak i sanitarne, są regularnie, według corocznych harmonogramów, przeglądane z zastosowaniem monitoringu TV, są też czyszczone i płukane: zarówno kanały jak i wpusty deszczowe. Przeprowadzamy niezbędne remonty i modernizacje.

Naszym czytelnikom pozostaje więc czekać na zrealizowanie inwestycji i… stosować się do znaku.