Widać je z wielu miejsc w Płocku, a kiedy płomień staje się większy niż zwykle, niemal natychmiast wzbudzają zainteresowanie mieszkańców. Choć efektowne spalanie gazów może wyglądać niepokojąco, same pochodnie pełnią przede wszystkim funkcję bezpieczeństwa. Jak działają, co trafia do ich wnętrza i dlaczego płomień pali się nawet wtedy, gdy go nie widzimy?
Płocki kompleks produkcyjny ORLEN należy do największych tego typu obiektów w Europie. Prowadzony jest tu m.in. przerób ropy naftowej, produkcja wyrobów rafineryjnych i petrochemicznych, magazynowanie paliw oraz wytwarzanie energii. Ze względu na charakter działalności, zakład podlega przepisom dotyczącym przeciwdziałania poważnym awariom przemysłowym i jest klasyfikowany jako zakład o dużym ryzyku.
Jednym z elementów rozbudowanego systemu bezpieczeństwa są właśnie pochodnie. Jak wyjaśnia Jerzy Szpalerski, dyrektor Bloku Aromatów w Zakładzie Produkcyjnym ORLEN w Płocku, podobne urządzenia wykorzystywane są nie tylko w rafineriach i zakładach petrochemicznych, ale również m.in. w kopalniach gazu, gazowniach czy biogazowniach.
Zawór bezpieczeństwa
Pochodnia jest w rzeczywistości końcowym elementem znacznie bardziej rozbudowanego systemu zrzutowego. Trafiają do niego strumienie gazów, których w danym momencie nie można wykorzystać w normalnym procesie produkcyjnym.
– Często mówi się o pochodniach, jako zaworach bezpieczeństwa ostatniej szansy. Są to urządzenia, które służą do spalania gazów zrzutowych – wyjaśnia Jerzy Szpalerski.
Powodów skierowania gazów do takiego systemu może być kilka. To m.in. utrata wymaganych parametrów danego strumienia, awaria urządzenia, zatrzymanie lub uruchamianie instalacji. Pochodnie wykorzystywane są także podczas przygotowywania urządzeń do remontów, kiedy rurociągi, kolumny, pompy czy kompresory muszą zostać opróżnione z węglowodorów.
Nawet 145 metrów wysokości
Pochodnie nie są identyczne. Mogą być konstrukcjami samonośnymi, posiadać odciągi albo być umieszczone w specjalnych konstrukcjach wsporczych. Spotykane są również systemy z kilkoma kominami lub wieloma palnikami. W Płocku ich wysokość wynosi od 60 do nawet 145 metrów. Nie jest przypadkowa.
– Wysokość pochodni określa się tak, aby w zależności od ilości i rodzaju gazu, jaki ma być spalany, wartość promieniowania cieplnego na poziomie gruntu nie przekraczała około 1,6 kW na metr kwadratowy – tłumaczy dyrektor Bloku Aromatów.
Chodzi o zachowanie bezpiecznych warunków zarówno dla pracowników, jak i instalacji znajdujących się w sąsiedztwie.
Na terenie płockiego zakładu funkcjonuje obecnie 11 pochodni, a po uwzględnieniu dodatkowej instalacji, o której mówi przedstawiciel ORLEN, jest ich 12.
Nie widać ognia, ale pochodnia nadal działa
Ciekawostką może być fakt, że pochodnia działa również wtedy, kiedy mieszkańcy Płocka nie widzą nad nią charakterystycznego płomienia.
– W rzeczywistości jest tak, że pochodnia cały czas się pali, a konkretnie palą się palniki pilotowe, zasilane gazem opałowym – mówi Jerzy Szpalerski.
Zużywają one niewielką ilość gazu, a ich płomień jest na tyle mały, że nawet nocą może pozostawać niewidoczny. Muszą jednak pracować nieprzerwanie, ponieważ gazy zrzutowe mogą pojawić się w systemie w każdej chwili. Wówczas zapalają się właśnie od palników pilotowych.
Dlaczego gaz trzeba spalić?
Jak tłumaczy ekspert ORLEN, alternatywą dla spalania węglowodorów nie może być ich swobodne uwolnienie do atmosfery. W odpowiednim stężeniu w mieszaninie z powietrzem mogą bowiem tworzyć atmosferę wybuchową.
Pochodnia stanowi przy tym tylko jedną z warstw zabezpieczeń zakładu. System bezpieczeństwa obejmuje m.in. automatykę sterującą i zabezpieczeniową, alarmy, blokady, zawory bezpieczeństwa, procedury oraz działania odpowiednio przeszkolonych pracowników i służb.
ORLEN informuje również, że w płockim zakładzie funkcjonują rozwiązania, służące przeciwdziałaniu awariom przemysłowym, a instalacje podlegają określonym procedurom bezpieczeństwa.
Duży płomień nie musi oznaczać awarii
To właśnie widok intensywnego spalania najczęściej zwraca uwagę płocczan. Duży płomień, światło, a czasami również hałas mogą sugerować, że w zakładzie wydarzyło się coś niepokojącego. Nie zawsze tak jest.
– Spalanie dużych ilości gazów na pochodni robi wrażenie: hałas, wysokość, wielkość tego płomienia. Natomiast bardzo często jest to nierozerwalne z technologią, która jest stosowana na różnego rodzaju instalacjach. Spalanie gazów na pochodniach jest niezbędne i odbywa się pod kontrolą – wyjaśnia Jerzy Szpalerski.
Zwiększone spalanie może wystąpić przede wszystkim w trzech sytuacjach: podczas awarii, zatrzymywania instalacji oraz jej ponownego uruchamiania. W przypadku planowanych prac remontowych, urządzenia muszą zostać wcześniej bezpiecznie opróżnione z węglowodorów, a część gazów trafia wtedy do systemu zrzutowego. Również rozruchowi instalacji może towarzyszyć widoczny, intensywny płomień.
Same pochodnie są stale kontrolowane. Oprócz okresowych remontów, ich pracę sprawdzają na bieżąco pracownicy, monitoring wizyjny oraz systemy automatyki.
Dlatego charakterystyczny płomień nad płockim zakładem, choć z daleka może wyglądać spektakularnie, jest przede wszystkim widocznym elementem systemu, którego zadaniem jest bezpieczne przejęcie i spalenie gazów w sytuacji, gdy nie mogą zostać wykorzystane w procesie technologicznym.
















![Forum Rozwoju Mazowsza pełne debat i wystawców [FILM, ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2023/11/forum_rozwoju_mazowsza2023-32-360x180.jpg)






































