Pięćdziesiątkę ma się tylko raz w życiu…

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Tym razem ten piękny jubileusz  obchodziło płockie poradnictwo psychologiczno-pedagogiczne. Świętowali obecni i byli pracownicy, a także uczniowie PPP nr 1 dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz PPP nr 2. Były podziękowania, nagrody i chwile wzruszeń.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Praca nauczycieli i wychowawców dzieci niepełnosprawnych jest bardzo trudna, wymagająca, a przy tym często niedoceniana przez otoczenie. Dzisiejszy dzień choć trochę mógł wynagrodzić cały wkładany przez nich trud.

– Dzięki państwa pracy, młodzież może otrzymywać wsparcie. Pomagacie rodzicom i nauczycielom w poznawaniu potrzeb tych dzieci. Serdecznie za to dziękuję. W nowo pisanym programie są zapisy bardzo mocno wspierające poradnictwo zawodowe oraz zasada, że w każdej szkole musi znaleźć się pedagog i psycholog. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Życzę wam wszystkim, aby wasza praca była doceniania przez dyrekcje, nauczycieli i rodziców. Abyście zawsze stali na straży dziecka, bo to dziecko jest najważniejsze w naszej pracy. Wszystkiego dobrego – życzyła posłanka Elżbieta Gapińska.

Pracownikom poradni gratulacje i podziękowania w imieniu Związku Nauczycielstwa Polskiego złożył również Stanisław Nisztor. – Jubileusz to taka piękna okazja, żeby złożyć podziękowania. Chciałbym pogratulować i podziękować za codzienną pracę, która jest niełatwa i nie zawsze doceniana. Wasze codzienne działania wspomagają nie tylko dzieci i rodziców, ale również placówki oświatowe. Chciałbym podziękować również za to. Życzę wam zdrowia, pomyślności oraz tego, abyście byli doceniani – mówił.

W imieniu prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, wiceprezydent Roman Siemiątkowski nagrodził kilku pracowników świętujących dziś poradni. – Składam najlepsze życzenia w imieniu swoim, jak i prezydenta Andrzeja Nowakowskiego.

Oprócz przemówień i podziękowań,był także program artystyczny przygotowany przez zespół dzieci niepełnosprawnych “Po Koncercie” oraz “Dzieci Płocka”.

Udało nam się porozmawiać z Krzysztofem Szlomem, nauczycielem specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego nr 1 w Płocku oraz kierownikiem grupy artystycznej “Po Koncercie”.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

PetroNews: Z jakim stopniem niepełnosprawności zmagają się dzieci w ośrodku, w którym pan pracuje?

Krzysztof Szlom: U naszych wychowanków występuje przeważnie niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim, umiarkowanym i głębokim. Ja pracuję głównie z dziećmi upośledzonymi w stopniu lekkim i umiarkowanym.

PN: Jaki typ zajęć pan prowadzi?

KS: Prowadzę zajęcia muzyki z rytmiką oraz koło artystyczne, jak można było dziś zobaczyć.

PN: Takie występy sprawiają dzieciakom frajdę?

KS: O tak, ogromną! Na pewno to pokazywały. Daje to też duże efekty w terapii.

PN: Podczas przemówień dużo się mówiło o tym, że państwa praca jest często niedoceniana.

KS: To prawda, ale skupmy się na dzieciach. One są na starcie przegrane, bardzo często są społecznie odrzucane. Występujemy gdzie się da, nie odrzucamy żadnego zaproszenia. W zeszłym roku daliśmy około 30 koncertów.

PN: Przyznam, że wykonuje pan niezwykłą pracę. Nieczęsto widzi się człowieka tak żywiołowo skaczącego na scenie.

KS: Nie da się wykonywać tej pracy i nie włożyć w to serca i całej energii. Jest np. jeden chłopiec, który ma głęboki niedosłuch. Jeśli on patrzy na mnie, to zagra równo. Z tego też wynika taka, a nie inna forma dyrygowania.

PN: W jakim wieku dzieci trafiają pod pana skrzydła?

KS: Ośrodek, w którym pracuję to szkoła podstawowa i gimnazjum. Bardzo często dzieci nie zaczynają u nas edukacji, ale trafiają tu z innych szkół integracyjnych, gdzie ta integracja jest…

PN: Fikcją.

KS: Dokładnie tak. Dzieci są bardzo często odrzucane, atakowane przez rówieśników. 25 lat temu też miałem w klasie osobę umiarkowanie niepełnosprawną intelektualnie. Pamiętam, jaki to był koszmar. Niewiele się chyba zmieniło.

PN: Co się dzieje z osobami, które kończą szkołę?

KS: To zależy, bardzo często kończąc gimnazjum mają powyżej 18 lat, są dorosłe. Ci, którzy sobie lepiej radzą próbują jeszcze skończyć szkołę średnią w ośrodku nr 2 czy w CKU.

PN: Czy po 10 latach kształcenia takich dzieci przychodzi moment sentymentu, kiedy już odchodzą?

KS: Za chwilę są nowe dzieci i nowe problemy. Mamy ich bardzo dużo. Na przerwie często jest ich jeszcze trudniej upilnować niż na lekcji. Wykonujemy bardzo dużą pracę przy tych dzieciach, nie mamy czasu żeby jakoś mocniej zatęsknić. Wiemy, co się dzieje jednak z naszymi wychowankami…

PN: To znaczy?

KS: Mają jeszcze chwilę, żeby wypracować jakiś zawód, ale za chwilę przychodzi życie dorosłe. Zostają sami sobie. Nie ma koncercików, darmowych soczków i batoników. Zaczyna się brutalność…

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji