REKLAMA

Pięć lat po powodzi. Co się zmieniło? [ZDJĘCIA]

REKLAMA

W Wiączeminie Polskim (gm. Słubice) odbyła się konferencja, poświęcona powodzi z 2010 roku. Dyskusja, momentami burzliwa, dotyczyła oczekiwań mieszkańców w zakresie zapewnienia ich bezpieczeństwa. Po części oficjalnej, odbyły się się ćwiczenia przeciwpowodziowe, prowadzone przez specjalistyczne sekcje straży pożarnej.

Konferencję zorganizowano z inicjatywy Posła na Sejm RP Piotra Zgorzelskiego oraz Starosty Płockiego Mariusza Bieńka, przy współudziale Stowarzyszenia Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej. Dobór organizatorów nie jest przypadkowy. – Jeszcze jako starosta płocki jeździłem na wały przeciwpowodziowe w 2010 roku – wspominał Piotr Zgorzelski. – Byłem burmistrzem Wyszogrodu, w trakcie powodzi również pomagałem przy zabezpieczaniu wałów. Po tej stronie stołu siedzą ludzie, którzy wiedzą co oznacza zagrożenie przeciwpowodziowe – powiedział z kolei Mariusz Bieniek. Wanda Barbara Smożewska natomiast od wielu lat działa na rzecz bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej.

PowiązaneTematy

21 maja wszyscy zainteresowani przeciwdziałaniem powodziom zebrali się najpierw przy kapliczce w Świniarach, w miejscu, w którym nastąpiło przerwanie wału przeciwpowodziowego 23 maja 2010 roku. O godzinie 10 rozpoczęła się konferencja, w trakcie której m.in. przedstawiciele Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie prezentowali zrealizowane już zadania w profilaktyce przeciwpowodziowej oraz plany na najbliższe lata.

– Spotkaliśmy się, aby porozmawiać na temat bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, ale i docenić osoby, które pomagały pięć lat temu w trakcie powodzi – wyjaśnił poseł Piotr Zgorzelski, tłumacząc początek uroczystości, w trakcie której odznaczono generała brygadiera Wiesława Leśniakiewicza, komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, medalem „Zasłużony dla Powiatu Płockiego”. – Ten człowiek był zaraz, tego samego dnia, tutaj, na miejscu powodzi – dodał poseł.

– Nie wszyscy wiedzą, że w 2014 roku wystąpiły bardzo intensywne opady na południu Polski, które niewiele różniły się od tych z 2010 roku. A to, co dzieje się na południu Polski, ma wpływ na sytuację przeciwpowodziową na terenie pozostałej części kraju. Jednak dzięki podjętym działaniom, udało się uniknąć takiej tragedii, jaka miała miejsce pięć lat temu. Szkoda, że ten temat nie został podjęty tak medialnie, jak wcześniej powódź – mówił generał Leśniakiewicz. – Trzeba pamiętać, że klimat się zmienia i nie mamy na to wpływu – dodał, tłumacząc, że mieszkańcy również mogą korzystać z osiągnięć techniki. – Dostępna jest już aplikacja na telefony RSO, która ostrzega o zagrożeniu powodzią – wyjaśnił. Regionalny System Ostrzegania (RSO) działa od 1 stycznia 2015 roku i przekazuje ostrzeżenia o nawałnicach, powodzi czy innych zdarzeniach, mogących zagrażać naszemu życiu lub zdrowiu. Generał podkreślił, że przez ostatnie pięć lat zrobiono wiele w zakresie poprawy bezpieczeństwa przeciwpowodziowego.

– Ja rozumiem, że faktycznie pomoc jakaś była, jednak to co jest robione, to jest bardzo mało – mówiła z kolei Wanda Barbara Smożewska, prezes Stowarzyszenia Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej, która odczytała petycję w imieniu mieszkańców zagrożonych terenów. – Jesteśmy zaniepokojeni, jak małe kwoty przeznaczane są na udrażnianie Wisły. W tym tempie będzie to trwało 20-50 lat i trudno przewidzieć czym to się skończy. Żądamy, aby wreszcie nasi decydenci zaczęli myśleć i zaczęli coś robić w zakresie naszego bezpieczeństwa. To wy utworzyliście tereny zalewowe. Wasza nieudolność jest wprost porażająca – czytała emocjonalnie prezes Stowarzyszenia.

– Najlepszym sposobem, aby rozwiązać problemy, są takie spotkania jak dzisiaj – powiedział starosta płocki. – Spotkania, w trakcie których możemy rozmawiać o problemach i dyskutować – dodał.

– Generał Leśniakiewicz przekazał nam pewną istotną informację. Doświadczenia z roku 2010 pozwoliły na ochronę naszych terenów w roku 2014, ponieważ nie tylko to, co robimy konkretnie na naszym terenie, wpływa na bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Ważne jest też to, co robi się np. na południu kraju – zwrócił uwagę poseł Zgorzelski.

Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, Iwona Gawłowska, która od niedawna pełni tę funkcję, zapewniała, że RZG patrzy globalnie na całe dorzecze. – Aby zaplanować działania przeciwpowodziowe, musimy patrzeć kompleksowo. Niepewność sytuacji atmosferycznej każe nam opracować działania, które wpłyną na poprawę bezpieczeństwa. Nasze chęci są bardzo duże, ale są pewne uwarunkowania, które spowalniają nasze działania – mówiła dyrektor RZGW.

Jerzy Nowakowski, kierownik wydziału ds. inwestycji RZGW wyjaśnił, że od 2011 roku na inwestycje przeciwpowodziowe wydano ok. 40 mln zł. Na lata 2015-2020 zaplanowano z kolei inwestycje na kwotę około 117 mln zł. W tym roku będzie to usuwanie przemiałów w rejonie Dobrzykowa o kubaturze 100 tys. m3. Dużą inwestycją byłoby udrożnienie Wisły w rejonie cofki zbiornika Włocławskiego, przewidywana kwota jednak – 207 mln zł – w tej chwili przekracza możliwości RZGW.

– W latach 2010-2014 na zabezpieczenia przeciwpowodziowe przeznaczono ponad 53 mln zł – wyjaśniał Stanisław Maciejewski, Pełnomocnik Marszałka Województwa Mazowieckiego ds. usuwania skutków powodzi w województwie mazowieckim i Dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych Oddział w Płocku. – W tym czasie załataliśmy wyrwę w wale w Świniarach, zasypaliśmy wyrwę w Dobrzykowie, wyremontowaliśmy przepompownię w Dobrzykowie i w Wiączeminie Polskim, wyremontowaliśmy Kanał Dobrzykowski, zabezpieczaliśmy wały siatką przeciw bobrom – wymieniał dyrektor WZMiUW.

– Trzeba podziękować za to co zrobione – przyznał wójt Gminy Iłów, Roman Kujawa. – Dziękuję koledze pośle, że zawsze jesteś z nami, dziękuję pani Basi, że do nas przyjeżdża i cały czas nas wspiera. Ale żeby nie przedłużać… Co trzeba zrobić? Trzeba znaleźć pieniądze, żeby udrożnić Wisłę – stwierdził, czym wywołał brawa na sali. – Zostało już dużo zrobione i za to dziękujemy. Ale najlepsza jest prewencja. Zróbcie więc coś, aby program udrażniania Wisły ujrzał w końcu światło dzienne – podsumował, kierując prośbę do posła Zgorzelskiego i dyrektor RZGW.

– Przysłuchując się prezentacjom odnosimy wrażenie, że jest bardzo dobrze, natomiast odczucie mieszkańców jest takie, że jest bardzo źle – powiedział Sławomir Januszewski, wiceprezes Stowarzyszenia Obrońców Doliny Iłowsko-Dobrzykowskiej. – Wielki niepokój jest w nas z tego powodu, że nie robi się tego, co powinno się robić. Wszyscy wiemy, że najlepszym sposobem zabezpieczenia przeciwpowodziowego jest pogłębianie Wisły. Założenia były inne, a inwestycji w tym kierunku wykonuje się zdecydowanie za mało. Żadne zabezpieczenia wałów nic nie dadzą, jeśli Wisła nie będzie odmulana – apelował.

– Czy nie ma nikogo, kto mógłby pogłębić Wisłę? – pytał jeden z mieszkańców. – Dajcie to w prywatne ręce, ktoś jeszcze zarobi na wydobytym piachu – proponował.

– Dużo robi się, ale nie po naszej stronie Wisły – zauważyła pani Krystyna. – Dlaczego chce się nas zalać? Tutaj są bardzo urodzajne tereny. Prosimy, zadbajcie o ten brzeg Wisły między Dobrzykowem a Iłowem – postulowała.

– Musimy uświadomić ministrowi, że 3 mln zł na odmulanie Wisły to zdecydowanie za mało. Mojemu wspomnieniu z dzieciństwa towarzyszy dźwięk pogłębiarki, która pracowała na Wiśle cały czas. Ekologia jest ważna, ale nie może być przed człowiekiem, a ta równowaga została tu dziwnie zachwiana – podsumował poseł Piotr Zgorzelski.

– Walczymy razem z Państwem o to samo. Chciałbym zaproponować, abyśmy co roku, w rocznicę tego wydarzenia organizowali podobne spotkania. Jesteśmy partnerami w walce o wyeliminowanie zagrożenia powodziowego. Dzieje się już dużo, ale to jeszcze za mało – zakończył spotkanie starosta Mariusz Bieniek.

Po konferencji, w Dobrzykowie odbyły się ćwiczenia specjalistycznych grup straży pożarnej. Zobaczcie relację na kolejnej stronie.